LNG w Świnoujściu jeszcze w 2015 r.? To technicznie możliwe

LNG w Świnoujściu jeszcze w 2015 r.? To technicznie możliwe

Trzy miesiące to typowy czas fazy rozruchu terminala importowego LNG. Jeśli - zgodnie z ostatnimi deklaracjami ministra skarbu - budowa gazoportu w Świnoujściu miałaby się skończyć jeszcze we wrześniu, to teoretycznie terminal powinien normalnie działać od początku 2016 r.

Gazoport w Świnoujściu jest gotowy w 98%, ale pytanie o to kiedy będzie w 100% nadal jest otwarte (fot. Polskie LNG)

Faktem jest, że budowa - z czysto technicznego punktu widzenia - dobiega końca. Minister Andrzej Czerwiński, tuż po objęciu w czerwcu funkcji deklarował, że powinna się ukończyć we wrześniu lub październiku. Rynek LNG podchwycił jego słowa z lipca o tym, że terminal powinien osiągnąć zdolność do normalnego funkcjonowania dopiero w drugim kwartale 2016 r. W ostatnim wywiadzie z sierpnia minister mówi już o skończeniu budowy przed końcem września i o pierwszym statku z gazem jeszcze w 2015 r. Pobieżny rachunek, poparty przykładami ze świata wskazuje, że jest to możliwe. A jest oczywiste, że rząd chce skończyć budowę przed wyborami 25 października.

Terminal LNG, jak każda skomplikowana instalacja wymaga dość złożonej procedury rozruchu. W skrócie, najpierw ze zbiorników i rurociągów, którymi w przyszłości popłynie LNG trzeba usunąć powietrze. Ryzyko, że metan z atmosferycznym tlenem stworzy akurat mieszaninę wybuchową jest stosunkowo niewielkie, ale nie należy go zaniedbywać. Do usunięcia tlenu zazwyczaj używa się gazu obojętnego - azotu. Potem całą instalację należy dokładnie osuszyć - usunąć wodę, wilgoć i parę wodną, bo w temperaturze skroplonego gazu zamarzną i mogą np. zablokować jakiś zawór.

W końcu, gdy rurociągi i zbiorniki są już suche i nie zawierają tlenu, na horyzoncie powinien pojawić się pierwszy gazowiec z LNG. Nie będzie to jednak pierwszy transport o charakterze komercyjnym, ale gaz "techniczny" potrzebny do schłodzenia instalacji. Skroplony metan ma temperaturę poniżej minus 160 stopni Celsjusza i podobną temperaturę już od początku powinny mieć materiały, które będą miały z LNG kontakt. Typowo schładzanie polega na wpuszczaniu z gazowca do terminalu coraz to większych ilości zimnego metanu, który w zbiornikach statku miał bezpośredni kontakt z LNG. Kiedy wszystko jest już odpowiednio zimne, można pompować sam skroplony gaz, tak aby wypełnił całą instalacje w stopniu umożliwiającym jej funkcjonowanie.

Pozostaje kwestia, ile trwa taki rozruch trwa i jak się ma do zakończenia budowy? Polski terminal specjalnie niczym się nie wyróżnia na tle licznych instalacji tego typu na świecie, można więc założyć, że i czas potrzebny na jego uruchomienie będzie podobny.

Czas zatem na garść przykładów. W przypadku holenderskiego terminala Gate faza rozruchu zaczęła się 3 czerwca 2011 r. Statek z pierwszym ładunkiem LNG o przeznaczeniu komercyjnym zacumował w Gate 1 września. W tym czasie terminal przyjął jeszcze gazowce z LNG, który posłużył do schłodzenia instalacji i napełnienia krytycznych elementów. Pomiędzy zakończeniem budowy a pełną operacyjnością minęły trzy miesiące.

31 marca 2008 r. formalnie zakończono budowę terminala importowego Sabine Pass w USA. Nie należy zapominać, że działo się to w czasach gdy Sabine Pass miał sprowadzać gaz, a nie go eksportować, co niedługo zacznie robić. 1 kwietnia zaczęła się faza rozruchu i po trzech miesiącach - 30 czerwca - pierwsze linie odbiorcze były gotowe do eksploatacji, schłodzone i napełnione LNG z pierwszych technicznych transportów. Cały terminal był gotowy dopiero 4 miesiące później, ale to wyjątkowo duży obiekt, mogący wtedy sprowadzać 15 mld m sześc. gazu rocznie - trzy razy więcej niż gazoport w Świnoujściu. Dlatego poszczególne linie regazyfikacyjne i zbiorniki wchodziły do eksploatacji po kolei.

Równe trzy miesiące zajęło uruchomienie terminala Hibiki w Japonii, podobny okres był potrzebny do uzyskania pełnej zdolności do działania terminala importowego Cameron LNG w USA.

A ile czasu mija między pierwszym technicznym transportem LNG a uruchomieniem terminala? Na przykład do gazoportu w Singapurze gazowiec z technicznym LNG przybył 27 marca 2013 r., pierwszy komercyjny transport, inaugurujący działalność dopłynął 7 maja - sześć tygodni później. Rzut oka na harmonogramy uruchamiania innych terminali potwierdza, że moment przybycia pierwszego gazowca, ale z gazem "technicznym" następuje mniej więcej w środku trzymiesięcznego okresu rozruchu.

Opierając się na ostatnich deklaracjach ministra Czerwińskiego można skonstruować pewien scenariusz. Zakładając, że budowa skończy się jeszcze we wrześniu, to pierwszy gazowiec, z technicznym LNG pojawiłby się w Świnoujściu w połowie listopada, a teoretycznie od początku 2016 r. terminal byłby gotowy do przyjmowania regularnych transportów gazu. Co więcej, realia techniczne pozwalają jeszcze na ponad miesięczny "poślizg". Aby pierwszy transport LNG mógł pojawić się w Świnoujściu jeszcze w tym roku, wystarczy, aby budowa skończyła się przed wyborami pod koniec października. Co prawda, będzie to gaz "techniczny", ale zawinięcie pierwszego gazowca tak czy inaczej będzie dużym wydarzeniem.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “LNG w Świnoujściu jeszcze w 2015 r.? To technicznie możliwe”

  1. Szanowny Panie Wojciechu,
    W 2009 roku mówiło się, że ta 20 letnia umowa z katarem jest warta 11 mld dolarów. Co dawałoby 550 mln na rok. Cena ropy wynosiła wtedy około 70 dolarów. Następnie media informowały, że kontrakt jest wart 650 mln dolarów na rok, baryłka była wtedy po około 108 dolarów. Czyli upraszczając 3% wzrost cen ropy dawał 1% wzrost kontraktu z katarem. Czyli kontrakt jest obecnie wart koło 500 mln dolarów. Do tego dochodzi kontrakt na regazyfikację warty w chwili podpisania 13 mld złotych. Czyli 650 mln rocznie. Umowa opiewa na około 1,4 mld m3 czyli za 1000 m3 zapłacimy około 500 dolarów. W 2014 płacilismy gazpromowi 379 dolarów, w tym roku spadek cen ropy, a także możliwy arbitraż w sztokholmie zepchnie cenę gazu w okolice 300 dolarów. Tak, więc dziękuję Panu zainteresujący artykuł, ale powinien Pan również napisać o tym, że przepłaciliśmy 4 miliardy dolarów w zamian za katarski gaz.

    • [quote name=”Robert”]Szanowny Panie Wojciechu,
      W 2009 roku mówiło się, że ta 20 letnia umowa z katarem jest warta 11 mld dolarów. Co dawałoby 550 mln na rok. Cena ropy wynosiła wtedy około 70 dolarów. Następnie media informowały, że kontrakt jest wart 650 mln dolarów na rok, baryłka była wtedy po około 108 dolarów. Czyli upraszczając 3% wzrost cen ropy dawał 1% wzrost kontraktu z katarem. Czyli kontrakt jest obecnie wart koło 500 mln dolarów. Do tego dochodzi kontrakt na regazyfikację warty w chwili podpisania 13 mld złotych. Czyli 650 mln rocznie. Umowa opiewa na około 1,4 mld m3 czyli za 1000 m3 zapłacimy około 500 dolarów. W 2014 płacilismy gazpromowi 379 dolarów, w tym roku spadek cen ropy, a także możliwy arbitraż w sztokholmie zepchnie cenę gazu w okolice 300 dolarów. Tak, więc dziękuję Panu zainteresujący artykuł, ale powinien Pan również napisać o tym, że przepłaciliśmy 4 miliardy dolarów w zamian za katarski gaz.[/quote]
      Chyba nie o tym jest tekst, ale fakt, jest faktem, że płacimy za politykę. Gdybyśmy jako pierwsi uznali niepodległość Repubiki Krymu, a następnie jej suwerenną, demokratyczną decyzję o przyłączeniu się do sąsiada, to gaz mielibyśmy dzisiaj po 250 dol.

      • [quote name=”Myego”][quote name=”Robert”]Szanowny Panie Wojciechu,
        W 2009 roku mówiło się, że ta 20 letnia umowa z katarem jest warta 11 mld dolarów. Co dawałoby 550 mln na rok. Cena ropy wynosiła wtedy około 70 dolarów. Następnie media informowały, że kontrakt jest wart 650 mln dolarów na rok, baryłka była wtedy po około 108 dolarów. Czyli upraszczając 3% wzrost cen ropy dawał 1% wzrost kontraktu z katarem. Czyli kontrakt jest obecnie wart koło 500 mln dolarów. Do tego dochodzi kontrakt na regazyfikację warty w chwili podpisania 13 mld złotych. Czyli 650 mln rocznie. Umowa opiewa na około 1,4 mld m3 czyli za 1000 m3 zapłacimy około 500 dolarów. W 2014 płacilismy gazpromowi 379 dolarów, w tym roku spadek cen ropy, a także możliwy arbitraż w sztokholmie zepchnie cenę gazu w okolice 300 dolarów. Tak, więc dziękuję Panu zainteresujący artykuł, ale powinien Pan również napisać o tym, że przepłaciliśmy 4 miliardy dolarów w zamian za katarski gaz.[/quote]
        Chyba nie o tym jest tekst, ale fakt, jest faktem, że płacimy za politykę. Gdybyśmy jako pierwsi uznali niepodległość Repubiki Krymu, a następnie jej suwerenną, demokratyczną decyzję o przyłączeniu się do sąsiada, to gaz mielibyśmy dzisiaj po 250 dol.[/quote]
        a za pięć lat chleb po dziesięć rubli.

      • [quote name=”Myego”][Chyba nie o tym jest tekst, ale fakt, jest faktem, że płacimy za politykę. Gdybyśmy jako pierwsi uznali niepodległość Repubiki Krymu, a następnie jej suwerenną, demokratyczną decyzję o przyłączeniu się do sąsiada, to gaz mielibyśmy dzisiaj po 250 dol.[/quote]

        A niech to… Nawet tu docierają te Putinowskie trolle! Co, na legitymację GRU pracujesz, ruski trollu? Tu na nią nie zarobisz!

        http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/473526,polskie-trolle-putina-w-sieci-legitymacja-gru-najwiekszym-pragnieniem.html

        „Suwerenną, demokratyczną decyzję” powiadasz? No to masz pecha, bo twój idol, Strjełkov-Girkin już opowiedział, jak ta „suwerenna” decyzja wyglądała. O już twoi mocodawcy Putiniści to skasowali, ale są jeszcze ślady po tym w sieci:

        #Strelkov: „We forcibly herded Crimean deputies to vote for secession from #Ukraine”
        Interview with Strelkov/Girkin:
        http://youtu.be/aelwn_UfeN0

        • Krym jest i będzie rosyjski, jeśli za uznanie tego faktu mielibyśmy dostać tańszy gaz, a może nawet ropę to dlaczego mielibyśmy nie skorzystać z tej zasady? Wyrwanie Ukrainie Krymu było nie mniej kontrowersyjnie jak wyrwanie serbom kosowa. Niepodległośc Kosowa uznaliśmy, to dlaczego teraz mielibyśmy nie uznać prawa do samostanowienia Krymu. Jak jest różnica między tym co Putin zrobił na Krymie, a tym co Piłsudski zrobił z Wileńszczyzną?

          • [quote name=”Robert”]Krym jest i będzie rosyjski, jeśli za uznanie tego faktu mielibyśmy dostać tańszy gaz, a może nawet ropę to dlaczego mielibyśmy nie skorzystać z tej zasady? Wyrwanie Ukrainie Krymu było nie mniej kontrowersyjnie jak wyrwanie serbom kosowa. Niepodległośc Kosowa uznaliśmy, to dlaczego teraz mielibyśmy nie uznać prawa do samostanowienia Krymu. Jak jest różnica między tym co Putin zrobił na Krymie, a tym co Piłsudski zrobił z Wileńszczyzną?[/quote]

            Samostanowienie przegłosowane pod karabinami Girkinów-Strjełków? Ciekawy rodzaj „samostanowienia”. Ja znam nieco inną nazwę…
            Niektórzy to nawet zachwycali się tym, jak sprytnie Hitler zdobył Czechy w Monachium bez jednego wystrzału. Putin też, kupując zielone ludziki w każdym sklepie z zielonymi ludzikami wzbudził zachwyt w wielu.
            A co do ceny gazu – nie bądź naiwny. Takie bzdety to mogą sobie rusie trolle wypisywać. Putin gardzi łaszącymi się do jego stóp i bezwzględnie wykorzystuje słabych…Robiąc tak, jak sugerujesz, dalibyśmy dowód siły czy słabości?

          • [quote name=”Goń ruskich trolli”][quote name=”Robert”}
            Samostanowienie przegłosowane pod karabinami Girkinów-Strjełków? Ciekawy rodzaj „samostanowienia”. Ja znam nieco inną nazwę…
            Niektórzy to nawet zachwycali się tym, jak sprytnie Hitler zdobył Czechy w Monachium bez jednego wystrzału. Putin też, kupując zielone ludziki w każdym sklepie z zielonymi ludzikami wzbudził zachwyt w wielu.
            A co do ceny gazu – nie bądź naiwny. Takie bzdety to mogą sobie rusie trolle wypisywać. Putin gardzi łaszącymi się do jego stóp i bezwzględnie wykorzystuje słabych…Robiąc tak, jak sugerujesz, dalibyśmy dowód siły czy słabości?[/quote]

            Oczywiście krymskie referendum było bardzo ułomne, ale jestem przekonany, że gdyby głosowanie było w pełni demokratyczne to i tak mieszkańcy krymu opowiedzieliby się za przynależnością do Rosji. Na czym opieram swoje przekonanie? Choćby na porównaniu siły ekonomicznej obu krajów, a także ilości ,,ukraińskich” żołnierzy którzy zdecydowali się zachować wierność ukrainie. Nie odpowiedziałeś też na moje pytanie o to na czym polega różnica między przyłączeniem krymu a przyłączeniem wileńszczyzny. Odpowiadając na Twoje pytanie wątpię, żeby Putin szanował kołchożnika Baćkę, a jednak Białorusini dostają tani gaz i ropę i kredyty. Zrozum, że Poroszenko to jest człowiek Putina, który nie robi absolutnie nic żeby odzyskać Donbas czy Krym. Rosjanie zarabiają mnóstwo kasy na handlu z Ukrainą, ukraińcy musieli prosić o cięcie ich długów, ale pieniądze na subwencjowaniu krymu wciąż mają podobnie jak poroszenko ma pieniądze ze swoich fabryk w Rosji. Popieranie kraju, którego własny prezydent jest antyukraiński to szaleństwo. A podjęcie próby wytargowania tańszego gazu i ropy przynajmniej daje nam szansę na realne korzyści. Bo co mamy z tego, że wspieramy ukrainę? Czy ukrainskie władze nie okradają polskich przedsiebiorców i kierowców? Czy ukrainscy przemytnicy pod ochrona ukrainskich władz nie zarabiaja mnóstwa kasy na przemycie towarów akcyzowych do Polski?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl