Menu
Patronat honorowy Patronage

Porażka Krzysztofa Kiliana. Co dalej z PGE?

Prezes Polskiej Grupy Energetycznej stracił swoją najbliższą współpracowniczkę, a jego los jest niepewny.

Prezes Polskiej Grupy Energetycznej stracił swoją najbliższą współpracowniczkę, a jego los jest niepewny.

Odwołanie Bogusławy Matuszewskiej i Wojciecha Ostrowskiego z funkcji wiceprezesa PGE w piątek 25 X  było ogromną niespodzianką. Rada nadzorcza spółki działała niemalże w konspiracji – według naszych informacji w porządku obrad nie było punktu „zmiany w zarządzie”. 

Czy decyzja rady rozwiąże konflikty, które powstały w samej PGE i wokół niej, w które uwikłani są widoczni na zdjęciu politycy i menedżerowie? Od lewej prezes PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna Jacek Kaczorowski, Krzysztof Kilian, Donald Tusk i minister skarbu Włodzimierz Karpiński

Wojna na wszystkich frontach

Matuszewska była najbliższą współpracowniczką prezesa PGE Krzysztofa Kiliana. Pracowała z nim jeszcze w Polkomtelu. Jej zwolnienie to swoiste wotum nieufności ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego wobec samego Kiliana.

Kilian na stanowisku prezesa PGE narobił sobie mnóstwo wrogów, a praktycznie nie zyskał w rządzie przyjaciół. Główną przyczyną był spór o budowę nowych bloków elektrowni w Opolu (patrz: 120 dni dla Opola). Kilian i Matuszewska twierdzili, że ta warta 11 mld zł inwestycja w dwa bloki o łącznej mocy 1800 MW  nie ma ekonomicznego sensu.

Mieli sporo racji, ale Opole było i  jest sztandarową inwestycją rządu. Ministerstwo Skarbu, Ministerstwo Gospodarki, lokalni politycy – wszyscy jej chcieli, bo uważali, że jest potrzebna zarówno  dla rozruszania gospodarki jak i dla w przyszłości dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Do 2020 r. trzeba będzie wyłączyć 6 tys. MW starych wysłużonych siłowni, a buduje się na razie znacznie mniej nowych.

Spór przerodził się w bardzo ostry konflikt personalny Kiliana i Matuszewskiej z ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim i urzędnikami jego resortu. Także w resorcie gospodarki można nieoficjalnie usłyszeć mnóstwo złych słów pod adresem prezesa PGE. 

Na posiedzeniach rady nadzorczej atmosfera gęstniała – dochodziło do bardzo ostrych kłótni, gdy jej członkowie domagali się udostępnienia danych na temat elektrowni Opole, a  Kilian i Matuszewska odmawiali dostępu do nich.  Rada nadzorcza nie przyjęła przygotowanej przez zarząd strategii spółki.

Przyjaźń „od przedszkola” do Opola

Kilian naraził się też Donaldowi Tuskowi. Wiosną przekonał go, że inwestycja w Opolu jest nieopłacalna, ale nie wziął pod uwagę skali protestów przeciw decyzji o skasowaniu elektrowni. Tusk pod wpływem protestów na Opolszczyźnie, a także w wyniku perswazji Ministerstwa Gospodarki i środowiska energetyków zmienił zdanie. Kiedy w sierpniu budowa Opola nie ruszyła, udzielił Kilianowi połajanki na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Leśne dziadki kontra spadochroniarze

Do tego doszedł konflikt z Jackiem Kaczorowskim, prezesem najważniejszej spółki – córki Polskiej Grupy Energetycznej – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna (PGE GiEK SA). Firma, zwana przez energetyków „gieksa”, skupia m.in. elektrownie w Bełchatowie, Opolu i Turowie. Według naszych informacji między relacje między Matuszewską a Kaczorowskim były nie najlepsze, pojawiły się nawet pogłoski, że Matuszewska chce go odwołać.

Kaczorowski pracuje w energetyce od lat i ma swoje wpływy wśród polityków.  

Kilianowi i Matuszewskiej relacje ze środowiskiem energetyków ułożyły się źle. Energetycy traktują go jak niekompetentnego i aroganckiego politycznego zrzutka, którzy dostał posadę w PGE dzięki znajomości z premierem.

Z kolei Kilian i Matuszewska mieli energetyków za  „leśnych dziadków”, którzy może i znają się na produkcji prądu, ale nie mają pojęcia o współczesnym zarządzaniu, ekonomice projektów itd.

W wyniku konfliktów z zarządu PGE odeszli bardzo cenieni w środowisku Paweł Skowroński  i ściągnięty na jego miejsce Paweł Smoleń.

Za rządów PGE praktycznie nie występowała wspólnym frontem z innymi firmami energetycznymi. Do dzisiaj z powodu oporu Kiliana nie udało się podpisać umowy, na mocy której firmy energetyczne (zrzeszone w Towarzystwie Gospodarczym Polskie Elektrownie) zapłacą firmie Ernst& Young za analizę mówiącą w jaki sposób państwo powinno wesprzeć budowę nowych elektrowni w Polsce.

Paradoksalnie to właśnie Kilian i Matuszewska najgłośniej mówili, że takie wsparcie jest potrzebne.

Kolejny paradoks – dymisja Matuszewskiej i kryzys prezesury Kiliana przyszedł w  momencie gdy budowa Opola jest bardziej prawdopodobna niż jeszcze miesiąc temu – francuski gigant Alstom zastąpi Rafako na placu budowy (patrz Rafako walczy o przetrwanie).

Co dalej z prezesem PGE

Karpiński odwołał najbliższą współpracowniczkę Kiliana, którą jego wrogowie uważali za „złego ducha”. 

Dlaczego minister skarbu nie zdymisjonował samego prezesa? Możliwości są dwie. Albo premier Tusk postanowił mimo wszystko dać szansę swemu przyjacielowi, albo zostawiono mu honorowe wyjście – rezygnację. 

Przy okazji rykoszetem oberwał wiceprezes PGE ds. finansowych Wojciech Ostrowski, który nikomu się nie naraził i w żadne polityczne przepychanki się nie wdawał. Pracował w spółce od kilku lat. Zdymisjonowano go niejako „przy okazji”, być może dlatego żeby nie sprawiać wrażenia, że chodzi tylko o Matuszewską.

PGE w rozkroku

Co będzie się działo dalej? Rada nadzorcza mianuje nowych członków, zapewne ogłosi konkurs na wakujące stanowiska w zarządzie. Jeśli ogłosi także konkurs na prezesa, to sytuacja będzie jasna – Kilian, jeśli w ogóle wystartuje, to tego konkursu nie wygra.

A co, jeśli Kilian zostanie? Mówi się, że wiceprezesurę mógłby objąć były minister skarbu Aleksander Grad, który dziś jest szefem jądrowej spółki-córki PGE.

Ale według naszych informacji Grad się do tego nie pali, bo jego stosunki  z Kilianem też są chłodne, a jako wiceprezes całej PGE  miałby z nim dużo więcej pól konfliktu niż obecnie. 

Jeśli Kilian zostanie i zdoła przekonać swoich przyjaciół w rządzie, że nazwiska nominatów do zarządu PGE należy z nim uzgodnić, to znaczy, że jego pozycja jest wciąż mocna. Jeśli Karpiński przeforsuje swoich kandydatów do zarządu bez zgody prezesa, to taki zarząd praktycznie nie będzie mógł skutecznie pracować, bo całą energię zużyje na spory.

W prywatnej spółce gdy prezes zarządu wpada w konflikt z głównym akcjonariuszem, to panowie (lub panie) mówią sobie „do widzenia” i rozstają się. Ale w państwowych firmach w Polsce to nie jest takie proste, bo nie wiadomo kto jest ich właścicielem.

Choć formalnie uprawnienia wykonuje minister skarbu, to  w zarządzanie wtrąca się niemal każdy polityk, który uważa się za „ważnego”. Często panuje atmosfera wzajemnych intryg, podchodów, protekcji. To bardzo szkodzi spółkom.

A rola PGE jest wyjątkowa. Nie ma w tej chwili w Polsce firmy, która prowadziłaby tak ważne projekty – elektrownie w Opolu, Turowie, Puławach, planowana siłownia atomowa.

Jeśli Włodzimierz Karpiński i Krzysztof Kilian nie zdołają wypracować jakiegoś modus vivendi, to byłoby lepiej gdyby jeden z nich odszedł.

Czytaj także:

Odpowiedź zarządu PGE na artykuł WysokieNapiecie.pl o kulisach odwołania Bogusławy Matuszewskiej

Istniał spór członków zarządu PGE z radą nadzorczą

Energetyczne firmy z Państwa Środka będą miały trzy przyczółki na naszym kontynencie: w Wielkiej Brytanii, Portugalii i najpewniej także w Polsce

Australijskie firmy szukają w naszym kraju węgla. Nie wiadomo na razie na ile poważne są ich zamiary

Firmy coraz częściej inwestują we własne źródła energii. To nie tylko źródło oszczędności, ale także możliwośćdodatkowych przychodów