1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Największy w Europie plan budowy elektrowni gazowych okrojony o ponad połowę

Największy w Europie plan budowy elektrowni gazowych okrojony o ponad połowę

Zagraniczna prasówka energetyczna: Niemiecki rząd ograniczył apetyt na budowę elektrowni gazowych; Przekroczone budżety i terminy prześladują inwestycje energetyczne; Amerykański operatorzy sieci biorą się za spekulacyjne centra danych; MAE przeliczyła się z ogłaszaniem odwrotu od paliw kopalnych.
Turbina gazowa. Fot. GE Vernova
Turbina gazowa. Fot. GE Vernova

Niemiecki rząd ograniczył apetyt na budowę elektrowni gazowych

Zamiast zapowiadanych 20 GW nowych elektrowni gazowych niemiecki rząd ogłosi aukcje na 8 GW. Wartość ta być ma kompromisem dla partii tworzących koalicję rządzącą, a także bardziej odpowiadać przyszłemu zapotrzebowaniu na energię – informuje Bloomberg.

Agencja zwraca, że zakładany wcześniej plan inwestycji w energetykę gazową budził emocje pomiędzy zwolennikami konwencjonalnych i odnawialnych źródeł energii. Pierwotne założenia zostały jednak okrojone, podobnie jak niedawne prognozy zapotrzebowania na energię. Wynika to m.in. ze ze słabej kondycji niemieckiego przemysłu, zwłaszcza ciężkiego.

Według ustaleń koalicji CDU/CSU-SPD w przyszłym roku rząd ogłosi aukcje, w których będzie mogło zostać zakontraktowanych 8 GW elektrowni gazowych. Nowe moce dyspozycyjne mają pomóc w bilansowaniu systemu elektroenergetycznego z rosnącym udziałem OZE. W ubiegłych latach zaprzestano już eksploatacji elektrowni jądrowych, a moce w energetyce węglowej mają być stopniowo wyłączane.

Nowe gazówki mają być przystosowane do spalania zielonego wodoru lub wyposażone w instalację CCS, ale nie będzie to wymagane wcześniej niż od 2045 roku, czyli w terminie, w którym Niemcy chcą osiągnąć neutralność klimatyczną.

Poza aukcjami dla 8 GW elektrowni gazowych w przyszłym roku mają być ogłoszone aukcje również na 2 GW mocy, w których udział będzie neutralny technologicznie, dzięki czemu o kontrakty będą mogły również powalczyć bateryjne magazyny energii. Ponadto 2 GW trafią na aukcje dla elektrowni, które zasilane wodorem będą musiały być już o 2032 roku.

W reakcji na te ustalenia minister gospodarki Katherina Reiche stwierdziła, że potencjalne 12 GW nowych mocy powinno zabezpieczyć dostawy energii, a także wesprzeć konkurencyjność przemysłu. Z kolei kanclerz Friedrich Merz powiedział, że sygnały docierające do Berlina z Brukseli optymistycznie rokują w kwestii akceptacji Komisji Europejskiej dla planowanego mechanizmu wsparcia.

Zobacz też: Gaz do dechy. Tak pracuje polska energetyka gazowa

Przekroczone budżety prześladują duże inwestycje energetyczne

Decyzje o rozpoczęciu projektów energetycznych zapadają, gdy inwestorzy mają przekonanie co do zakładanych terminów i budżetów. Jednak realia pokazują, że bardzo rzadko udaje się spełnić założenia, a im projekt jest większy, tym większe jest odchylenie od pierwotnych planów – pisze portal amerykańskiego magazynu Power.

Takie wnioski płyną z przytaczanej przez portal analizy naukowców z Uniwersytetu Bostońskiego. Przyjrzeli się oni 662 przedsięwzięciom energetycznym o jednostkowej mocy ponad 1 MW, które realizowano w latach 1936-2024 w 83 krajach. Ich łączna moc to przeszło 400 GW.

Analiza wykazała, że ostateczny koszt tych inwestycji wyniósł 1,36 bln dolarów wobec 812 mld dolarów, które przewidywano w pierwotnych budżetach, czyli o 66 procent więcej. Ponad trzy piąte analizowanych przedsięwzięć zaliczyło wzrost kosztów, a średni wskaźnik wyniósł blisko 41 proc.

Średnia jest wysoka, ale w duże rozbieżności pojawiają się w podziale na poszczególne technologie. Zaskoczeniem nie jest, że najbardziej planowane budżety przekraczały projekty jądrowe – o średnio ponad 102 proc.

Na kolejnych miejscach uplasowały się energetyka wodna (37 proc.), geotermia (21 proc.) oraz elektrownie cieplne (10 proc.), wiatrowe (5 proc.) i słoneczne (2 proc.). W przypadku opóźnień terminy najbardziej były przekraczane w projektach jądrowych – o średnio 64 proc., a najmniej w fotowoltaice, gdzie finał inwestycji niemal pokrywały się założeniami.

Naukowcy z Uniwersytetu Bostońskiego wskazali także, że wraz z rozwojem technologii modułowych, takich jak energetyka wiatrowa czy słoneczna, projekty wykazywały się coraz mniejszym odchyleniem od budżetów. Inaczej jest w przypadku elektrowni jądrowych i cieplnych, gdzie złożoność projektów i rosnące wymogi dotyczące bezpieczeństwa neutralizują efekty związane z rozwojem samej technologii.

Portal Power wskazuje, że wśród wdrażanych rozwiązań, które mają przeciwdziałać problemom na energetycznych budowach, obecnie nacisk jest kładziony przede wszystkim na systemy zarządzania projektami, które w czasie rzeczywistym sygnalizują odchylenia w kosztach i terminach. Tak, aby zarządzający projektami mogli eliminować problemy jak najszybciej.

Z kolei wśród rozwiązań technicznych najwięcej uwagi przykuwają rozwiązania modułowe, dzięki którym część zadań można przenieść z placów budowy do hal fabrycznych, a poprzez standaryzację i powtarzalność obniżyć ich koszty.

Zobacz też: Elektrownie szczytowo-pompowe zostały zdegradowane w rynku mocy

Amerykański operatorzy sieci biorą się za spekulacyjne centra danych

Operatorzy sieci elektroenergetycznych w USA coraz bardziej restrykcyjnie podchodzą do podmiotów, które chcą uzyskać przyłącza dla centrów danych. Chodzi o to, aby wyeliminować spekulacyjne projekty, które zawyżają prognozy zapotrzebowania na energię i mogą doprowadzić do przeskalowania inwestycji w infrastrukturę energetyczną – wskazuje „Financial Times”.

Dziennik podkreśla, że amerykański operatorzy są zasypywani wnioskami o przyłączenia centrów danych, co z jednej strony wydłuża kolejkę oczekujących na podłączenie do sieci, a z drugiej może prowadzić do błędnych prognoz dotyczących przyszłego zużycia energii. Obiekty te cechują się bowiem wysoką energochłonnością, a szczególnie dotyczy to tych centrów, które mają obsługiwać sztuczną inteligencję.

Boom związany z AI trwa już ponad dwa lata i pociąga za sobą również znaczące ożywienie w energetyce. Niemniej pojawia się coraz więcej wątpliwości, czy przewidywania dotyczące tempa rozwoju tej technologii nie są zbyt optymistyczne.

„Financial Times” podkreśla, że deweloperzy projektów centrów danych masowo składają wnioski do różnych operatorów sieci, które dotyczą tych samych projektów.

Dlatego energetycy coraz bardziej chcą utemperować tę praktykę, która prowadzi do zaburzania rzeczywistego obrazu rynku. Jej skutkiem mogą być inwestycje w zbędną infrastrukturę energetyczną, której koszty będą ponosić wszyscy odbiorcy energii. Takie głosy płyną również Waszyngtonu, gdyż o „odstraszanie projektów spekulacyjnych” zaapelował w tym miesiącu sekretarz energii Chris Wright.

Kalifornijski koncern PG&E zrewidował już zgłaszane plany budowy centrów o 400 MW. Z kolei niedawno firma AEP Ohio skróciła listę oczekujących na przyłączenie projektów o prawie 30 procent, co uzasadniono wyeliminowaniem podmiotów, które nie mają zdolności finansowych do budowy centrów danych.

Firma wprowadziła też obowiązek płacenia przez deweloperów za 85 procent zadeklarowanego zapotrzebowania na energię – niezależnie od rzeczywistego zużycia. Podobne rozwiązanie wprowadziła też działająca głównie na wschodnim wybrzeżu grupa Dominion, oczekując jednocześnie zawierania 14-letnich umów i wywiązywania się z nich nawet, jeśli dane centrum danych nie powstanie.

ComEd, obsługujący Illinois, zwiększył pobierane od wnioskodawców depozyty – do 1 mln dolarów dla centrów mających potrzebować więcej niż 50 MW, przy czym stawka rośnie jeszcze bardziej przy wnioskach o większe przyłącza. Spółka szacuje, że w perspektywie 2040 roku zrealizowanych zostanie ledwo ponad jedna piąta ogłaszanych inwestycji.

Zobacz również: Nie będzie aukcji na zwolnione przyłącza do sieci

MAE przeliczyła się z ogłaszaniem odwrotu od paliw kopalnych

Zaledwie dwa lata temu Międzynarodowa Agencja Energetyczna jednoznacznie stwierdziła, że popyt na paliwa kopalne osiągnie szczyt przed końcem obecnej dekady. Teraz MAE wycofuje się z tych prognoz, które bardziej bazowały na politycznych deklaracjach niż na faktycznym obrazie sytuacji – ocenia Javier Blas, publicysta Bloomberga.

W ten sposób Blas odnosi się do opublikowania najnowszej edycji „World Energy Outlook”, corocznego raportu MAE, które jest uznawane za jedno z najważniejszych źródeł prognoz dla sektora energetycznego.

Zgodnie z tegorocznym raportem złagodzono stanowisko w sprawie zbliżającego się szczytu popytu na ropę naftową, opierając się na scenariuszu, w którym światowe zużycie będzie rosło aż do połowy stulecia.

W tym czasie popyt wzrośnie o 13 procent, czego głównym powodem będzie słabsze niż wcześniej sądzono tempo wdrażania pojazdów elektrycznych. Wciąż duże będzie też zapotrzebowanie na gaz z uwagi na rosnące zapotrzebowanie na energię, m.in. ze strony centrów danych czy klimatyzacji, co przekłada się na budowę nowych elektrowni.

Raport MAE został opublikowany w momencie, gdy w Brazylii trwa szczyt klimatyczny ONZ, a jego treść z pewnością będzie miał wpływ na toczące się tam negocjacje.

Zdaniem Javiera Blasa gwałtowne wycofanie się z wcześniejszych prognoz zaszkodziło MAE – być może nieodwracalnie, gdyż dotychczas analizy Agencji były traktowane niczym wyrocznia dla rządów i firm energetycznych.

– Można by tego uniknąć, trzymając się mało atrakcyjnych podstaw: dostarczając nudne, oparte na danych analizy, badające wszystkie możliwości, a nie wąski zestaw danych. Należy skupić się na tym, co faktycznie się dzieje, a nie na tym, co zapowiadają rządy poddane presji wyborców – stwierdza publicysta Bloomberga.

– Transformacja energetyczna – przynajmniej na razie – polega na dodawaniu, a nie zastępowaniu, bo odnawialne źródła energii uzupełniają paliwa kopalne, zamiast je zastępować. Oczywiście dodawanie i zastępowanie to dwie fazy każdej transformacji: pierwsza jest warunkiem wstępnym do osiągnięcia drugiej. Jednak to, co obecnie prognozuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, sugeruje, że faza dodawania może trwać ponad 25 lat – podkreśla Javier Blas.

Zobacz także: Wspierajmy OZE i magazyny w przemyśle, a nie gdziekolwiek

Tydzień energetyka: Co uzgodnił niemiecki rząd; Opłata OZE na naszych rachunkach rośnie o 100 proc.; "Chińczyki" najpopularniejsze w programie NaszE Auto; Atomowy Rolls-Royce w Walii; Szwedzi uzgodnili konsorcjum dla małego atomu
Niemcy przemysł fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos
Elektromobilność napędza:
Zagraniczna prasówka energetyczna: Niemiecki rząd ograniczył apetyt na budowę elektrowni gazowych; Przekroczone budżety i terminy prześladują inwestycje energetyczne; Amerykański operatorzy sieci biorą się za spekulacyjne centra danych; MAE przeliczyła się z ogłaszaniem odwrotu od paliw kopalnych.
Turbina gazowa. Fot. GE Vernova
Turbina gazowa. Fot. GE Vernova