Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) zakończył nabór wniosków w programie Mój Prąd 6.0, a obecnie trwa ich ocena i wypłacane są środki. Jednak to nie oznacza, że dotacje dla klientów indywidualnych kończą się wraz z szóstą edycją programu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska pracuje już nad kolejną formą wsparcia dla prosumentów. Prawdopodobny scenariusz zakłada uruchomienie po nowym roku zupełnie nowego programu wsparcia, gdzie to magazyny energii byłyby podstawą otrzymania dotacji.
– NFOŚiGW zakończył nabór wniosków w programie Mój Prąd 6.0, obecnie trwa ich ocena i wypłacane są dotacje. Zaczynamy już prace nad kolejnym programem skierowanym do prosumentów, który będzie kontynuacją Mojego Prądu. Planujemy położyć w nim duży nacisk na wsparcie magazynowania energii. Rozwój przydomowych magazynów energii to jest jeden z priorytetów rządu. Obecnie w Polsce jest ok. 60 tys. magazynów energii, a chcemy, aby do końca kadencji magazynów energii było 200 tys. – informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Potwierdzenie tego scenariusza oznaczałoby, że branża nie odczuje większych zmian, gdyż aby korzystać z magazynu trzeba posiadać instalację PV, a do tej pory wysokość dotacji na magazyn kilkukrotnie przekraczała wysokość dotacji na instalację. Jednocześnie wskazać należy, że projekt planu finansowego Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zakłada wydatki Funduszu w 2026 r. na poziomie ponad 15 mld zł. To pozwala przyjąć, że środki finansowe na potrzeby tych programów są zabezpieczone i mogą być co najmniej porównywalne do tych wydatkowanych w 2025 r.
W konsekwencji, osoby podejmujące decyzje o zakupie i montażu instalacji w okresie pomiędzy programami mogłyby liczyć na wsparcie. Do tej pory resort, nie chcąc hamować rozwoju tego sektora, brał to pod uwagę i do nowego programu lub naboru zgłaszać się mogli Ci, którzy ponieśli wydatki inwestycyjne przed datą jego otwarcia pod warunkiem, że wcześniej nie korzystali z innych programów.
Eksperci wskazują, że panujące na rynku przekonanie o kontynuacji, a nawet zwiększeniu, programów dotacyjnych wynika z prostej analizy ekonomicznej potencjalnych korzyści dla Państwa. W Polsce prosumenci zainstalowali już ponad 1,5 mln instalacji generujących znaczne ilości energii, która może być zmagazynowana celem późniejszej autokonsumpcji albo oddana do sieci przesyłowej. Niezależnie od instalacji prosumenckich, w Polsce zainstalowano znaczną ilość źródeł OZE, w tym farm wiatrakowych oraz farm fotowoltaicznych, generujących obecnie w słoneczne dni olbrzymią podaż energii elektrycznej kierowanej do sieci przesyłowych. Powoduje to, że ilość mocy w określonych porach dnia dostarczanej do systemu jest zbyt duża i operatorzy sieci, aby uniknąć przeciążenia i black-outów wyłączają z sieci dostawy energii z wiatraków albo farm fotowoltaicznych. Jednocześnie spada cena energii dostarczanej do sieci przez prosumentów, osiągając nawet ceny ujemne, co skłania prosumentów do wstrzymania dostaw do sieci. W takiej sytuacji energia się po prostu marnuje, a jak się marnuje, to spada opłacalność inwestycji w OZE.
W zakresie prosumenckich instalacji PV rozwiązaniem tego problemu jest instalacja przydomowych magazynów energii, która jest szybsza i tańsza niż rozbudowa i modernizacja sieci przesyłowej. Zamiast setek miliardów złotych do wydania w ciągu kilku lat na modernizację i rozbudowę sieci, korzystniej Państwu jest wydawać np. dwa miliardy złotych rocznie na dopłaty do magazynów energii (całkowity budżet programu „Mój Prąd” w szóstej edycji Mój Prąd 6.0 wynosił 1,85 mld zł).
Instalacja przydomowego magazynu energii ma też inne znaczenie ekonomiczne – znaczenie dla kieszeni prosumenta. W ostatnich miesiącach prosumenci muszą oddawać w ramach net-billing do sieci nadwyżki energii po wyjątkowo niskich cenach. Te niezwykle niskie miesięczne ceny energii dla prosumentów utrzymują się od marca, kiedy dzięki lepszemu nasłonecznieniu fotowoltaika stała się wyraźnie wydajniejsza niż w zimowych miesiącach. Jeszcze w styczniu br. średnia miesięczna cena RCEm wyniosła 0,48 zł/kWh by w marcu spaść już do 0,182 zł/kWh i na podobnym poziomie utrzymała się w kolejnych miesiącach 2025 r.
W czerwcu br. średnia miesięczna cena RCEm za energię oddaną do sieci w net-billingu spadła do najniższego poziomu w historii – 0,136 zł/kWh. Wobec wzrostu ilości instalacji OZE zwiększających podaż energii nikt nie liczy na wzrost cen RCEm, zaś niskie ceny obniżają opłacalność dokonanych już przez prosumentów inwestycji w OZE, które według obietnic rządzących miały i mają się prosumentom opłacać. W interesie rządzących jest więc utrzymanie opłacalności instalacji PV dla prosumenta, czego obecnie nie da się osiągnąć bez instalacji magazynów energii. Dlatego w interesie wielu jest utrzymanie, a nawet zwiększanie, programów dofinansowania magazynów energii.