Spis treści
− Ceny ogniw LFP w Chinach spadły już do 40 dol./kWh [niespełna 150 zł/kWh – red.]. Niestety, gdy rozmawiamy z producentami ogniw wytwarzanych w Europie, np. w Polsce czy Rumunii, to ich oferty są dziś znacznie droższe. Nie mówię tutaj o 10 czy 20 procentach, a bardziej o 50-100 procentach. Różnice w mniejszym stopniu wynikają z kosztów energii, czy wysokości płac. Decyduje głównie produktywność fabryk, skala produkcji i bardzo konkurencyjne łańcuchy dostaw materiałów na ogniwa. Chińczycy mają dziś kompetencje w produkcji ogniw, jakich w Europie nigdy nie stworzyliśmy. Wydaje mi się, że będą w związku z tym ostrożni w lokowaniu u nas swoich fabryk ogniw, bo know-how, jest ich ogromną przewagą konkurencyjną – mówi w rozmowie z WysokieNapiecie.pl Ruben Valiente, dyrektor zarządzający Maxxen Energy.
Zobacz także: Wrocławskie LG ES, największa w UE fabryka baterii, walczy o rynek
Maxxen, to młoda szwajcarska spółka-córka tureckiej Kontek Enerji, firmy inżynieryjno-produkcyjnej z 31-letnim doświadczeniem na rynku. Turcy otworzyli właśnie fabrykę magazynów energii w Izmirze. Obecnie ma zdolności produkcji ok. 1,5 GWh rocznie, ale do 2027 roku ma ona wzrosnąć do 5 GWh gotowych systemów magazynowania energii (z możliwością dalszej rozbudowy do 10 GWh/rok). Ogniwa, ze względu na ceny, importują od chińskiego potentata ogniw LFP do systemów stacjonarnych – Hithium. Cała reszta, jak zapewnia nasz rozmówca, powstaje nad Morzem Śródziemnym i w Alpach.
− W naszej fabryce w Turcji oraz biurach w Turcji i Szwajcarii tworzymy gotowe systemy magazynowania energii. Projektujemy i produkujemy wszystkie podzespoły, poza samymi ogniwami: pakiety bateryjne z BMS, systemy chłodzenia ogniw, kontenery, energoelektronikę oraz oprogramowanie wraz z podstawowym systemem EMS. Jesteśmy nastawieni na produkcję w Europie dla Europy. Dlatego wszystkie serwery zarządzające systemami magazynowania zlokalizowane są w Szwajcarii, a my spełniamy wszystkie europejskie wymogi dotyczące cyberbezpieczeństwo – przekonuje Ruben Valiente.

Maxxenowi sprzyja polityka monetarna Turcji pod rządami Erdogana. Doprowadziła ona co prawda do galopującej inflacji (20-70% rocznie w ostatnich kilku latach), która mocno dotknęła Turków, ale jednocześnie skutkowała silną przeceną liry, wspierając eksporterów. Turcja ma ambicję stania się „nowymi Chinami dla Europy”. Importowane do Turcji ogniwa litowo-jonowe z Chin obciążone są 30-procentowymi cłami (podobnie jak chińskie auta elektryczne), ale firmy, które produkują na ich bazie systemy magazynowe i sprzedają do UE, uzyskują zwrot naliczonych ceł, a jednocześnie nie płacą unijnych ceł na magazyny. Efekt?
Gotowe magazyny energii po 420 zł/kWh
− Jesteśmy w stanie oferować w Europie gotowe systemy magazynów energii opartych na ogniwach LFP na potrzeby wielkoskalowych magazynów systemowych poniżej 100 euro/kWh [420 zł/kWh] – mówi w rozmowie z WysokieNapiecie.pl szef Maxxena. Jeszcze rok temu trzeba było zapłacić za taki system bateryjny co najmniej 700 zł/kWh, a dwa lata temu ponad 1000 zł/kWh.
− W cenie poniżej 100 euro/kWh w dużych projektach systemowych, 4-godzinnych, oferujemy już zarówno cały kompletny magazyn (DC), jak również całą część po stronie AC, wliczając w to falownik, transformator oraz rozdzielnice RMU – dodaje Valiente.
Zobacz także: PGE ma oferty na budowę magazynu energii za miliard złotych
Do tego Szwajcarzy/Turcy dokładają finansowanie projektów. W przypadku dużych projektów finansują swoją część inwestycji (bateryjną), ale przy mniejszych inwestycjach za licznikiem” odbiorcy (w segmencie C&I) są w stanie finansować także część fotowoltaiczną. – Bezpośrednio finansujemy naszych klientów (klient współpracuje bezpośrednio z Maxxen). Równolegle jesteśmy finansowani przez fundusz dłużny zarejestrowany w Szwajcarii. Mówimy o okresach finansowania kredytem lub leasingiem w zakresie 5, 10, 15 lat, gdzie koszt kapitałowy inwestycji, w przeliczeniu na dostarczaną przez system fotowoltaiki z magazynem energię, będzie niższy niż koszty zakupu tej energii z sieci. Klient, inwestując w te rozwiązania, obniża sobie zatem koszty energii od pierwszego dnia, a na koniec finansowania zostaje z aktywami, które będą mu dostarczać niemal darmową energię przez kolejne 10-15 lat lub zwraca instalację, jeżeli nie chce ponosić ryzyka degradacji ogniw. Przy czym – dla jednego cyklu ładowania-rozładowania dziennie – mówimy tu o okresie ok. 27 lat użytkowania zanim pierwotna pojemność magazynu spadnie poniżej 65% – dodaje nasz rozmówca.

Baterie sodowo-jonowe są na razie droższe od litowo-jonowych
Co ciekawe, Maxxen oferuje już także systemy bateryjne z ogniwami sodowo-jonowymi, gdzie katoda składa się z sodu, żelaza i fosforanów, eliminując ze składu już nie tylko nikiel, mangan i kobalt, ale także lit. Bazuje więc w całości na tanich, powszechnych, pierwiastkach. Jednocześnie jest bardziej stabilna termicznie od litowo-jonowych, trwalsza i może pracować w większym przedziale temperatur – od mrozów, po upały.
− Ogniwa sodowo-jonowe mamy w tym samym formacie co litowo-jonowe, więc możemy je po prostu wymieniać w tym samym systemie bateryjnym kontenerowym. Różnica polega na tym, że o ile w baterii kontenerowej mieści się 5 MWh pojemności w ogniwach litowo-jonowych (LFP), o tyle w ogniwach sodowo-jonowych zmieścimy w nim tylko 2,5 MWh pojemności. Musimy więc przeznaczyć na taki magazyn dwa razy większy teren. Poza tym produkcja takich ogniw dopiero się skaluje, przez co oferujemy magazyny sodowo-jonowe w wyższych cenach od LFP. Mają one jednak istotną zaletę w postaci możliwości ładowania prądem 1C, zamiast 0,5C [czyli baterię sodową o pojemności 1 MWh możemy ładować mocą 1 MW, podczas gdy litową naładujemy najwyżej mocą 0,5 MW – red.]. Mogą też pracować w niższych temperaturach, przez co widzimy zainteresowanie takimi bateriami ze strony klientów w Skandynawii – tłumaczy nam Ruben Valiente.
Hithium zakłada, że do końca 2025 roku przeskaluje swoje zdolności produkcji ogniw sodowo-jonowych do gigawatogodzinnych. Z czasem, dzięki rosnącej skali, ogniwa oparte na sodzie staną się tańsze od tych opartych na licie. Jednak zapewne zajmie to jeszcze co najmniej kilka lat. Różnice w pojemności z czasem mogą się minimalnie poprawić na korzyść sodowych, ale zawsze – ze względu na właściwości fizyczne obu pierwiastków – pozostaną one istotne.
Obecnie to samo ogniwo pryzmatyczne litowo-jonowe Hithium ma pojemność 172 Wh/kg, podczas gdy sodowo-jonowe mieści jedynie 95 Wh/kg.
Opłata mocowa nakręci ucieczkę odbiorców w magazyny i fotowoltaikę
Podczas gdy baterie LFP szybko tanieją, a za chwilę ich ścieżką zaczną podążać magazyny sodowo-jonowe, w Polsce rośnie opłata mocowa, która z pewnością rozpędzi rynek systemów bateryjnych w naszym kraju, zwłaszcza w segmencie C&I (u małych i średnich odbiorców przemysłowych oraz w obiektach takich jak hotele, biurowce, galerie handlowe, szpitale).
Od 1 stycznia stawka opłaty mocowej pobieranej od większych odbiorców (mali płacą stawkę stałą) wzrośnie z obecnych ok. 140 zł/MWh do niemal 220 zł/MWh. Odpowiadać będzie ona już w zasadzie kosztowi produkcji energii z paneli fotowoltaicznych i będzie doliczana jedynie do prądu pobieranego z sieci w godzinach 7-21.

Montaż fotowoltaiki, aby uciec od tej opłaty choćby wtedy, gdy świeci słońce, stanie się zatem oczywistym wyborem. Natomiast dołożenie tanich magazynów może wręcz doprowadzić do masowej ucieczki wielu odbiorców od płacenia opłaty mocowej przez większość roku. To z kolei wymuszać będzie podnoszenie opłaty mocowej i nakręcać spiralę „ucieczki” z systemu elektroenergetycznego w jak największą autarkię. Długofalowym efektem może być jednak w końcu spadek zapotrzebowania na kontraktowanie tak dużych mocy. Zwłaszcza, gdy wczorajszy standard magazynów 2-godzinnych, przechodzący obecnie w standard 4-godzinny, z pojawiającymi się już projektami magazynów 8-godzinnych, przejdzie za kilkanaście lat w magazyny 20-, 40- czy 100-godzinne.
