Brukselski ekspert o polskim węglu: może być rentowny tylko do 2030 r.

Brukselski ekspert o polskim węglu: może być rentowny tylko do 2030 r.

Prof. Pantelis Kapros dla portalu WysokieNapiecie.pl: Żeby zapewnić elektrowniom węglowym przetrwanie, Polska musiałaby dostać i rynek mocy, i darmowe uprawnienia do emisji CO2 na lata 2020-2030. Ale po 2030 r. nowe węglówki i tak staną się nierentowne, więc nie zdążą się spłacić.

Prof. Pantelis Kapros z Politechniki Ateńskiej to jeden z najbardziej znanych ekonomistów zajmujących się energetyką. Jest współautorem słynnego, choć krytykowanego w Polsce modelu PRIMES – podstawowego narzędzia, którym posługuje się Komisja Europejska przy prognozach związanych z energetyką, m.in. zapotrzebowania na energię, cen, udziału OZE itd. W sierpniu KE opublikowała napisaną przez Kaprosa i jego współpracowników ocenę wpływu propozycji słynnych już „550 gram”.

Przypomnijmy, że Polska, podobnie jak wiele innych krajów, zamierza wprowadzić rynek mocy czyli mechanizm, w którym elektrownie konwencjonalne  dostają pieniądze nie tylko za wyprodukowany prąd, ale także za moc dostępną w systemie, wtedy gdy jest najbardziej potrzebna. Hurtowe ceny energii spadają wskutek coraz większej ilości prądu z dotowanych OZE i elektrownie po prostu na siebie nie zarobią, bo zamiast planowanych 8 tys. w roku godzin będą pracować może połowę tego czasu, a może trochę więcej.
Ale wciąż mogą być potrzebne w systemie, zatem rząd i Polskie Sieci Energetyczne uznały, że trzeba stworzyć dla nich mechanizm wsparcia, zwany właśnie rynkiem mocy.

Tymczasem Komisja Europejska w Pakiecie Zimowym zaproponowała aby z tego typu mechanizmów mogły korzystać po 2025 r. jedynie elektrownie emitujące mniej niż 550 g CO2 na KWh, co wyklucza w ogóle elektrownie węglowe. Polski rząd bardzo mocno protestuje przeciw tym propozycjom, ale jest dość osamotniony.

Opisywana przez nas analiza prof. Kaprosa dotyczy właśnie wpływu owych "550 gramów" na sytuację energetyki w UE, zwłaszcza w trzech  krajach, które zdaniem prof. Kaprosa będą bronić węgla - Polski, Grecji, Rumunii, oraz Estonii,gdzie są łupki bitumiczne emitujące również mnóstwo CO2. 

Ale Kapros i jego zespół nie piszą w swym raporcie o rzeczywistym projekcie ustawy, który czeka na rozpatrzenie w Sejmie, ale raczej zakładają, że polski rząd będzie chciał zapewnić elektrowniom rentowność poprzez tzw. kontrakt różnicowy. To umowa w której rząd dopłaca firmom różnicę między ceną gwarantowaną, a rynkową.Drugie założenie jest takie, że rząd zapewni, że elektrownie będą pracować określoną liczbę godzin, jak największą oczywiście.

Ceny CO2 i OZE

Prof. Pantelis Kapros: Powodem dla którego przyjęliśmy kontrakt różnicowy a nie zwykły rynek mocy jest prognozowany wzrost cen CO2 spowodowany  rezerwą stabilizacyjną ( nad którą kończą się prace w PE i stolicach państw–red. WN). Ceny uprawnień mają wzrosnąć do 30-40 euro do 2030 r. i powyżej tej sumy po 2030 r. Więc nawet jeśli elektrownia węglowa dostanie pieniądze z rynku mocy, to inwestor nie odzyska zainwestowanego kapitału ani nie będzie w stanie pokryć kosztów stałych na rynku silnie zmienionym przez wysokie ceny CO2. W naszym scenariuszu jeśli ceny CO2 tak mocno wzrosną, to  OZE rozwiną się nie dzięki subsydiom, lecz z powodów czysto rynkowych,  

Interkonektory,  gaz i atom

Polski rząd i PSE ciągle spiera się z Niemcami i Austriakami o przepływy kołowe, czyli nieplanowane przepływy prądu z Niemiec do Austrii, które destabilizują sieć w naszym kraju i de facto uniemożliwiają handlowy import prądu od zachodniego sąsiada. Tymczasem Komisja Europejska zdaje się nie dostrzegać tego problemu - wymaga aby zanim jakiś kraj wprowadził rynek mocy, to najpierw sprawdził, czy taniej nie będzie tej energii importować od sąsiadów, co oszczędzi konsumentom wydatków.
Rząd obawia się, też że węgiel będzie wypierany z miksu energetycznego przez gaz, którego dostawy pochodzące ze Wschodu są niepewne.

Prof. Pantelis Kapros: Nowe projekty wzmocnienia sieci w Niemczech i kilka kolejnych interkonektorów, które mają powstać w ramach 10-letnich planów ENTSO-E powinny – według naszych modeli kalkulacyjnych - rozwiązać problem przepływów kołowych. To pozwoli na bilansowanie regionalne i pomoże rosnąć OZE na zasadach rynkowych.

Argument o niepewnych dostawach gazu jest także nietrafny. W naszych analizach zakładamy powstanie nowych interkonektorów planowanych przez ENTSO-G, które razem z terminalami LNG. Nasz model zakładał nawet wstrzymanie dostaw gazu przez Ukrainę na cały rok, co nie spowoduje żadnych perturbacji dla wzmocnionego systemu we wschodniej i północnej Europie. Poza tym wg naszego modelu wysokie ceny CO2  sprawią, że bardziej atrakcyjnym rozwiązaniem będzie elektrownia atomowa.

To wszystko, wraz z rozwojem energetyki biomasowej, w której Polska ma ogromny potencjał, zapewni niezależność energetyczną bez istotnego zwiększania importu gazu, jak i bez dalszego rozwoju energetyki opartej na węglu.
Taka strategia jest najbardziej efektywna kosztowo, a także będzie stymulować nowe dziedziny gospodarki  w sytuacji wysokich cen CO2 po 2050 r.

Darmowe uprawnienia do emisji CO2

Zapytaliśmy też prof. Kaprosa, czy darmowe uprawnienia do emisji CO2, o które zabiega Polska po 2020 r. mogą istotnie zmienić sytuację energetyki.

Prof. Kapros: Tej kwestii nie analizowaliśmy. We wcześniejszym raporcie, który był temu poświęcony (dotyczył nie tylko Polski) opisaliśmy, że kluczowym pytaniem jest jakie koszty będzie sobie wliczała energetyka sprzedając energię– prawdziwe, czy te, które uda się wrzucić. Darmowe uprawnienie można sprzedać na rynku, jeśli nie zostaną wykorzystane. Zgodnie z logiką rynkową, firma energetyczna powinna zachowywać się więc tak jakby tych darmowych uprawnień w ogóle nie było i wliczać do ceny energii pełne koszty CO2.

Z tego punktu widzenia rząd nie powodów prosić o darmowe uprawnienia, bo nie ma to żadnego wpływu na koszty, ceny dla konsumentów, miks energetyczny, a państwo będzie miało mniejsze wpływy ze sprzedaży uprawnień. Tylko państwowe firmy energetyczne działające wbrew swoim interesom mogą sprawić, że  wpływ darmowych uprawnień na ceny będzie widoczny.

Redakcja musi to dodać tutaj, że we wszystkich państwach, dla których prof. Kapros napisał swój scenariusz tj. w Polsce, Grecji, Rumunii, i Estonii praktycznie cała energetyka konwencjonalna jest  kontrolowana przez państwo.

Prof. Kapros: Jeśli darmowe uprawnienia zostaną przyznane nowej elektrowni węglowej to efekt będzie taki sam jakby dostała kontrakt różnicowy wraz z określoną liczbą godzin pracy. Ale do 2030 r. nowa elektrownia i tak nie zdąży się spłacić.

Poza tym aż do 2030 r. przewidujemy, że większość istniejących elektrowni węglowych będzie w merit order wyprzedzać gaz (czyli będą taniej produkować prąd- red. WN) pomimo wyższych cen CO2. Dlatego nie ma powodów przyznawać im darmowych uprawnień do emisji, jeśli celem jest utrzymanie ich pracy do tego czasu. Jedynym powodem dla darmowych uprawnień może być uniknięcie wzrostu cen dla konsumentów. Ale ceny zależą od tego jak zachowają się  firmy. Tylko kontrola taryf przez państwo (w Polsce są zatwierdzane jedynie ceny dla gospodarstw domowych- red. WN) lub nacisk na państwowe firmy energetyczne może zapewnić, że darmowe uprawnienia do emisji CO2 będą miały pozytywny skutek dla konsumentów.

Zobacz także...

Komentarze

36 odpowiedzi na “Brukselski ekspert o polskim węglu: może być rentowny tylko do 2030 r.”

    • [quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

      Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

        Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
        Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.

        • [quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

          Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
          Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.[/quote]

          Kredytów na Ostrołękę nikt nie udzielił

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.[/quote]

            Kredytów na Ostrołękę nikt nie udzielił[/quote]
            Udzielił. Pan, ja, a nawet pani Zosia ze spożywczaka

          • [quote name=”Sklepowa”][quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.[/quote]

            Kredytów na Ostrołękę nikt nie udzielił[/quote]
            Udzielił. Pan, ja, a nawet pani Zosia ze spożywczaka[/quote]

            a jakiś konkret ? czy tylko „Zosia ze spożywczaka” ?

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Sklepowa”][quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.[/quote]

            Kredytów na Ostrołękę nikt nie udzielił[/quote]
            Udzielił. Pan, ja, a nawet pani Zosia ze spożywczaka[/quote]

            a jakiś konkret ? czy tylko „Zosia ze spożywczaka” ?[/quote]
            a to proszę do ME z tym pytaniem. Może kolejny miliardzik dotacji?

          • [quote name=”Sklepowa”][quote name=”Mattt”][quote name=”Sklepowa”][quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            Kolejna w kolejce jest Ostrołęka.[/quote]

            Kredytów na Ostrołękę nikt nie udzielił[/quote]
            Udzielił. Pan, ja, a nawet pani Zosia ze spożywczaka[/quote]

            a jakiś konkret ? czy tylko „Zosia ze spożywczaka” ?[/quote]
            a to proszę do ME z tym pytaniem. Może kolejny miliardzik dotacji?[/quote]

            czyli tak jak myślałem, „Zosia ze spożywczaka” zamiast konkretów

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

        Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
        A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.

        • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

          Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
          A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.[/quote]

          skoro ktoś je sprzedaje to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie jakie widzi szanse na sukces

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.[/quote]

            skoro ktoś je sprzedaje to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie jakie widzi szanse na sukces[/quote]
            Są już pierwsze nowalijki o złagodzeniu kursu kolejną nowelizacją ustawy o OZE. Ale to dopiero po zakupach 🙂

          • [quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.[/quote]

            skoro ktoś je sprzedaje to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie jakie widzi szanse na sukces[/quote]
            Są już pierwsze nowalijki o złagodzeniu kursu kolejną nowelizacją ustawy o OZE. Ale to dopiero po zakupach :-)[/quote]
            po ostatnich wyczynach w sprawie OZE nikt poważny już w Polsce w tej branży nie zainwestuje. Smutne to,ale niestety prawdziwe.

          • [quote name=”realista”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.[/quote]

            skoro ktoś je sprzedaje to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie jakie widzi szanse na sukces[/quote]
            Są już pierwsze nowalijki o złagodzeniu kursu kolejną nowelizacją ustawy o OZE. Ale to dopiero po zakupach :-)[/quote]
            po ostatnich wyczynach w sprawie OZE nikt poważny już w Polsce w tej branży nie zainwestuje. Smutne to,ale niestety prawdziwe.[/quote]

            Pożyjemy, zobaczymy na ile „realistyczne” są teoretycznie poważne komentarze.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]
            A spekulanci skupują roszczenia farm wiatrowych wobec rządu polskiego.[/quote]

            skoro ktoś je sprzedaje to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie jakie widzi szanse na sukces[/quote]
            Pożyjemy,zobaczymy na ile w Polsce ważne są umowy zawarte z teoretycznie poważnymi firmami.

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

        Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

        to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

        do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza

        • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

          Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

          to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

          do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza[/quote]

          To jest twierdzenie pozbawione logiki zważywszy na fakt, że z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów ucierpiały również a może nawet najbardziej firmy energetyczne. Wszak największy w Polsce producent z oze to PGE. Proszę przedstawić jakiekolwiek kalkulacje przemawiające za Pana tokiem rozumowania ?

          Spadek cen zielonych certyfikatów to wynik szalonego tempa przyrostu mocy wiatrowych i żadne zaklęcia w stylu „zaniażyli cenę” tego nie zmienią.

          Myli sie Pan co do mojej oceny zmiany zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych (choć nie mam pewności czy to była zmiana zasad czy też interpretacji a to może mieć znaczenie). Natomiast to co się robi w sprawie CO2 i ETS to jest jaskrawy przykład zmiany zasad w trakcie gry – niestety zbyt mało się to podkreśla.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

            to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

            do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza[/quote]

            To jest twierdzenie pozbawione logiki zważywszy na fakt, że z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów ucierpiały również a może nawet najbardziej firmy energetyczne. Wszak największy w Polsce producent z oze to PGE. Proszę przedstawić jakiekolwiek kalkulacje przemawiające za Pana tokiem rozumowania ?

            Spadek cen zielonych certyfikatów to wynik szalonego tempa przyrostu mocy wiatrowych i żadne zaklęcia w stylu „zaniażyli cenę” tego nie zmienią.

            Myli sie Pan co do mojej oceny zmiany zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych (choć nie mam pewności czy to była zmiana zasad czy też interpretacji a to może mieć znaczenie). Natomiast to co się robi w sprawie CO2 i ETS to jest jaskrawy przykład zmiany zasad w trakcie gry – niestety zbyt mało się to podkreśla.[/quote]

            firmy energetyczne zrobiły jednorazowe odpisy, to ich strata, ale wiatraki to tylko część ich działalności, a na niższej cenie certyfikatów, zyskują bo muszę mniej za nie zapłacić na rynku (nie wszystkie certyfikaty firmy miały ze swoich wiatraków), i to ich zysk rocznie po kilkaset mln pln dla każdej dużej firmy od dystrybucji (i to nie są moje wymysły, tylko komentarze firm do wyników za kolejne kwartały), a zgodnie z nową ustawą będzie to trwało właściwie do końca wsparcia w systemie zielonych certyfikatów, firmy energetyczne na tym w okresie kilku lat nie stracą

            co „szalonego tempa przyrosty mocy wiatrowych”, to mi Pan powie jak się ma nasza obecna produkcja z OZE do celów na rok 2020, wg mnie jesteśmy pod kreską, a od połowy 2016 nie przybyły prawie żadne moce w OZE, aukcje na PV łącznie planowane na ~1GW też nie wystarczą,

            do tego 8 z ~20 TWh górki na ZC, to jest efekt opłaty zastępczej która trafiał do budżetu, a nie na rynek ZC, to kto za to odpowiada i jaki to mogło mieć wpływ na cenę

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

            to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

            do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza[/quote]

            To jest twierdzenie pozbawione logiki zważywszy na fakt, że z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów ucierpiały również a może nawet najbardziej firmy energetyczne. Wszak największy w Polsce producent z oze to PGE. Proszę przedstawić jakiekolwiek kalkulacje przemawiające za Pana tokiem rozumowania ?

            Spadek cen zielonych certyfikatów to wynik szalonego tempa przyrostu mocy wiatrowych i żadne zaklęcia w stylu „zaniażyli cenę” tego nie zmienią.

            Myli sie Pan co do mojej oceny zmiany zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych (choć nie mam pewności czy to była zmiana zasad czy też interpretacji a to może mieć znaczenie). Natomiast to co się robi w sprawie CO2 i ETS to jest jaskrawy przykład zmiany zasad w trakcie gry – niestety zbyt mało się to podkreśla.[/quote]

            firmy energetyczne zrobiły jednorazowe odpisy, to ich strata, ale wiatraki to tylko część ich działalności, a na niższej cenie certyfikatów, zyskują bo muszę mniej za nie zapłacić na rynku (nie wszystkie certyfikaty firmy miały ze swoich wiatraków), i to ich zysk rocznie po kilkaset mln pln dla każdej dużej firmy od dystrybucji (i to nie są moje wymysły, tylko komentarze firm do wyników za kolejne kwartały), a zgodnie z nową ustawą będzie to trwało właściwie do końca wsparcia w systemie zielonych certyfikatów, firmy energetyczne na tym w okresie kilku lat nie stracą

            co „szalonego tempa przyrosty mocy wiatrowych”, to mi Pan powie jak się ma nasza obecna produkcja z OZE do celów na rok 2020, wg mnie jesteśmy pod kreską, a od połowy 2016 nie przybyły prawie żadne moce w OZE, aukcje na PV łącznie planowane na ~1GW też nie wystarczą,

            do tego 8 z ~20 TWh górki na ZC, to jest efekt opłaty zastępczej która trafiał do budżetu, a nie na rynek ZC, to kto za to odpowiada i jaki to mogło mieć wpływ na cenę[/quote]

            Jedno mniej więcej wchodzi w drugie – to co straciły na wytwarzaniu odrobiły (przyznaję, z nawiązką) na dystrybucji ale taki jest rynek. Jeśli twierdzi Pan, że to jakiś spisek zawiązany w „celu ratowania górnictwa” to pozostaje mi się uśmiechnąć jedynie…

            By zrealizować cel na 2020 wystarczy wrócić ze współspalaniem i spalaniem biomasy do tego co było i w dużej mierze sprawa załatwiona. Niech Pan nie patrzy na sam cel oze ale też na prognozowany udział każdej z technologii – i jak to wygląda w stosunku do wiatru ?

            Co do przyczyn spadku cen ZC to wystarczy rzucic okiem na wykres cen w zestawieniu z wielkością produkcji z każdego ze źródeł – jakoś tak dziwnie się składa, że najwięsza dynamika spadku cen koreluje z najwyższą dynamiką przyrostu mocy wiatrowych – przypadek?

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

            to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

            do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza[/quote]

            To jest twierdzenie pozbawione logiki zważywszy na fakt, że z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów ucierpiały również a może nawet najbardziej firmy energetyczne. Wszak największy w Polsce producent z oze to PGE. Proszę przedstawić jakiekolwiek kalkulacje przemawiające za Pana tokiem rozumowania ?

            Spadek cen zielonych certyfikatów to wynik szalonego tempa przyrostu mocy wiatrowych i żadne zaklęcia w stylu „zaniażyli cenę” tego nie zmienią.

            Myli sie Pan co do mojej oceny zmiany zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych (choć nie mam pewności czy to była zmiana zasad czy też interpretacji a to może mieć znaczenie). Natomiast to co się robi w sprawie CO2 i ETS to jest jaskrawy przykład zmiany zasad w trakcie gry – niestety zbyt mało się to podkreśla.[/quote]

            firmy energetyczne zrobiły jednorazowe odpisy, to ich strata, ale wiatraki to tylko część ich działalności, a na niższej cenie certyfikatów, zyskują bo muszę mniej za nie zapłacić na rynku (nie wszystkie certyfikaty firmy miały ze swoich wiatraków), i to ich zysk rocznie po kilkaset mln pln dla każdej dużej firmy od dystrybucji (i to nie są moje wymysły, tylko komentarze firm do wyników za kolejne kwartały), a zgodnie z nową ustawą będzie to trwało właściwie do końca wsparcia w systemie zielonych certyfikatów, firmy energetyczne na tym w okresie kilku lat nie stracą

            co „szalonego tempa przyrosty mocy wiatrowych”, to mi Pan powie jak się ma nasza obecna produkcja z OZE do celów na rok 2020, wg mnie jesteśmy pod kreską, a od połowy 2016 nie przybyły prawie żadne moce w OZE, aukcje na PV łącznie planowane na ~1GW też nie wystarczą,

            do tego 8 z ~20 TWh górki na ZC, to jest efekt opłaty zastępczej która trafiał do budżetu, a nie na rynek ZC, to kto za to odpowiada i jaki to mogło mieć wpływ na cenę[/quote]

            Jedno mniej więcej wchodzi w drugie – to co straciły na wytwarzaniu odrobiły (przyznaję, z nawiązką) na dystrybucji ale taki jest rynek. Jeśli twierdzi Pan, że to jakiś spisek zawiązany w „celu ratowania górnictwa” to pozostaje mi się uśmiechnąć jedynie…

            By zrealizować cel na 2020 wystarczy wrócić ze współspalaniem i spalaniem biomasy do tego co było i w dużej mierze sprawa załatwiona. Niech Pan nie patrzy na sam cel oze ale też na prognozowany udział każdej z technologii – i jak to wygląda w stosunku do wiatru ?

            Co do przyczyn spadku cen ZC to wystarczy rzucic okiem na wykres cen w zestawieniu z wielkością produkcji z każdego ze źródeł – jakoś tak dziwnie się składa, że najwięsza dynamika spadku cen koreluje z najwyższą dynamiką przyrostu mocy wiatrowych – przypadek?[/quote]

            firmy zarobiły bezpośrednio na obniżce cen certyfikatów, przy okazji energa liczy że na wycofaniu się z umów zarobi 2mld
            nie twierdzę, że to był spisek, ale zwykły deal, wrzucacie trochę kasy do kopalń, ale żeby nie było wam przykro to za certyfikaty zapłacicie mniej, a do tego jeszcze zamkniemy rynek na wiatraki, to wam wolumen produkcji nie spadnie, i wszyscy zadowoleni

            nie wiem jakie były zakładane udziały poszczególnych technologi, ale wspóspalanie biomasy to dla mnie nie jest oze,
            a z biomasą dedykowaną i biogazem to trzeba ostrożnie, bo tam są ograniczenia co do ilości jaką możemy bez szkody dla środowiska pozyskać, już kiedyś o tym rozmawialiśmy, ciągle mamy jeszcze jest u nas sporo miejsca na biomasę, i do celu na 2020 rok możemy biomasą dopchamy, ale przy dalsze redukcji emisji biomasy będzie za mało, tylko że do 2020 to już mało czasy zostało i się raczej nie rozkręci biomasy na dużą skalę

            górka na ZC rosła już wcześniej, i ten największy przyrost mocy wiatrowych zgrał się w czasie (i trochę dołożył) do załamania, do którego doszłoby nawet jakby wiatraków było 25% mniej

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]Ratowanie nieratowalnego polskiego górnictwa topi polską energetykę, a za chwilę utopi i polski sektor bankowy.[/quote]

            Póki co sektor bankowy robi odpisy na kredyty pod farmy wiatrowe…[/quote]

            to też jest koszt uboczny ratowanie polskiego górnictwa, zaniżyli cenę zielonych certyfikatów i firmy energetyczne „zarobiły” na zrzutkę na kopalnie i to nawet z naddatkiem, a ceny energii dla odbiorców raczej nie spadły,

            do tego podnieśli podatki dla wiatraków (tylko dla wiatraków) i to jest piękny przykład ręcznego sterowania (a właściwie to dużo gorzej, bo to zmiana zasad w czasie gry, i to dla jednej branży), ale jakoś w przypadku wiatraków to Panu nie przeszkadza[/quote]

            To jest twierdzenie pozbawione logiki zważywszy na fakt, że z tytułu spadku cen zielonych certyfikatów ucierpiały również a może nawet najbardziej firmy energetyczne. Wszak największy w Polsce producent z oze to PGE. Proszę przedstawić jakiekolwiek kalkulacje przemawiające za Pana tokiem rozumowania ?

            Spadek cen zielonych certyfikatów to wynik szalonego tempa przyrostu mocy wiatrowych i żadne zaklęcia w stylu „zaniażyli cenę” tego nie zmienią.

            Myli sie Pan co do mojej oceny zmiany zasad opodatkowania elektrowni wiatrowych (choć nie mam pewności czy to była zmiana zasad czy też interpretacji a to może mieć znaczenie). Natomiast to co się robi w sprawie CO2 i ETS to jest jaskrawy przykład zmiany zasad w trakcie gry – niestety zbyt mało się to podkreśla.[/quote]

            firmy energetyczne zrobiły jednorazowe odpisy, to ich strata, ale wiatraki to tylko część ich działalności, a na niższej cenie certyfikatów, zyskują bo muszę mniej za nie zapłacić na rynku (nie wszystkie certyfikaty firmy miały ze swoich wiatraków), i to ich zysk rocznie po kilkaset mln pln dla każdej dużej firmy od dystrybucji (i to nie są moje wymysły, tylko komentarze firm do wyników za kolejne kwartały), a zgodnie z nową ustawą będzie to trwało właściwie do końca wsparcia w systemie zielonych certyfikatów, firmy energetyczne na tym w okresie kilku lat nie stracą

            co „szalonego tempa przyrosty mocy wiatrowych”, to mi Pan powie jak się ma nasza obecna produkcja z OZE do celów na rok 2020, wg mnie jesteśmy pod kreską, a od połowy 2016 nie przybyły prawie żadne moce w OZE, aukcje na PV łącznie planowane na ~1GW też nie wystarczą,

            do tego 8 z ~20 TWh górki na ZC, to jest efekt opłaty zastępczej która trafiał do budżetu, a nie na rynek ZC, to kto za to odpowiada i jaki to mogło mieć wpływ na cenę[/quote]

            Jedno mniej więcej wchodzi w drugie – to co straciły na wytwarzaniu odrobiły (przyznaję, z nawiązką) na dystrybucji ale taki jest rynek. Jeśli twierdzi Pan, że to jakiś spisek zawiązany w „celu ratowania górnictwa” to pozostaje mi się uśmiechnąć jedynie…

            By zrealizować cel na 2020 wystarczy wrócić ze współspalaniem i spalaniem biomasy do tego co było i w dużej mierze sprawa załatwiona. Niech Pan nie patrzy na sam cel oze ale też na prognozowany udział każdej z technologii – i jak to wygląda w stosunku do wiatru ?

            Co do przyczyn spadku cen ZC to wystarczy rzucic okiem na wykres cen w zestawieniu z wielkością produkcji z każdego ze źródeł – jakoś tak dziwnie się składa, że najwięsza dynamika spadku cen koreluje z najwyższą dynamiką przyrostu mocy wiatrowych – przypadek?[/quote]

            firmy zarobiły bezpośrednio na obniżce cen certyfikatów, przy okazji energa liczy że na wycofaniu się z umów zarobi 2mld
            nie twierdzę, że to był spisek, ale zwykły deal, wrzucacie trochę kasy do kopalń, ale żeby nie było wam przykro to za certyfikaty zapłacicie mniej, a do tego jeszcze zamkniemy rynek na wiatraki, to wam wolumen produkcji nie spadnie, i wszyscy zadowoleni

            nie wiem jakie były zakładane udziały poszczególnych technologi, ale wspóspalanie biomasy to dla mnie nie jest oze,
            a z biomasą dedykowaną i biogazem to trzeba ostrożnie, bo tam są ograniczenia co do ilości jaką możemy bez szkody dla środowiska pozyskać, już kiedyś o tym rozmawialiśmy, ciągle mamy jeszcze jest u nas sporo miejsca na biomasę, i do celu na 2020 rok możemy biomasą dopchamy, ale przy dalsze redukcji emisji biomasy będzie za mało, tylko że do 2020 to już mało czasy zostało i się raczej nie rozkręci biomasy na dużą skalę

            górka na ZC rosła już wcześniej, i ten największy przyrost mocy wiatrowych zgrał się w czasie (i trochę dołożył) do załamania, do którego doszłoby nawet jakby wiatraków było 25% mniej[/quote]

            Dyskusja nt tego czy współspalanie jest oze czy nie jest bezzasadna – jest i tyle, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie.

            Jeśli Pan nie wie jakie były zakładane udziały poszczególnych technologii to spieszę poinformować, że wiatru w 2016 w stosunku do założeń mamy tyle co teoretycznie planowaliśmy na 2020.

            Zapomina Pan o jednej bardzo istotnej rzeczy, która burzy całą tę teorię o „dołowaniu cen ZC” – otóż poprzez zmianę zasad wspierania współspalania i dużej energetyki wodnej z rynku zeszło bardzo wiele potencjalnej podaży ZC i teoretycznie powinno to podnieść cenę a własnie w tym okresie cena zaczęła raptownie spadać – jakoś dziwnie zbiegło się to w czasie z szalonym wzrostem mocy zainstalowanej w wietrze. Czy ścinanie współspalania ma się do teorii o jakimś „dealu” jak pięść do nosa.

          • [quote name=”Mattt”]
            Dyskusja nt tego czy współspalanie jest oze czy nie jest bezzasadna – jest i tyle, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie.

            Jeśli Pan nie wie jakie były zakładane udziały poszczególnych technologii to spieszę poinformować, że wiatru w 2016 w stosunku do założeń mamy tyle co teoretycznie planowaliśmy na 2020.

            Zapomina Pan o jednej bardzo istotnej rzeczy, która burzy całą tę teorię o „dołowaniu cen ZC” – otóż poprzez zmianę zasad wspierania współspalania i dużej energetyki wodnej z rynku zeszło bardzo wiele potencjalnej podaży ZC i teoretycznie powinno to podnieść cenę a własnie w tym okresie cena zaczęła raptownie spadać – jakoś dziwnie zbiegło się to w czasie z szalonym wzrostem mocy zainstalowanej w wietrze. Czy ścinanie współspalania ma się do teorii o jakimś „dealu” jak pięść do nosa.[/quote]

            cena ZC zaczęła spadać bo rosła górka, system ZC nie był zarządzany za dobrze albo prawie wcale, dopuszczono do konkurowanie w jednym systemie technologie o bardzo różnych kosztach, i to się musiało tak skończyć, najpierw przewagę zdobyło wspóspalanie, potem wiatraki, wspóspalanie plus opłata zastępcza zrobiły górkę której nikt w porę nie rozładował i cena się załamała,
            efekt jest taki, że na tą chwilę jesteśmy pod kreską jeżeli chodzi o cel na 2020, wiatraków jest tyle ile miało być, no to zamykamy system dla wiatraków – ok, ale skąd wziąć brakującą energie do spełnienia celów, jakoś nie widzę pomysłów żeby w dwa lata nadrobić zaległości,
            a wiatraki to na lądzie to w tej chwili najtańsze źródło OZE

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]
            Dyskusja nt tego czy współspalanie jest oze czy nie jest bezzasadna – jest i tyle, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie.

            Jeśli Pan nie wie jakie były zakładane udziały poszczególnych technologii to spieszę poinformować, że wiatru w 2016 w stosunku do założeń mamy tyle co teoretycznie planowaliśmy na 2020.

            Zapomina Pan o jednej bardzo istotnej rzeczy, która burzy całą tę teorię o „dołowaniu cen ZC” – otóż poprzez zmianę zasad wspierania współspalania i dużej energetyki wodnej z rynku zeszło bardzo wiele potencjalnej podaży ZC i teoretycznie powinno to podnieść cenę a własnie w tym okresie cena zaczęła raptownie spadać – jakoś dziwnie zbiegło się to w czasie z szalonym wzrostem mocy zainstalowanej w wietrze. Czy ścinanie współspalania ma się do teorii o jakimś „dealu” jak pięść do nosa.[/quote]

            cena ZC zaczęła spadać bo rosła górka, system ZC nie był zarządzany za dobrze albo prawie wcale, dopuszczono do konkurowanie w jednym systemie technologie o bardzo różnych kosztach, i to się musiało tak skończyć, najpierw przewagę zdobyło wspóspalanie, potem wiatraki, wspóspalanie plus opłata zastępcza zrobiły górkę której nikt w porę nie rozładował i cena się załamała,
            efekt jest taki, że na tą chwilę jesteśmy pod kreską jeżeli chodzi o cel na 2020, wiatraków jest tyle ile miało być, no to zamykamy system dla wiatraków – ok, ale skąd wziąć brakującą energie do spełnienia celów, jakoś nie widzę pomysłów żeby w dwa lata nadrobić zaległości,
            a wiatraki to na lądzie to w tej chwili najtańsze źródło OZE[/quote]

            System ZC to system rynkowy, ustala się zasady brzegowe i jeśli ktos chce w nim uczestniczyć to uczestniczy, jeśli nie to przymusu nie ma – ON NIE MA BYĆ „ZARZĄDZANY”. Ja wiem, ze taka jest u niektórych pokusa żeby ręcznie wszystkim sterować ale to nie prowadzi do dobrych efektów.

            Zaingerowano w system w postaci umniejszenia wsparcia dla współspalania i odbrania wsparcia dużej energetyce wodnej bo branża wiatrowa na to naciskała, to miało rozładować „górkę” plus aukcje w przyszłości – tyle, że w międzyczasie zaczął się dziki pęd na stawianie wiatraków gdzie popadnie, przy masowych protestach społecznych. W dwa lata wiatraki wrzuciły do systemu więcej ZC niż z niego ubyło przez ograniczenia wsparcia dla współspalania i dużej wody. Tyle, że mówienie o tym jest „niepoprawne” lepiej sapać o „współspalaniu w państwowych elektrowniach” …gdy tego współspalania prawie nie ma.

          • [quote name=”Matttt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]
            Dyskusja nt tego czy współspalanie jest oze czy nie jest bezzasadna – jest i tyle, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie.

            Jeśli Pan nie wie jakie były zakładane udziały poszczególnych technologii to spieszę poinformować, że wiatru w 2016 w stosunku do założeń mamy tyle co teoretycznie planowaliśmy na 2020.

            Zapomina Pan o jednej bardzo istotnej rzeczy, która burzy całą tę teorię o „dołowaniu cen ZC” – otóż poprzez zmianę zasad wspierania współspalania i dużej energetyki wodnej z rynku zeszło bardzo wiele potencjalnej podaży ZC i teoretycznie powinno to podnieść cenę a własnie w tym okresie cena zaczęła raptownie spadać – jakoś dziwnie zbiegło się to w czasie z szalonym wzrostem mocy zainstalowanej w wietrze. Czy ścinanie współspalania ma się do teorii o jakimś „dealu” jak pięść do nosa.[/quote]

            cena ZC zaczęła spadać bo rosła górka, system ZC nie był zarządzany za dobrze albo prawie wcale, dopuszczono do konkurowanie w jednym systemie technologie o bardzo różnych kosztach, i to się musiało tak skończyć, najpierw przewagę zdobyło wspóspalanie, potem wiatraki, wspóspalanie plus opłata zastępcza zrobiły górkę której nikt w porę nie rozładował i cena się załamała,
            efekt jest taki, że na tą chwilę jesteśmy pod kreską jeżeli chodzi o cel na 2020, wiatraków jest tyle ile miało być, no to zamykamy system dla wiatraków – ok, ale skąd wziąć brakującą energie do spełnienia celów, jakoś nie widzę pomysłów żeby w dwa lata nadrobić zaległości,
            a wiatraki to na lądzie to w tej chwili najtańsze źródło OZE[/quote]

            System ZC to system rynkowy, ustala się zasady brzegowe i jeśli ktos chce w nim uczestniczyć to uczestniczy, jeśli nie to przymusu nie ma – ON NIE MA BYĆ „ZARZĄDZANY”. Ja wiem, ze taka jest u niektórych pokusa żeby ręcznie wszystkim sterować ale to nie prowadzi do dobrych efektów.

            Zaingerowano w system w postaci umniejszenia wsparcia dla współspalania i odbrania wsparcia dużej energetyce wodnej bo branża wiatrowa na to naciskała, to miało rozładować „górkę” plus aukcje w przyszłości – tyle, że w międzyczasie zaczął się dziki pęd na stawianie wiatraków gdzie popadnie, przy masowych protestach społecznych. W dwa lata wiatraki wrzuciły do systemu więcej ZC niż z niego ubyło przez ograniczenia wsparcia dla współspalania i dużej wody. Tyle, że mówienie o tym jest „niepoprawne” lepiej sapać o „współspalaniu w państwowych elektrowniach” …gdy tego współspalania prawie nie ma.[/quote]

            tylko że te warunki brzegowe nie są do tej pory ustalone, i wg mojej wiedzy nigdy do końca nie były, teraz wymóg % zakupu ZC jest ustalony na dwa lata do przodu a wsparcie było przyznawane na 15 lat, także od początku tu było jakieś zarządzanie systemem przez ministra wmontowane, i jakby ktoś 5 lat temu ustalił ten procent na kolejne 15 lat, to wtedy możemy mówić o ustalonych warunkach brzegowych,
            i to co zrobiono teraz z tym system, gdzie zablokowana cenę na niskich poziomach to też świadczy o tym, że jednak jakieś zarządzanie się odbywa, a wg mnie nie przybliża nas to do celu jaki przed tym systemem był stawiany, a wręcz nas od tego oddala, czyli zarządzanie jest delikatnie mówiąc słabe

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Matttt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]
            Dyskusja nt tego czy współspalanie jest oze czy nie jest bezzasadna – jest i tyle, bez względu na to czy to się komuś podoba czy nie.

            Jeśli Pan nie wie jakie były zakładane udziały poszczególnych technologii to spieszę poinformować, że wiatru w 2016 w stosunku do założeń mamy tyle co teoretycznie planowaliśmy na 2020.

            Zapomina Pan o jednej bardzo istotnej rzeczy, która burzy całą tę teorię o „dołowaniu cen ZC” – otóż poprzez zmianę zasad wspierania współspalania i dużej energetyki wodnej z rynku zeszło bardzo wiele potencjalnej podaży ZC i teoretycznie powinno to podnieść cenę a własnie w tym okresie cena zaczęła raptownie spadać – jakoś dziwnie zbiegło się to w czasie z szalonym wzrostem mocy zainstalowanej w wietrze. Czy ścinanie współspalania ma się do teorii o jakimś „dealu” jak pięść do nosa.[/quote]

            cena ZC zaczęła spadać bo rosła górka, system ZC nie był zarządzany za dobrze albo prawie wcale, dopuszczono do konkurowanie w jednym systemie technologie o bardzo różnych kosztach, i to się musiało tak skończyć, najpierw przewagę zdobyło wspóspalanie, potem wiatraki, wspóspalanie plus opłata zastępcza zrobiły górkę której nikt w porę nie rozładował i cena się załamała,
            efekt jest taki, że na tą chwilę jesteśmy pod kreską jeżeli chodzi o cel na 2020, wiatraków jest tyle ile miało być, no to zamykamy system dla wiatraków – ok, ale skąd wziąć brakującą energie do spełnienia celów, jakoś nie widzę pomysłów żeby w dwa lata nadrobić zaległości,
            a wiatraki to na lądzie to w tej chwili najtańsze źródło OZE[/quote]

            System ZC to system rynkowy, ustala się zasady brzegowe i jeśli ktos chce w nim uczestniczyć to uczestniczy, jeśli nie to przymusu nie ma – ON NIE MA BYĆ „ZARZĄDZANY”. Ja wiem, ze taka jest u niektórych pokusa żeby ręcznie wszystkim sterować ale to nie prowadzi do dobrych efektów.

            Zaingerowano w system w postaci umniejszenia wsparcia dla współspalania i odbrania wsparcia dużej energetyce wodnej bo branża wiatrowa na to naciskała, to miało rozładować „górkę” plus aukcje w przyszłości – tyle, że w międzyczasie zaczął się dziki pęd na stawianie wiatraków gdzie popadnie, przy masowych protestach społecznych. W dwa lata wiatraki wrzuciły do systemu więcej ZC niż z niego ubyło przez ograniczenia wsparcia dla współspalania i dużej wody. Tyle, że mówienie o tym jest „niepoprawne” lepiej sapać o „współspalaniu w państwowych elektrowniach” …gdy tego współspalania prawie nie ma.[/quote]

            tylko że te warunki brzegowe nie są do tej pory ustalone, i wg mojej wiedzy nigdy do końca nie były, teraz wymóg % zakupu ZC jest ustalony na dwa lata do przodu a wsparcie było przyznawane na 15 lat, także od początku tu było jakieś zarządzanie systemem przez ministra wmontowane, i jakby ktoś 5 lat temu ustalił ten procent na kolejne 15 lat, to wtedy możemy mówić o ustalonych warunkach brzegowych,
            i to co zrobiono teraz z tym system, gdzie zablokowana cenę na niskich poziomach to też świadczy o tym, że jednak jakieś zarządzanie się odbywa, a wg mnie nie przybliża nas to do celu jaki przed tym systemem był stawiany, a wręcz nas od tego oddala, czyli zarządzanie jest delikatnie mówiąc słabe[/quote]

            Przepraszam a inwestorzy wiedzieli o tym, że ME może ten współczynnik ustalać, zmieniać czy nie wiedzieli ? Jeśli wiedzieli to włąśnie to jest ten warunek brzegowy. Nikt nikomu nie przykładał pistoletu do głowy i nie kazał budować wiatraków, zasady były znane. Ci którzy przystąpili do systemu zrobili to świadomie, znając zasady. Kwestia Pana oceny czy zasady przybliżają nas do celu czy nie to subiektywna ocena.

  1. Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
    Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

    tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.

    • [quote name=”Mattt”]Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
      Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

      tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.[/quote]

      na szczęście nie dla wszystkich, tak jak dla Pana, najważniejsze są zyski elektrowni węglowych i kopalń,

      elektrownie byłyby jeszcze bardziej rentowne gdyby nie trzeba zakładać różnych filtrów, już to przerabialiśmy, tylko kwaśne deszcze zniszczyły lasy,
      kopalnie gdyby mogły pompować wodę prosto do rzeki też miałyby niższe koszty, a odpady z wydobycia (np muły) sprzedawać ludziom do domowego pieca, zamiast kosztów utylizacji, parę złotych więcej by zarobiły

      no a to że mechanizm handlu emisjami, ma te emisje ograniczyć, to już odkrycie na miarę koła, to jest narzędzie dobrane do polityki klimatycznej,

      • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
        Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

        tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.[/quote]

        na szczęście nie dla wszystkich, tak jak dla Pana, najważniejsze są zyski elektrowni węglowych i kopalń,

        elektrownie byłyby jeszcze bardziej rentowne gdyby nie trzeba zakładać różnych filtrów, już to przerabialiśmy, tylko kwaśne deszcze zniszczyły lasy,
        kopalnie gdyby mogły pompować wodę prosto do rzeki też miałyby niższe koszty, a odpady z wydobycia (np muły) sprzedawać ludziom do domowego pieca, zamiast kosztów utylizacji, parę złotych więcej by zarobiły

        no a to że mechanizm handlu emisjami, ma te emisje ograniczyć, to już odkrycie na miarę koła, to jest narzędzie dobrane do polityki klimatycznej,[/quote]

        Proszę mi pozostawić wybór co jest dla mnie najważniejsze a co nie – byłbym wdzięczny.

        Mechanizm handlu emisjami ma te emisje ograniczyć? no proszę! a ja naiwnie sądziłem, że ma doprowadzić do rynkowej wyceny kosztu emisji. Chyba jednak ta wycena zrodziła u brukselskiej biurokracji obawę, że ich pomysły nie są zbytnio konkurencyjne stąd ta przemożna chęć nieustannego zmieniania przepisów w trakcie gry.

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
          Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

          tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.[/quote]

          na szczęście nie dla wszystkich, tak jak dla Pana, najważniejsze są zyski elektrowni węglowych i kopalń,

          elektrownie byłyby jeszcze bardziej rentowne gdyby nie trzeba zakładać różnych filtrów, już to przerabialiśmy, tylko kwaśne deszcze zniszczyły lasy,
          kopalnie gdyby mogły pompować wodę prosto do rzeki też miałyby niższe koszty, a odpady z wydobycia (np muły) sprzedawać ludziom do domowego pieca, zamiast kosztów utylizacji, parę złotych więcej by zarobiły

          no a to że mechanizm handlu emisjami, ma te emisje ograniczyć, to już odkrycie na miarę koła, to jest narzędzie dobrane do polityki klimatycznej,[/quote]

          Proszę mi pozostawić wybór co jest dla mnie najważniejsze a co nie – byłbym wdzięczny.

          Mechanizm handlu emisjami ma te emisje ograniczyć? no proszę! a ja naiwnie sądziłem, że ma doprowadzić do rynkowej wyceny kosztu emisji. Chyba jednak ta wycena zrodziła u brukselskiej biurokracji obawę, że ich pomysły nie są zbytnio konkurencyjne stąd ta przemożna chęć nieustannego zmieniania przepisów w trakcie gry.[/quote]

          cel UE jest dość jasno nakreślony: ograniczyć emisję, a docelowo w perspektywie kilkudziesięciu lat nawet wyzerować emisję, i żeby to osiągnąć „opodatkowują” emisję i dają jasno do zrozumienia, że jak ktoś bardo chce sobie wybudować el węglową, to proszę bardzo, ale raczej opłacać się to nie będzie,
          jedyne co Polska tu może ugrać to darmowe emisji na istniejące elektrownie, i jakieś inne odstępstwa, odwlekające zamykanie el węglowych, bo jednak z dnia na dzień odejść od węgla się nie da, zwłaszcza w naszej sytuacji, ale raczej zgody na dopłaty do rynku mocy dla nowych el. węglowych od UE nie dostaniemy,

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
            Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

            tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.[/quote]

            na szczęście nie dla wszystkich, tak jak dla Pana, najważniejsze są zyski elektrowni węglowych i kopalń,

            elektrownie byłyby jeszcze bardziej rentowne gdyby nie trzeba zakładać różnych filtrów, już to przerabialiśmy, tylko kwaśne deszcze zniszczyły lasy,
            kopalnie gdyby mogły pompować wodę prosto do rzeki też miałyby niższe koszty, a odpady z wydobycia (np muły) sprzedawać ludziom do domowego pieca, zamiast kosztów utylizacji, parę złotych więcej by zarobiły

            no a to że mechanizm handlu emisjami, ma te emisje ograniczyć, to już odkrycie na miarę koła, to jest narzędzie dobrane do polityki klimatycznej,[/quote]

            Proszę mi pozostawić wybór co jest dla mnie najważniejsze a co nie – byłbym wdzięczny.

            Mechanizm handlu emisjami ma te emisje ograniczyć? no proszę! a ja naiwnie sądziłem, że ma doprowadzić do rynkowej wyceny kosztu emisji. Chyba jednak ta wycena zrodziła u brukselskiej biurokracji obawę, że ich pomysły nie są zbytnio konkurencyjne stąd ta przemożna chęć nieustannego zmieniania przepisów w trakcie gry.[/quote]

            cel UE jest dość jasno nakreślony: ograniczyć emisję, a docelowo w perspektywie kilkudziesięciu lat nawet wyzerować emisję, i żeby to osiągnąć „opodatkowują” emisję i dają jasno do zrozumienia, że jak ktoś bardo chce sobie wybudować el węglową, to proszę bardzo, ale raczej opłacać się to nie będzie,
            jedyne co Polska tu może ugrać to darmowe emisji na istniejące elektrownie, i jakieś inne odstępstwa, odwlekające zamykanie el węglowych, bo jednak z dnia na dzień odejść od węgla się nie da, zwłaszcza w naszej sytuacji, ale raczej zgody na dopłaty do rynku mocy dla nowych el. węglowych od UE nie dostaniemy,[/quote]

            Skoro taki jest cel to jak pogodzić go z nadrzędną zasadą co do swobody kształtowania własnego mixu energetycznego przez każde z państw? bo pogodzić się obu spraw nie da.
            Mało tego! Redukcję emisji można osiągać nie tylko poprzez zwiększanie udziału oze ale np. modernizację mocy konwencjonalnych (lepsza efektywność, niższa emisyjność) lub np. zwiększanie udziału energetyki nuklearnej. Tymczasem UE narzuca minimalne udziały oze – w jakim celu ? Może mi Pan sensownie wytłumaczyć? Czy chodzi tylko o tworzenie rynku zbytu (póki technologia się nie upowszechni) dla przemysłu z kilku krajów UE ? Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Wydaje mi się, że w UE coraz częściej (nie tylko jeśli idzie o energetykę) dochodzi do zwykłego siłowego narzucania koncepcji powstałych w Berlinie. Na zasadzie wyznawanej przez H. Forda „można kupić Forda T w każdym kolorze pod warunkiem, że będzie czarny”

          • [quote name=”Mattt”]

            Skoro taki jest cel to jak pogodzić go z nadrzędną zasadą co do swobody kształtowania własnego mixu energetycznego przez każde z państw? bo pogodzić się obu spraw nie da.
            Mało tego! Redukcję emisji można osiągać nie tylko poprzez zwiększanie udziału oze ale np. modernizację mocy konwencjonalnych (lepsza efektywność, niższa emisyjność) lub np. zwiększanie udziału energetyki nuklearnej. Tymczasem UE narzuca minimalne udziały oze – w jakim celu ? Może mi Pan sensownie wytłumaczyć? Czy chodzi tylko o tworzenie rynku zbytu (póki technologia się nie upowszechni) dla przemysłu z kilku krajów UE ? Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Wydaje mi się, że w UE coraz częściej (nie tylko jeśli idzie o energetykę) dochodzi do zwykłego siłowego narzucania koncepcji powstałych w Berlinie. Na zasadzie wyznawanej przez H. Forda „można kupić Forda T w każdym kolorze pod warunkiem, że będzie czarny”[/quote]

            jak Pan spojrzy trochę dalej niż na 2020 rok i celem jest wyzerowanie emisji, to budowanie elektrowni na 40 lat w bardzo emisyjnej technologi jak np węgiel, nie ma racji bytu, i przy wzroście cen za emisję CO2 będzie nieopłacalne, i UE nie zabrania nam budować elektrowni na węgiel, ale na wsparcie np rynek mocy dla węgla już się nie zgodzi
            redukcja emisji przy najnowszych el węglowych będzie rzędu 25%, jest to z jednej strony całkiem sporo, ale jak się ma w planach do 2050 redukcję o 80%, albo wyzerowanie emisji, to wychodzi na to że się to nie opłaca, i nowe elektrownie trzeba by zamykać za 15-20 lat zanim na siebie zarobią, modernizacja istniejących 200MW bloków ma rację bytu, podnosimy sprawność, przedłużamy życie elektrowni o 20 lat, i wszystko podobno za dużo mniejsze pieniądze niż budowa nowych
            atom też jest jakimś rozwiązaniem, ale akurat ja nie jestem fanem tej technologi

            udział 20% OZE w energi elektrycznej to nie jest jakieś wielki procent który nas wywróci do góry nogami system energetyczny, a jest to środek do redukcji, jak mamy zredukować emisje o 50-80% to OZE jest konieczne

            a z tymi technologiami z kilku krajów UE, to raczej naciągana teza, udział polskiej produkcji w wiatraku jest pewnie na poziomie 60-70%, fundament, konstrukcja stalowe (te to nawet na eksport robimy), montaż, w polskich zakładach robi się też gondole, później serwis też zostaje u nas, do elektrowni węglowej turbiny też mamy z zagranicy (Hitachi, siemiens), raczej nie ma tu jakiejś wielkiej przewagi

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]

            Skoro taki jest cel to jak pogodzić go z nadrzędną zasadą co do swobody kształtowania własnego mixu energetycznego przez każde z państw? bo pogodzić się obu spraw nie da.
            Mało tego! Redukcję emisji można osiągać nie tylko poprzez zwiększanie udziału oze ale np. modernizację mocy konwencjonalnych (lepsza efektywność, niższa emisyjność) lub np. zwiększanie udziału energetyki nuklearnej. Tymczasem UE narzuca minimalne udziały oze – w jakim celu ? Może mi Pan sensownie wytłumaczyć? Czy chodzi tylko o tworzenie rynku zbytu (póki technologia się nie upowszechni) dla przemysłu z kilku krajów UE ? Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Wydaje mi się, że w UE coraz częściej (nie tylko jeśli idzie o energetykę) dochodzi do zwykłego siłowego narzucania koncepcji powstałych w Berlinie. Na zasadzie wyznawanej przez H. Forda „można kupić Forda T w każdym kolorze pod warunkiem, że będzie czarny”[/quote]

            jak Pan spojrzy trochę dalej niż na 2020 rok i celem jest wyzerowanie emisji, to budowanie elektrowni na 40 lat w bardzo emisyjnej technologi jak np węgiel, nie ma racji bytu, i przy wzroście cen za emisję CO2 będzie nieopłacalne, i UE nie zabrania nam budować elektrowni na węgiel, ale na wsparcie np rynek mocy dla węgla już się nie zgodzi
            redukcja emisji przy najnowszych el węglowych będzie rzędu 25%, jest to z jednej strony całkiem sporo, ale jak się ma w planach do 2050 redukcję o 80%, albo wyzerowanie emisji, to wychodzi na to że się to nie opłaca, i nowe elektrownie trzeba by zamykać za 15-20 lat zanim na siebie zarobią, modernizacja istniejących 200MW bloków ma rację bytu, podnosimy sprawność, przedłużamy życie elektrowni o 20 lat, i wszystko podobno za dużo mniejsze pieniądze niż budowa nowych
            atom też jest jakimś rozwiązaniem, ale akurat ja nie jestem fanem tej technologi

            udział 20% OZE w energi elektrycznej to nie jest jakieś wielki procent który nas wywróci do góry nogami system energetyczny, a jest to środek do redukcji, jak mamy zredukować emisje o 50-80% to OZE jest konieczne

            a z tymi technologiami z kilku krajów UE, to raczej naciągana teza, udział polskiej produkcji w wiatraku jest pewnie na poziomie 60-70%, fundament, konstrukcja stalowe (te to nawet na eksport robimy), montaż, w polskich zakładach robi się też gondole, później serwis też zostaje u nas, do elektrowni węglowej turbiny też mamy z zagranicy (Hitachi, siemiens), raczej nie ma tu jakiejś wielkiej przewagi[/quote]

            Proszę mi wskazać jakieś zobowiązanie Polski do „wyzerowania emisji” ? Mam propozycję, piszmy o faktach a nie „faktach medialnych” ok?

            Pozostawiając na boku kwestię czy UE ma prawo narzucać suwerennym państwom zasady kształtowania mixu energetycznego. Chciałbym zauważyć, że rynek mocy to jest nieuniknione następstwo wzrostu znaczenia niestabilnych źródeł generacji energii – nie tylko my, bo inne kraje też, muszą ponosić dodatkowe koszty zapewnienia mocy, by rynek mógł jakoś funkcjonować z niestabilnymi mocami.

            Prosiłem o racjonalne wytłumaczenie po co nam narzucane minimalne udziały oze i niestety nie doczekałem się odpowiedzi. Wytłumaczenie w stylu: „to nie jest jakiś wielki procent” jest, sam Pan przyzna, żadne wytłumaczenie.

            Moim zdaniem nie chodzi o żadne „wyższe cele”, chodzi o narzucenie jednolitego systemu, wyeliminowanie konkurencji, ma być „urawniłowka” bo tak chce hegemon:), bo ma w tym interes, bo UE ma być monolitem i tak dziedzina po dziedzinie, każdy obszar gospodarki ma być ujednolicony. Obserwujemy to w bardzo wielu dziedzinach i chyba nawet ich nie muszę wymieniać…

          • [quote name=”Guest”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]

            Skoro taki jest cel to jak pogodzić go z nadrzędną zasadą co do swobody kształtowania własnego mixu energetycznego przez każde z państw? bo pogodzić się obu spraw nie da.
            Mało tego! Redukcję emisji można osiągać nie tylko poprzez zwiększanie udziału oze ale np. modernizację mocy konwencjonalnych (lepsza efektywność, niższa emisyjność) lub np. zwiększanie udziału energetyki nuklearnej. Tymczasem UE narzuca minimalne udziały oze – w jakim celu ? Może mi Pan sensownie wytłumaczyć? Czy chodzi tylko o tworzenie rynku zbytu (póki technologia się nie upowszechni) dla przemysłu z kilku krajów UE ? Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Wydaje mi się, że w UE coraz częściej (nie tylko jeśli idzie o energetykę) dochodzi do zwykłego siłowego narzucania koncepcji powstałych w Berlinie. Na zasadzie wyznawanej przez H. Forda „można kupić Forda T w każdym kolorze pod warunkiem, że będzie czarny”[/quote]

            jak Pan spojrzy trochę dalej niż na 2020 rok i celem jest wyzerowanie emisji, to budowanie elektrowni na 40 lat w bardzo emisyjnej technologi jak np węgiel, nie ma racji bytu, i przy wzroście cen za emisję CO2 będzie nieopłacalne, i UE nie zabrania nam budować elektrowni na węgiel, ale na wsparcie np rynek mocy dla węgla już się nie zgodzi
            redukcja emisji przy najnowszych el węglowych będzie rzędu 25%, jest to z jednej strony całkiem sporo, ale jak się ma w planach do 2050 redukcję o 80%, albo wyzerowanie emisji, to wychodzi na to że się to nie opłaca, i nowe elektrownie trzeba by zamykać za 15-20 lat zanim na siebie zarobią, modernizacja istniejących 200MW bloków ma rację bytu, podnosimy sprawność, przedłużamy życie elektrowni o 20 lat, i wszystko podobno za dużo mniejsze pieniądze niż budowa nowych
            atom też jest jakimś rozwiązaniem, ale akurat ja nie jestem fanem tej technologi

            udział 20% OZE w energi elektrycznej to nie jest jakieś wielki procent który nas wywróci do góry nogami system energetyczny, a jest to środek do redukcji, jak mamy zredukować emisje o 50-80% to OZE jest konieczne

            a z tymi technologiami z kilku krajów UE, to raczej naciągana teza, udział polskiej produkcji w wiatraku jest pewnie na poziomie 60-70%, fundament, konstrukcja stalowe (te to nawet na eksport robimy), montaż, w polskich zakładach robi się też gondole, później serwis też zostaje u nas, do elektrowni węglowej turbiny też mamy z zagranicy (Hitachi, siemiens), raczej nie ma tu jakiejś wielkiej przewagi[/quote]

            Proszę mi wskazać jakieś zobowiązanie Polski do „wyzerowania emisji” ? Mam propozycję, piszmy o faktach a nie „faktach medialnych” ok?

            Pozostawiając na boku kwestię czy UE ma prawo narzucać suwerennym państwom zasady kształtowania mixu energetycznego. Chciałbym zauważyć, że rynek mocy to jest nieuniknione następstwo wzrostu znaczenia niestabilnych źródeł generacji energii – nie tylko my, bo inne kraje też, muszą ponosić dodatkowe koszty zapewnienia mocy, by rynek mógł jakoś funkcjonować z niestabilnymi mocami.

            Prosiłem o racjonalne wytłumaczenie po co nam narzucane minimalne udziały oze i niestety nie doczekałem się odpowiedzi. Wytłumaczenie w stylu: „to nie jest jakiś wielki procent” jest, sam Pan przyzna, żadne wytłumaczenie.

            Moim zdaniem nie chodzi o żadne „wyższe cele”, chodzi o narzucenie jednolitego systemu, wyeliminowanie konkurencji, ma być „urawniłowka” bo tak chce hegemon:), bo ma w tym interes, bo UE ma być monolitem i tak dziedzina po dziedzinie, każdy obszar gospodarki ma być ujednolicony. Obserwujemy to w bardzo wielu dziedzinach i chyba nawet ich nie muszę wymieniać…[/quote]

            nawet jak teraz nie mamy zobowiązań do wyzerowania emisji, to w kolejnych latach należy się spodziewać, że te emisje będziemy musieli dalej ograniczać, i to całkiem nie wykluczone, że nawet jak nie będziemy już UE, to inwestycje w elektrownie węglowe raczej pod tym kątem nie wyglądają interesująco

            a u nas pod rynkiem mocy (za słowami ministra) rozumie się wparcie dla elektrowni węglowych (z definicji mało elastycznych), a do tego pracujących w podstawie, a dla rynku mocy ważniejsze są moce szczytowe i podszczytowe,
            a w polskim systemie ciągle większe rezerwy, niż na wiatraki, mamy na awaryjnie węglówki, a nawet te nowe bloki 1000MW też będą wymagały zwiększenie rezerw bo jak nagle zniknie 5% mocy w systemie to może być duży kłopot, i ja generalnie nie jestem przeciwny rynkowi mocy, ale raczej nie w kształcie jaki pojawia się z wypowiedziach ministrów,
            alternatywą dla rynku moce, jest rynek magazynów, i wtedy istniejące elektrownie nawet te węglowe mogłyby pracować więcej godzin w roku co podniosłoby im rentowność, ale to jeszcze trzeba parę lat poczekać na tańsze technologie

            co do minimalnych udziałów oze, to racjonalne wytłumaczenie ma Pan w drugim zdaniu, czyli sposób do ograniczenia emisji, kolejnym może być wzrost niezależności energetycznej, bo oze to jednak zwykle lokalne źródła, a nawet węgiel w Polsce w coraz większym stopniu z importu

          • [quote name=”zoze”][quote name=”Guest”][quote name=”zoze”][quote name=”Mattt”]

            Skoro taki jest cel to jak pogodzić go z nadrzędną zasadą co do swobody kształtowania własnego mixu energetycznego przez każde z państw? bo pogodzić się obu spraw nie da.
            Mało tego! Redukcję emisji można osiągać nie tylko poprzez zwiększanie udziału oze ale np. modernizację mocy konwencjonalnych (lepsza efektywność, niższa emisyjność) lub np. zwiększanie udziału energetyki nuklearnej. Tymczasem UE narzuca minimalne udziały oze – w jakim celu ? Może mi Pan sensownie wytłumaczyć? Czy chodzi tylko o tworzenie rynku zbytu (póki technologia się nie upowszechni) dla przemysłu z kilku krajów UE ? Czy jest jakiś racjonalny powód?

            Wydaje mi się, że w UE coraz częściej (nie tylko jeśli idzie o energetykę) dochodzi do zwykłego siłowego narzucania koncepcji powstałych w Berlinie. Na zasadzie wyznawanej przez H. Forda „można kupić Forda T w każdym kolorze pod warunkiem, że będzie czarny”[/quote]

            jak Pan spojrzy trochę dalej niż na 2020 rok i celem jest wyzerowanie emisji, to budowanie elektrowni na 40 lat w bardzo emisyjnej technologi jak np węgiel, nie ma racji bytu, i przy wzroście cen za emisję CO2 będzie nieopłacalne, i UE nie zabrania nam budować elektrowni na węgiel, ale na wsparcie np rynek mocy dla węgla już się nie zgodzi
            redukcja emisji przy najnowszych el węglowych będzie rzędu 25%, jest to z jednej strony całkiem sporo, ale jak się ma w planach do 2050 redukcję o 80%, albo wyzerowanie emisji, to wychodzi na to że się to nie opłaca, i nowe elektrownie trzeba by zamykać za 15-20 lat zanim na siebie zarobią, modernizacja istniejących 200MW bloków ma rację bytu, podnosimy sprawność, przedłużamy życie elektrowni o 20 lat, i wszystko podobno za dużo mniejsze pieniądze niż budowa nowych
            atom też jest jakimś rozwiązaniem, ale akurat ja nie jestem fanem tej technologi

            udział 20% OZE w energi elektrycznej to nie jest jakieś wielki procent który nas wywróci do góry nogami system energetyczny, a jest to środek do redukcji, jak mamy zredukować emisje o 50-80% to OZE jest konieczne

            a z tymi technologiami z kilku krajów UE, to raczej naciągana teza, udział polskiej produkcji w wiatraku jest pewnie na poziomie 60-70%, fundament, konstrukcja stalowe (te to nawet na eksport robimy), montaż, w polskich zakładach robi się też gondole, później serwis też zostaje u nas, do elektrowni węglowej turbiny też mamy z zagranicy (Hitachi, siemiens), raczej nie ma tu jakiejś wielkiej przewagi[/quote]

            Proszę mi wskazać jakieś zobowiązanie Polski do „wyzerowania emisji” ? Mam propozycję, piszmy o faktach a nie „faktach medialnych” ok?

            Pozostawiając na boku kwestię czy UE ma prawo narzucać suwerennym państwom zasady kształtowania mixu energetycznego. Chciałbym zauważyć, że rynek mocy to jest nieuniknione następstwo wzrostu znaczenia niestabilnych źródeł generacji energii – nie tylko my, bo inne kraje też, muszą ponosić dodatkowe koszty zapewnienia mocy, by rynek mógł jakoś funkcjonować z niestabilnymi mocami.

            Prosiłem o racjonalne wytłumaczenie po co nam narzucane minimalne udziały oze i niestety nie doczekałem się odpowiedzi. Wytłumaczenie w stylu: „to nie jest jakiś wielki procent” jest, sam Pan przyzna, żadne wytłumaczenie.

            Moim zdaniem nie chodzi o żadne „wyższe cele”, chodzi o narzucenie jednolitego systemu, wyeliminowanie konkurencji, ma być „urawniłowka” bo tak chce hegemon:), bo ma w tym interes, bo UE ma być monolitem i tak dziedzina po dziedzinie, każdy obszar gospodarki ma być ujednolicony. Obserwujemy to w bardzo wielu dziedzinach i chyba nawet ich nie muszę wymieniać…[/quote]

            nawet jak teraz nie mamy zobowiązań do wyzerowania emisji, to w kolejnych latach należy się spodziewać, że te emisje będziemy musieli dalej ograniczać, i to całkiem nie wykluczone, że nawet jak nie będziemy już UE, to inwestycje w elektrownie węglowe raczej pod tym kątem nie wyglądają interesująco

            a u nas pod rynkiem mocy (za słowami ministra) rozumie się wparcie dla elektrowni węglowych (z definicji mało elastycznych), a do tego pracujących w podstawie, a dla rynku mocy ważniejsze są moce szczytowe i podszczytowe,
            a w polskim systemie ciągle większe rezerwy, niż na wiatraki, mamy na awaryjnie węglówki, a nawet te nowe bloki 1000MW też będą wymagały zwiększenie rezerw bo jak nagle zniknie 5% mocy w systemie to może być duży kłopot, i ja generalnie nie jestem przeciwny rynkowi mocy, ale raczej nie w kształcie jaki pojawia się z wypowiedziach ministrów,
            alternatywą dla rynku moce, jest rynek magazynów, i wtedy istniejące elektrownie nawet te węglowe mogłyby pracować więcej godzin w roku co podniosłoby im rentowność, ale to jeszcze trzeba parę lat poczekać na tańsze technologie

            co do minimalnych udziałów oze, to racjonalne wytłumaczenie ma Pan w drugim zdaniu, czyli sposób do ograniczenia emisji, kolejnym może być wzrost niezależności energetycznej, bo oze to jednak zwykle lokalne źródła, a nawet węgiel w Polsce w coraz większym stopniu z importu[/quote]

            Tempo odchodzenia od generacji z węgla nie jest sprawą UE ale Polski. Jasne, że ten proces będzie następował i każdy co do tego się zgadza – jednak to Polska decyduje o tym w jakim tempie to nastapi. To chyba oczywiste, prawda?

            Elektrownie węglowe z definicji mało elastyczne? 🙂 co zatem Pan powie nt elastyczności elektrowni wiatrowych czy PV ? Chyba weglowe są bardziej elastyczne jednak :).
            Rezerwy możemy odnosić nie do ogółu a do jednostki mocy zainstalowanej. Jak Pan myśli więcej rezerwy potrzeba dla 1000MW w węglu czy 1000MW w wietrze? to chyba retoryczne…

            Wytłumaczenie minimalnego udziału oze ograniczaniem emisji jest fałszywe ponieważ to nie jest JEDYNY sposób ograniczania emisji. Pisałem Panu o tym – a jedynie ten sposób został uprzywilejowany. Nie ma minimalnego udziału np. mocy nuklearnych prawda? To jest zwykły biznes, chęć odzyskania kolosalnych pieniędzy utopinych przez np. Niemcy (ponad 160 mld euro i 500 mld do poniesienie) w technologiach oze. Chodziło o to by stworzyć rynek dla tych technologii w całej UE by wszyscy pomagali spłacić nakłady, niezależnie czy tego chcą czy nie. Niestety w ten bystry plan weszli Chińczycy i dumpingowymi cenami rzucają euroejskich producentów na glebę… ale to inny temat.

    • [quote name=”Mattt”]Trudno o bardziej jednoznaczne świadectwo jaką rolę tak naprawdę spełnia pseudo „mechanizm” handlu emisjami CO2.
      Zasada działania brukselskiej biurokracji jest prosta jak konstrukcja cepa – jeśli coś jest rentowne i konkurencyjne wobec ich koncepcji to trzeba to obłożyć odpowiednimi podatkami, cłami tudzież innymi obciążeniami i sprawa załatwiona ! To czego brukselski biurokrata nie cierpi najbardziej to konkurencja, rynek – a to co kocha najbardziej to wytyczne, konkluzje, normy, standardy, subsydia, ręczne planowanie i sterowanie.

      tzw. „rynek” (nie mylić z prawdziwym rynkiem) handlu CO2 to sztandarowy przykład.[/quote]
      gdyby słowo Unia zamienić na PiS w pana wypowiedzi to poczujemy się jak w domu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl