Jak tłumaczy Justyna Piszczatowska w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, główny cel szczytu, czyli redukcja emisji CO2 o 40 proc został uzgodniony, ale Polska dostała taryfę ulgową.
– Jako państwo o PKB na osobę nie przekraczającym 60 proc. unijnej średniej dostaniemy część uprawnień do emisji CO2 za darmo. Polska energetyka do 2030 roku może dostać do 40 proc. tych uprawnień za darmo. Według kanałów dyplomatycznych to jest równowartość 30 mld zł – tłumaczyła w rozmowie z IAR red. Piszczatowska.
Polska dostała to czego chciała. Na razie, bo rozgrywka nie jest skończona.
Nowy unijny pakiet energetyczno-klimatyczny nie może wykluczać węgla jako źródła energii - podkreślali w środę w Pradze przedstawiciele rządów Wielkiej Brytanii i Czech. O to samo walczyć będzie premier Ewa Kopacz na rozpoczynającym się dzisiaj unijnym szczycie.
Bruksela zgodziła się, by Anglicy udzielili wsparcia planowanej elektrowni jądrowej. Czy ten precedens znaczy, że również Polska użyje kontraktów gwarantujących zyskowność inwestycji w atom?