1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Upały testują europejską energetykę

Upały testują europejską energetykę

Zagraniczna prasówka energetyczna: Energetyka pod presją wysokich temperatur; Trump chce dużych elektrowni jądrowych bardziej niż Big Techy; Rośnie tempo instalacji magazynów energii w Europie; Rekordowe inwestycje w elektrownie szczytowo-pompowe.
Sieci słup Fot, Depositphotos
Fot, Depositphotos

Energetyka pod presją wysokich temperatur

Im wyższa temperatura, tym wyższe zapotrzebowanie i ceny

Europejski system elektroenergetyczny znalazł się pod ogromną presją przez niespotykaną jak dotąd w czerwcu falę upałów. Elektrownie zmuszone zostały do ograniczenia produkcji, a hurtowe ceny energii gwałtownie wzrosły – pisze „Financial Times”.

Dziennik wskazuje, że rekordowe temperatury to również wzrost zapotrzebowanie na energię na potrzeby klimatyzacji przy jednoczesnym testowaniu odporności sieci oraz elektrowni na upały.

Do lokalnych awarii sieci doszło m.in. we Francji, gdzie ponadto wysoka temperatura wody w rzekach spowodowała ograniczenie produkcji w elektrowniach jądrowych. RTE, francuski operator sieci, ocenia, że każdy stopień Celsjusza więcej na termometrach zwiększa popyt na moc do zasilania klimatyzacji o 1 GW.

?Politico” napisało o przymusowej ewakuacji pracowników Komisji Europejskiej z budynku Berlaymont w piątek 26.06. Wysłano ich do domów ze względu na problemy z systemem energetycznym w Brukseli. Ewakuacja objęła jednak tylko niższe piętra gdzie pracują zwykli urzędnicy – powyżej siódmego, gdzie urzędują dyrektorzy i komisarze prądu jednak nie zabrakło.

Z powodu problemów z chłodzeniem z mniejszą mocą pracowała również m.in. elektrownia jądrowa Paks na Węgrzech czy elektrownie gazowe w Wielkiej Brytanii. Operator brytyjskiej sieci importował energię po blisko 1,4 tys. funtów/MWh, aby zaspokoić zapotrzebowanie. Wysokie temperatury obniżają również wydajność paneli fotowoltaicznych oraz oznaczają słabszą wietrzność, a zatem i produkcję energetyki wiatrowej.

Rekordy stają się normą

Jeśli klimat się ociepla, to każda kolejna fala upałów zaczyna się od wyższego pułapu. Warunki, które kiedyś wydawały się niezwykłe, stają się jedynie godne odnotowania, a sytuacje określane kiedyś jako wyjątkowe, stają się coraz bardziej powtarzalne – podkreśla Montel.

Portal zwraca uwagę, że w tym kontekście dla europejskiej energetyki ważnym czynnikiem jest to, w jakiej kondycji hydrologicznej Europa wkracza w letnie miesiące. Hydroenergetyka stanowi bowiem rolę bezpiecznika w wielu regionach, więc od ilości opadów zimą i wiosną może wiele zależeć.

W tym roku sytuacja wygląda w miarę przyzwoicie w Hiszpanii, gdzie poziom wody w zbiornikach jest wyjątkowo wysoki po mokrej zimie i wiośnie. W krajach skandynawskich sytuacja jest zróżnicowana. Północne regiony Norwegii i Szwecji pozostają dobrze „nawodnione”, ale im dalej na południe, tym sytuacja jest gorsza, więc suche lat może być problematyczne.

Z kolei w krajach alpejskich duży wpływ na hydroenergetykę ma nie tylko ilość śniegu, która spadła zimą. Długie fale upałów przyspieszają topnienie śniegu, co może skutkować mniejszą ilością wody w kolejnych miesiącach. Ponadto od ilości wody w rzekach oraz ich temperatur zależy też chłodzenie elektrowni konwencjonalnych w wielu krajach Europy.

– Niewygodna rzeczywistość dla energetyki polega na tym, że pogoda nie jest już jedynie krótkoterminową zmienną prognostyczną. Staje się strukturalnym elementem projektowania rynku, kosztów wytwarzania i bezpieczeństwa dostaw energii. Każda fala upałów ma nieco większe znaczenie niż poprzednia – stwierdza Montel.

Klimatyzacja powinna trafić pod europejskie strzechy

Amerykanie i Europejczycy różnią się w bardzo wielu kwestiach i jedną z nich jest to, jak powszechne jest wykorzystanie klimatyzacji po obu stronach Atlantyku – zauważa „The Economist”.

Tygodnik ocenia, że ten podział na bardziej przyzwyczajonych do klimatyzacji Amerykanów i rzadziej z niej korzystających Europejczyków ma swoje korzenie zarówno w klimacie, jak i kulturze. Dotyczy to zwłaszcza południowej Europy, mającej wielowiekowe doświadczenia w radzeniu sobie z upałami. Stąd białe ściany, zacienione dziedzińce, zamykane w ciągu dnia okiennice, a także zwyczajowa popołudniowa sjesta.

Natomiast im dalej na północ, tym mniejszym problemem dotychczas były wysokie temperatury – zwłaszcza w krajach skandynawskich, gdzie zakup klimatyzacji na nieliczne upalne dni wydawał się być zbędnym wydatkiem. Z kolei w ostatnich latach dla wielu Europejczyków wykorzystywanie klimatyzacji mogło budzić zastrzeżenia związane z energochłonnością tych urządzeń i wynikającą z tego emisją CO2.

„The Economist” podkreśla, że ten ostatni powód traci na znaczeniu, gdyż w wielu miejscach Europy – również tych najsilniej doświadczających upałów – systemy elektroenergetyczne są już mocno zdekarbonizowane i w dużej mierze oparte na OZE czy energetyce jądrowej – jak choćby w Portugalii, Hiszpanii czy Francji.

Podobnie Włochy czy Wielka Brytania – mimo dużego wykorzystania gazu energetyce – prezentują się z emisyjnością swoich miksów energetycznych znacznie lepiej niż duża część amerykańskich stanów. Nawet wciąż mocno zależna od węgla Polska mocno rozwinęła OZE w ostatnich latach. Natomiast kraje skandynawskie nie muszą mieć takich dylematów, gdyż ich energetyka jest najczystsza w Europie.

„The Economist” przyznaje, że wielu mieszkańców Europy może też mieć znacznie większe obawy związane z kosztami wykorzystania klimatyzacji w porównaniu ze statystycznie bogatszymi Amerykanami, którzy do tego mają nawet połowę tańszą energię.

Niemniej tygodnik zaznacza, że europejskie domy i mieszkania są mniejsze niż amerykańskie i zużywają średnio o jedną trzecią mniej energii elektrycznej. Do tego rozwój fotowoltaiki oznacza, że energia jest tańsza w gorące i słoneczne dni, co przy wykorzystaniu inteligentnych liczników i taryf dynamicznych pozwala niskim kosztem używać klimatyzacji.

Zobacz również: Fotowoltaika i Pstryk rozruszali państwowych sprzedawców prądu

Trump chce dużych elektrowni jądrowych bardziej niż Big Techy

Największe amerykańskie koncerny technologiczne mają nieograniczony popyt na energię elektryczną. Mimo tego nie wykazują tak ogromnej chęci inwestowania w budowę dużych elektrowni jądrowych jak Donald Trump – zauważa Liam Denning, publicysta Bloomberga.

Denning komentuje decyzję Departamentu Energii, który ogłosił przeznaczenie ponad 17 mld dolarów pożyczek na finansowanie amerykańskiego łańcucha dostaw dla energetyki jądrowej. To kontynuacja ogłoszonego w ubiegłym roku partnerstwa z Westinghouse Electric o wartości 80 mld dolarów, obejmującego docelowo budowę dziesięciu reaktorów AP1000.

Branża jądrowa w USA faktycznie w ostatnich dekadach się kurczyła, a kolejne inwestycje notowały wzrost kosztów i duże opóźnienia. Spory wpływ na to miała m.in. katastrofa w Three Mile Island w 1979 roku, co doprowadziło do dalszego śrubowania procedur bezpieczeństwa w tej branży.

Również ostatnie z oddanych z nowych bloków w Elektrowni Vogtle przekroczyły znacząco planowany budżet i zaliczyły wieloletnie opóźnienie. Zaangażowany w ich budowę Westinghouse zaliczył w 2017 roku bankructwo.

Liam Denning zwraca uwagę, że przy obecnym popycie na energię ze strony koncernów technologicznych, które uczestniczą w wyścigu związanym z budową centrów danych i rozwojem sztucznej inteligencji, naturalne mogłoby się wydawać, że będą one wspierać budowę nowych reaktorów, podpisując długoterminowe umowy na zakup energii. Tak się jednak nie dzieje, gdyż – jak w każdym wyścigu – kluczowe znaczenie ma czas.

Dlatego tzw. Big Techy jak dotąd wolały skupić się na współpracy z właścicielami już istniejących bloków jądrowych, a pod kątem nowych projektów wolą wspierać startupy pracujące nad małymi reaktorami – z założenia znacznie tańszymi i szybszymi w realizacji. Jednocześnie na potęgę inwestują w energetykę gazową i coraz częściej również w magazyny energii, aby jak najszybciej zasilić budowane centra danych. Duża energetyka jądrowa takich możliwości nie daje.

Publicysta Bloomberga podkreśla również, że sugerowany przez rządowe wsparcie koszt jednego reaktora na poziomie 8 mld dolarów również jest daleki od rzeczywistości. Podaje przy tym analizy stanu Nowy Jork, który oszacował koszty na około 19 mld dolarów/GW dużej jądrówki, budowanej jako projekt brownfield, uwzględniając przy tym dostępne ulgi i rządowe wsparcie. Przewidywany koszt energii natomiast wyliczono na 183 dolary/MWh – dwukrotnie drożej niż obecnie kupuje stan w długoterminowych kontraktach.

– Jeśli rząd chce doprowadzić do renesansu energetyki jądrowej bez względu na koszty, to będzie musiał przygotować się na znacznie większe wydatki – konkluduje Liam Denning.

Zobacz też: Czy polskie i europejskie sieci ugną się pod naporem centrów danych?

Rośnie tempo instalacji magazynów energii w Europie

W 2025 roku oddano w Europie oddano do użytku bateryjne magazyny energii łącznej pojemności 36 GWh, co stanowiło dotychczasowy rekord roczny. W kolejnych latach dynamika ma znacząco rosnąć – donosi Montel.

Portal przytacza dane branżowej organizacji SolarPower Europe, która prognozuje, że w 2026 roku po raz pierwszy zostanie uruchomionych więcej niż 50 GWh w bateriach. Natomiast do końca dekady rynek ma rosnąć w średnim tempie 28% rocznie, osiągając 138 GWh nowo oddanej pojemności w 2030 rok.

W 2025 roku rynek bateryjnych magazynów w Europie przekroczył 100 GW i według scenariusza średniego wzrostu w 2030 roku ma to być około 582 GWh. Natomiast w bardziej optymistycznym scenariuszu prognoza przewiduje 735 GWh.

Montel zaznacza, że w 2026 roku spodziewane jest utrzymanie najwyższej dynamiki wzrostu na trzech obecnie największych rynkach, czyli w Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz we Włoszech. Niemniej ich przewaga będzie stopniowo spadać z uwagi na przyspieszenie inwestycji w innych krajach. W ubiegłym roku tuż za tą trójką pod względem nowych instalacji znalazły się Ukraina i Bułgaria.

Zobacz także: Fotowoltaika i Pstryk rozruszali państwowych sprzedawców prądu

Rekordowe inwestycje w elektrownie szczytowo-pompowe

Globalna moc zainstalowana w elektrowniach wodnych w 2025 roku osiągnęła 1469 GW i zwiększyła się o 28 GW. Blisko 12 GW nowych mocy przypadło na elektrownie szczytowo-pompowe (ESP), co stanowiło rekordowe inwestycje w tym sektorze – informuje Powermag.

Portal powołuje się na dane Międzynarodowego Stowarzyszenia Energetyki Wodnej (IHA), według którego w ubiegłym roku moc ESP po raz pierwszy przekroczyła pułap 200 GW. Zdaniem organizacji potwierdza to rosnące znaczenie tej technologii w dziedzinie wielkoskalowego magazynowania energii, gdyż w realizacji znajdują się kolejne projekty o łącznej mocy 243 GW.

Łączna moc inwestycji w energetyce w wodnej – na wszystkich etapach rozwoju – wynosi aktualnie około 1127 GW, w tym 621 GW w ESP. Według IHA to zarówno efekt rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną, jak i potrzeb związanych z magazynowaniem energii.

Powermag zwraca uwagę na to, że duży wpływ na ogólne statystyki mają Chiny, które w 2025 roku odpowiadały za ponad 40% globalnego przyrostu mocy w hydroenergetyce. Państwo Środka obecnie prowadzi inwestycje w energetykę wodną o łącznej mocy 300 GW, w tym 218 GW w ESP.

Zobacz również: Rosną fundamenty dla morskich wiatraków. I dylematy przy ich budowie

Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Tydzień Energetyka: Do 2040 r. połowa ciepła z OZE; Nowy terminal FSRU; BGK inwestuje w biometan; Enea ma nowych członków zarządu; Urwany przewód powodem blackoutu w Czechach; Szwedzki rząd wchodzi w atomowy projekt.
bio power plant with storage of wooden fuel (biomass) against bl
Biomasa jest ważnym paliwem dla elektroenergetyki i ciepłownictwa. Fot. Depositphotos
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Polski startup, kierowany przez byłego prezesa Energi, pokazał, że odbiorcy domowi mogą zarabiać zarówno na prądzie po minus 1 zł/kWh, jak i po plus 3 zł/kWh, a do tego rozliczać np. fotowoltaikę na działce z mieszkaniem w mieście. Zmiany na rynku dostrzegli już nawet państwowi sprzedawcy, oferujący np. prąd po 1 gr/kWh, gdy mocno świeci. Największym wygranym wyścigu ofert są odbiorcy. W końcu mają wybór.
image
W Stanach Zjednoczonych energetycy i politycy próbują zapanować nad skutkami rozwoju centrów danych. Europa ma jeszcze czas, aby wpływ tego sektora system elektroenergetyczny odpowiednio ukierunkować - łącznie z wyczyszczeniem kolejek po przyłącza ze spekulacyjnych projektów, co w Polsce już się dzieje.
Kampus centrów danych Data4 pod Warszawą materiał prasowy
Kampus centrów danych Data4 koło Warszawy. Fot. mat. pras.
Technologie wspiera:
Fotowoltaikę wspiera:
Trzy państwowe spółki plus jedna prywatna zgłosiły się do wykorzystania nowego terminala LNG w Gdańsku. FSRU 2 ma powstać w 2030 roku. Jego otwarcie może mieć kluczowe znaczenie dla zwiększenia konkurencji na polskim rynku gazu ziemnego.
fsru-offshore-01
Technologie wspiera: