1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. UE wydaje mniej na gaz i ropę z USA niż chciałby Trump

UE wydaje mniej na gaz i ropę z USA niż chciałby Trump

Zagraniczna prasówka energetyczna: Mniejsze wydatki UE na gaz i ropę z USA; Zachodni producenci samochodów chcą być tak szybcy jak Chińczycy; Centra danych powinny liczyć na własną energetykę; Pozytywnych informacji dla klimatu nie brakuje.
Unia oze usa

Mniejsze wydatki UE na gaz i ropę z USA

Choć władze UE obiecały w latach 2026-2028 wydać 750 mld dolarów na amerykańskie surowce energetyczne, to w ostatnich miesiącach wartość unijnych zakupów w USA spada – donosi „Financial Times”.

Dziennik zaznacza, że od sierpnia – gdy UE zobowiązała się do większych zakupów LNG i ropy w USA – ceny surowców znacząco spadły. W efekcie – według szacunków firmy doradczej Kpler – od sierpnia do grudnia państwa członkowskie wydały po drugiej stronie Atlantyku około 29,6 mld dolarów, czyli o 7 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku.

Natomiast roczny import amerykańskiego LNG i ropy do UE wyniósł 73,7 mld dolarów, co stanowi mniej niż jedną trzecią rocznego zobowiązania, które przewidziano na lata 2026-2028, gdy unijne zakupy w USA mają sięgnąć 750 mld dolarów.

Kpler wskazuje, że dotychczas umowa UE-USA w niewielkim stopniu wpłynęła wzrost wydatków na amerykańskie surowce – wzrost zakupionego wolumenu był na tyle niewielki, że został zniwelowany przez niższe ceny ropy i gazu.

Według analityków polityczne założenia nie są realistyczne biorąc pod uwagę realia ekonomiczne, w tym prognozowane dalsze spadki cen LNG w przyszłości z uwagi na zwiększenie jego podaży na globalnym rynku. Kpler szacuje, że nawet gdyby UE zastąpiła cały rosyjski gaz dostawami z USA, to i tak nie wystarczyłoby to do potrojenia wartości importu.

„Financial Times” cytuje jednak bardziej optymistyczne stanowisko Komisji Europejskiej, według której w ciągu jedenastu miesięcy 2025 roku UE zakupiła amerykańskie produkty energetyczne o wartości około 200 mld euro (236 mld dolarów).

KE spodziewa się również zakupienia w tym roku przez UE 70 mld m sześc. amerykańskiego LNG w porównaniu z 45 mld m sześc. w 2025 roku. Według Komisji ten trend ma się utrzymać w przyszłości, gdyż w tym roku nabywcy z UE podpisali co najmniej dziewięć nowych długoterminowych kontraktów na amerykański skroplony gaz.

Dziennik zaznacza jednak, że nie jest jasne, jaka część tych przyszłych zakupów została uwzględniona w kwocie podanej przez KE. Ponadto do wskazanych wydatków miały zostać dodane 42 mld euro, przewidywane na budowę elektrowni jądrowej w Polsce.

Zobacz również: Rynek mocy zaskoczył elektrowniami gazowymi i bateriami

Zachodni producenci samochodów chcą być tak szybcy jak Chińczycy

Chińskie firmy motoryzacyjne nowe modele samochodów przygotowują do produkcji w ciągu 18-20 miesięcy. W obliczu narastającej konkurencji podobne wyniki chcą osiągać również zachodni producenci – wskazuje „Financial Times”.

Dziennik zaznacza, że koncerny stają do wyścigu z chińskimi producentami, ale jednocześnie starają się, aby skrócenie czasu potrzebnego do wdrożenia produkcji nowych modeli nie odbiło się negatywnie na bezpieczeństwie pasażerów.

Według firmy konsultingowej AlixPartners chińscy producenci samochodów, jako nowicjusze na rynku, byli bardziej skłonni do innowacji i podejmowania ryzyka. Oprócz bardziej płaskiej hierarchii korporacyjnej i prostszej bryle pojazdów nacisk kładziono również na skrócenie testów wytrzymałościowych.

Jak na razie największy postęp wydaje się osiągać Renault, który poświęcił 21 miesięcy na opracowanie w pełni elektrycznego Twingo, które ma trafić do sprzedaży w 2026 roku. Według zapowiedzi grupy w przypadku planowanej Dacii Hipster, która ma bazować na tej samej platformie, proces przygotowania do produkcji ma być jeszcze szybszy i wyniesie 16 miesięcy.

Renault – co nie jest zaskoczeniem – nowe Twingo zaprojektowało w swoim centrum rozwoju w Szanghaju, korzystając z około 150 chińskich inżynierów i innych specjalistów. Ponadto około 45 proc. części, które trafią do europejskich zakładów koncernu, ma pochodzić z Chin.

„Financial Times” wskazuje, że do około dwóch lat Nissan skrócił przygotowanie elektrycznego modelu N7 na rynek chiński po tym, jak nawiązał współpracę z tamtejsza grupą Dongfeng. W 2026 roku pojazd ma trafić również na inne rynki. Natomiast Volkswagen, który zazwyczaj projektował nowe modele w ciągu czterech lat, elektryki w Chinach ma już wdrażać do produkcji o jedną trzecią szybciej.

Zachodnie koncerny, chcąc skrócić czas przygotowania nowych modeli, sięgają przede wszystkim po cyfrowe narzędzia do wirtualnego projektowania i testowania. Ponadto wzorem chińskich producentów mają mniej koncentrować się na tym, aby nowe modele różniły się od poprzednich, a większą wagę przywiązywać do oprogramowania samochodów oraz rozwiązań cyfrowych.

Zobacz też: Wrocławskie LG ES, największa w UE fabryka baterii, walczy o rynek

Centra danych powinny liczyć na własną energetykę

Centra danych na przyłączenie do sieci na kluczowych rynkach w Europie muszą oczekiwać już nawet kilkanaście lat. Branża może przyspieszyć inwestycje, jeśli zacznie inwestować we własne sieci i podłączone do nich źródła wytwórcze i magazyny energii – analizuje Montel.

Centra danych należą do bardzo energochłonnych obiektów – zwłaszcza te budowane z myślą o rozwoju sztucznej inteligencji, które potrzebują najczęściej 80-100 MW mocy. Największe inwestycje – ogłaszane przez gigantów technologicznych – mają nawet 1 GW mocy.

Portal wskazuje, że dostęp do sieci stanowi wąskie gardło dla rozwoju sektora centrów danych. Najdłuższe kolejki dotyczą sieci we Frankfurcie, Londynie, Amsterdamie, Paryżu i Dublinie, czyli lokalizacjach tworzących tzw. FLAP-D, gdzie znajduje się najwięcej tego typu obiektów w Europie.

Na przyłączenie do sieci trzeba tam oczekiwać 7-10 lat, a w skrajnych przypadkach nawet 13 lat. Najtrudniej w nowe centra jest inwestować w Irlandii, gdzie do 2028 roku wstrzymano przyjmowanie wniosków o nowe przyłącza. Ograniczenia wprowadzono również w Holandii. Lepiej sytuacja wygląda na mniej nasyconych rynkach, m.in. w krajach nordyckich oraz południowej Europie.

Według szacunków w kolejce po przyłącza do europejskich sieci może oczekiwać od 180 GW do nawet 250 GW projektów centrów danych. Jednak według branżowych analiz do 2030 roku może powstać ich jedynie 15-35 GW. Oznacza to, że duża część złożonych wniosków ma charakter spekulacyjny.

Montel zaznacza, że termin uruchamiania nowych centrów można skrócić nawet poniżej dwóch lat, jeśli ich inwestorzy zdecydują się na budowę własnych mikrosieci wraz ze źródłami wytwórczymi – turbinami gazowymi i OZE, a także magazynami energii.

Według cytowanych przez portal ekspertów takie rozwiązanie byłoby korzystne również dla systemów elektroenergetycznych, gdyż mikrosieci – podłączone do sieci przesyłowych lub dystrybucyjnych – mogłyby świadczyć usługi elastyczności dla operatorów.

Zobacz także: Do kogo trafią miliardy złotych wsparcia na magazyny energii?

Pozytywnych informacji dla klimatu nie brakuje

W codziennym natłoku negatywnych medialnych doniesień łatwo przeoczyć wiele informacji, choć w 2025 roku nie brakowało też pozytywnych wydarzeń dla klimatu – pisze David Fickling, publicysta Bloomberga.

Wśród nich Fickling wylicza m.in. dalszą dekarbonizację systemów elektroenergetycznych. Tego trendu nie zatrzymało dojście do władzy w USA negatywnie nastawionego do OZE Donalda Trumpa. O ile nowa amerykańska administracja stara się zahamować rozwój OZE w Stanach Zjednoczonych, o tyle w innych częściach świat nadal się one rozwijają, choć oczywiście ze zmienną dynamiką.

David Fickling wskazuje, że już blisko trzy czwarte energii elektrycznej wytwarzanej w Wielkiej Brytanii i UE w tym roku nie pochodziło z paliw kopalnych. W ten sposób są one już blisko wyników, które osiągają chociażby Kanada czy Brazylia, które ten poziom osiągają głównie dzięki dużym mocom zainstalowanym w energetyce wodnej.

Jeśli chodzi o emisje CO2, to wśród istotnych czynników, które wpływają na ich redukcję, publicysta Bloomberga zwraca uwagę na produkcję cementu. Wytwarzanie tego surowca budowlanego odpowiada za 8 proc. światowych emisji CO2, z czego w większości są to emisje procesowe, których da się wyeliminować bez kosztownych i trudnych inwestycji w CCS.

Na ograniczenie globalnych emisji z sektora cementowego wpływa jednak sytuacja w Chinach, gdzie od kilka lat trwa słaba koniunktura na rynku nieruchomości. W efekcie w gorszej kondycji jest również tamtejsze budownictwo, co przekłada się na spadek zapotrzebowania na cement. Po dziesięciu miesiącach tego roku jego produkcja była najsłabsza od 2009 roku, co sugeruje, że cały 2025 rok zakończy się wynikiem najniższym od 2025 roku.

Fickling zaznacza, że licząc niewielki globalny wzrost popytu na cement poza Chinami na poziomie 1-2 proc., świat zużyje najmniej tego surowca od 2012 roku. Chińskiego boomu budowlanego nie są bowiem w stanie zastąpić nawet szybko rozwijające się Indie.

Publicysta Bloomberga podkreśla również globalną tendencję wzrostową jeśli chodzi o elektromobilność. Choć negatywnie na ogólne wrażenie może wpływać słabsza sprzedaż elektryków w USA, Japonii czy we Włoszech, to jednocześnie w ostatnich miesiącach hybrydy odpowiadają za ponad połowę sprzedaży w Chinach oraz blisko jedną trzecią w Europie.

W ostatnich miesiącach sprzedaż elektryków w takich krajach jak Turcja, Tajlandia czy Wietnam przekroczyła poziom 20 proc. Według BloombergNEF około 27 proc. wszystkich pojazdów osobowych sprzedawanych na świecie w trzecim kwartale tego roku stanowiły pojazdy z wtyczką.

Zobacz też: Ogrzewanie klimatyzacją: wady, zalety i koszty w 2026

Partner działu Klimat:
Technologie wspiera:
Sektor przemysłowy w całej Unii Europejskiej jest największym konsumentem gazu ziemnego. W Polsce na przemysł przypada około połowy całego zużycia gazu. Gaz w tym obszarze to nie tylko paliwo, ale też surowiec, bo tradycyjne najwięcej zużywają go zakłady chemiczne i petrochemia. 
Infrastruktura gaz`
Partner działu Klimat:
Technologie wspiera:
Materiał Partnera
Tydzień Energetyka: Górnicy chcą równych zasad dla wszystkich; Największa na świecie elektrownia jądrowa wraca do pracy: Bruksela kolejny raz bada czeską elektrownię jądrową; Administracja Trumpa znów atakuje morskie wiatraki.
górnictwo