Covidowa czkawka na energetycznych budowach

Covidowa czkawka na energetycznych budowach

Można w ciemno zakładać, że inflacja będzie tematem nr 1 w 2022 r. Rosnące ceny podniosą też koszt przedsięwzięć związanych z transformacją energetyczną i będą powodować napięcia pomiędzy wykonawcami a inwestorami na energetycznych placach budowy.

O tym, że wywołane przez pandemiczne zawirowania w światowej gospodarce wzrosty cen materiałów budowlanych i surowców nie pozostają bez wpływu na budowy farm wiatrowych i fotowoltaicznych, pisaliśmy w portalu WysokieNapiecie.pl już we wrześniu 2021 r.

Zobacz więcej: Inflacja rzuca cień na budowy farm wiatrowych i fotowoltaicznych

Choć raczej nie zagrozi to rozwojowi odnawialnych źródeł energii, to ma jednak wpływ na kondycję finansową firm budowlanych. Warto przyjrzeć się też bardziej sytuacji w sektorze energetyki konwencjonalnej. Zwłaszcza, że końcówka 2021 r. przyniosła dwie ciekawe informacje związane z budową bloków energetycznych.

Pierwsza jest związana z trwającą inwestycją, na którą wpływ mają gospodarcze skutki pandemii - mowa tu o nowej elektrociepłowni na węgiel kamienny w Puławach dla Grupy Azoty. Natomiast druga dotyczy zakończenia wieloletniego sporu wokół przedsięwzięcia, którego początki sięgają 2012 r., a mianowicie gazowej elektrociepłowni dla EC Stalowa Wola (Tauron/PGNiG).

Puławski poślizg

Nowa elektrociepłownia w puławskich Azotach, posiadająca 100 MW mocy elektrycznej i 300 MW mocy termicznej, powinna być gotowa jesienią 2022 r.

Jednak w listopadzie minionego roku jej wykonawca, czyli konsorcjum Polimeksu Mostostalu, złożyło wniosek o wydłużenie terminu realizacji o 223 dni oraz podwyższenie wynagrodzenia o prawie 36 mln zł netto. Jako główny powód wskazano wpływ pandemii COVID-19.

W ten o to sposób nad budzącą wiele emocji, ostatnią w polskiej energetyce inwestycji w duży blok energetyczny opalany węglem, zaczęły się gromadzić ciemne chmury. O sprawie i potencjalnych scenariuszach pisaliśmy w tekście pt. Węglowy poślizg podniesie ciśnienie Azotom.

Okazało się jednak, że Azoty nie zamierzają długo trzymać Polimeksu w niepewności. Już 30 grudnia 2021 r. poinformowały w giełdowym komunikacie, że odmawiają akceptacji wniosku o podwyższenie wynagrodzenia. Natomiast odnośnie wydłużenia terminu wystąpiły o dodatkowe informacje.

W listopadzie minionego roku Polimex informował, że na opóźnienia na budowie wpływają m.in. zachorowania i kwarantanna wśród jego pracowników i podwykonawców. Z naszych informacji wynikało, że w przypadku dłuższego czasu na realizację kontraktu Polimex chciał mieć z czym siadać do negocjacji z Azotami. Możliwe zatem, że blisko siedmiomiesięczne wydłużenie umowy nie będzie konieczne.

Z kolei wnioskowane podniesienie kwoty kontraktu miało być związane nie tylko ze wzrostem cen materiałów, ale też kosztami dłuższego przebywania konsorcjum na budowie.

Kłótnia w rodzinie

Negatywne podejście Azotów do oczekiwań Polimeksu mogło trochę zdziwić, gdyż na kontrolowaną przez grupy energetyczne (Enea, Energa, PGE, PGNiG) spółkę inni uczestnicy rynku zazwyczaj patrzą jako na podmiot, który może liczyć na bardziej przychylne traktowanie ze strony państwowych zamawiających. Udało się dogadać choćby w przypadku oddanej na początku grudnia 2021 r. gazowej EC Żerań (449 MW), którą dla PGNiG Termika wybudowało konsorcjum Polimeksu i Mitsubishi Power.

Poślizg w jej realizacji wyniósł łącznie ok. 14 miesięcy, a wśród jego przyczyn były m.in. perturbacje związane z pandemią, a wcześniej... tajfunem "Jebi", który przechodził nad Japonią we wrześniu 2018 r. i uszkodził elementy turbiny gazowej w miejscu ich składowania. Kolejne aneksy i ugody pozwoliły jednak ukończyć zadanie w przyjaznej atmosferze.

Nowy blok energetyczny w warszawskiej EC Żerań. Fot. PGNiG Termika

 

Zadanie na Żeraniu było jednak realizowane w ramach zamówień publicznych, którego przepisy dają większe szanse na dochodzenie roszczeń. Azoty, choć są kontrolowane przez Skarb Państwa (33 proc. akcji), to nie muszą stosować trybu zamówień publicznych i postępowanie na blok w Puławach nie było prowadzone w tym reżimie.

Dalsze wydarzenia związane z puławską inwestycją będą więc bardzo ciekawe. Zwłaszcza w kontekście naglącego czasu, w którym Azoty muszą pozyskać nowe źródło pary technologicznej i ciepła w związku planowanym wyłączeniem z eksploatacji przestarzałych kotłów. Spór na budowie osiągnięcia tego celu nie będzie ułatwiał. Z drugiej strony Polimex - mimo, że temat można z boku postrzegać jako kłótnię w jednej, "państwowej rodzinie" - na pewno nie chciałby za bardzo drażnić tak dużego i perspektywicznego klienta jak Grupa Azoty.

Inflacja kontra wykonawcy

W EC Żerań konsorcjum Polimeksu pomogły dwie opinie sporządzone przez firmę doradczą CAS. Pierwsza dotyczyła analizy wpływu pandemii na terminową realizację kontraktu oraz spowodowanych nią kosztów wydłużenia prac. Natomiast druga umożliwiła waloryzację umowy z uwagi na wzrost kosztów, spowodowany okolicznościami niemożliwymi do przewidzenia w momencie składania oferty.

Jest to o tyle istotne, że dopiero od początku 2021 r. zaczęło obowiązywać nowe Prawo zamówień publicznych, które przewiduje obowiązkową waloryzację dla kontraktów o terminie realizacji dłuższym niż 12 miesięcy. Wcześniej takiego obowiązku nie było.

- W realizowanych umowach w sektorze energetycznym, które były zawierane przed 2021 r., praktycznie nie ma żadnych zapisów waloryzacyjnych. Mimo, że zarówno budowa nowych mocy, jak i sieci dystrybucyjnych i przesyłowych to kontrakty wieloletnie - podkreślił Maciej Kajrukszto, ekspert ds. analiz terminowych i kosztów, partner zarządzający CAS w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

Taka sytuacja - jak dodał - kontrastuje bardzo na tle dwóch innych sektorów, czyli drogownictwa i kolejnictwa, gdzie dwaj najwięksi zamawiający, czyli GDDKiA i PKP PLK, nowe zasady waloryzacyjne wprowadzili od 2019 r. Choć przewidziane w nich zasady indeksacji cen nie są w stanie w pełni nadążyć za ostatnimi wzrostami kosztów (limit 5 proc., liczony dla połowy wartości umowy), to jednak pozwalają istotnie zminimalizować skutki inflacji.

- Spodziewamy się dalszych wystąpień wykonawców z roszczeniami do zamawiających związanych z wzrostem kosztów realizacji robót budowlanych. Kolejne, po latach 2017-2019, wzrosty cen rozpoczęły się w czwartym kwartale 2020 r. i praktycznie trwają do chwili obecnej, lub po okresie wzrostu utrzymują się dalej na wysokim poziomie - stwierdził Kajrukszto.

- Chodzi oczywiście o materiały budowlane, urządzenia i robociznę, które zaczęły dynamicznie drożeć, gdy światowa gospodarka przyspieszyła po etapie powszechnych lockdownów. Wydłużył się również czas oczekiwania na materiały, urządzenia a na dalsze opóźnienia prac wpłynęły też zakażenia wśród pracowników lub ich kwarantanna - podkreślił.

Zwrócił uwagę, że na niekorzyść wykonawców wpływa również osłabienie polskiej waluty, co ma duże znaczenie szczególnie w przypadku budownictwa energetycznego, w którym koszt technologii ma duży udział w wartości całego kontraktu. Specjalistyczne urządzenia czy instalacje trzeba najczęściej kupować na rynkach zagranicznych za euro lub dolary, a wykonawcy otrzymują od zamawiających wynagrodzenie w złotówkach.

Tanio już było

Od pewnego czasu sytuacja jest już na tyle niepokojąca, że nawet Adam Glapiński, prezes NBP, przestał powtarzać jedno ze swoich ulubionych stwierdzeń, że "inflacja jest przejściowa". Budowlańcom nie trzeba tłumaczyć, czym jest wzrost cen, bo doświadczali go już mocniej od początku 2021 r., a w drugiej połowie minionego roku skok był już bardzo wysoki - rzędu ponad 20 proc. rok do roku. Co dalej?

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, komentując te wyniki, stwierdził, że „tanio już było”.

- Z jednej strony, można przypuszczać, że ceny surowców w końcu się unormują, a łańcuchy dostaw wreszcie się odblokują. Wiele będzie zależało m.in. od dalszego rozwoju pandemii COVID-19 i polityki monetarnej FED w USA. Z drugiej strony cena energii elektrycznej prawdopodobnie pozostanie na bardzo wysokich poziomach, a złoty raczej istotnie się nie umocni. Natomiast w drugiej połowie 2022 r. zacznie pojawiać się popyt na materiały ze strony budownictwa infrastrukturalnego i samorządowego - ocenił Kaźmierczak.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że w dalszej perspektywie producenci materiałów, w tym należące do dużych emitentów CO2 zakłady hutnicze i cementownie, będą musieli ponieść wysokie koszty związane z transformacją energetyczną i neutralnością klimatyczną.

- Moim zdaniem materiały prawdopodobnie nie będą już drożeć w takim tempie jak dotychczas, ale uważam, że ich ceny pozostaną na wysokich poziomach. Firmy, które miały to nieszczęście i podpisały kontrakty w złym momencie, analizują, czy do tych kontraktów nie dołożą. Wiele zależy od mechanizmów waloryzacji w kontraktach publicznych oraz indywidualnego podejścia inwestorów w segmencie prywatnym do kwestii zwiększenia wynagrodzenia wykonawcy. Natomiast nowe inwestycje będą po prostu dużo droższe - podkreślił ekonomista.

Waloryzacja na start

Jak już wspomnieliśmy wcześniej, waloryzacja w zamówieniach publicznych stała się obowiązkowa dla długoterminowych kontraktów dopiero od początku 2021 r.

Jej przykład stanowi chociażby podpisana pod koniec minionego roku umowa na budowę gazowo-olejowej kotłowni szczytowo-rezerwowej w Elektrociepłowni Lublin-Wrotków (PGE Energia Ciepła). Inwestycję za ponad 78 mln zł netto ma zrealizować Instal Kraków.

- Każda ze stron uprawniona jest do żądania zmiany wysokości wynagrodzenia wykonawcy, gdy wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej robót budowlanych specjalistycznych ogłaszany w komunikacie Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za ostatni miesiąc poprzedzający wniosek o waloryzację wzrośnie/spadnie o co najmniej 5 proc. w stosunku do wysokości tego wskaźnika w miesiącu składania ofert. Waloryzacja wynagrodzenia dopuszczalna jest tylko raz, nie wcześniej niż po upływie 12 miesięcy od dnia zawarcia umowy - podał Instal w komunikacie giełdowym po zawarciu kontraktu.

Dla równowagi można dodać, że limit kar umownych, które zamawiający może nałożyć na wykonawcę dla tego kontraktu wynosi 25 proc. wartości umowy.

Stalowowolska ugoda

Do drugiego z ciekawych wydarzeń w końcówce minionego roku doszło 31 grudnia, choć trudno ocenić, czy był to "Sylwester marzeń" dla Elektrociepłowni Stalowa Wola, kontrolowanej przez Tauron i PGNiG.

Spółka, zgodnie z ugodą zawartą z hiszpańską firmą Abener Energia, zobowiązała się do zapłacenia prawie 93 mln euro tytułem rozliczenia budowy bloku gazowo-parowego. Tyle na rzecz Hiszpanów zasądził Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie w kwietniu 2019 r.

Przedsięwzięcie w Stalowej Woli zaliczyło największy poślizg wśród polskich inwestycji energetycznych w ostatnich kilkunastu latach. Jednostka o mocy blisko 450 MW została oficjalnie oddana do użytku 30 września 2020 r., czyli pięć lat później niż przewidywały pierwotne założenia.

Nowa elektrociepłownia w EC Stalowa Wola. Fot. mat. pras.

 

Rozgrzebaną inwestycję po wyrzuconym z budowy Abenerze kończyło konsorcjum Energoprojektu-Katowice oraz Energopomiaru. Perypetie związane z tym przedsięwzięciem, gdzie grzechy popełniono nie tylko w trakcie budowy, ale już na etapie przetargu - co wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli - opisywaliśmy obszernie w portalu WysokieNapiecie.pl w tekście pt. Tauron po raz kolejny chce coś sprzedać. Czy tym razem się uda?

Lektura raportu NIK oraz same wydarzenia związane z inwestycją doprowadzają do jednego wniosku - państwowe grupy energetyczne mogły uniknąć problemów, gdyby lepiej przygotowały przetarg i weryfikację wykonawców, a także same mechanizmy kontrolne w czasie realizacji kontraktu. W efekcie to Hiszpanie, którzy na budowie się nie popisali, wobec podwykonawców stosowali opóźnianie płatności, ze sporu wydają się wychodzić na tarczy.

Spory w zawieszeniu

Stalowowolska ugoda jest największą, dotychczas ujawnioną w sektorze w budownictwa energetycznego. Wcześniej za taką była uważana ugoda pomiędzy PGE a generalnym wykonawcą opalanego węglem brunatnym bloku energetycznego o mocy 496 MW w Elektrowni Turów. Została ona zawarta w lutym 2021 r., a jednostkę tę oddano do użytku trzy miesiące później.

Zadanie zrealizowało konsorcjum firm Mitsubishi Power, Budimex oraz Tecnicas Reunidas. Kontrakt podpisano w lipcu 2014 r., a budowę wydłużyły wpierw zmiany w projekcie, a następnie trudności związane z pandemią. Na mocy ugody wartość zlecenia została zwiększona o 108 mln zł. W tym przypadku ekspertyzy dla wykonawcy również przygotowała firma doradcza CAS.

Jak przypomniał Maciej Kajrukszto, zgodnie z zapisami Tarczy Antykryzysowej od wprowadzenia stanu epidemii w Polsce, czyli od marca 2020 r., zamawiający nie mogą potrącać żadnych kar umownych ani egzekwować gwarancji bankowych, jeśli na należyte wykonanie umowy wpłynęły okoliczności związane z wystąpieniem COVID-19.

- Te zapisy mogą spowodować, że dużo sporów i roszczeń zostanie odsuniętych w czasie, a następnie dojdzie do ich masowego ujawnienia. Jednocześnie widać, że w niektórych przypadkach strony umów wolą wcześniej się porozumieć za sprawą ugód, czego przykładem są kontrakty na budowę nowych bloków energetycznych w Turowie i Żeraniu - wskazał Kajrukszto.

Roszczenia będą rosnąć

W zawarcie ugody w Turowie była też zaangażowana kancelaria prawna JDP. Wojciech Bazan, jej adwokat i partner, pytany przez portal WysokieNapiecie.pl o roszczenia w sektorze budownictwa energetycznego stwierdził, że ich liczba rośnie m.in. z powodu ukończenia kilku dużych inwestycji.

- Tam, gdzie nie udało się dojść do porozumienia lub ugody, sprawy są kierowane do sądów. Naszym zdaniem roszczenia będą rosnąć w kolejnych latach wraz z coraz większymi nakładami na inwestycje energetyczne - powiedział Bazan.

Odnosząc się inflacji wskazał, że JDP na razie widzi wstępne przymiarki do roszczeń z tego tytułu. Najpewniej będzie ich przybywać w 2022 r., bo skutki ubiegłorocznego i tegorocznego wzrostu cen się na siebie nałożą i będzie to już miało duży wpływ na kondycję finansową wykonawców. Szczególnie tam, gdzie są ograniczenia co do waloryzacji.

- Roszczenia dotyczą przede wszystkim dawnych kontraktów, a te zawierane w ramach nowego Prawa zamówień publicznych nie weszły jeszcze w fazę, która może generować spory. Dlatego trudno na razie stwierdzić, czy nowe PZP realnie obniżyło ryzyko po stronie wykonawców. Pewnie bardziej będzie to można ocenić w drugiej połowie 2022 r. - wskazał Bazan.

Nowy blok w Elektrowni Turów. Fot. PGE

 

Zwrócił też uwagę na to, że szanse na zawarcie ugody są zależne od tego, czy budowlańcy będą skrupulatnie przygotowywać się do wysunięcia roszczeń. Nie jest bowiem tak, że państwowi zamawiający chętnie podchodzą do zawierania ugód. Mając na względzie ograniczenia związane z dyscypliną finansów publicznych często bezpieczniej czują się kierując spory na długoletnią ścieżkę sądową. Dlatego wykonawcy muszą mieć dobrze sformułowane i udokumentowane roszczenia, aby propozycje ugodowe miały szansę stanowić rozwiązanie korzystne dla obu stron.

Warto przypomnieć, że ugody dotyczyły też budowy nowego bloku 910 MW na węgiel kamienny w Elektrowni Jaworzno III. Pierwszą Tauron zawarł z Rafako w listopadzie 2020 r., gdy jednostkę oddano do użytku. Wówczas dotyczyła ona wzajemnych rozliczeń opóźnionej inwestycji oraz wykonania prac dodatkowych.

Do drugiej doszło na początku grudnia 2021 r. i przewiduje ona m.in. naprawę i synchronizację z siecią do 29 kwietnia 2022 r. bloku, unieruchomionego awarią kotła od połowy minionego roku. Ustalono też warunki rozliczenia wzajemnych roszczeń. Niemniej wydarzenia towarzyszące energetyczno-politycznej telenoweli wokół bloku w Jaworznie i samego Rafako sprawiają, że ten przypadek wymyka się możliwościom jednoznacznej oceny.

Zobacz też: Chiński smok i atomowi Francuzi podgrzali kocioł w Rafako

Energetyczne ryzyko

Zdaniem Bartosza Pastuszki, prezesa firmy doradczej NaviRisk, w aktualnej, zmiennej sytuacji ekonomicznej, rynek budownictwa energetycznego, pomimo dużego potencjału i atrakcyjności, stoi pod dużym znakiem zapytania dla firm wykonawczych.

Jak wyjaśnił, pierwszy problem to zachwiane łańcuchy dostaw. Dostawcy technologii i komponentów mają aktualnie spore problemy zarówno z płynnością dostaw, jak i stabilnością cen, co znacząco wpływa na realizację inwestycji, ich terminowość i jakość.

Kolejnym problemem jest dynamicznie rosnąca inflacja, która praktycznie uniemożliwia stabilne planowanie kosztorysów długoletnich i skomplikowanych kontraktów. Do tych dwóch czynników ryzyka należy dodać jeszcze czynnik ludzki, jakim jest ograniczona liczba ekspertów w zakresie budownictwa energetycznego oraz niestabilna sytuacja z podażą wykwalifikowanych pracowników.

- Sądzę, że doświadczenia wyspecjalizowanych firm budowlanych pozwoliłyby na umiejętne zarządzanie tymi trzema ryzykami, jednak funkcjonowanie we wciąż mało elastycznym systemie zamówień publicznych i ze sztywnymi umowami zdecydowanie blokuje potencjał tego rynku - ocenił Pastuszka.

- Zagraniczni inwestorzy z pewnością wybiorą projekty w krajach, gdzie ryzyka zdecydowanie są mniejsze, bo podaż takich zleceń jest bardzo duża i mają w czym wybierać, a rodzime firmy znów zostaną wystawione na ryzykowne kontrakty, które przy rosnącej inflacji i braku kadr mogą narazić je na straty. Podobna sytuacja miała miejsce w ostatnich latach, gdzie wiele naszych krajowych gigantów budownictwa energetycznego upadła, lub zachwiało się i wciąż nie mogą odbić się od dna - dodał.

W opinii prezesa NaviRisk, dobrym wzorem do naśladowania może być Szwecja, gdzie partnerskie warunki współpracy czynią ten rynek atrakcyjnym zarówno dla małych i średnich firm, jak i dużych podmiotów międzynarodowych.

- Szwedzki inwestor doskonale wie, że wraz z wykonawcą jest w tej samej łodzi, dlatego jeśli wspólnie nie rozwiążą problemu związanego z inflacją i problemami w łańcuchach dostaw, to razem pójdą na dno. U nas niestety panuje przeświadczenie, że najwyżej tylko wykonawca zostanie zatopiony, a w jego miejsce najwyżej znajdzie się ktoś inny - wskazał Pastuszka.

- Szwedzi przeliczyli się jednak bo liczyli, iż emigranci zapełnią im lukę w zakresie braku siły roboczej. Dlatego możemy jeszcze wyciągnąć wnioski z ich doświadczeń, adaptując już sprawdzone i praktyczne metody, starając się budować rozwiązania stosowne do aktualnych ryzyk związanych z galopującymi cenami, brakiem kadry czy opóźnieniem w łańcuchach dostaw - dodał.

Prawo rodzi koszty

Warto pamiętać, że czynnikiem inflacjogennym może być też samo prawo i jego zmiany. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia ze zmianami nie tylko w krajowych przepisach, ale w też w regulacjach unijnych.

Próby oszacowania ich skutków podjęły się firma doradcza CCM Construction & Claims Management oraz kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions w raporcie, dotyczącym wpływu zmian prawnych na wzrost kosztów realizacji inwestycji budowlanych w latach 2014-2020.

- Na skutek zmian w przepisach prawa koszty realizacji inwestycji mogą zwiększyć się aż do takiego stopnia, że wynagrodzenie ustalone w umowie przestaje być wręcz adekwatne i nie zapewnia wykonawcom zakładanej rentowności kontraktu, a dla zamawiających może wiązać się z przekroczeniem przewidywanych budżetów - stwierdzili autorzy raportu.

Źródło: "Raport dotyczący wpływu zmian przepisów prawa na wzrost kosztów realizacji inwestycji budowlanych w latach 2014-2020", przygotowany przez CCM Construction & Claims Management oraz SSW Pragmatic Solutions

 

W swoim opracowaniu wzięli pod uwagę przedsięwzięcia grup PGE, Enea, Energa i Tauron, a także Polskich Sieci Elektroenergetycznych. W latach 2014-2020 wydały one na inwestycje łącznie 116 mld zł.

- Zgodnie z założeniami przyjętymi w raporcie, możliwy wzrost kosztów realizacji inwestycji z tytułu zmian w przepisach prawa w sektorze budownictwa energetycznego mógł wynieść od 2 mld zł do nawet ponad 7 mld zł - podkreślono.

Kodeks zmieni realia?

Firmy budownictwa energetycznego nie są jednak tylko biernymi obserwatorami i próbują aktywnie wpływać na rzeczywistość, w której działają. Efektem jest Kodeks Dobrych Praktyk dla Branży Energetycznej, który powstał z inicjatywy Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Chodzi zarówno o inwestycje dotyczące sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, jak i sektora wytwarzania energii elektrycznej. O pracach nad tym dokumentem pisaliśmy już w połowie ubiegłego roku.

Zobacz też: Budowlany kodeks pomoże energetycznym inwestycjom

W grudniu 2021 r. Kodeks doczekał się oficjalnego zatwierdzenia. Jak podkreślił Przemysław Janiszewski, przewodniczący Komitetu Energii w PZPB oraz dyrektor budownictwa energetycznego i przemysłowego w grupie Unibep, zapisy Kodeksu zostały zaakceptowane przez najważniejsze organizacje branżowe związane z energetyką.

Wśród nich znajdują się: Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, Izba Gospodarcza Energetyki i Ochrony Środowiska i Polskie Stowarzyszenie Branży Elektroenergetycznej. Ponadto Kodeks zaakceptowały organizacje inżynierskie - Stowarzyszenie Inżynierów Doradców i Rzeczoznawców oraz International Project Management Association Polska, a także takie spółki jak Polskie Sieci Elektroenergetyczne oraz PKN Orlen. Ponadto dokument pozytywnie zaopiniowała Prokuratoria Generalna.

Janiszewski zaznaczył, że jeśli - zgodnie z zapowiedziami zamawiających - te ustalenia będą stosowane w praktyce przetargowej i podczas realizacji kontraktów, będzie to milowy krok w perspektywie wyzwań związanych z transformacją energetyczną polskiej gospodarki.

- W kontekście celu neutralności klimatycznej przez Polskę konieczne będą inwestycje warte setki miliardów euro. Bez zaufania pomiędzy zamawiającymi a wykonawcami, a także bez stabilnego i dającego możliwości rozwoju firmom rynku budowlanego, osiągnięcie ambitnych celów nie będzie możliwe. Niezbędnym warunkiem jest sprawiedliwy podział ryzyka pomiędzy stronami umów, aby nie zniechęcać do udziału w przetargach - powiedział Janiszewski.

- Już obecnie rynek budowlany zmaga z niedoborem potencjału wykonawczego, a jednocześnie ze skutkami zawirowań z cenami i dostępem do materiałów. Dlatego tworzenie partnerskich i przejrzystych zasad współpracy jest konieczne nie tylko po to, aby pobudzać rozwój rynku budowlanego, ale też zapobiec jego uszczuplaniu - podsumował.

Kodeks Dobrych Praktyk dla Branży Energetycznej można pobrać ze strony internetowej Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Rynek energii wspiera

PGE

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej

 

Chcesz płacić co miesiąc skontaktuj się z nami: [email protected]