Spis treści
Pożary magazynów energii i baterii litowo-jonowych budzą duże zainteresowanie mediów oraz służb ratowniczych. W naszym niedawnym artykule: Pożary domowych i kontenerowych baterii oczami użytkowników i strażaków, przedstawiliśmy dwa takie zdarzenia i wnioski jakie wyciągnęli z nich użytkownicy, instalator i strażacy. Swoją polemikę do oceny zagrożeń ze strony strażaków przesłał nam także Piotr Syryczyński, ekspert sektora paliwowo-energetycznego z ogromnym doświadczeniem w zakresie bezpieczeństwa instalacji w przemyśle petrochemicznym.
Czytaj również: Jak bezpiecznie zainstalować magazyn energii w mieszkaniu
Gdyby Polska była Wielką Brytanią to po takim wydarzeniu powołano by zespół ekspertów, który by dał wnioski i wytyczne tak jak miało to miejsce np. w 16.08.2007 Buncefield Explosion Mechanism – Advisory Group Report.
Chciałbym w Polsce było jak najwięcej magazynów energii i duże magazyny powinny być powszechne. Jeśli jednak chcemy mieć na rynku kilkaset a może nawet 2000 magazynów po np. 2MW to musimy odpowiedzieć na pytanie jakie standardy powinny one spełniać. Jestem jak najbardziej z rozwojem mniejszych magazynów też się rozwijał, ale trzeba się zastanowić według jakich reguł chcemy robić.
Opisane w tym artykule zdarzenie nie było pożarem „dużego systemu magazynowania energii” gdyż w dniu pożaru ten obiekt nie był jeszcze uruchomiony. To był pożar kontenera zawierającego w sobie zapakowany do transportu, przewożony i przewidziany „do uruchomienia” magazyn energii. Przepisy dopuszczają takie transporty. To jest kwestia ubezpieczycieli (samego towaru, statków do ich przewozu itp.) w jakiej formie i za jakie koszty dopuszczają taki transport.
Ten pożar pokazuje co mogłoby się zdarzyć np. na statku, na którym ten kontener byłby jednym z wielu lub w transporcie drogowym np. w tunelu gdzie mogłaby stanąć taka ciężarówka. A nie byłoby dostępu straży pożarnej.
Czy taki kontener gdzie ściany wypełnione są izolującym poliuretanem to dobre rozwiązanie do transportu takiego magazynu? Pianki poliuretanowe, jak wszystkie materiały organiczne, mogą stanowić źródło błyskawicznie rozprzestrzeniającego się pożaru a co gorsza rozkładają się wydzielając produkty o różnym składzie i toksyczności, zależnie od rodzaju pianki i temperatury rozkładu. Nawet przy niewielkich ilościach płonącej pianki jest ryzyko zatrucia.
Opis zdarzenia pokazuje, że w pewnym momencie w kontenerze nagromadziły się pod ciśnieniem gazy, ale nie były to tylko gazy z rozkładu baterii ale też gazy z rozkładu tego poliuretanu: „W pewnym momencie jedna ze ścian kontenera zrobiła się wypukła. Do tego zjawiska przyczyniła się temperatura oraz wzrost ciśnienia gazów pożarowych we wnętrzu.”
Moim zdaniem w kontenerze zaszły dwa odrębne procesy chemiczne: termiczna degradacja baterii i wywołany ciepłem z tego rozkładu termiczny rozkład poliuretanu i może jakichś innych materiałów. Mam wątpliwości czy wysłanie dwóch strażaków aby przecinali obudowę kontenera, który ma już wypukłą ścianę po to aby wprowadzić wodę czy mgłę gaśniczą było prawidłowym oszacowaniem ryzyka tej sytuacji : „Na zdjęciu widać gazy i parę wydobywające się z wnętrza kontenera oraz natarcie strażaków urządzeniem gaśniczo-tnącym Cobra, którym przebijają obudowę kontenera ..”. Nie wiem czy sam miałbym odwagę posłać dwóch moich pracowników do tego zadania gdy nie wiemy kiedy ta ściana może pęknąć – przecież nie było danych o wytrzymałości tej ściany ani pomiaru ciśnienia w kontenerze.
Opis zdarzenia mnoży wątpliwości czy w ogóle baterie z magazynu i poliuretan tuż obok powinny istnieć obok siebie. A pewnie dotyczy to także innych już zamontowanych i pracujących podobnych kontenerowych magazynów.
Zakładając jednak, że taki kontener ze ścianami wypełnionymi poliuretanem i z takim zestawem baterii byłby już uruchomiony to powstaje pytanie czy i jak miałaby być dokonana wcześniej weryfikacja jego rozwiązań technicznych. I czy tego typu obiekt powinien mieć tzw. „płytki bezpieczeństwa” zrywające się w razie przekroczenia ciśnienia wewnątrz takiego obiektu. Normalny kontener transportowy nie ma takich rozwiązań.
Kto ma ochotę na nowe przepisy
Brygadier straży pożarnej w swoich wnioskach stawia cztery tezy:
- ścianki kontenera powinny mieć odpowiednią klasę odporności ogniowej,
- po drugie, obudowa kontenera nie powinna być zbyt mocna, aby nie prowadzić do powstania wewnątrz bardzo dużego ciśnienia, które mogłoby ją rozsadzić odłamkując.
- Przydałyby się elementy dekompresyjne upuszczające nadmiar ciśnienia z wnętrza obudowy.
- Przydałyby się też systemy gaśnicze oparte np. na mgle wodnej lub innych, które przyniosą odpowiedni efekt schładzania i stabilizacji procesów termicznych
W pełni zgadzam się z wnioskiem A. Przedmiotem uruchomienia nie jest sam magazyn bateryjny ale magazyn „wsadzony” w kontener. A zatem projektowanie nowej instalacji powinno objąć też projektowanie tego kontenera projektant. Ktoś powinien określić żądaną odporność ogniową ścian np. 30 minut.
Powinna to być odporność ogniowa wewnętrznych ścian kontenera a na pewno nie uzyskamy jej ładując w nie poliuretan. W takiej sytuacji potrzebne są doskonale znane z sektora oil&gas twardniejące „papki” ratujące przez wiele minut konstrukcje estakad, rurociągów itp. przed ogniem.
Ale czy pozwalamy, że każdy dostawca sam o tym decydował o tym czy jednak powinien być jakiś standard techniczny ? To poważnie zwiększyłoby koszty takiego rozwiązania. Czy ktoś ma ochotę na wprowadzenie takiego przepisu ?
Nie zgadzam się z wnioskiem B, ale popieram wniosek C. Obudowa powinna wytrzymać jakieś wyliczone nadciśnienie (przy szczelnie zamkniętych drzwiach) – i to powinien określić projektant lub norma -ale powinien zawsze być element dekompresyjny wyrzucający nadmiar gazu w określonym kierunku po osiągnięciu np. 60 czy 75 % ciśnienia równego wytrzymałości ścian.
Certyfikowana płytka bezpieczeństwa zadziałać zanim będzie przekroczona wytrzymałość tego najsłabszego elementu ściany. To oznacza, że powinno być projektowanie takiej obudowy a nie „wsadzanie” magazynu w to co mamy pod ręką. Czy ktoś ma ochotę na wprowadzenie takiego przepisu ?
Wniosek D nie jest dopracowany do końca. Otóż taki specjalny kontener powinien mieć system do podłączenia np. mgły wodnej. Ale tutaj znowu powinna być analiza czy to byłoby obowiązkowe wyposażenie czyli potrzebny standard plus decyzja czy stojące i uruchomione kontenery tego typu nie powinny mieć zdalnie przypiętej linii aby strażacy mogli zacząć wciskać do nich mgłę ale po podłączeniu się z odległości kilku/ kilkunastu metrów?
Brakuje odpowiedzi na wiele pytań
Przy ustanawianiu reguł dla magazynów energii trzeba będzie rozstrzygnąć kilka ważnych kwestii.
– jaka powinna być odległość między kontenerami tego typu ? Czy zależna od typu baterii i ich mocy
– czy nie powinien być obowiązek wykupu ubezpieczenia podobnego do OC pokrywającego w razie opisanej sytuacji koszty gaszenia pożaru i utylizacji zanieczyszczeń ? Czy ktoś ma ochotę na wprowadzenie takiego przepisu ?
– czy nie powinno istnieć standardowe miejsce na obudowie dla systemu tnąco-gaszącego (do przebicia się bez zwłoki) ? Ale z dala od możliwego kierunku zadziałania płytki bezpieczeństwa. Czy ktoś ma ochotę na wprowadzenie takiego przepisu ?
– czy po ustawieniu (po transporcie) takiego pojedynczego kontenera nie powinna być tam natychmiast mocowane urządzenie do monitoringu tego, co się dzieje w takim kontenerze ? Sam kontener musiałby mieć standardowe wejście do montażu aby bez otwierania go po przywozie na miejsce od razu zamontować standardowe urządzenie do monitoringu.
Niektórzy emeryci mają zainstalowane przez ich dzieci czujniki dymu i pożaru z wykupionym systemem powiadamiania straży pożarnej a tutaj tego nie było i stracono wiele godzin. Czy ktoś ma ochotę na wprowadzenie takiego przepisu ?
Albo idziemy „na żywioł” albo ktoś jakoś opracuje jednolite wytyczne. I to w zasadzie jest obowiązek Komendy Głównej Straży Pożarnej wraz z innymi urzędami.

Nie czekajmy na katastrofę
W pewnej stolicy zamówiono wagony dla nowej linii metra ale z powodu niechęci politycznej skreślono wymogi dawnego z czasów ZSRR standardu GOST w specyfikacji zakupowej.
Zaczęły jeździć wagony bez dodatkowej baterii i systemu awaryjnego otwierania drzwi, który miał działać w razie pożaru elektrycznego silnika wagonu. Awaryjny system pozwalałby na otwarcie drzwi bo zasilanie wagonu z zewnątrz zostało odcięte przy zapaleniu się silnika!
Na szczęście przy pierwszym pożarze pasażerom udało się wyłamać drzwi i nikomu nic się nie stało. Potem po cichu domontowano te systemy w pozostałych wagonach.
Rozumiem, że w kwestii magazynów energii czekamy na jakieś interesujące zdarzenie, które popchnie proces ustanawiania standardów w tym zakresie.
