Nowe Renault ZOE II zadebiutuje jeszcze w 2019

Nowe Renault ZOE II zadebiutuje jeszcze w 2019

Renault ZOE drugiej generacji, które zacznie trafiać do klientów w 2020 roku, nie będzie przełomem w historii francuskiego koncernu. Auto zachowa linię zbliżoną do poprzednika i dostanie wnętrze clio V, ale w końcu będzie je można szybciej ładować, choć i tu nowe Renault ZOE nie zaszokuje klientów – wynika z informacji portalu WysokieNapiecie.pl.

Renault, które od lat króluje w Europie w sprzedaży elektrycznych aut miejskich, dzięki swojemu flagowemu elektrycznemu modelowi – ZOE, dorobi się w tym roku sporej konkurencji. Na rynku debiutują właśnie Opel Corsa-e, Peugot e-208 oraz, choć już w segmencie premium, MINI Cooper SE.

Pomimo oddechu konkurencji na plecach, Francuzi nie zamierzają jednak sięgać po rewolucyjne zmiany w nowym, a właściwie odświeżonym, ZOE. Renault ZOE drugiej generacji pozostanie małym miejskim autem o stylistyce bardzo zbliżonej do dzisiejszej. Choć zeszła ona z deski kreślarskiej niemal dekadę temu, to wciąż nie trąci myszką, a we Francji jest dziś wręcz ikoną elektromobilności.

PGE oferuje obecnie na wynajem na minuty pięć elektrycznych Renault ZOE w Siedlcach

Istotnie zmieni się za to wnętrze. Koncern przeniesie je z clio V, które zadebiutowało na początku roku. Jakakolwiek zmiana w tym względzie wyjdzie ZOE na dobre, bo dziś wręcz odstrasza klientów swoim ubogim plastikowym wnętrzem.

Auto zyska nareszcie nowe funkcje autonomicznej jazdy, jak trzymanie w pasach ruchu czy awaryjne hamowanie przed przeszkodą. O ile to pierwsze dobrze jest w mieście mieć, ale najbardziej przydaje się jednak w trasie, o tyle to drugie jest stworzone do miasta i może uchronić kierowcę przed poważnymi konsekwencjami.

Zobacz wyniki testu WysokieNapiecie.pl: Czy miejski „elektryk” sprawdzi się w długiej trasie? Sprawdziliśmy to na Renault ZOE

Nowe Renault ZEO zyska też w końcu możliwość szybkiego ładowania baterii za pomocą kabla CCS 2. Z informacji portalu WysokieNapiecie.pl wynika jednak, że koncern nie zamierza iść na wyścigi w tym względzie. Auto, wbrew wcześniejszym spekulacjom, ma się ładować z mocą 50 kW. Dla porównania konkurencyjna Corsa-e ma mieć dwukrotnie większą maksymalną moc ładowania. – Szybkość ładowania wpływa na stan baterii. Dzięki temu, że ZOE do tej pory mogło się ładować z mocą 22 kW, to już widzimy, że 8-letnia gwarancja, jaką dawaliśmy na baterie, mogłaby wynosić przynajmniej 10 lat – usłyszeliśmy od osoby z koncernu.

Zobacz także: Polscy przedsiębiorcy „uczą się” samochodów elektrycznych

Co ciekawe, ZOE zachowa jednocześnie swój istotny atut – możliwość ładowania samochodu prądem przemiennym (AC) kablem typu 2 z mocą 22 kW. Konkurencja oferuje to półszybkie ładowanie ze znacznie mniejszymi mocami – zwykle od 6 do najwyżej 11 kW.

Koncern najchętniej nie rywalizowałby z konkurencją co do pojemności baterii. – Te 41 kWh daje w zupełności wystarczająca zasięg dla auta miejskiego, ale nawet w tym segmencie trwa wyścig na jak największe pojemności – mówi portalowi WysokieNapiecie.pl osoba zbliżona do prac nad nowym modelem. Nie zdradza jednak jaka dokładnie ma być pojemność akumulatora w ZOE drugiej generacji, ale – jak udało nam się ustalić – rozmiary baterii mają pozostać takiej same lub zbliżone do dzisiejszych co oznacza, że maksymalny wzrost pojemności nie powinien przekroczyć 25 proc. Możliwe, że klienci będą mogli wybrać większą lub mniejszą wersję akumulatora.

Nowe ZOE ma zadebiutować jeszcze pod koniec tego roku, a do sprzedaży wejdzie już po Nowym Roku.

Do tej pory koncern sprzedał niemal 143 tys. egzemplarzy Renault ZOE.

E-mobilność napędza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE