1. Główna
  2. >
  3. Rynek
  4. >
  5. „Dziwna wojna” w Zatoce Perskiej. Obie strony powstrzymują się od naprawdę bolesnych ciosów. Na razie

„Dziwna wojna” w Zatoce Perskiej. Obie strony powstrzymują się od naprawdę bolesnych ciosów. Na razie

Iran z aptekarską dokładnością pilnuje, aby zadawać tylko niewielkie uszkodzenia instalacjom naftowym i gazowym. USA nie atakują irańskiej energetyki w ogóle.
ropa.wojna

Trwająca dwa tygodnie przerwa w działaniach wojennych na Bliskim Wschodzie pozwala podsumować, co właściwie zniszczyły sobie strony konfliktu. Z tej analizy wynika kilka ciekawych wniosków.

Iran, mimo że technicznie mógł to zrobić, nie uszkodził poważnie ani instalacji LNG w Katarze, ani głównej rafinerii w Kuwejcie, ani węzła Abqaiq, odpowiadającego za całość odsiarczania i wysyłki ropy w Arabii Saudyjskiej.

obraz
W Katarze najważniejszy terminal w Ras Laffan został uszkodzony, ale mógłby wznowić eksport w ciągu kilku miesięcy, jakkolwiek dojście do pełnych mocy produkcyjnych sprzed wojny zdaniem „The Economist” mogłoby potrwać około 3 lat.
obraz
Spośród kluczowych instalacji paliwowych ZEA irańskie pociski uszkodziły m.in rafinerię w Fujairah.
saudi arabia oil fields map
Ostrzeżeniem dla Saudów było trafienie w rafinerię Ras Tanura. Na razie cały jest kluczowy ropociąg do położonego na Morzu Czerwonym portu Yanbu, dzięki któremu ropę z Arabii Saudyjskiej wciąż dostaje m.in Polska.

Symboliczne uszkodzenia były też w rafinerii Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej oraz w głównym centrum gazu Habshan (okolice Dubaju) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ponadto pojedyncze zbiorniki z produktami ropopochodnymi zostały trafione, np. w rafinerii w Hajfie oraz w Bahrajnie i Kuwejcie.

Również trafienia w izraelski obiekt jądrowy w Dimonie i, co o wiele ważniejsze, atak w zakład Adama w Noet Hovav, produkujący silnie trujące substancje fosforowe, były wymierzone celowo „gdzieś obok”. W Noet Hovav doszczętnie spalił się spory magazyn, ale bez uszkodzeń w samych instalacjach produkcyjnych.

Izrael i USA w niewielkim stopniu atakowały obiekty istotne dla ropy i gazu. Na początku kwietnia (tuż przed rozejmem) symboliczne uderzenie izraelskie miało miejsce w rafinerię i centrum przesyłu ponad 100 mld m³ gazu w rejonie Asalujeh. Tam następuje odbiór i rozdzielanie gazu ze złoża wspólnego Iranu i Kataru.

Z tego złoża Iran zużywa gaz w swoich starszych elektrowniach. Sporo gazu (ok. 9 mld m³ rocznie) idzie nadal z Iranu do Iraku, aby zagraniczne koncerny naftowe miały prąd na południu Iraku do wydobycia ropy i aby szyiccy mieszkańcy południowego Iraku mieli klimatyzację.

Przeciwnicy Iranu mogli (mając przewagę w powietrzu) bez trudu zniszczyć nie same elektrownie gazowe w Iranie, ale zablokować transport paliwa, bo prawie wszystkie źródła gazu są na południu, a większość zużycia na północy tego kraju. Taka sytuacja jest niezwykle korzystna dla agresora, który atakiem na pompownie i węzły systemu wysokich ciśnień może położyć na łopatki cały kraj.

W marcu 2026 Iran eksportował średnio dziennie 1,8 mln baryłek ropy, na czym zarabiał więcej (bo średnio nawet 80 USD za baryłkę) niż na eksporcie ropy wcześniej, gdy eksportował 1,4–1,5 mln baryłek dziennie po cenie ok. 50–55 USD.

Tymczasem przeprowadzone w marcu i kwietniu ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę portowo-przeładunkową zarówno na Morzu Bałtyckim, jak i na Morzu Czarnym spowodowały trwałą utratę około 30–40% zdolności eksportowej.

Dane międzynarodowe wskazują na to, że całkowity eksport ropy naftowej/kondensatu z Rosji drogą morską spadł o 800 tys. baryłek dziennie od 23 marca (początek ataków) do 15 kwietnia. Jest to o 400 tys. baryłek dziennie poniżej średniej wieloletniej.

Ataki te trwale zmniejszyły też produkcję.

Pięta Achillesa – paliwo lotnicze

Główne instalacje produkcji benzyn i paliwa lotniczego w Zatoce Perskiej, które przed 28 lutego 2026 stabilizowały ceny na rynku światowym, pozostają nieuszkodzone.

Paliwo lotnicze na eksport drogą morską było produkowane głównie w Chinach, USA, UAE, Kanadzie, Południowej Korei, Nigerii, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej i Egipcie, ale rafinerie w Zatoce Perskiej odpowiadały aż za 25% rynku. Nowoczesny obiekt w Kuwejcie produkował 13% rynku paliwa lotniczego sprzedawanego na świecie drogą morską.

Uzależnienie Unii Europejskiej od importowanego paliwa lotniczego wynosi już 30% i szybko wzrasta – przepisy środowiskowe wymuszają kolejne wyłączenia rafinerii w kilku krajach.

jetfuel1

Produkcja paliwa lotniczego jest trudna, wieloetapowa, potrzebne są mocno rozgałęzione węglowodory. Przy ich produkcji w niektórych miejscach na świecie wykorzystuje się unikalne technologie, które jak pincetą rozdzielą węglowodory liniowe od rozgałęzionych. Europa zaprzestała nowych inwestycji, a kraje Zatoki Perskiej „wskoczyły” na wyższy poziom technologii w nowych obiektach.

Co widzi rynek

Iran na razie nie odważył się zaatakować i zniszczyć kluczowych instalacji. Na razie ostrzega swoich przeciwników, że może to zrobić. Dlatego rynek światowy zdyskontował w swoich cenach tylko zatrzymanie transportu ropy i paliw, a nie to, iż takie instalacje są niszczone.

Od piątku 17 kwietnia statki zrezygnowały z istotnych prób przejścia cieśniny Ormuz bez zgody Iranu. Wartość supertankowca to 160–200 mln USD, ładunek ropy w nim (nawet 2 mln baryłek), a ok. 270–350 mln USD to wartość statku. Oczywiście, jeśli USA uruchomi obiecany program ubezpieczenia 100% wartości statku, ropy i 100% utraconych zysków, to znajdą się chętni do forsowania tej cieśniny mimo ponownego zamknięcia jej przez Iran. Ale warto mieć na uwadze, że trafienie jednego tankowca może rozlać płonącą ropę na obszarze setek kilometrów kwadratowych, co wizerunkowo będzie ciekawe.

Trochę inaczej jest z instalacjami LNG. Ich uruchomienie po przestoju nie jest możliwe natychmiast – potrzeba dowieźć LNG na schłodzenie i zrobić generalny przegląd tysięcy instrumentów sterowania oraz próby rozruchowe. Z tego powodu rynek LNG zdyskontował sobie już 8–10-miesięczne przerwy i tylko przesuwa datę prognoz.

Zresztą działania wojenne są o wiele groźniejsze dla instalacji LNG niż dla instalacji ropy. Ropa tylko się pali. A instalacja LNG przy trafieniu i spowodowanym celowo wypływie schłodzonego LNG może po jego odparowaniu (co trwa kilka–kilkanaście minut) być miejscem olbrzymiej eksplozji tzw. bomby gazowej. Zniszczenia mogą być niewyobrażalnie większe.

Poza benzyną lotniczą kraje Zatoki Perskiej eksportowały także ok. 4 mln baryłek dziennie innych produktów ropopochodnych (tu konkurując też z Rosją) i teraz wspólne działania naszych sąsiadów oraz blokujące transport działania irańskie spowodowały tak wysokie ceny diesla na rynkach światowych. Również rynek nawozów doznał szoku cenowego, bo producenci z Zatoki Perskiej wyeliminowali do roku 2025 wielu konkurentów i osiągnęli nawet 32–35% rynku dostaw drogą morską. Ale te instalacje nie są uszkodzone i w nich najszybciej można wznowić produkcję.

„Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”

Warto zauważyć, że niezależnie od reżimu, jaki panuje w Iranie, ten kraj broni się już dwa miesiące przed atakiem dwóch silnych i teoretycznie wielokrotnie mocniejszych przeciwników.

Kadry dowódcze tego kraju mają duże doświadczenie i rozsądnie gospodarują swoimi środkami rażenia, używając ich na razie tylko „dla pokazu fajerwerków”, a nie do prawdziwych zniszczeń.

To samo zrobili zresztą kilka lat temu, gdy poprzez nalot dronów i zrobienie czterech małych dziur w kolumnach w Abaqaiq zmusiły młodego władcę Arabii Saudyjskiej do wycofania się z Jemenu.

Istniała bowiem groźba, że emisja akcji Saudi Aramco nie dojdzie do skutku. Wtedy pokazali, że mogą zniszczyć, i było to tylko ostrzeżenie. Od tego czasu trwa coś w rodzaju „zawieszenia broni” między Arabią Saudyjską a Iranem i obie strony nie chcą tego zmieniać. To dobrze dla Polski, bo przecież mamy Saudów w Gdańsku dzięki transakcji z Lotosem.

Sądzę, po dwóch miesiącach tej wojny, że jej wynik będzie upokorzeniem dla agresora, ale miną jeszcze długie miesiące, a może nawet lata – tak jak w Iraku czy w Afganistanie – zanim zrozumie on swoją przegraną i wycofa się z podkulonym ogonem.

Czy obie strony nadal będą pozorować działania i oszczędzać infrastrukturę – to trudno przewidzieć. Ale jeśli zaczną ją naprawdę niszczyć, to świat będzie wyglądał zupełnie inaczej.

dr Piotr Syryczyński – ekspert techniczny, pracował m.in. w rafinerii Baiji w Iraku w czasie przygotowań i w czasie ataku na Kuwejt. Oceniał w imieniu instytucji finansujących wiele projektów sektora energetycznego oraz oil & gas w Polsce i na świecie w tym w rejonie Morza Czarnego i na Syberii.

Wirtualna Elektrownia UNIMOT to rozwiązanie dla właścicieli OZE, które pozwala lepiej zarabiać na energii. Integruje rozproszone źródła, umożliwia sprzedaż w najlepszym momencie i pomaga dopasować produkcję do wymagań operatora sieci. Sprawdź, czy to rozwiązanie jest dla Ciebie.
Grafika obrazująca Wirtualną Elektrownię UNIMOT
Technologie wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Tydzień energetyka: Chaos na rynku ropy nie skończy się szybko; Kolejne kraje UE dotują przemysł; Bruksela szykuje nowy kryzysowy pakiet energetyczny; W PGG górnicy odchodzą na urlopy; Kuriozalna decyzja inspekcji pracy w sprawie JSW; Co z dywidendą od PGE i Enei; Francja idzie na wojnę z gazem w domach.
Tanker
"Fota cienia" transportuje coraz większe wolumeny rosyjskiej ropy. Zdjęcie ilustracyjne, fot. Depositphotos
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera: