Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Odnawialne źródła energii
  4. >
  5. Energia wiatrowa
  6. >
  7. Nie tylko w Polsce wiatraki mają pod górkę

Nie tylko w Polsce wiatraki mają pod górkę

Wzrost kosztów, widowiskowe awarie, biurokracja oraz protesty społeczne - z takim miksem problemów zmaga się energetyka wiatrowa w Europie, choć w USA trudności też nie brakuje. Skutki odczuwają najwięksi zachodni producenci turbin.
Storm Night Over Wind Farm. Energy and nature Night Sky.
W 2022 r. zamówienia na nowe turbiny wiatrowe w Europie spadły o blisko połowę względem 2021 r. - do 11 GW. Fot. Depositphotos

Na początku listopada ubiegłego roku pisaliśmy na łamach portalu WysokieNapiecie.pl o rosnących obawach zachodnich producentów turbin, dotyczących konkurencji ze strony chińskich dostawców. Ci nie muszą zmagać się z wysoką inflacją, dostępem do surowców, a inwestycje w farmy wiatrowe w Państwie Środka nie podlegają tak rygorystycznym procedurom administracyjnym jak w krajach demokratycznych.

Zobacz więcej: Europa kontra Chiny. Kto wygra wojnę o wiatraki

Od tego czasu nie pojawiło się zbyt wiele pozytywnych przesłanek do tego, aby diametralnie odwrócić tę sytuację. W Polsce to przede wszystkim właśnie zakończona tragikomedia związana z nowelizacją tzw. ustawy odległościowej. A jak sytuacja w wygląda w szerszym obiektywie?

Lekki powiew zamiast huraganu

Tu z pomocą przychodzi opublikowany niedawno przez WindEurope, europejskie stowarzyszenie energetyki wiatrowej, raport roczny za 2022 r. Wynika z niego, że w ubiegłym roku oddano do użytku 19 GW nowych mocy, z czego na państwa Unii Europejskiej przypadło 16 GW. Ogółem to o 40 proc. więcej niż w 2021 r. Łączna moc zainstalowana w Europie osiągnęła poziom 255 GW, w tym 204 GW w UE.

Nowe moce wiatrowe - lądowe i morskie - w Europie. Fot. WindEurope
Nowe moce wiatrowe – lądowe i morskie – w Europie. Fot. WindEurope

Na pierwszy rzut oka takie dane wyglądają pozytywnie, ale bledną w momencie zestawienia z celami, które Komisja Europejska wskazała w planie REPowerEU, ogłoszonym w odpowiedzi na rosyjską agresję na Ukrainę oraz kryzys energetyczny. Zakłada on, że do 2030 r. w UE zostanie zainstalowane 510 GW wiatrowych mocy w wietrze.

WindEurope przewiduje, że przy obecnym otoczeniu regulacyjnym i biznesowym w latach 2023-27 UE będzie budować średnio 20 GW nowych wiatraków rocznie. Tymczasem do wypełnienia celu wskazanego w REPowerEU powinno to być średnio 31 GW rocznie do końca obecnej dekady. Zakładany udział energii wiatrowej w całkowitym zużyciu ma wynieść 43 proc. W 2022 r. było to 16 proc.

Trudno będzie jednak spełnić ambicje unijnych urzędników, jeśli nie uda się radykalnie zmienić trendu dotyczącego ilości uruchamianych projektów. W 2022 r. było ich ledwie 13 GW, a zamówienia na nowe turbiny wiatrowe spadły o blisko połowę względem 2021 r. – do 11 GW.

Nowe moce w energetyce wiatrowej w poszczególnych krajach Europy. Fot. WindEurope
Nowe moce w energetyce wiatrowej w poszczególnych krajach Europy. Fot. WindEurope

Zdaniem WindEurope rozwój branży hamują dwa główne czynniki. Pierwszym jest wzrost kosztów inwestycji, za którymi nie nadąża waloryzacja cen aukcyjnych i taryf uzyskanych przez deweloperów. Inflacja w przypadku cen turbin wiatrowych wynosi nawet ok. 25-40 proc.

Z kolei drugi czynnik to kryzysowe interwencje rządów na rynkach energii, które wprowadziły zamieszanie i niepewność co do perspektyw biznesowych. W efekcie nadszarpnięte zaufanie inwestorów przełożyło się na przyhamowanie nowych przedsięwzięć.

Producenci turbin wykręcili straty

W tej sytuacji różowo nie jest również u zachodnich producentów turbin. Największy z nich, duński Vestas, zakończył ubiegły spadkiem przychodów o 7 proc. – do 14,5 mld euro oraz blisko 1,6 mld euro straty netto wobec 143 mln zysku rok wcześniej.

Zarząd koncernu spodziewa się, że 2023 r. również będzie trudny, gdyż wciąż będzie w nim odczuwalna wysoka inflacja oraz niski poziom zamówień. Co prawda nowe zlecenia są pozyskiwane po wyższych cenach, ale jest ich za mało, żeby zrównoważyć wzrost kosztów na kontraktach zawartych 2-3 lata temu.

Z trudnościami zmaga się również niemiecko-hiszpański Siemens Gamesa Renewable Energy. Choć w ostatnim kwartale minionego roku (pierwszym kwartale roku finansowego 2023) zanotował on wzrost przychodów o prawie 10 proc. – do 2 mld euro, to jednocześnie zaksięgował też blisko 0,9 mld zł euro straty netto.

W tę spółkę mocno uderzył też wzrost awaryjności turbin – zarówno morskich, jak i lądowych, co przełożyło się na wyższe koszty obsługi gwarancyjnej. Problemy trwają już od kilku kwartałów, więc Siemens podjął decyzję o skupie mniejszościowych udziałów w swojej wiatrowej spółce-córce oraz wycofaniu jej giełdy. Ściślejsza integracja w ramach koncernu ma pomóc restrukturyzacji tego biznesu.

Natomiast General Electric w całym segmencie energetyki odnawialnej zanotował w 2022 r. spadek przychodów o 13 proc. – do 13 mld dolarów. Strata netto wyniosła 2,2 mld dolarów wobec 0,8 mld rok wcześniej. Grupa zakłada, że plan naprawczy dla tego segmentu działalności pozwoli powrócić do rentowności w 2024 r.

Awarie psują opinię wiatrakom

Warto zatrzymać się na dłużej przy temacie awarii, które dodatkowo uderzyły branżę i wszystkich największych, zachodnich producentów turbin w trudnym momencie rynkowego spowolnienia oraz inflacyjnego wzmożenia.

Pod koniec stycznia przyjrzała się temu agencja Bloomberg w dosyć obszernym artykule o wymownym tytule „Elektrownie wiatrowe wyższe niż Statua Wolności przewracają się”. Widowiskowe awarie miały w ubiegłym roku miejsce zarówno w USA, jak i Europie – Szwecji, Danii czy Litwie, a wcześniej też w Niemczech.

Choć dotyczy to tylko niewielkiego odsetka wiatraków, które pracują na całym świecie, to wydarzenia te przykuwają dużą uwagę nie tylko społeczeństwa, ale też banków i ubezpieczycieli. Zwłaszcza, że awarie nękają też najnowsze turbiny, o których wielkość w ostatnich latach trwał zażarty wyścig.

Rywalizacja na globalnym rynku producentów wiatraków w roku 2021
Rywalizacja na globalnym rynku producentów turbin wiatrowych w roku 2021

Fraser McLachlan, dyrektor generalny londyńskiej firmy GCube Underwriting, która w kilkudziesięciu krajach ubezpiecza aktywa w energetyce wiatrowej o łącznej wartości ok. 3,5 mld dolarów, podkreślił, że jeśli wskaźnik awaryjności będzie nadal rósł, to branża wiatrowa będzie musiała liczyć się ze wzrostem kosztów gwarancji i ubezpieczeń.

Vestas, General Electric czy Siemens Gamesa przyznają, że dążenie do szybkiego rozwoju mocniejszych turbin doprowadziło do pojawienia się trudności technologicznych. Większe turbiny są bardziej efektywne i pozwalają na zwiększenie skali inwestycji, ale opanowanie jakości i niezawodności nowych urządzeń musi wymagać czasu.

Dlatego możliwe, że zachodni producenci – mimo zapowiedzi prac chińskiej firmy Mingyang nad morską turbiną o mocy 18 MW – w najbliższym czasie skoncentrują się przede wszystkim na jakości, a w wyścigu na moc elektrowni przycumują w okolicach osiągniętych już ok. 15 MW.

Greta Thunberg oskarża o „zielony kolonializm”

Dla przeciwników energetyki wiatrowej, szczególnie niektórych polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski, wiatraki stanowią jedno z największych zagrożeń dla życia i zdrowia (zwłaszcza te niemieckie). Jednak różnego rodzaju protestów przeciwko farmom wiatrowym nie brak również w innych częściach świata, czego przykładem są choćby dwa głośne wydarzenia z minionego miesiąca.

Krajowy Kongres Indian Amerykańskich wezwał władze w Waszyngtonie do wprowadzenia moratorium na rozwój morskiej energii wiatrowej wzdłuż wybrzeży USA oraz większej troski o interesy plemion.

Z podobnym apelem wcześniej wystąpiło 30 burmistrzów stanu New Jersey, aby urzędnicy państwowi mogli zbadać przypadki śmierci ponad 20 wielorybów, które od grudnia ubiegłego roku woda wyrzuciła na amerykańskim wybrzeżu Atlantyku.

Choć nie wiadomo, jaka jest przyczyna tego zjawiska, to niektórzy przedstawiciele środowisk konserwatywnych i ekologicznych winą obarczyli właśnie morskie elektrownie wiatrowe oraz ich wpływ na ekosystem. Brak jednak dowodów na stawianie takich zarzutów.

Duże zdziwienie mogły natomiast wywołać doniesienia o proteście przeciwko farmom wiatrowym w Norwegii, które wsparła chyba najbardziej znana na świecie aktywistka klimatyczna, czyli Greta Thunberg. Oskarżyła ona norweskie władze o „zielony kolonializm” w stosunku do rdzennej społeczności Lapończyków. Wszystko z powodu forsowania budowy wiatraków na terenach służących do wypasu reniferów.

Boom musi nadejść

Czego życzy sobie branża wiatrowa w najbliższym czasie? W Europie przede wszystkim spełnienia energetyczno-klimatycznych planów Komisji Europejskiej, które – przypomnijmy – wymagają instalowania 31 GW mocy rocznie w wietrze do końca obecnej dekady. W opinii WindEurope jest to możliwe, jeśli zostaną spełnione trzy warunki.

Po pierwsze, zasady i procedury administracyjne dotyczące budowy wiatraków zostaną uproszczone i przyspieszone. Po drugie, rządy po okresie interwencji w rynki energii dadzą jasny sygnał inwestorom do rozpoczęcia inwestycji. Natomiast po trzecie, regulacje będą sprzyjać rozwojowi łańcuchów dostaw, rynku pracy oraz infrastruktury związanej z energetyką wiatrową.

Wiatraki - Rozwój nowoczesnych turbin wiatrowych - lądowych i morskich - będzie wymagał coraz większego zapotrzebowania na metale ziem rzadkich, których zasoby są obecnie kontrolowane przede wszystkim przez Chiny. Fot. BloombergNEF
Rozwój nowoczesnych turbin wiatrowych – lądowych i morskich – będzie wymagał coraz większego zapotrzebowania na metale ziem rzadkich, których zasoby są obecnie kontrolowane przede wszystkim przez Chiny. Fot. BloombergNEF

Duże nadzieje są związane z Net-Zero Industry Act, czyli przygotowywaną przez Komisję Europejską odpowiedzią na amerykański Inflation Reduction Act – warty 369 mld dolarów program dotacji i ulg podatkowych dla sektora zielonych technologii w USA.

Zobacz też: USA mogą wyssać z Unii zielony przemysł

Konkurencja na subsydia po obu stronach Atlantyku, tożsame cele Waszyngtonu i Brukseli dotyczące zmniejszania zależności od dostaw z Chin, a także nacisk na transformację energetyczną powinny długoterminowo zagwarantować dobre perspektywy firmom związanym z energetyką wiatrową. Jednak nim to nastąpi, to co najmniej jeszcze w 2023 będzie trwało lizanie bolesnych ran.

Od kilku dni rynek huczy od plotek co kryje się za planami rządu wyłączenia spod podatku od wysokich cen energii elektrycznej prądu wytwarzanego w OZE przez „państwowe osoby prawne”. Teorii jest bez liku, w tym kilka spiskowych. Jednak wyjaśnienie całej historii jest dość banalne.
The famous water conservancy project: Gezhouba
Technologie wspiera:
Rynek energii rozwija:
Rynek gazu przetrwał najwyraźniej chyba najgorszy kryzys w jego historii, i mimo, że nadal mamy na nim kontrolowanego przez państwo potentata oraz znacznie mniejszych graczy, to okazuje się, że konkurencja jednak działa.
Ceny gazu w PGNIG OD spadają, ale niestety nie nadążają za cenami na giełdzie