1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Zielony przemysł
  6. >
  7. „Kupuj europejskie”. Czy UE zrewolucjonizuje przetargi?

„Kupuj europejskie”. Czy UE zrewolucjonizuje przetargi?

Zagraniczna prasówka energetyczna: KE chce wprowadzić unijny local content; Ekspansja chińskiego przemysłu motoryzacyjnego nabiera tempa; Fala zwolnień i bankructw wśród amerykańskich instalatorów fotowoltaiki; Energetyka narzędziem Pekinu w walce o dominację w AI?
Bruksela - energetyka

KE chce wprowadzić unijny local content

W lutym Komisja Europejska ma przedstawić propozycje dotyczące preferencji w zamówieniach publicznych i programach wsparcia dla towarów produkowanych w UE. Pomysł wprowadzenia takich regulacji dzieli zarówno kraje członkowskiej, jak i przedstawicieli przemysłu – opisuje „Financial Times”.

Chodzi o Industrial Accelerator Act (IAA), który określi cele w zakresie wykorzystania strategicznych technologii wyprodukowanych w UE – w tym m.in. związanych OZE, bateriami czy elektromobilnością – na wartym ponad 2 bln euro unijnym rynku zamówień publicznych oraz programach wsparcia.

Według założeń wprowadzenie preferencji dla lokalnych produktów ma z jednej strony zahamować regres europejskiego przemysłu, a z drugiej zmniejszyć uzależnienie od importu kluczowych technologii. Regulacje mają też określić warunki, na których inwestorzy spoza UE będą zatrudniać pracowników oraz dokonywać transferu wiedzy.

Jednak dokładny kształt planowanych przepisów wymaga szerokiego porozumienia, a nie jest o to łatwo, gdy wątpliwości dotyczą tego, co tak naprawdę oznacza „wyprodukowano w Europie”. Do tego dochodzi ryzyko, że złe zdefiniowanie priorytetów przyniesie skutek uboczny w postaci nadmiernego wzrostu kosztów. Nim KE ogłosi swoje propozycje unijni przywódcy mają spotkać się 12 lutego na nieformalnym szczycie poświęconym konkurencyjności.

Francuzi za większym protekcjonizmem

Za wprowadzeniem IAA najmocniej opowiadają się Francuzi, w tym Stéphane Séjourné, wiceprzewodniczący KE ds. dobrobytu i strategii przemysłowej, według którego „nasza europejska niezależność ma swoją cenę, ale jest ona znacznie niższa niż koszt naszych zależności”. Jego zdaniem Europa nie może stać z boku, gdy inni wdrażają takie programy jak „Made in China”, „Buy American” czy „Buy Canadian”.

„Financial Times” przypomina, że Francuzi – tradycyjnie mający gospodarkę z silnym udziałem sektora publicznego – promują ten pomysł już od co najmniej kilkunastu lat – już w 2012 roku wzywał do tego prezydent Nicolas Sarkozy, a pięć lat później do podobnych haseł powrócił Emmanuel Macron.

Dalsze wydarzenia – czyli kolejno pandemia COVID-19, agresja Rosji na Ukrainę, rosnąca dominacja gospodarcza Chin, a także konfrontacyjna polityka Donalda Trumpa wobec UE – coraz mocniej przygotowywały grunt pod to, aby KE mocniej sięgnęła po rozwiązania chroniące rynek wewnętrzny.

Sceptyczni Niemcy i Skandynawowie

Jednak kraje takie jak Szwecja, Finlandia, Dania czy Niemcy nie chcą wprowadzania zasad, które niosłyby za wiele protekcjonizmu. Berlin wskazuje, że takie rozwiązania powinny być brane pod uwagę tylko w wyjątkowych sytuacjach i strategicznych sektorach.

Według przecieków z KE wśród państw członkowskich ogólnie nikt nie kwestionuje samego pomysłu, ale brak jest spójnej wizji przepisów. Jak dotąd IAA miała zmierzać w podobnym kierunku jak ostatnie strategie przemysłowe Pekinu, zakładające zwiększanie samowystarczalności i przyciągania zewnętrznych inwestycji.

Przykładowo w przypadku pojazdów elektrycznych wczesne dyskusje dotyczyły wymogu, aby dotacje do zakupu elektryków były dostępne dla samochodów, których unijny local content wynosi co najmniej 70 procent.

Z drugiej strony istnieją obawy, że wprowadzenie protekcjonistycznych regulacji może zaostrzyć napięcia handlowe z USA, gdyż administracja Trumpa zapewne uzna regulacje za dyskryminujące dla amerykańskich firm. Niektórzy zastanawiają się również, jak pogodzić IAA z jednoczesnym dążeniem UE do współpracy z krajami Mercosur czy Indiami.

Przemysł podzielony tak jak i politycy

Jeśli chodzi o sam przemysł, to podobnie jak w przypadku polityków największych zwolenników IAA ma we Francji, Hiszpanii, Włoszech czy Holandii, a najbardziej sceptyczne są firmy z Niemiec i krajów skandynawskich.

Oliver Zipse, prezes BMW, stwierdził, że choć zachęcanie do lokalnej produkcji jest korzystne, to ustalanie dokładnych poziomów local content jest „bardzo niebezpieczne” i może „wyeliminować” producentów samochodów z globalnego wyścigu innowacji.

– Firmy szukają najlepszych komponentów na całym świecie. Ograniczanie dostaw nie sprawia, że się bogacimy i zwiększamy handel. Musimy tworzyć najlepsze produkty i potrzebujemy konkurencji, żeby to osiągnąć – ocenił prezes BMW.

O tym, że nie jest łatwo rywalizować chociażby z azjatyckimi producentami baterii, pokazał już chociażby ubiegłoroczny upadek szwedzkiego startupu Northvolt, który postrzegano jako nadzieję unijnego przemysłu. Według Międzynarodowej Agencji koszt wytworzenia baterii w Europie może być nawet o 60% wyższy niż w Chinach.

Obecnie z tym wyzwaniem próbuje zmierzyć się francuski startup Verkor, którego ambicją jest produkowanie baterii z etykietą „Made in Europe”. Jednak same władze firmy przyznają, że na obecnym etapie wciąż nieco ponad 50% każdej baterii stanowią surowce i komponenty z Azji. Spółka zapowiada, że docelowo chce zwiększyć local content do 60-70%.

Zobacz także: Rynek mocy zaskoczył elektrowniami gazowymi i bateriami

Ekspansja chińskiego przemysłu motoryzacyjnego nabiera tempa

W 2025 roku chińscy producenci samochodów sprzedali na rynkach zagranicznych pojazdy elektryczne i hybrydowe o łącznej wartości blisko 70 mld dolarów. W porównaniu z 2024 roku wartość eksportu wzrosła o 43% – analizuje Reuters.

Agencja wskazuje, że elektryki odpowiadają za ponad połowę nowych samochodów sprzedawanych w Chinach. Jednak wraz rosnącym nasyceniem rynku krajowego producenci muszą coraz bardziej myśleć o eksporcie – nawet w obliczu napięć handlowych z USA i UE.

Według danych Chińskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów w 2025 roku wyprodukowano ponad 16 mln pojazdów elektrycznych i hybrydowych, z czego na eksport trafiło 2,6 mln.

Według cytowanych przez Reutersa wyliczeń wartość eksportu wyniosła niemal 70 mld dolarów i była 21 mld dolarów wyższa niż w 2024 roku (+43%). Największy udział w wartości sprzedaży miała Europa (40%), a następnie Azji (26%), Ameryka Łacińska (13%) i Bliski Wschód (11%).

Wśród krajów największym importerem chińskich elektryków i hybryd była Belgia (6,6 mld dolarów), a następnie Wielka Brytania (5,9 mld dolarów) i Zjednoczone Emiraty Arabskie (3,5 mld dolarów). Łącznie 66 krajów odnotowało w 2025 roku import o wartości co najmniej 100 mln dolarów, a 22 kraje co najmniej 1 mld dolarów.

Zobacz też: Argument o emisyjności elektryków w Polsce upadł

Fala zwolnień i bankructw wśród amerykańskich instalatorów fotowoltaiki

Po ponad dekadzie rozwoju nadeszły trudne czasy dla firm działających w segmencie prosumenckiej fotowoltaiki. Powodem jest likwidacja ulgi podatkowej dla gospodarstw domowych inwestujących instalacje fotowoltaiczne – informuje Reuters

Do końca ubiegłego roku obowiązywała ulga, dzięki której 30% kosztów instalacji można było odliczyć od podatku dochodowego. Została ona jednak zlikwidowana w ramach reformy podatkowej Donalda Trumpa, który jest zagorzałym przeciwnikiem energetyki słonecznej i wiatrowej.

Przed reformą podatkową firma Ohm Analytics przewidywała, że w 2026 roku segment prosumenckiej fotowoltaiki wzrośnie o 8%. Natomiast po likwidacji ulgi spodziewa się 20-procentowego spadku. Z kolei Wood Mackenzie ocenia, że liczba nowych instalacji spadnie do najniższego poziomu od 2020 roku, gdy pandemia COVID-19 zamroziła rynek, a do końca obecnej dekady nie należy oczekiwać odbicia.

Negatywne prognozy już przekładają się branżę fotowoltaiczną, a dokładnie najbardziej pracochłonny segment firm instalatorskich. Reuters wskazuje, że spółka Freedom Forever – drugi co do wielkości instalator w USA – już ogłosiła zamknięcie jednej trzeciej oddziałów i zwolnienie 20% załogi.

Są też już pierwsze przypadki bankructw, a wśród nich m.in. działająca w kilkunastu stanach firma Purelight Power z Oregonu, która pod koniec roku złożyła wniosek o ochronę przed wierzycielami. Z kolei TrinaSmart z Teksasu wstrzymała działalność.

Zobacz również: Rekordowe dostawy mocy w Polsce. W połowie już nie z węgla

Energetyka narzędziem Pekinu w walce o dominację w AI?

W ciągu ostatnich czterech lat Chiny oddały do użytku więcej nowych mocy energetyce niż wynosi całkowita moc zainstalowana w USA. Według szefów Nvidii oraz Tesli dzięki dostępowi do energii Chińczycy mogą w przyszłości uzyskać przewagę nad Amerykanami w rozwoju sztucznej inteligencji – donosi Bloomberg.

Agencja przytacza dane Narodowej Administracji Energetycznej Chin, według których w 2025 roku Państwo Środka oddało łącznie we wszystkich technologiach 543 GW nowych mocy. Natomiast w ciągu ostatnich czterech lat Chinach uruchomiono łącznie 1515 GW nowych mocy. Dla porównania USA dysponują obecnie około 1373 GW mocy.

BloombergNEF prognozuje, że w ciągu najbliższych pięciu lat w Chinach zostanie uruchomione kolejnych około 3400 GW – sześciokrotnie więcej niż w USA. Jednocześnie centra danych będą w tym czasie odpowiadać aż za 38% amerykańskiego wzrostu zapotrzebowania na energię, a podczas gdy w Chinach będzie to zaledwie 6%.

W efekcie w 2030 roku centra danych będą odpowiadać za prawie 7% całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w USA wobec 2% w Chinach. Bloomberg przywołuje wypowiedzi Elona Muska, prezesa Tesli, a także Jensena Huanga, szefa Nvidii, którzy oceniają, że dostęp do energii pozwoli Chińczykom uzyskać znaczącą przewagę nad USA w wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI).

Agencja zwraca, że dopiero dopiero od kilku lat – po dwóch dekadach stagnacji – w USA znacząco ruszyły inwestycje w nowe moce, czego powodem jest właśnie AI. Jednak szybki przyrost mocy w energetyce gazowej nie jest możliwy z powodu wydłużonego oczekiwania na dostawy turbin. Z kolei inwestycje OZE są utrudniane przez niechętną energetyce odnawialnej administrację Donalda Trumpa.

Zobacz też: Mamy już prawie 10 mln inteligentnych liczników energii

Technologie wspiera:
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Tydzień Energetyka: O co chodzi w sporze URE z państwowymi spółkami; Kryzys w pellecie; Koniec węgla w Czechach: Bruksela ściga chińskie wiatraki; Niemcy dają 3 mld euro na przemysł.
Businessman on blurred background using law protection right 3D rendering
Businessman on blurred background using law protection right 3D rendering
Technologie wspiera:
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Operator stacji nie będzie zajmować się wyłącznie ładowaniem. Będzie magazynować energię i sprzedawać ją, dostarczać usługi bilansujące. A to nie wszystko
pipistrel alpha electro ladowanie ev
Samolot do ładowania wykorzystuję tę samą wtyczkę, co auta elektryczne, ale w przeciwieństwie do nich nie ma zamontowanej ładowarki pokładowej.
Szybsze od spodziewanego zakończenie naboru do programu "Energia dla wsi" sprawiło, że nie wszyscy zdążyli złożyć wnioski. Rolnicy mają żal, że NFOŚiGW nie poinformował z wyprzedzeniem o wyczerpującym się budżecie. Fundusz podkreśla, że wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem.
biogaz oze ziomasa pole
Spółka Optimen Energy, znana z profesjonalnej obsługi małych, średnich i dużych przedsiębiorstw, otwiera nowy rozdział w swojej działalności. Po intensywnym roku 2025 firma nie zwalnia tempa, konsekwentnie rozwijając ofertę obrotu energią, zacieśniając współpracę z brokerami, wytwórcami energii oraz wprowadzając innowacyjne usługi.
Rynek-mocy-w-Polsce-1028×578
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera: