Bruksela ma plan Nowego Zielonego Ładu. Dziś przywódcy UE mogą zdecydować o całkowitej dekarbonizacji do 2050 r.

Bruksela ma plan Nowego Zielonego Ładu. Dziś przywódcy UE mogą zdecydować o całkowitej dekarbonizacji do 2050 r.

Rozwój morskiej energetyki wiatrowej, dekarbonizacja hut, zalesianie Europy, eliminacja paliw kopalnych z transportu – to tylko niektóre elementy zielonej układanki. Polska walczy o unijne pieniądze na transformację. Na stole leży 100 mld euro, ale jest to na razie kasa wirtualna.

Pokazany w środę 11.12 2019 r. plan to zestawienie inicjatyw, które zamierza przedstawić Komisja Europejska. Część z nich dotyczy zmiany unijnego prawa, część to dokumenty strategiczne, które będą dopiero podstawą do dalszych działań.

Najważniejsze jest kilka punktów. Po pierwsze, ma powstać europejskie prawo klimatyczne, zakładające neutralność klimatyczną w 2050 r. Po drugie, cel redukcji emisji CO2 na 2040 r. ma zostać podniesiony „w odpowiedzialny sposób”  z 50 do 55 proc.

W ślad za tym, wymienione są obszary, w których Unia Europejska powinna działać. W 2021 r. czekają  nas zatem kolejne zmiany  m.in. w dyrektywie ETS, dyrektywie OZE i efektywności energetycznej.  Ale w propozycji nie ma wprost mowy o włączeniu do ETS sektora transportu i budownictwa, choć wcześniej były takie pomysły.

Cło klimatyczne, nazywane teraz „klimatycznym mechanizmem dostosowawczym” aby uniknąć drażnienia głównych partnerów handlowych UE (czyli USA i Chin) ma być przedstawione również w 2021 r. W tym samym czasie ma się pojawić nowelizacja dyrektywy o opodatkowaniu energii – emisyjne paliwa będą zapewne obłożone większą akcyzą.

W czerwcu 2020 r. Komisja Europejska skończy oceniać krajowe plany dla energii i klimatu, tak aby układały się one w spójną całość. Ma być również zrobiony przegląd programu TEN czyli wsparcia sieci transgranicznych, prawdopodobnie pod kątem zmniejszenia liczby gazociągów transportujących gaz ziemny. Komisja chce też przedstawić strategię dla sektora morskiej energetyki wiatrowej oraz strategię dla europejskiego przemysłu. Nacisk na offshore będzie sprzyjać polskim planom budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku.

Kolejna strategia ma powstać dla przemysłu. Komisja chce też wspierać dekarbonizację produkcji stalowego, co źle wróży kolejnej polskiej firmie górniczej – Jastrzębskiej Spółce Węglowej wydobywającej węgiel koksujący dla hut. Jednak jego zastąpienie, np. wodorem,  może potrwać kilkanaście lat.

Komisja chce również zrobić przegląd budżetów państw UE pod kątem wydatków na „zielone cele”. Co najmniej 25 proc. pieniędzy z budżetu Unii ma pójść na cele związane z klimatem.

A to bynajmniej nie wszystkie inicjatywy – ma powstać również plan działań dla gospodarki obiegu zamkniętego, znowelizowana zostanie dyrektywa śmieciowa. Ma też powstać specjalny program zalesiania UE. Wszystko to ma kosztować 260 mld euro do 2030 r. czyli równowartość 1,5 proc. unijnego PKB.

Wetować? Nie wetować?

Klimatyczna ofensywa toczy się na dwóch frontach. Jeden z nich, omówiony powyżej front legislacyjny, będzie prowadzić Komisja Europejska, choć oczywiście później muszą się dogadać Komisja, Parlament i państwa członkowskie.

Drugi front to rozpoczynająca się jutro Rada Europejska. Jej konkluzje mają charakter głównie polityczny, ale są też wytycznymi dla Komisji Europejskiej, która pisze projekty aktów prawnych. Rada ma zdecydować o przyjęciu celu zeroemisyjnej gospodarki UE w 2050 r. Polska, wraz z trzema innymi krajami regionu zawetowała ten cel w czerwcu.

W chwili gdy czytają Państwo te słowa, wynik szczytu wciąż jest nieznany, choć polskie weto jest tym razem mało prawdopodobne. Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” dał do zrozumienia, że rząd inaczej patrzy obecnie na politykę klimatyczną.

„Musimy mieć świadomość tego, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest w samym rdzeniu polityki gospodarczej (…).  Musimy skutecznie walczyć o interes naszego kraju, o jego bezpieczeństwo energetyczne, ekonomiczny i społeczny wymiar projektowanych zmian. Dlatego chcemy, żeby polityka klimatyczna była sposobem na skok technologiczny w polskiej energetyce. Jeśli drogą do naszej energetycznej samowystarczalności mają być nowe technologie, to należy je wdrażać i wykorzystywać maksymalnie ich potencjał” – wyjaśniał premier.

Rząd szacuje, że odejście od węgla będzie kosztować 500-700  mld euro do 2050 r. o oznacza ok. 20 mld euro rocznie.  Jest to spory koszt, ale do udźwignięcia dla polskiej gospodarki, której PKB sięga przecież ponad 500 mld euro rocznie. W dodatku znaczną część tych pieniędzy i tak musielibyśmy wydać na „zwykłą” modernizację, np. elektrowni, ciepłowni czy fabryk.

Pieniądze są, ale ich nie widać

Oczywiście rząd walczy o  dodatkowe pieniądze z UE na tzw. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, który ma służyć restrukturyzacji regionów „węglowych”. Pierwotnie w Funduszu znalazło się 5 mld euro, czyli o wiele za mało. Obecnie Ursula von der Leyen zapowiedziała, że będzie tam 100 mld euro. To bardzo ładna, okrągła suma. Niestety,  "na twardo" jest tam wciąż 5 mld euro, reszta to nie są pieniądze z programów operacyjnych unijnego budżetu, ale głównie środki Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który może je pożyczyć na niski procent. Może, jeśli będzie widział dobre projekty, ale pożyczki trzeba jednak spłacić.

Na razie państwa Europy Zachodniej nie kwapią się aby sięgnąć głębiej do kieszeni, ale być może zostawiają sobie ten gest na czwartkową kolację.

Polski problem polega na tym, że weto nic kompletnie nam nie daje. Unijna machina legislacyjna i tak już ruszyła i będzie się toczyć swoim trybem. Jeśli teraz zawetujemy konkluzje szczytu, których chce większość państw UE, to utrudnimy sobie przyszłoroczne negocjacje unijnego budżetu, nie mówiąc już o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz sugerowała we wtorek, że dobrym rozwiązaniem byłoby przełożenie decyzji na kolejną, marcową Radę. Jednak przełożenie decyzji wyłącznie na prośbę Polski i Czech, może się okazać niemożliwe, zwłaszcza, że część europejskich liderów chce pokazać wkład UE w toczący się COP 25 w Madrycie. Zwłokę musiałby poprzeć duży kraj zachodnioeuropejski. Na razie nie ma informacji aby rozważano odłożenie decyzji- szlifowane są kolejne wersje konkluzji szczytu.

Za to "Solidarność" wezwała premiera aby nie godził się na neutralność klimatyczną i trzymał się litery klimatycznego Porozumienia Paryskiego z 2015 r. W teorii to brzmi dobrze, w praktyce trudno przypuszczać, że pozostałe kraje UE zgodzą się potulnie na polski projekt konkluzji szczytu.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE