Kupimy gaz w Afryce?

Kupimy gaz w Afryce?

W marcu wicepremier Piechociński zaproponował Algierii rozmowy nt. importu do Polski skroplonego gazu z Sahary. Odżyły też projekty budowy nowych gazociągów z tego kraju do Europy. Czy to realne pomysły?

{norelated}Szukająca sposobów na zmniejszenie uzależnienia od gazu importowanego z Rosji Unia Europejska wysyła ostatnio sygnały, że przypomniała sobie o ogromnych złożach tego surowca, zalegających pod piaskami Algierii. Kraj ten był prekursorem eksportu skroplonego gazu, jednak w ostatnich latach, trapiony permanentnym kryzysem gospodarczym tracił stopniowo na znaczeniu.

Prekursor LNG

Na początku kwietnia 2015 r. bez większego rozgłosu minęła okrągła rocznica wydarzenia, od którego zaczęła się jedna z rewolucji na dzisiejszym rynku energii. Równo 50 lat temu z portu Arzew w Algierii wypłynął pierwszy w pełni komercyjny transport skroplonego gazu ziemnego – LNG. Ładunek kupiony przez ówczesny Gaz de France (dziś po wielu przekształceniach – Engie) trafił do francuskiego Havru. Algieria była więc prekursorem w zastosowaniu na komercyjną skalę technologii LNG, która kilkadziesiąt lat później zaczęła wywracać światowy porządek, zbudowany wokół tradycyjnych tras przesyłu gazu. A sam kraj poniekąd padł ofiarą tych zmian, nie potrafiąc dostosować się do nowych warunków, choćby wzrostu znaczenia rynku spot.  

Algieria to ciągle ważny dostawca gazu do UE, pokrywający kilkanaście procent importu, to jednak dwa razy mniej niż Rosja. Złoża gazu ma bajeczne, potwierdzone konwencjonalne zasoby to 4,5 biliona m sześc. Dochodzi do tego gaz niekonwencjonalny, które również mają być olbrzymie. A co najważniejsze Algieria ma potężną infrastrukturę, zdolną wysłać niemal 100 mld m sześc. gazu rocznie - gazociągami do Włoch i Hiszpanii oraz jako LNG.

Na pustyni może i piasku zabraknąć

W 2013 r. Algieria wyeksportowała zaledwie 42 mld m sześc. Niewykorzystane ponad 50 mld zdolności to mniej więcej jedna trzecia importu Unii z Rosji

Tymczasem według najnowszych danych amerykańskiej rządowej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) w 2013 r. Algieria wyeksportowała zaledwie 42 mld m sześc. Niewykorzystane ponad 50 mld zdolności to mniej więcej jedna trzecia importu Unii z Rosji i pięć razy więcej, niż w 2020 r. Unia chce sprowadzać budowanym tzw, korytarzem południowym, m.in. z basenu Morza Kaspijskiego.

W ciągu ostatnich lat państwowy monopolista gazowy i naftowy Sonatrach rozbudował oba terminale eksportowe LNG – Skikda i Arzew, ale dalej pracują one grubo poniżej swoich możliwości.

Skoro infrastruktura jest na miejscu, a kraj jej nie wykorzystuje, oznacza to, że szwankuje sektor wydobycia. I rzeczywiście, zgodnie z miejscowym prawem, we wszystkich projektach wydobywczych większość udziałów musi mieć Sonatrach. Nie ma jednak na to pieniędzy, bo w zasadzie całe dochody ze sprzedaży ropy i gazu są topione w pogrążonej w permanentnym kryzysie gospodarce. Na przykład, kupując społeczny spokój rząd hojnie subsydiuje mieszkańcom prąd, gaz czy benzynę. Według MFW na subsydia te idzie ponad 10 proc. PKB!

Budowa gazociągu z Hiszpanii do Francji pozwoliłaby na większy import gazu z Algierii

Państwowy monopol dusi wydobycie

Pieniądze mają zagraniczni inwestorzy, ale – rzecz oczywista – niespecjalnie palą się do ich wykładania na projekty, nad którymi nie dostaną odpowiedniej do wkładu kontroli. Kółko się więc zamyka i zostanie zamknięte, dopóki rząd w Algierze będzie się upierał przy kontrolowaniu za pośrednictwem Sonatrach wszystkich przedsięwzięć.

– My, Europejczycy chwilowo nie inwestujemy zbyt wiele w Algierii, a rurociągi albo nie są wykorzystywane w całości albo i wcale. Algieria mogłaby być bezpiecznym źródłem dla UE, więc powinniśmy mieć z tym krajem bliższe relacje – oświadczył na początku czerwca unijny komisarz ds. energii i klimatu Miguel Arias Cañete. Zapowiedział jednocześnie zwołanie „na początku przyszłego roku” biznesowego forum, aby przedyskutować powody niedoinwestowania algierskich zdolności produkcyjnych.

Cañete przypomniał na przykład, że Algieria preferuje kontrakty długoterminowe, podczas gdy rynki skłaniają się już raczej do bieżących transakcji spot. Dlatego KE chce w rozmowach z władzami w Algierze naciskać na zmianę tego podejścia i szersze otwarcie furtki dla inwestycji w wydobycie.

Nowy gazociąg "popchnąłby" gaz w głąb Unii

W samej Europie warunkiem zasadniczym pojawienia się większych ilości algierskiego gazu – obok szerszego stosowania transakcji spot dla LNG – jest budowa korytarza przez Pireneje. Francja i Hiszpania zamierzają się wreszcie porozumieć w sprawie jego zasadniczego elementu – gazociągu MidCat, a sam projekt ubiega się o status projektu o wspólnotowym znaczeniu (tzw. PCI), co otwiera drogę do dofinansowania z unijnych pieniędzy.

Wrócił też temat gazociągu GALSI, bezpośrednio z Algierii na Sardynię i dalej do północnych Włoch. Projekt ten od kilku lat był praktycznie w zawieszeniu.

Tani gaz dla Algierczyków oznacza mniej zasobów dostępnych dla Europy

Choroba gazowa

Jednak spadające w ostatnich latach wydobycie gazu to nie jedyny problem Algierczyków. Kolejny, to szybko rosnące zużycie krajowe. Sprzedawany grubo poniżej cen światowych gaz jest głównym źródeł produkcji energii elektrycznej w tym kraju (ponad 92%). Drugim najważniejszym jest ropa (6%). To typowa choroba krajów "siedzących" na złożach węglowodorów. Zgodnie z oczekiwaniami społecznymi sprzedają je tak tanio na własnym rynku, że coraz bardziej ograniczają sobie zdolności jego eksportu. Gdyby trend z początku tej dekady utrzymał się. Algieria już za 10 lat stałaby się importerem gazu.

Rząd w Algierze zaczyna jednak zmieniać swoją politykę. W lutym przedstawił szczegóły jeszcze bardziej ambitnego planu przechodzenia na "zielony" prąd. zakładającej dynamiczny rozwój energetyki słonecznej i wiatrowej oraz poprawy efektywności. Do 2030 roku udział OZE w produkcji prądu ma osiągnąć 27% (zamiast 20% zakładanych jeszcze niedawno).

Inna sprawa to bezpieczeństwo w Algierii. Krwawy w skutkach zajazd dżihadystów na kompleks wydobywczy Tiganturin sprzed dwóch i pół roku pokazał, jakie znaczenie ten region Sahary ma dla całej UE. Im więcej zamętu na gazowych polach Algierii, tym więcej miejsca dla rosyjskiego gazu w Europie. To też jedna z odpowiedzi na pojawiające się swego czasu pytanie, jaki interes miała Polska angażując się w kierowaną przez Francuzów operację przeciwko dżihadystom w Mali.

Zobacz także...

Czy gaz zdąży na czas?

Leszek Kadej

Elektrowni i elektrociepłowni zasilanych gazem będzie coraz więcej. Muszą jednak mieć gazociąg dostosowany do potrzeb. Gaz-System niezmiennie apeluje, żeby odpowiednio wcześn...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE