Spis treści
Dokładnie 10 lat temu, w kwietniu 2016 roku, prezesi czterech państwowych spółek energetycznych: PGE, Tauron, Enea i Energa, podpisali list intencyjny rozpoczynający tworzenie producenta polskich samochodów elektrycznych − Electromobility Poland. Kilka miesięcy później EMP została już zarejestrowana w sądzie i rozpoczęło się urzeczywistnianie ambitnej strategii rozwoju rządu Mateusza Morawieckiego.

Narodowy konkurs na polski samochód elektryczny
Niespełna rok od zainicjowania projektu, Electromobility Poland ogłosiła otwarty konkurs na karoserię narodowego samochodu. Zgłoszono aż 66 prac. Spośród nich wybrano 9 najlepszych prac finałowych, a wśród nich wyłoniono ostatecznie 4 finalistów.

Według pierwotnego planu ministerstwa energii pod kierownictwem Krzysztofa Tchórzewskiego, najlepszą pracę w wielkim finale transmitowanym na żywo w TVP, wyłonić miało głosowanie sms-owe widzów wspólnie z profesjonalnym jury.

Do ostatniego etapu jednak nie doszło. Ministerstwo nieco zmieniło koncepcję. Pierwotny plan, zgodnie z którym pierwsze prototypy polskiego samochodu elektrycznego miały wyjechać na polskie drogi w 2018 roku, także się nieco opóźnił.

Ostatecznie jednak, w 2020 roku, rządowy samochód elektryczny został zaprezentowany, razem z jego marką – Izera. Wypływająca z Czech graniczna rzeka miała dodać projektowi nieco czeskiego humoru.
Chińczycy wycofali się z produkcji polskiego elektryka
Chiński gigant Geely, który miał w końcu dać polskiej Izerze całe podwozie, razem z baterią, silnikami, zawieszeniem, oprogramowaniem, systemami bezpieczeństwa i jeszcze kilkoma innymi komponentami (poza polsko-włoskim nadwoziem, polskimi fotelami i kilkoma miliardami polskich złotych), nie docenił jednak tego poczucia humoru i w końcu przestał odbierać maile od Polaków.

Razem z Geely przepadła też, opisywana przez na 4 lata temu, koncepcja wprowadzenia do Izery napędów hybrydowych na metanol produkowany w Polsce.
Koncepcja znów się w związku z tym nieznacznie zmieniła i zamiast polskiej marki chińskich samochodów, rząd postanowił zbudować chociaż polską fabrykę chińskich samochodów lub fabrykę czegokolwiek związanego z elektromobilnością, a w ostateczności choćby z motoryzacją jako taką.
Państwowa fabryka wygrała z polskim samochodem elektrycznym
Błyskawicznie, bo niespełna 10 lat od powstania, Electromobility Poland wygrała konkurs na 4,5 mld zł na budowę tej fabryki. W lutym 2026 roku pokonała w nim jedyny polski samochód, z polską platformą i z planami na polską fabrykę – eVanPL od Adaptive Motor Company, bowiem prywatna AMP została oceniona jako „zbyt mało innowacyjna”. Być może chodziło o którąś z linijek kodu oprogramowania auta, może z powodu zbyt skromnych oczekiwań finansowych (na start produkcji prywatna AMP chciała kilka razy mniej od państwowej EMP), a być może chodziło o inne powody. Nigdy ich nie poznamy, bowiem decyzja jest niejawna i nie ma od niej odwołania. W tej chwili eVanPL jest więc testowany na polskich drogach, w nadziei na pozyskanie inwestorów, ale Izera depcze mu po piętach.
Po dekadzie intensywnego rozwoju państwowego projektu auta elektrycznego rząd uznał w końcu, że czas na wrzucenie piątego biegu. Dzieje się tak dlatego, że wspomniany prywatny polski dostawczak potrzebował zaledwie dwóch lat na przejście z koncepcji na kartce papieru po zarejestrowany już jeżdżący samochód, którym redakcja WysokieNapiecie.pl mogła legalnie wyjechać na drogi publiczne. A państwowy projekt nie może być przecież gorszy.
Ponadto podobne start-upy: chińskie XPeng i NIO, które powstały w 2014 roku, wietnamski Vinfast (2017) i turecki Togg (2018) uruchomiły produkcję w ciągu 4-5 lat od założenia i w tym momencie produkują łącznie 1 mln samochodów rocznie, a to liczba, która mocno kojarzy się z rządowymi planami na elektromobilność.
Jak na złość wspomniane Nio, od chwili powstania, samo dostarczyło już klientom 1 mln aut elektrycznych. Dwa lata młodsza Izera ma już więc niewiele czasu na przegonienie tego osiągnięcia. W przeciwieństwie do założyciela Nio, polskie EMP nie chce jednak sięgać po prywatne pieniądze funduszy z całego świata. Jego ambicją jest pozostanie narodową (czyt. wyłącznie państwową) dumą.

Okolicznościowe 10 zł na 10-lecie rozwoju Izery
Dlatego, poza wspomnianą emisją okolicznościowego banknotu 10 zł, na 10-lecie powstania Electromobility Poland, rząd szykuję specjalną ofertę dla Polaków. Ma ona pomóc przyspieszyć produkcję Izery, ale przy utrzymaniu państwowego akcjonariatu. Skoro 4,5 mld zł z KPO na fabrykę już się znalazło, czas znaleźć pieniądze na wypełnienie jej produkcją jakiegoś auta. Skoro Chińczycy nie chcą już produkować u nas aut z logo Geely, to wybór jest oczywisty – w Jaworznie wyprodukujemy Izerę.

System przedpłat na Izerę urzeczywistni projekt
Jak osiągnąć ten cel? Rząd planuje zaproponowanie systemu książeczek oszczędnościowych „EV”, które prowadzić mógłby np. bank PKO. Ich utworzenie wymagałoby wpłaty 5 tys. zł, a następnie systematycznego dopłacania do ceny Izery aż do roku, w którym kupujący chciałby odebrać nowy samochód. Maksymalny czas oczekiwania były dość krótki i nie powinien początkowo przekraczać 4-6 lat. Jak słyszymy od osób związanych z projektem, wiele zależałoby jednak od zainteresowania Polaków zakupem.

System działałby zatem podobnie jak przedpłaty na Fiata w latach 70. i 80. Ministerstwo Finansów poinformowało nawet, że osoby, które nadal nie odebrały jeszcze rekompensaty za niezrealizowane książeczki oszczędnościowe na Fiaty, mogłyby przekierować te roszczenia na nowe książeczki na Izerę.
Chodzi o spore pieniądze, bowiem po marcowej waloryzacji, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów, rekompensata za nieodebranego małego Fiata 126p przekracza już 20 tys. zł i w zamian za nią przysługiwać miałby wkład na Izerę w wersji hatchbak, natomiast za dużego Fiata FSO1500 przysługuje ponad 28 tys. zł i za taką książeczkę otrzymalibyśmy wkład na poczet zakupu Izery w wersji SUV.

Narodowe obchody 10-lecia EMP to nowa nadzieja na następną dekadę
Zarówno piękny gest upamiętnienia 10-lecia projektu ze strony NBP, jak również przychylność Ministra Finansów w zakresie możliwości wykorzystania przedpłat na małego i dużego Fiata na zakup Izery, to znakomite kroki ze strony instytucji państwowych, które we wspaniały sposób pokazują, że żadne projekty rozwojowe nie są tak efektywnie zarządzane, jak te państwowe. Cały naród może być z nich dumny. Prywaciarze powinni się z nich uczyć.

