Spis treści
Co dalej z Dolną Odrą
PGE GiEK podjęła decyzję, że połowa z mocy węglowych, działających jeszcze w Zespole Elektrowni Dolna Odra, popracuje o 8 miesięcy dłużej – do sierpnia 2026.
Zgodnie z planem z 2020 roku, wszystkie cztery działające jeszcze w Gryfinie bloki węglowe po 225 MW każdy miały być wygaszone pod koniec tego roku. Teraz żywota dokonają tylko dwa z nich. Dwa pozostałe popracują jeszcze do sierpnia 2026 roku, albo też – jak nieco enigmatycznie zakomunikowała spółka – pozostaną w gotowości do dostarczania energii.
Węglowe bloki w Dolnej Odrze od lat pracowały tylko dlatego, że żądały tego PSE z przyczyn systemowych. Przypadek ZEDO wpisuje się w serię podobnych zdarzeń, związanych z wygaszaniem przez spółki energetyczne źródeł węglowych i zastępowanie ich gazowymi. Protesty załóg wybuchały nie tylko w ZEDO, ale też na przykład w Rybniku.
Od 2024 roku energię w ZEDO wytwarzają dwa bloki gazowe po 700 MW. PGE rozpisała też przetarg na budowę trzeciego, nieco mniejszego.
Plany zamknięcie trwale nierentownej Dolnej Odry powstały już za poprzedniego rządu, w 2020 roku, Z 760 pracowników ZEDO do 2030 roku odejść ma ok. 600.
O przetrwanie elektrowni zabiegają samorządowcy wspierani przez bardzo wpływowe lobby firm pracujących na rzecz węglówek. Elektrownie węglowe są znacznie bardziej „pracochłonne” niż gazówki, większości z tych przedsiębiorców, pracujących np. jako podwykonawcy przy remontach czy dostawcy części grozi utrata klienta po zamknięciu bloków.
Czytaj również: PGE podgrzała atmosferę w Dolnej Odrze, a co czeka Rybnik?
Wywodzący się z PiS burmistrz Gryfina Mieczysław Sawaryn wystosował list do władz, w którym twierdzi, że PGE nie uwzględniła argumentów dotyczących „bezpieczeństwa energetycznego”. Jego zdaniem ZEDO mogłaby pracować jako elektrownia szczytowa.
W liście jest mowa o „dronach atakujących naszą przestrzeń powietrzną”, ale niestety burmistrz nie przedstawił żadnych argumentów systemowych, ani finansowych za utrzymaniem elektrowni. Ewentualną analizę w sprawie konieczności przedłużenia ZEDO może przedstawić jedynie PSE, a nie samorządy. W liście nie ma też żadnych propozycji kto miałby pokryć straty elektrowni.
„Nie chcę być prezesem, który zgasi światło w PGE tylko dlatego, że ktoś uparł się, by utrzymywać przestarzałe technologie i nie modernizować naszej floty wytwórczej” – tłumaczył prezes PGE Dariusz Marzec w wywiadzie dla Barbary Oksińskiej w „XYZ”.
Energa ma umowę na budowę nowych gazówek
Kontrolowana przez Orlen Energa wybrała wykonawców dwóch kolejnych gazówek – w Gdańsku i Grudziądzu. I jest to – o zgrozo – Siemens. Elektrociepłownię o mocy 560 MW w Gdańsku w technologii CCGT zbuduje konsorcjum Siemensa i Polimexu Mostostalu. Blok o takiej samej mocy, ale bez kogeneracji, zbuduje w Grudziądzu już sam Siemens, który buduje zresztą już pierwszy blok w tym mieście.
Na realizację obu inwestycji jest bardzo mało czasu – zgodnie z wynikami tegorocznej aukcji na rynku mocy powinny być gotowe na 2029 rok.
Rząd przyjął zmiany w offshore
Rząd przyjął projekt zmiany ustawy o morskiej energetyce wiatrowej. Przewiduje on na przykład możliwość zorganizowania w 2026 roku dodatkowej aukcji dla projektów II fazy rozwoju offshore, jeżeli planowana na grudzień pierwsza aukcja nie wypali. Aby wypaliła, w projekcie jest sporo technicznych zmian, np. zgłoszenie do niej nadmiarowych mocy z I fazy czy możliwość podziału projektów, aby ofert było więcej.
Projekt przewiduje też nowy mechanizm waloryzacji cen z kontraktów różnicowych. Będzie można je podnosić nawet powyżej inflacji, ale nie więcej niż średniookresowy cel inflacyjny Rady Polityki Pieniężnej.
Ale na tym koniec. Projekt, który trafił na rząd przewidywał też, że jeżeli zajdą zmiany w kosztach inwestycyjnych w okresie przygotowań, czy też powstanie potrzeba utrzymania rozwoju offshore przez system wsparcia to minister klimatu w porozumieniu z ministrem energii może ustalić inny wskaźnik waloryzacji w odpowiednim rozporządzeniu. Tyle, że w ostatecznym tekście już po Radzie Ministrów tego akurat zapisu nie ma.
KE proponuje pełny zakaz importu LNG z Rosji od 2027
W propozycji 19. pakietu sankcji na Rosję Komisja Europejska zaproponowała całkowity zakaz importu LNG z Rosji od 1 stycznia 2027 roku i całkowity zakaz transakcji finansowych z Rosnieftią i Gazprom Nieftią. Teoretycznie zakaz importu LNG już został postanowiony, od początku 2026 roku nie będzie wolno kupować LNG z Rosji na spocie i w kontraktach krótkoterminowych zawartych przed 17 czerwca 2025. W praktyce regulacje mają sporo dziur i odstępstw.
Bruksela nie przedstawiła żadnej oceny wpływu tej decyzji na rynek i ceny. Kraje Unii importują obecnie ok. 20 mld m sześc. gazu w postaci LNG z Rosji.
Pytanie, jak zareagują Węgry i Słowacja, niewzruszeni klienci rosyjskich koncernów. Według nieoficjalnych doniesień Komisja chce przekonać Viktora Orbana odmrożeniem ponad pół miliarda euro unijnych funduszy.
Niemcy transformują transformację
Ograniczenie niektórych ambicji transformacji to główna teza, zaprezentowana przez ministerstwo gospodarki w Berlinie. Minister Katherina Reiche ogłosiła, że tempo rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej, wodoru i magazynów zostanie wyhamowane, tak aby dostosować je do tempa transformacji sieci, tak aby zapewnić pewność dostaw energii. Ministerstwo przedstawiło 10-punktowy plan, przewidujący między innymi rewizję systemów wsparcia. Na przykład dla wiatru na lądzie kontrakty różnicowe mają być zastępowane kontraktami PPA, będzie też ograniczenie innych subsydiów i zmniejszenie ambicji w sferze zielonego wodoru.
Najciekawszy jest chyba jednak plan wprowadzenia od 2027 roku rynku mocy, opierając się na, jak to ujęła minister, na doświadczeniach innych państw UE. Przy czym utrzymany ma zostać cel przewidujący, że w 2030 roku 80% zużywanego w kraju prądu ma pochodzić z OZE.
