Menu
Patronat honorowy Patronage

Kompania bez szefowej, górnictwo bez koncepcji

prezes PGE Krzysztof Kilian i Joanna Strzelec – Łobodzińska podpisują kontrakt w Opolu pod gospodarskim okiem Donalda TuskaJoanna Strzelec-Łobodzińska ustąpiła z fotela szefa Kompanii Węglowej."Największa firma górnicza w Europie" wpada w coraz większy dołek.

Joanna Strzelec-Łobodzińska ustąpiła z fotela szefa Kompanii Węglowej.”Największa firma górnicza w Europie” wpada w coraz większy dołek.

prezes PGE Krzysztof Kilian i Joanna Strzelec – Łobodzińska podpisują kontrakt w Opolu pod gospodarskim okiem Donalda TuskaW piątek 13 września do dymisji podała się szefowa Kompanii Węglowej Joanna Strzelec-Łobodzińska. To spora niespodzianką, nie było wcześniej żadnych sygnałów, które by ją zapowiadały.

W zarządzie KW wybuchł konflikt na tle kontraktu dla nowych bloków elektrowni Opole. Polska Grupa Energetyczna uważała, że ta warta 11 mld zł inwestycja nie bardzo się opłaca, ale w sprawę włączył się premier Donald Tusk. PGE próbuje więc „urentownić” inwestycję.

Patrz: Energetyczna zagadka budowlana

W niedawno podpisanym wieloletnim kontrakcie na dostawy węgla do nowych bloków w Elektrowni Opole (na zdj. prezes PGE Krzysztof Kilian i Joanna Strzelec-Łobodzińska podpisują kontrakt w Opolu pod gospodarskim okiem Donalda Tuska) Kompania po raz pierwszy zgodziła się uzależnić cenę surowca od cen prądu. Dotychczas mimo nalegań energetyków górnicy nie zgadzali się na takie umowy, tłumacząc, że nie mogą sprzedawać węgla poniżej kosztów gdy cena prądu spada.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w kontrakcie zawarte są progi cen węgla, górny i dolny które nie będą mogły być przekroczone, nawet jeśli cen prądu poszybuje bądź mocno spadnie. Mimo to wiceprezes KW Zbigniew Kotlarek uznał, że umowa z PGE jest niekorzystna dla spółki i złożył zawiadomienie do prokuratury. Sprawę ujawnił 12 września „Dziennik- Gazeta Prawna”, a następnego dnia Łobodzińska podała się do dymisji. W poniedziałek posadę stracił także Kotlarek.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że resort gospodarki, który formalnie nadzoruje Kompanię, nie miał pojęcia co dzieje się w tej spółce. – Nie wiemy, czemu Joanna Strzelec-Łobodzińska zrezygnowała. Czy uznała, że ze spółką jest już tak źle, że nie sposób nadal nią kierować, czy też o jej rezygnacji przesądziły zupełnie inne względy – mówił szef górniczych związków zawodowych Wacław Czerkawski w wywiadzie dla wnp.pl.

Prywatny inwestor byłby dobry, ale się nie da

Kompania jest w bardzo trudnej sytuacji. Nie chodzi o to, że na pierwsze półrocze miała 100 mln zł strat ani nawet o gigantyczne problemy z płynnością finansową – płaci kontrahentom po 120 dniach. Brak płynności sprawia, że firma nie ma szans na jakiekolwiek kredyty inwestycyjne, zwłaszcza w obecnych, trudnych czasach.

Na zwałach leży ok. 6 mln ton węgla, na które nie ma chętnych. Kryzys zmniejszył zapotrzebowanie na prąd, elektrownie potrzebują mniej surowca.  Wprawdzie rośnie eksport węgla, ale tajemnicą poliszynela jest fakt, że  wypycha się go za granicę poniżej kosztów produkcji.

Kompania Węglowa jest dumnie nazywana „największą firmą górniczą w Europie”. Jej przychody sięgają 10 mld zł. Ale od lat towarzyszą im śladowa rentowność – zyski Kompanii wynoszą co roku najwyżej kilkadziesiąt mln zł. Jedyny wyjątek to zeszły rok – Kompania miała 534 mln zł zysku netto. Dla porównania prywatna Bogdanka przy przychodach sięgających w 2012 r. 1,8 mld zł miała 289 mln zysku.

Problemy Kompanii są znane od lat – część kopalni jest trwale nierentowna i należałoby je zamknąć. Na to nie zgadzają się jednak związki zawodowe, a rządowi brakuje determinacji aby przeforsować radykalny plan naprawczy. „Nie wyobrażam sobie ruchów, które miałyby polegać na likwidowaniu kompanijnych kopalń. Na to się nigdy nie zgodzimy” – groził Czerkawski. Strzelec- Łobodzińska nie zamierzała iść na wojnę ze związkami, nie tylko dlatego, że  nie leżało to w jej temperamencie. Czuła także, że na takie działania  nie ma mandatu ze strony właściciela – skarbu państwa.

Próbowała ucieczki do przodu – ratunek widziała w budowie elektrowni w której Kompania miała mieć mniejszościowy pakiet akcji, 51 proc. miało należeć do inwestora z Chin lub Korei Płd. Większość energetyków widziała w tych planach zamki na piasku.

Była prezes doskonale zdawała sobie sprawę z reform, których wymaga Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy. Rozumiała, że kopalnie potrzebują kapitału na inwestycje, ale w obecnej sytuacji kopalnie nie dostaną kredytów. 

„Prywatny właściciel miałby większą siłę przebicia w bankach. Może banki bardziej ufałyby prywatnemu właścicielowi niż państwowemu i dałyby pieniądze na inwestycje” – mówiła w 2011 r. w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Ale była przeciwna prywatyzacji. „Sprzedawanie wszystkiego i >>na hurra<< nie przynosi skarbowi państwa pożytku. Przecież teraz, musielibyśmy oddać ją [Kompanię – red] prawie za darmo” – mówiła w tymże wywiadzie.

Co z tym węglem?

Kompania Węglowa ma ogromny problem z kosztami wydobycia –górnicy kopią węgiel  coraz głębiej i głębiej, co powoduje rosnące wydatki. Nikt nigdy nie zrobił rzetelnej analizy ile Polska ma węgla kamiennego – nie takiego, który można wydobyć, lecz takiego, który da się wydobyć po opłacalnej cenie. 

Resort gospodarki zlecił audyt polskiego górnictwa firmie doradczej Roland Berger. Być może czegoś się dowiemy z jej raportu.

To jest bowiem ostatni czas na rzetelną analizę perspektyw Kompanii Węglowej. Niestety zamiast wiedzy premier Donald Tusk serwował na wrześniowych Targach Górniczych frazesy o tym, że polska gospodarka nadal będzie stała na węglu. Będzie stała, ale coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, że będzie to węgiel importowany.

A przyszłość Kompanii Węglowej? Coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, który ćwiczyliśmy przy okazji Polskich Hut Stali. Spółka będzie pogrążać się w długach, możliwości pomocy państwa są dziś ograniczone ze względu na surowe reguły unijnej pomocy publicznej.  W końcu najlepsze kopalnie zostaną sprzedane za bezcen zagranicznemu inwestorowi, który zgodzi się spłacić zobowiązania.

I nie jest to wcale najgorszy wariant  dla gospodarki, choć niestety część górników straci pracę. Dla nich państwo powinno przygotować osłony socjalne.

Związkowcy, którzy nie ponosząc za nic odpowiedzialności, trzęsą dziś Kompanią, będą wówczas na emeryturze. Górniczej, finansowanej z budżetu.

Pasjonująca książka dla wszystkich, którzy interesują się energetyką, gospodarką i polityką

Ministerstwu Gospodarki udało się pogodzić niespecjalnie się lubiące środowiska przedsiębiorców produkujących zieloną energię. Wszyscy narzekają na nowe propozycje wspierania tego biznesu

Zielone technologie rozwijają:

W Unii toczy się żywa debata na temat polityki klimatyczno-energetycznej po 2020 r. Polska na razie stoi „z bronią u nogi”

Największe polskie elektrownie walczą o subsydia do zielonej energii z biomasy. Nie mogą ich rozliczyć, bo rząd zmienił przepisy z mocą wsteczną.

Zielone technologie rozwijają: