1. Główna
  2. >
  3. Prawo(OLE)
  4. >
  5. Etykiety energetyczne budynków zmienią się pod deweloperów, nie kupujących

Etykiety energetyczne budynków zmienią się pod deweloperów, nie kupujących

Ministerstwo Ochrony Interesów Deweloperów (MOID), działające czasowo pod wprowadzającą w błąd nazwą Ministerstwa Rozwoju, ogłosiło projekt zmian w rozporządzeniu o certyfikacji energetycznej budynków. Kadry tego ministerstwa od dziesięcioleci zabiegają o jak najkorzystniejsze warunki dla rozwoju deweloperskiego biznesu – pisze dr Ludomir Duda, audytor energetyczny i promotor poprawy efektywności energetycznej budynków.
dom efektywnosc etykieta klasa

Istotą działalności deweloperskiej jest bezwzględna maksymalizacja zysku na każdym wybudowanym metrze kwadratowym powierzchni użytkowej mieszkania (m²pum). Zysk w oczywisty sposób zależy od kosztów budowy. Każde wymuszone przepisami podniesienie, w interesie użytkowników, wymagań stawianych budynkom w zakresie, ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i efektywności energetycznej, podnosi koszty budowy i godzi w poziom zysków deweloperów. Tym samym staje się przedmiotem głębokiej troski urzędników MOID.

Tak też było w przypadku Dyrektywy 2002/91/UE wprowadzającej certyfikaty energetyczne budynków. Dyrektywa ta miała na celu uruchomienie konkurencji pomiędzy deweloperami poprzez dostarczenie ich klientom czytelnej informacji o energochłonności budynku. Ta metoda stymulacji podnoszenia standardu energetycznego urządzeń, w tym sprzętu AGD, została wprowadzona dziesięć lat wcześniej 22 września 1992 r. Dyrektywą Rady 92/75/EWG z dnia., w sprawie wskazania przez etykietowanie o zużyciu energii przez produkt.

Zaowocowała ona ponad 80% spadkiem energochłonności od 1992 roku do teraz, a w wielu asortymentach widać, że wkrótce uzyskamy sprawności zbliżone do teoretycznych. Skala postępu była tak duża, że w kolejnej odsłonie Dyrektywy trzeba było zmienić system oznaczeń klas energetycznych, wprowadzając w miejsce najwyższej klasy A+++ klasę C. Taki postęp w zakresie efektywności energetycznej był możliwy jedynie poprzez wprowadzenie znaczących innowacji i ogromny wysiłek inwestycyjny przemysłu urządzeń napędzanych energią. Dyrektywy wymuszające na producentach ten wysiłek powstały w interesie konsumentów, obywateli i środowiska.

Spektakularne sukcesy idei rynkowego wymuszania podnoszenia efektywności energetycznej spowodowały, że w 2002 roku Parlamentu Europejskiego i Rady uchwaliły Dyrektywę 2002/91/WE w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Wdrożenie tej Dyrektywy w Polsce byłoby zamachem na poziom zysków deweloperów. Na szczęście dla nich na swoich stanowiskach trwali lojalni urzędnicy MOID, wtedy na etatach Ministerstwa Infrastruktury.

Trzy lata po obligatoryjnym terminie wdrożenia Dyrektywy, we współpracy z lobby energetycznym (dla którego spadek zapotrzebowania na energię także był nie do przyjęcia), znaleziono sposób na wyeliminowanie zagrożeń dla deweloperskiego biznesu. Zamiast czytelnego dla wszystkich literowego oznaczenia klas energetycznych wprowadzono tzw. „linijkę”, zrozumiałą wyłącznie dla wąskiej grupy ekspertów. Jakby tego było mało, zamiast informacji o tym, ile według licznika (bo za to płacimy) energii zużywa budynek, uzyskaliśmy informację, ile zużywa on Energii Pierwotnej (EP). Energia Pierwotna to energia, którą kupujemy nazywana Energią Końcową (EK) pomnożona przez tzw. wskaźnik „wi”. Ten wskaźnik teoretycznie miał wskazywać, jaki jest poziom emisji CO2 źródła energii, którą ogrzewamy budynek. To w teorii, bo po uwzględnieniu interesów górnictwa okazało się, że brew prawą fizyki, emisyjność węgla kamiennego a nawet brunatnego i gazu ziemnego są identyczne i dla wszystkich tych paliw wi = 1,1. Prawa fizyki jak widać nie są barierą dla znacznej części klasy politycznej.

W sprzęcie AGD klasa energetyczna informowała klienta o kosztach eksploatacji. W budynkach raczej dezinformuje niż informuje. Bo budynek o zapotrzebowaniu na Energię Końcową EK=100 kWh/m²/rok opalany węglem będzie miał EP=110 kWh/m²/rok. Ten sam budynek opalany często droższym na jednostkę ciepła peletem, dla którego wi=0,2, będzie miał EP=20 kWh/m²/rok. Czyli za pięć razy mniej zapłacimy więcej. Warto zadać sobie pytanie po co rządzący robią nam wodę z mózgu.

Mielące powoli biurokratyczne młyny Unii dostrzegły patologię w sposobie wdrożenia Dyrektywy 92/2002/UE i 24 kwietnia 2024 roku uchwalono Dyrektywę (UE) 2024/1275, zwaną EPDM. Dyrektywa wprowadza obligatoryjny wymóg oznaczeń literowych klas energetycznych, tak jak w sprzęcie AGD. Biurokracja unijna jest dziecinnie naiwna, jeśli myśli, że wymusi w ten sposób wyścig szczurów o najwyższą efektywność energetyczną polskich deweloperów. Urzędnicy MOID, dziś na etatach Ministerstwie Rozwoju, to prawdziwi tytani pracy i intelektu. Wymyślili, że praktycznie każdy budynek minimalnie lepszy niż to narzucają przepisy budowlane EP≤ 65 kWh/m²/rok będzie miał klasę energetyczną A dla której EP≤59 kWh/m²/rok.

I tak widmo konieczności konkurowania jakością energetyczną budynków pomiędzy deweloperami zostało zażegnane. Nie będzie konieczności budowania tańszych w eksploatacji domów. Po raz kolejny przekonujemy się, że rządzący Polską na pierwszym miejscu mają interesy różnej maści lobbystów, a na ostatnim dobro obywateli.

Projekt rozporządzenia, nadal bez opublikowanych pism przekazanych MOID w konsultacjach publicznych, można znaleźć tutaj.

Ludomir Duda, doktor nauk chemicznych – termodynamik, organizator i pierwszy Prezes Zarządu Fundacji Poszanowania Energii. Twórca systemu auditingu energetycznego w Polsce, Audytor Energetyczny Krajowej Agencji Poszanowania Energii nr 0001. Twórca wielu patentów w tym rewolucyjnego mgłowego systemu gaśniczego

Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Polskie uczelnie i biznes wciąż mówią różnymi językami. Brak współpracy i nadmiar biurokracji hamują innowacje, a raporty pokazują, że w UE jesteśmy na końcu stawki. Czy naprawdę nie stać nas na szkoły praktyczne?
Depositphotos 54904439 S
Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Infrastruktura ładowania rozwija się dynamicznie, a wymagania wobec niej rosną z dnia na dzień. Dzisiejsze stacje to inteligentne, złożone systemy, które muszą sprostać wielu wyzwaniom: od zgodności z europejskimi regulacjami, przez cyberbezpieczeństwo, po integrację z systemami zarządzania energią.
CHARX control modular – inteligentne serce infrastruktury ładowania: bezpieczny i elastyczny sterownik ładowania.
CHARX control modular – inteligentne serce infrastruktury ładowania: bezpieczny i elastyczny sterownik ładowania.
Materiał Partnera
Planując transformację energetyczną nie można skupiać się tylko na cenie prądu i kosztach inwestycji. Biogazownie, elektrownie wodne i agrofotowoltaika oprócz produkcji prądu rozwiązują wiele innych problemów
Depositphotos 532476900 S
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza:
Fotowoltaikę wspiera:
Partner działu Klimat: