Spis treści
Opłaty handlowe wracają na rachunki 40% odbiorców
Styczeń będzie momentem zaskoczenia dla wielu odbiorców w Polsce. Blisko 6 mln gospodarstw domowych w Polsce zobaczy na swoich rachunkach za prąd „opłatę handlową”, której nie widzieli przez ostatni trzy lata „mrożenia” cen przez polityków. Będą to zwykle kwoty od 7 do 20 złotych miesięcznie.
Dotyczy to kilku milionów rodzin, które nie korzystają z taryf regulowanych (część zupełnie nieświadomie). To de facto abonament sprzedawcy prądu za to, że sprzedaje nam prąd. Jest obecny w zdecydowanej większości umów wolnorynkowych, choć nie we wszystkich.
Taryfy strefowe w końcu z realnie tańszymi nocami
Jednocześnie od stycznia posiadacze taryf strefowych (z tanimi godzinami w środku dnia, w nocy, w weekendy) po latach „mrożenia” cen, które ich dotknęły najbardziej, w końcu zobaczą, że rzeczywiście w taniej strefie cenowej płacą dużo mniej niż w drogiej.
Taryfy dynamiczne: niższe stawki i zamrożenie na niskim poziomie
Istotnie zmiany przyszły też dla trzeciej – najmniejszej grupy odbiorców, którą dziś szacować możemy na zaledwie kilka tysięcy gospodarstw domowych – posiadaczy taryf dynamicznych oraz znacznie większego grona ludzi, którzy je rozważają.
Mamy tu wyraźną poprawę ofert cenowych ze strony kilku państwowych sprzedawców prądu i odważną ofertę ze strony najmniejszej firmy, która w rok stałą się liderem tego segmentu, ceny maksymalnej na poziomie regulowanych taryf standardowych G11.

W osobnym artykule prześwietlimy niedługo oferty płaskie i strefowe, jakie w styczniu oferują nam najwięksi sprzedawcy energii, a dziś skupimy się na cennikach (potocznie zwanych też „taryfami”) dynamicznych.
To oferty w których kupujemy prąd po cenie giełdowej, gdzie stawka jest inna dla każdej godziny doby i poznajemy ją dopiero dzień wcześniej, czyli wtedy, gdy zamkną się giełdowe notowania na dostawę prądu na RDN (czyli Rynku Dnia Następnego).

Większość firm poprawiło oferty cen dynamicznych. Wyjątkiem E.ON
Ostatni raz prześwietlaliśmy je zaraz po wprowadzeniu, czyli w sierpniu 2024 roku (zobacz: Ceny dynamiczne energii: Jak na nich zyskać, jak stracić?). Duże spółki energetyczne miały obowiązek ich zaoferowania klientom i wiele z nich podeszło do ofert rzeczywiście jak do obowiązku – stawiając klientom zaporowe bariery. Enea zaoferowała 183 zł miesięcznej opłaty handlowej. Niewiele mniej (50 zł/m-c) zaproponowało PGE, a Energa wyszła do klientów z wysokimi dodatkami do giełdowych cen prądu (15 gr/kWh do ceny RDN).
Wszystkie ograniczały też swoje oferty jedynie do obszarów spółek dystrybucyjnych z własnych grup kapitałowych (co rodziło nawet wątpliwości prawne, bowiem dystrybutorzy i sprzedawcy prądu, nawet jeżeli obie spółki należą do tego samego koncernu, powinni być od siebie całkowicie niezależni).
W ciągu półtora roku sporo się jednak poprawiła w ofertach państwowych gigantów. Być może pod naciskiem rządu i PSE, które potrzebują elastyczności cenowej części gospodarstw domowych, bo obniża to koszty funkcjonowania systemu dla wszystkich odbiorców i ogranicza odłączanie od sieci farm słonecznych czy wiatrowych w momentach nadmiaru „zielonej” mocy.
Opłaty handlowe: 0d 0 zł do 34 zł
W formie rankingu zestawiliśmy wszystkie sześć ofert sprzedaży prądu po cenach dynamicznych. Pierwsza pozytywna zmiana, to obniżka opłat handlowych w Enei (do 9,99 zł/m-c) i PGE (do 36,9 zł/m-c). Bez zmian jest wśród najtańszych ofert: Energa (9,99 zł) oraz Tauron i Pstryk (obie mają 0 zł/m-c opłaty handlowej).
Dodatki do cen giełdowych; od 10 do 18 gr/kWh
Mamy też dwie obniżki dodatków do cen giełdowych, czyli stawek jakie mają sprzedawcom prądu pokrywać ryzyko handlowe, koszty systemów wsparcia i dawać marżę na obrocie. W Enei jest o 1 gr/kWh brutto taniej, w Enerdze o 4 gr/kWh taniej, za to E.ON poniósł swój dodatek z 12 do 18 gr/kWh i jest jedyną firmą w naszym zestawieniu, która pogorszyła swoją ofertę cen dynamicznych względem sierpnia 2024 roku. Najniższe dodatki wciąż utrzymują Pstryk (10 gr) oraz Tauron i PGE (po 11 gr).
Opłata początkowa: w Pstryk 299 zł, u konkurencji 0 zł
Sytuacja niewiele zmieniła się w obszarze opłat aktywacyjnych. Nikt, poza Pstryk, ich nie pobiera. Przy czym w Pstryk zniknęła już – znana z początków firmy – stała promocja obniżająca koszty aktywacji.
Podpisujący umowę mogą skorzystać z kodów polecających od aktywnych klientów, obniżając w ten sposób swoje koszty na start o 50 zł. Okazjonalnie Pstryk wprowadza też własne kody o wyższej wartości (do 15 stycznia oferuje kod EXPO300 dające podpisującym umowy 300 zł rabatu).
W ramach 299 zł, jakie za aktywację w Pstryk trzeba zapłacić, dostajemy jednak miernik, który umożliwia nam podgląd w zużycie energii elektrycznej i koszty w trybie on-line, z odświeżaniem minutowym plus możliwość dołączenia do niego kolejnych elementów systemu smart home.
Ceny minimalne za prąd
Jedną z rzadkich, ale emocjonalnie pozytywnych sytuacji jest zakup energii elektrycznej w taryfie dynamicznej po cenie ujemnej. W tym obszarze bez zmian względem początków ofert – PGE jest jedyną spółką, która nie umożliwia klientom zakupu po cenie ujemnej i w każdej z takich godzin ich pobór liczony jest po 0 zł. Tauron umożliwia taką sytuację godzinowo, ale „zeruje” ewentualny ujemny rachunek na koniec miesiąca.
Gdy pisaliśmy o tym rok temu wydawało nam się, że praktyczne znaczenie tego zerowania będzie nieistotne, ale zaprezentowane przez Pstryk kilka dni temu średnie stawki, jakie uzyskali ich klienci posiadający magazyny energii, gdzie w czerwcu średnia stawka takich odbiorców spadła do minus 10 gr/kWh, nakazuje nieco zmienić to podejście.
Dla pewnej grupy klientów, zwłaszcza z magazynami, możliwość uzyskiwania ujemnych cen, nawet w sakli całego miesiąca, okazuje się istotna.
Ceny maksymalne za prąd
Wspomniana już PGE, poza zerowaniem cen ujemnych, ma też cenę maksymalną. Wynosi ona jednak absurdalne 4 zł/kWh. Taka cena nigdy jeszcze na polskim rynku nie wystąpiła, więc ograniczenie jest zupełnie wirtualne.
Zdecydowanie bardziej realne, a wręcz bardzo agresywne rynkowo, ograniczenie wprowadził Pstryk. Do końca 2026 roku ustalił on maksymalną cenę miesięczną dla wszystkich swoich klientów na poziomie taryf regulowanych G11, czyli 61 gr/kWh brutto.
W efekcie, przy braku opłat handlowych i możliwości wyzerowania kosztów początkowych, jego oferta okazuje się być… najtańszą opcją dla bardzo wielu klientów, którzy nie zamierzają zmieniać swoich poborów energii w trakcie doby. Na pewno nie zapłacą więcej od tanich taryf regulowanych G11, a później sprzedawcę zawsze mogą zmienić, wliczając w to powrót do taryf regulowanych (jeżeli na swoim obszarze kraju mają taką możliwość).
Pozostałe spółki energetyczne nie oferują żadnych ograniczeń co do ceny maksymalnej. Warto mieć tę świadomość, bowiem decyzja o wyborze taryfy dynamicznej wiąże się tam z większym ryzykiem.
Ceny dynamiczne: większość sprzedawców prądu… nie chce ich sprzedawać.
Przyjrzeliśmy się też temu jak sprzedawcy podchodzą do ofertowania klientów. W tym zakresie, w zasadzie poza Pstryk i w niewielkim stopniu PGE, u pozostałych sprzedawców panuje bardzo wyraźny przekaz, że zawarcie umowy z klientem, a już zwłaszcza na stawkę z ceną dynamiczną, zupełnie ich nie interesuje.
W niektórych spółkach o taryfę możemy co najwyżej zapytać… w stacjonarnym biurze obsługi klienta, u innych wypełnić formularz zawarcia umowy… ręcznie, zeskanować i wkleić w okienku formularza do komunikacji ogólnej.
Wspomniany już Pstryk jest jedynym, gdzie zawrzemy umowę zarówno przez stronę internetową, jak i aplikację. Testowaliśmy to już dwa razy. Proces zajmuje jakieś… 5 minut. „Stara” energetyka przypomina pod tym względem urzędy i to nie te współczesne, które zrobił już znaczny postęp w obsłudze klienta, ale te sprzed 15 lat.

Pstryk i Tauron na czele, E.ON z najsłabszą ofertą
Ranking najlepszych i najgorszych ofert dynamicznych zmienił się od sierpnia 2024 roku głównie w ogonie. E.ON, jako jedyny, pogorszył swoją ofertę. PGE, Enea i Energa poprawiły je i utrzymują się w środku stawki, natomiast najlepsze warunki dla klientów zainteresowanych wyborem taryf dynamicznych nadal tworzy Pstryk, podczas gdy Tauron jest tuż za nim. W przypadku koncernu ze Śląska, zaszła o tyle istotna zmiana, że na początku spółka wykluczała odbiorców spoza swojego obszaru dystrybucji, a teraz nie znaleźliśmy już takiego wykluczenia.
