Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Energetyka konwencjonalna
  4. >
  5. Węgiel kamienny
  6. >
  7. Ile węgla może zabraknąć? Policzyliśmy

Ile węgla może zabraknąć? Policzyliśmy

Z informacji WysokieNapiecie.pl wynika, że rząd naciska na porty, aby w pierwszej kolejności rozładowywały węgiel. Jednak nawet to może już nie wystarczyć. Zwłaszcza, że część rządowych działań na rynku węgla przynosi odwrotne skutki od zamierzonych. Policzyliśmy ile węgla i dla których odbiorców może zabraknąć nawet w dość pozytywnym scenariuszu.
wegiel.import.porty

Czy zimą zabraknie węgla? To pytanie dręczy polityków, menedżerów spółek energetycznych, ciepłowników, przemysłowców, ale także zwykłych obywateli, którzy walczą o każdą tonę.

Po wprowadzeniu przez polski rząd embarga na rosyjski węgiel, w kwietniu 2022 roku, surowiec ze wschodu przestał przyjeżdżać pociągami i przypływać do naszych portów niemal natychmiast. Z resztą nie tylko rosyjski, bo do Polski przestały też docierać pociągi z węglem z Kazachstanu. Importerzy wyprzedawali to, co zdążyli sprowadzić przed embargiem i pojawiła się obawa, że nie będziemy w stanie szybko zasypać dziury po imporcie z Rosji.

Reszta UE zostawiła sobie okres przejściowy – embargo wejdzie w życie dopiero w sierpniu. Dlatego import tego surowca do Unii wręcz wzrósł po wybuchu wojny. W miejsce dotychczasowego importu w wysokości 6-9 mln ton miesięcznie, w marcu trafiło do Unii ponad 10 mln ton.

Natomiast Polska znalazła się w trudniejszym położeniu. Jesteśmy jednym z najbardziej uzależnionych od węgla państw świata i spalamy go najwięcej w Europie. Jednak, ze względu na straty generowane przez nasze górnictwo od kilkudziesięciu lat (z niewielkimi przerwami w sytuacjach bardzo wysokich cen), wydobycie węgla kamiennego w Polsce spada niemal non-stop od 1979 roku.

W 2021 roku wydobyliśmy 42 mln ton węgla energetycznego, a spaliliśmy 57 mln ton. Różnicę w połowie pokryło wykorzystanie większości z rekordowych zapasów powstałych w czasie pandemii (w tym zapasów zgromadzonych przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych), a w połowie import (głównie z Rosji). W tym roku zapasów już jednak nie ma, więc pozostał nam import, bo wydobycie węgla energetycznego może wzrosnąć najwyżej symbolicznie. Według naszych szacunków z 42 do 43 mln ton.

zwaly zapasy wegiel kamienny 2022 maj

Z dostępnych danych GUS wynika, że do końca maja tego roku do Polski trafiło już prawie 3 mln ton węgla energetycznego, z tego 1,8 mln ton z Rosji. Jednak od połowy kwietnia liczące się ilości węgla płynęły już tylko z innych krajów i tylko drogą morską. Zapytaliśmy zatem polskie porty jak wygląda rozładunek węgla, bo to od portów właśnie zależy, czy uda nam się pokryć lukę po wstrzymaniu importu ze wschodu.

bilans wegla 2021

Statki płyną. Pytanie czy dopłyną i czy porty dadzą radę

Od stycznia do czerwca trafiły do największego polskiego portu w Gdańsku 3,8 mln ton węgla. Porty w Szczecinie i Świnoujściu rozładowały ok. 500 tys. ton. Port w Gdyni nie pochwalił się pełnymi danymi, ale z informacji WysokieNapiecie.pl wynika, że tam trafiło ok. 1 mln ton.  W sumie więc przypłynęło do końca czerwca ok. 5,5 mln ton. Ale od tego trzeba odjąć przynajmniej 20 proc. dostaw węgla koksującego, a także surowca, który jedzie przez nasz kraj tranzytem do Czech, Austrii, na Słowację i Ukrainę. Właśnie w tych dniach w jednym z polskich portów rozładowywane jest 100 tys. ton węgla, który sprowadziła Ukraina.

Widać, że importerzy oraz władze portów dwoją się i troją żeby zwiększyć tempo sprowadzania węgla. W Szczecinie pogłębiają nabrzeże, tak żeby zwiększyć możliwości przeładunku do 0,5 mln ton miesięcznie. Ale trudności są spore. – Bardzo ciężko o tzw. sloty, czyli dni, w których można rozładować statek. Jeśli statek czeka kilka dni, trzeba zapłacić odszkodowanie idące w dziesiątki tysięcy dolarów – opowiada nam doświadczony importer węgla.

W dodatku, wg naszych informacji, rząd naciska na porty, aby pierwszeństwo w rozładunku miały statki sprowadzane przez dwie państwowe spółki – Węglokoks i PGE Paliwa. To nie ułatwia wcale sensownego rozplanowania logistyki.

Importerom sprowadzającym węgiel od sąsiadów Rosji życie utrudnia też administracja celna. Węgiel z Kazachstanu, Kirgizji i Mongolii idzie przez rosyjskie porty – praktycznie nie ma innej możliwości.

– Tymczasem polskie urzędy celne przyjmują absurdalną interpretację, zgodnie z którą węgiel, który był w rosyjskim porcie, automatycznie jest objęty sankcjami, chociaż przedstawiamy świadectwo pochodzenia. To oryginalny wkład polskiej administracji, bo reszta krajów UE nie ma problemu z tym, że surowiec z Kazachstanu płynie przez port w Noworosyjsku – skarży się jeden z importerów.

Czy w kolejnych miesiącach węgla w portach będzie więcej czy też Gdańsk, Szczecin-Świnoujście i Gdynia osiągnęły już maksimum swoich możliwości? Trzeba poczekać na dane z lipca.

wegiel import porty

Portalmorski.pl, piórem Piotra Stareńczyka, policzył, że w lipcu przypłynęło lub przypłynie jeszcze 18 statków z „czarnym złotem” o łącznej nośności 1,2 mln ton. Ale autor tekstu w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl zastrzega, że nie oznacza to, że tyle węgla wpłynęło – statki nie muszą być załadowane do pełna, niektóre rozładowują się częściowo po drodze w portach zachodniej Europy.

Jeśli zostanie zachowany obecny poziom rozładunku, czyli ok. 1,5 mln ton miesięcznie, to do końca roku import wyniesie łącznie ok. 15 mln ton. Odliczając jakieś 20 proc. węgla koksującego i surowca idącego tranzytem, do wykorzystania w Polsce pozostanie w sumie 12 mln ton węgla energetycznego. Byłoby to o jedną trzecią więcej, niż wyniósł cały ubiegłoroczny import. Tyle, że w 2021 roku bilans tego paliwa zamknął się dzięki przepaleniu aż 9 mln ton węgla ze zwałów, których w tym roku już nie mamy. Część węgla energetycznego już także wyeksportowaliśmy i nawet jeżeli jego odpływ za granicę spadnie w drugiej połowie roku, to i tak sprzedamy w tym roku przynajmniej 2 mln ton tego paliwa.

W optymistycznym scenariuszu, wzrostu wydobycia, spadku eksportu, realizacji kontraktów na import węgla drogą morską (a umowy importowe nie zawsze są dotrzymywane) oraz efektywnego rozładunku statków w portach i sprawnego transportu koleją, będziemy mieć w tym roku do dyspozycji 53 mln ton węgla energetycznego. To wciąż o 4 mln ton mniej, niż wyniosło nasze ubiegłoroczne zapotrzebowanie.

Drobnica płaci i płacze

Ta ilość węgla energetycznego wystarczyłaby jednak do zaspokojenia zapotrzebowania na węgiel u dużych odbiorców: elektrowni, elektrociepłowni, dużych ciepłowni i przemysłu. W ubiegłym roku spalili oni 48 mln ton miałów węglowych, czyli drobnego nieoczyszczonego węgla o umiarkowanej kaloryczności.

Jednak Polska, z 3 mln gospodarstw domowych wciąż ogrzewających się węglem, jest jedynym państwem w Europie i już jednym z niewielu na świecie, gdzie istotna część węgla z krajowego rynku trafia do domowych kotłów czy niewielkich ciepłowni w szpitalach, szkołach czy szklarniach. W zdecydowanej większości nie są one przystosowane do spalania miałów, a zgodnie z przepisami antysmogowymi nie jest to też dopuszczalne. Pali się w nich oczyszczonym węglem, o mniejszej zawartości popiołu, wyższej kaloryczności i większej ziarnistości. W starych kotłach wykorzystuje się najgrubsze sortymenty (orzech, kostka, kęsy), a w nowoczesnych, z podajnikami automatycznymi, średni sortyment (groszek). Według naszych szacunków ubiegłoroczne zużycie średnich i grubych sortymentów mogło wynieść ok. 9 mln ton, a w przypadku bardzo mroźnej zimy zapotrzebowanie na to paliwo może dojść do 11 mln ton.

Takich sortymentów od kilkudziesięciu lat wydobywamy w Polsce mniej niż spalamy. W ubiegłym roku z polskich zakładów przeróbki węgla wyjechało ok. 5 mln ton takiego paliwa. Kolejne niespełna 3 mln ton udało się, według naszych szacunków, odsiać z węgla przyjeżdżającego ze wschodu, a dodatkowy milion uzbierać z zapasów po poprzedniej zimie.

Problem w tym, że z twardego rosyjskiego czy kazachskiego węgla można było odsiewać nawet do 30-40% sortymentów średnich i grubych. Natomiast, jak tłumacza nam nasi rozmówcy, z węgla importowanego statkami np. z Kolumbii, udaje się uzyskać raczej 10-15% węgla nadającego się do wykorzystania w domowych kotłach, bo tamtejszy węgiel jest miększy i szybciej się kruszy w transporcie drogą morską.

Największy problem jest z sortymentami, które pozyskiwaliśmy do tej pory głównie z węgla rosyjskiego i pochodzącego od jej wschodnich sąsiadów – czyli orzech i kostka. Tego węgla po prostu nie ma. Niektóre firmy zwęszyły tak znakomity interes, że  zaczęły wozić węgiel z Kazachstanu… ciężarówkami. – Organizowane są konwoje po 20 aut, w każdym ok. 20 ton węgla – opowiada doświadczony importer. – Włączyły się w to firmy transportowe z Uzbekistanu, Turkmenistanu, a nawet Iranu. Dużo prostszy byłby oczywiście przewóz koleją, ale zablokowali go Rosjanie.

wegiel kazachstan
Takie ogłoszenie znaleźliśmy na olx. W ogłoszeniu jest błąd, cena to oczywiście 1500 zł za tonę.

Kazachskie węglowe eldorado dla kierowców wkrótce się skończy – rząd w Astanie zapowiedział wprowadzenie od sierpnia embarga na wywóz surowca ciężarówkami. Urzędnicy boją się wzrostu cen i deficytu surowca w kraju.

Rosyjski węgiel trafiał do Polski głównie koleją. Po wprowadzeniu polskiego embarga z dnia na dzień praktycznie zniknął terminal węglowy w Braniewie. Burmistrz Braniewa prosił rząd o pomoc dla kilkuset osób ludzi, którzy z dnia na dzień stracili pracę. Została infrastruktura kolejowa na granicy w Białorusi, ale i ona pewnie podzieli los braniewskiej.

Oliwy do ognia w tym węglowym chaosie dolał jeszcze rząd. Ze względu na zapowiadane, a nawet uchwalone (choć już uchylone), przepisy o sprzedaży dotowanego węgla po 996 zł/t, wiele gospodarstw domowych, która nie ma jeszcze zabezpieczonego opału na zimę, przestała go szukać i zamawiać na składach w cenie rynkowej (2000-3000 zł/t). Składy przestały więc go kupować u importerów, a importerzy sprowadzać i dosiewać. Rynek na kilka tygodni zamarł, a ryzyko, że popytu drobnych odbiorców nie uda się w tym roku w całości zaspokoić, wzrosło. Według naszych szacunków, w zależności czy i ile z importowanego drogą morską węgla będzie przesiewane, zabraknąć może od 2 do 3 mln ton średniego i grubego węgla.

bilans wegla 2022

Działania rządu spowalniają import węgla opałowego

Tymczasem państwowe spółki górnicze ten węgiel, jakie same wprowadzają na rynek, sprzedają znacznie poniżej cen rynkowych. Próbują w ten sposób budować narrację, że nikomu węgla nie zabraknie, skoro jego ceny są takie, jakby nic się nie zmieniło. Oczywiście wspierają w ten sposób obywateli, ale ta forma wsparcia trafia na oślep – do tego, komu uda się kliknąć w internetowym sklepie PGG. Na oślep to właściwie za dużo powiedziane, bo węgiel za 1/3 ceny rynkowej trafia do najbardziej obrotnych Polaków, którzy radzą sobie w Internecie, albo wręcz pośredników, którzy tworzą internetowe boty do zakupów czy kupują go „na słupa” i odsprzedają z dużym zyskiem.

Państwowe spółki budzą w ten sposób nadzieję u wszystkich, że uda im się kupić węgiel za 1000 zł/t w państwowej kopalni. W efekcie oczekujący na szczęście w zakupach przez Internet nadal nie zamawiają paliwa za 2000-3000 zł u „prywaciarzy”, których już kilka miesięcy temu politycy oskarżali o manipulacje. Import węgla opałowego wciąż jest więc mniejszy niż mógłby być, choć państwowe kopalnie nie wydobędą go z tego powodu więcej.

Rozwiązaniem byłby powrót do cen rynkowych. Nadzwyczajne dochody ze sprzedaży węgla po tych cenach powinny natomiast wesprzeć rodziny ubogie energetycznie, które bez pomocy państwa tego węgla by nie kupiły. Tymczasem dodatek węglowy, rozdawany wszystkim właścicielom pieców, nic w tej sytuacji nie zmieni, bo wielu z nich nadal przecież będzie tygodniami próbować kupić bardzo tani węgiel z państwowych kopalń. W kolejce po węgiel za 1000 zł ustawiać będą się z resztą także przecież ci, którzy węgiel po cenie rynkowej już kupili, ale dlaczego mieliby nie dokupić jeszcze zapasu za ułamek wartości, jeśli im się poszczęści? W ten sposób przed zimą część gospodarstw domowych węgla może mieć mało albo wcale, a część będzie mieć nadmiar, bo poszczęściło im się w internetowej państwowej ruletce węglowej.

Wiele zależeć będzie od pogody

To w jaki sposób uda się ostatecznie pokryć lukę między wydobyciem i importem węgla netto a zapotrzebowaniem, w dużej mierze zależeć będzie od pogody jesienią i zimą. Jeżeli będzie wietrznie, to samo utrzymanie się tegorocznej wysokiej produkcji energii z farm wiatrowych może pozwolić zaoszczędzić dodatkowo nawet milion ton węgla. Tak samo pozytywny wpływ będą mieć umiarkowane temperatury. Także znaczne ograniczenie eksportu energii elektrycznej, jakie widać w ostatnich miesiącach ze względu na zgłaszane przez państwowe spółki energetyczne odstawienia bloków ze względu na braki paliwa, powinny pozwolić zmniejszyć zużycie węgla względem ubiegłego roku. W najlepszym scenariuszu samo to może ograniczyć popyt o 2 mln ton rok do roku. Przy tak pozytywnym zbiegu okoliczności i ograniczeniu eksportu jest więc możliwe, że uda się zbilansować popyt i podaż węgla bez konieczności drastycznej interwencji państwa.

produkcaj energii oze polska 2022
Wzrost produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii pomaga w tym roku zaoszczędzić dodatkowy 1 mln ton węgla kamiennego miesięcznie względem lat 2014-2016.

Najgorszym scenariuszem będzie natomiast długo utrzymujący się nad Europą mroźny wyż, dalsze problemy z powrotem do pracy elektrowni atomowych we Francji, problemy z rozładunkiem węgla w europejskich portach, utrzymująca się susza, która utrudni jego transport rzeczny w Niemczech i dalsze ograniczenie dostaw gazu ziemnego. Wówczas prawdopodobna wydaje się konieczność administracyjnego ograniczania dostaw paliwa i energii dla części przemysłu.

Tydzień Energetyka: Państwowe gwarancje sfinansują zakupy gazu w PGNiG, UE próbuje oszczędzać gaz i prąd; Ukraina planuje dwukrotnie zwiększyć eksport energii elektrycznej
PGNiG znalazł pieniądze na gaz, Europa Zachodnia  oszczędza energię
Duńska agencja energetyczna Energistyrelsen wydała Energinetowi i Gaz-Systemowi pozwolenia na eksploatację części Baltic Pipe, leżących na duńskich wodach. Wcześniej Duńczycy położyli brakującą część rury przy wyjściu gazociągu na Bałtyk.
Baltic pipe
W ciągu kilku miesięcy odkrycie we Francji śladów specyficznej korozji w orurowaniu reaktorów jądrowych wyłączyło z produkcji 12 bloków. Ponieważ szereg innych przechodzi zaplanowane szczegółowe kontrole, francuski atom pracuje na niecałe „pół gwizdka”. Brak kilkunastu GW mocy na Zachodzie Europy w parze z niebotycznymi cenami gazu to pewna metoda na rekordowe ceny energii elektrycznej.
Atom
Technologie wspiera:

Śledź zmiany w energetyce.
Zapisz się do newslettera