1. Główna
  2. >
  3. Klimat
  4. >
  5. Dlaczego biogazownie, elektrownie wodne i agrofotowoltaika zostały sierotami

Dlaczego biogazownie, elektrownie wodne i agrofotowoltaika zostały sierotami

Planując transformację energetyczną nie można skupiać się tylko na cenie prądu i kosztach inwestycji. Biogazownie, elektrownie wodne i agrofotowoltaika oprócz produkcji prądu rozwiązują wiele innych problemów
Depositphotos 532476900 S

Koszt przysłania korzyść

Manichejski świat dobra i zła jest pociągający dla ludzkiego umysłu z co najmniej dwóch prostych powodów. Pierwszy to fakt, że człowiek sam o sobie myśli, że stoi po stronie dobra a „ci inni” są po tej drugiej stronie.

Po drugie jest on prosty i niezniuansowany. Jacek Kuroń w latach 80-tych napisał, że komunizm był dla wielu ludzi tak intelektualnie pociągający, gdyż potrafił w 11 prostych stwierdzeniach („Religia to opium dla ludu”, „Walka klas” itd.) opisać całą złożoność świata. Pisząc polityki czy strategie energetyczne także ulegamy tej naturalnej psychologicznej pokusie. 

Cena czyni cuda

Kryterium ceny jest jednym z podstawowych i najbardziej ulubionych w różnego rodzaju przetargach a zwłaszcza tych gdzie przepływają publiczne pieniądze i obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych.

Każde inne kryterium np. doświadczenie czy już nie daj Boże „dodatkowe cechy użytkowe” komplikuje rzeczywistość i o ile to tylko możliwe jest rugowane.

Dyskusja o energetyce a zwłaszcza przetaczający się spór dot. elektrowni wiatrowych w dużym stopniu dotyczy ceny energii, która z tychże elektrowni wiatrowych ma być najniższa w porównaniu do innych źródeł OZE. Promotorzy i  protagoniści lądowych elektrowni wiatrowych i słonecznych posługują się miarą LCOE (miara średniego obecnego kosztu wytwarzania energii przez elektrownię w ciągu jej całkowitego funkcjonowania (cyklu życia). Rzeczywiście proste jednostkowe koszty produkcji zdają się być niskie.

Jednakże nie dajmy się zbyt mocno oślepić światłom sztucznych fasad. LCOE:

  1. to koszt produkcji energii a nie cena energii
  2. nie zawiera kosztów bilansowania systemu
  3. nie zawiera kosztów rozbudowy sieci koniecznej przy cyklicznych niesterowalnych niskoefektywnych energetycznie źródłach
  4. zaburza obraz przy porównywaniu inwestycji o różnych czasach użytkowania (elektrownia wodna 60 lat fotowoltaika 20 lat)
  5. nie bierze pod uwagę kosztów i korzyści dodatkowych z powstania danego źródła 

Skupmy się na chwilę na przykładach dodatkowych korzyści nieodzwierciedlanych w kosztach LCOE.

Planeta rzeczywiście płonie?

Gdybyśmy uważali naprawdę, że planeta płonie i nasz kraj pustynnieje oraz że naszym poważnym problemem jest obecnie i będzie w przyszłości dostęp do wody, burze nawalne i deszcze ulewne połączone z coraz dłuższymi okresami braku opadów (suszy), to spadającą z nieba wodę staralibyśmy się zatrzymać.

Plany dotyczące budowy elektrowni wodnych wskazują na coś biegunowo odmiennego. Na poniższym wykresie przedstawiono ile elektrowni wodnych ma powstać do 2040 r., zaznaczyć tutaj należy że ewentualne elektrownie szczytowo-pompowe są raczej traktowane jako wielkoskalowe magazyny energii niż budowle służące do poprawy stosunków wodnych.

kpeik wodne

Wykres 1, Źródło: KPEiK wersja 07.2025

Stopień retencji wody w RP to 6% (tyle spadającej na nasze głowy z góry wody potrafimy na pewien czas zatrzymać) podczas gdy obecnie (bez zjawisk pustynnienia i płonącej planety) za minimum w UE uważa się 25%. Płonąca planeta w połączeniu z jednymi z najmniejszych zasobów wody w UE powinna zmuszać nas do budowy na tym co posiadamy zapór (i elektrowni) wodnych.

Nasze rolnictwo, związane z nim przetwórstwo, turystyka czy cyklicznie nawiedzające nas niszczące powodzie powinny teoretycznie popychać nas do odpowiednich decyzji.  KPEiK jednak wskazuje jak się zdaje inny kierunek rozwoju. 

Tak podkreślany w niektórych przypadkach local content w przypadku elektrowni wodnych byłby najwyższy spośród wszystkich źródeł OZE. Zapora wodna to cement, piasek, stal i cała góra mniej lub bardziej zmechanizowanej pracy ludzkiej a koszt zakupu i eksploatacji turbin służących do produkcji energii elektrycznej niknie w pomroce innych kosztów budowy tychże źródeł.

Aby była jasność i nie odczytano błędnie przekazu piszącego te słowa – elektrownie wodne nie wyprodukują nam wystarczającej ilości energii elektrycznej do transformacji energetycznej, nie mają takiego potencjału mocowego i produkcyjnego jak fotowoltaika czy elektrownie wiatrowe.

Ale nie możemy w sprawach wody zachowywać się jak plemiona pierwotne. Najpierw wznosimy oczy ku niebu błagając o deszcz ,a kiedy on spadnie pozwalamy mu swobodnie zgodnie z prawem grawitacji i nachylenia terenu spłynąć do rzek i morza. Dzięki czemu dajemy sobie szansę by po pewnym czasie ponownie rozpoczynać modły o deszcz.

Możliwe, że rzeczywiście planeta płonie, ale to nie u nas, płonie gdzieś indziej.

Czytaj: Powodzie powinny dać impuls do budowy elektrowni wodnych

Dlaczego jesteśmy z wodą pod wodą

Jest kilka powodów takiego stanu rzeczy pierwszy bo to na początku drogie, drugi bo to długotrwałe, trzeci to protesty społeczne, czwarty to niewiedza i ideologia.

Drogie – jeżeli liczymy tylko energię elektryczną, która do całej inwestycji jest swego rodzaju dodatkiem, bo rzeczywiście elektrownie wodne mają wyższe koszty niż inne rozwiązania

Długotrwałe – nie ma inwestycji w infrastrukturę, zarówno elektrownie wiatrowe, gazowe, że o atomowych nie wspomnimy, które nie trwają latami. Zaporę wodną we Włocławku budowano 8 lat, tyle samo tę w Solinie ale proces projektowania, uzyskiwania decyzji, zgód i pozwoleń trwał drugie tyle czasu. Czasowo budowa elektrowni wodnej jest jak budowa elektrowni jądrowej. 

Protesty społeczne – mieliśmy je przy zbiorniku Racibórz, najpierw był zły a potem stał się dobry i wiele mu zawdzięczamy w czasie zeszłorocznej powodzi. Protestują nie tylko mieszkańcy, których  ma dotknąć potencjalna budowa, najgłośniej protestują nieraz ludzie nazywający sami siebie ekologami lub aktywistami.

Niewiedza i ideologia – ku uciesze części obywateli w maju br. radni województwa zachodniopomorskiego zgodzili się na utworzenie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. To odpowiedź na pismo Ministerstwo Klimatu i Środowiska skierowane do zachodniopomorskiego sejmiku z prośbą o wyrażenie opinii w tej sprawie.

Utworzony park chociaż znajduje się na końcu biegu rzeki i będzie miał oddziaływanie na gospodarkę na całym jej biegu. M.in. znacząco ogranicza a nawet blokuje rozwój transportu śródlądowego i rozwój portów w Szczecinie i Świnoujściu. Przez grzeczność pominę niedawno wyrażoną publicznie propozycję jednego z urzędujących wiceministrów, że aby walczyć z suszą należy zlikwidować progi wodne i zapory. 

Rozłączne łączenie sektorów

W przestrzeni publicznej o łączeniu sektorów (sector coupling) mówi się w kontekście coraz większego przenikania sektora elektroenergetycznego, gazowniczego i ciepłowniczego. W naszym kraju wyjątkowo słabo przenika do świadomości i wyników analiz branie pod uwagę właśnie różnych sektorów w jakich będzie działała lub na jakie oddziaływała będzie dana instalacja. Wykres 2 przedstawia nakłady inwestycyjne na poszczególne źródła energii a w nawiasie znajduje się przewidywany czas pracy w latach.

kpeik moce zawisza

Wykres 2, Źródło: KPEiK wersja 07.2025

Biogazowe 3 w 1

Biogazownie mają duży capex, ale trzeba uwzględnić to, że dzięki nim utylizujemy odpady i zmniejszamy ślad węglowy, którego redukcją muszą się coraz częściej w stosunku do swoich odbiorców wylegitymować polscy eksporterzy żywności (utrzymanie konkurencyjności rolnictwa). Same biogazownie mają dość elastyczną dobową możliwość sterowania (balonowy magazyn na biogaz mogący pomieścić gaz potrzebny do wyprodukowanie 1 MWh to 15-25% nakładów na magazyn bateryjny w takim przypadku elastycznej dobowej produkcji energii należy także doliczyć akumulator na ciepło).

W ramach samych biogazowni powinniśmy dofinansowywać tylko te projekty, które produkują i zagospodarowują zarówno energię elektryczną jak i ciepło. Mamy więc z jednej instalacji kilka korzyści, który w prostym rachunku liczącym koszty LCOE jakim dość powszechnie posługują się lobbyści czy analitycy od energetyki nie widać.

Magazyny przed czy za licznikiem

Celem magazynów samoistnych (przedlicznikowych, przyłączonych do sieci gdzieś „w polu” a nie zlokalizowanych u konsumenta) będzie maksymalizacja zysku ich właściciela, natomiast celem magazynów u konsumentów będzie minimalizacja kosztu energii. Magazyn u konsumenta energii będącego przedsiębiorcą (małym, średnim, dużym) podnosi jego konkurencyjność,  tak podobno pilnie poszukiwaną i łapczywie wypatrywaną w naszej gospodarce.

Dotacja na magazyn energii u konsumenta (magazyn za licznikiem energii) – po pierwsze zwiększałaby możliwość wykorzystania istniejącej już infrastruktury, po drugie przyspieszała powstawanie nowych źródeł elastyczności, po trzecie dzięki magazynom stabilizowana byłaby sieć elektroenergetyczną, po czwarte zwiększałaby wzrost bezpieczeństwa dostaw do konsumentów przy ładowaniu pojazdów (krótkotrwałe przerwy w dostawach nie mają znaczenia dla funkcjonowania stacji ładowania), po piąte zmniejszałyby nakłady na rozbudowę lub przebudowę sieci elektroenergetycznej, po szóste takie magazyny powstające przy zakładach produkcyjnych czy usługowych wymagałyby mniejszych dotacji niż samoistne dzięki czemu ten sam strumień dotacji dałby odczuwalnie większe efekty. 

W takim przypadku należałoby się zastanowić czy nie dokonać zmian w sposobie funkcjonowania systemu DSR (spadek konsumpcji na zlecenia operatora) w ramach rynku mocy.

Na razie takich wyżej wymienionych dodatkowych drobiazgów nie bierzemy pod uwagę, liczy się LCOE i wylicytowana cena. Ma być pierwszorzędny gatunek w drugorzędnej cenie, która w przetargach publicznych czyni cuda, chociaż w całkowitym rozliczeniu i tak płacimy wysokie koszty tych niskich cen.

Czytaj:Łatwo przyszło, łatwo poszło – jak bez sensu przepalamy unijną kasę na energetykę

Fotowoltaika traci grunt (rolny)

Budowane instalacje fotowoltaiczne na gruntach ornych powinny nie tylko produkować energię, ale także generować dodatkowe korzyści dla rolnictwa – energię, lepszą retencję wody, zacienienie. Nie mamy w Polsce (tak jak to już kilka a czasem kilkanaście lat temu zrobiono w innych państwach UE np. Francja, Włochy, Niemcy, Hiszpania) przepisów dotyczących agrofotowoltaiki. W RP aby wybudować instalację PV na gruncie należy go wyłączyć z produkcji rolnej.

Tymczasem częściowo i czasowo zacienione połacie pól czy pastwisk poprawiałyby ogólne wyniki rolnictwa w tym dając zacienienie zwierzętom czy poprawiając retencję wody. Lata mijają, przepisy czekają. 

Czytaj: Fotowoltaika na gruntach rolnych potrzebuje jasnych reguł

W mijających dekadach ale także obecnie (po lekturze rządowych dokumentów) należy pokusić się o stwierdzenie, że mamy daleko posuniętą niechęć do możliwie holistycznego podejścia do analiz kosztów i korzyści. To wszystko połączone jest z mgławicową perspektywą zmiany stanu rzeczy w kolejnych latach. 

Fotowoltaikę wspiera:
Partner działu Klimat:
Fotowoltaikę wspiera:
Partner działu Klimat:
E&W Projekt wraz ze wspólnikiem WINDBUD zmieniają krajobraz energetyczny Polski, realizując projekty budowy parków wiatrowych i wielkopowierzchniowych farm fotowoltaicznych w województwach kujawsko-pomorskim, wielkopolskim, lubuskim, lubelskim i warmińsko-mazurskim. Inwestycje te realnie wspierają transformację energetyczną kraju.
image
Materiał Partnera
Planując transformację energetyczną nie można skupiać się tylko na cenie prądu i kosztach inwestycji. Biogazownie, elektrownie wodne i agrofotowoltaika oprócz produkcji prądu rozwiązują wiele innych problemów
Depositphotos 532476900 S
Zielone technologie rozwijają:
Fotowoltaikę wspiera:
Partner działu Klimat: