Menu
Patronat honorowy Patronage

Gazprom odcina gaz Polsce i Bułgarii

Polska i Bułgaria padły pierwszymi ofiarami ukazu Władimira Putina o obowiązkowych płatnościach za gaz za pośrednictwem Gazprombanku. Rano 27 kwietnia 2022 roku Gazprom obydwu krajom zakręcił przysłowiowe kurki z gazem bo odmówiły płacenia w rublach

O 8 rano skończyła się w Polsce trwająca od końca lat 90. cała epoka kontraktów jamalskich. Nic na razie bowiem nie wskazuje, że przez 8 pozostałych miesięcy jego obowiązywania dostawy zostaną wznowione.

PGNiG najpierw dostało z Gazpromu pismo z żądaniem zapłaty według procedury, opisanej w słynnym już dekrecie Władimira Putina „o specjalnej procedurze wykonania zobowiązań zagranicznych nabywców wobec rosyjskich dostawców gazu ziemnego”. Termin płatności upływał zdaniem Gazpromu 27 kwietnia. Firmy z krajów „nieprzyjacielskich” powinny płacić nadal w euro i dolarach, ale równocześnie otworzyć w Gazprombanku także konto w rublach. Nie muszą tam nic wpłacać – zrobiłby to za nich Gazprombank, sprzedając euro i dolary, które następnie przeleje na rublowe konta swoich klientów. Dopiero z tych kont firmy miałyby dokonać oficjalnej zapłaty.

Bruksela jak wyrocznia pytyjska

Czy jest możliwe, że jakiś kraj UE zapłaci Gazpromowi w rublach i w ten sposób uniknie wstrzymania dostaw? Wcześniej takie deklaracje składały Węgry, ale nie wiadomo czy nie ugną się pod zmasowanym naciskiem innych krajów UE.

Komisja Europejska przedstawiła wytyczne w sprawie płacenia w rublach. Zgodnie z nimi mechanizm z dekretu prezydenta Rosji jest prowadzi do obejścia sankcji gdyż rublowe płatności angażują rosyjski Bank Centralny, z którym wszelkie transakcje są zakazane. Komisja uważa, że taka procedura mogłaby nawet zostać uznana za pożyczkę dla Rosji.

Ponieważ dekret Władimira Putina zostawia jednak furtkę – w poszczególnych przypadkach rosyjski rząd może zgodzić się na płatności w euro lub dolarach – to Bruksela radzi firmom aby dowiedziały się, w jaki sposób mogą płacić wg starych zasad.

Czytaj także: Rynek zainteresowany pływającym terminalem LNG w Gdańsku

Komisja odpowiedziała też na pytanie czy samo założenie nowego rachunku w Gazprombanku jest naruszeniem sankcji. Otóż nie jest, ale nie wiadomo czy może to być rachunek rublowy.

Ponieważ polski koncern odmówił, uważając, że to bezprawna zmiana warunków kontraktu, to 26 kwietnia dostał od Gazpromu pismo z zawiadomieniem o wstrzymaniu dostaw gazu następnego dnia o 8 rano we wszystkich przewidzianych kontraktem punktach odbioru.

PGNiG uznało to za złamanie kontraktu i zapowiedziało, że podejmie stosowne działania, zmierzające do przywrócenia dostaw gazu w ramach kontraktu. Koncern zasugerował jednocześnie, że zastrzega sobie prawo do dochodzenia roszczeń, co jest jasną zapowiedzią pozwów przeciwko Gazpromowi.

Rząd zareagował od razu, zwołując kryzysową naradę, po czym ustami ministrów Anny Moskwy i Piotra Naimskiego zakomunikował, że Polska na taki scenariusz przygotowywała się od dawna, a odbiorcy mogą czuć się bezpiecznie, bo gazu im nie zabraknie. W jakiej więc sytuacji jesteśmy?

Bułgaria zużywa rocznie tylko nieco ponad 3 mld m sześc. gazu, ale uzależniona od rosyjskiego surowca była w znacznie większym stopniu niż Polska. Dopiero niedawno rząd w Sofii zaczął rozglądać się za alternatywnymi dostawami, z Azerbejdżanu i greckich gazoportów – przez interkonektor z Grecją. Sytuacja Bułgarii w następnych miesiącach może okazać się nie za ciekawa.

Baltic Pipe, LNG oraz interkonektory

Zakładając, że Gazprom dostaw do końca roku nie wznowi, to należy przyjąć, że nie dostarczy jakichś 5-5,5 mld m sześć. i taki wolumen trzeba w tym roku znaleźć. Sytuacja z zapasami gazu jest dość komfortowa, krajowe magazyny są pełne w 3/4, czyli jest w nich grubo ponad 2 mld m sześc. To znacznie więcej niż średnia w UE, która oscyluje wokół 40 proc.

Minister klimatu zapowiedziała jednak, że rząd rezerw tych nie zamierza ruszać, a wprost przeciwnie – planuje zatłaczać je dalej. Poprzednie wojny i kryzysy gazowe wybuchały zazwyczaj w środku mroźnych zim, teraz sezon grzewczy się skończył, a w sezonie letnim zużycie gazu w Polsce spada o jakieś 60%.

Czytaj także: Gaz z Litwy popłynie w maju

Za kilka dni rusza gazociąg GIPL, którym będzie można ściągnąć do końca roku ponad 1,5 mld m sześc. z Kłajpedy, gdzie PGNiG zarezerwowało już regazyfikację. 

Jakąś część „gazpromowego” manka pokryje też wzrost zdolności terminala LNG w Świnoujściu, który – przy zwiększonej już do ponad 6 mld m sześc. rocznie przepustowości – ma pracować na pełnych obrotach, przyjmując w tym roku ok. 50 metanowców. Dla porównania, w zeszłym przyjął 35 transportów o łącznym wolumenie ponad 3,8 mld m sześc. Razem z GIPL daje to w tym roku około połowy niedostarczonego przez Rosjan gazu.

Baltic Pipe od października będzie pracować na „ćwierć gwizdka” ze względu na niedokończoną budowę w Danii. Prawdopodobnie rurą tą dotrze w tym roku ok. 600 mln m sześć.  

Pozostaje ok. 2 mld m sześc., które teoretycznie można bez problemu importować z Niemiec przez interkonektory w Lasowie i w Mallnow – na pustym już gazociągu jamalskim. 

Co ciekawe, przez lata z kręgów władzy płynęła narracja, według której gaz importowany z Niemiec jest w rzeczywistości gazem rosyjskim z Nord Stream. Teraz jednak przedstawiciele rządu mówili już tylko o gazie kupionym w Niemczech, bez wytykania mu pierwotnego pochodzenia. 

W sumie oba połączenia z Niemcami mogłyby dać dwa razy więcej gazu, niż potrzebujemy w tym roku, jest jednak pewien znak zapytania – czy gaz będzie. Jeżeli bowiem Niemcy będą konsekwentnie trzymać się wytycznych swojego rządu – i nie płacić Gazpromowi w rublach – to i im Rosja może przykręcić kurek. Gaz stanie się wówczas dobrem jeszcze bardziej drogocennym niż w ostatnich miesiącach. Nawet za przysłowiową „każdą cenę” może być po prostu niedostępny.

Zima może być trudna

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem SOS, kraje UE mają obowiązek pomagać sobie, przesyłając gaz potrzebny dla tzw. odbiorców wrażliwych – gospodarstw domowych, szpitali, szkół itp. Unijnej definicji odbiorców wrażliwych nie ma, każdy raj ustala własną listę, należy więc się spodziewać sporów interpretacyjnych.

Pytanie co się będzie działo z gazem potrzebnym przemysłu. Ile zabraknie, czy o tym kto kupi decydować tylko cena czy też państwa będą ustanawiać „przydziały”, czy i jakiej pomocy publicznej będą mogły udzielać państwa na zakup gazu przez odbiorców przemysłowych. Wiele z nich to firmy produkujące towary, bez których trudno się obejść – np. nawozy.

Czytaj także: Gaz z Rosji moglibyśmy łatwiej porzucić dzięki rolnikom

Niemiecki rząd nie pudruje sytuacji i przygotowuje obywateli i przemysł na ograniczenia w dostawach gazu tej zimy, jak również na załamanie gospodarcze będące efektem wstrzymania produkcji przez tysiące przedsiębiorstw. Odkurzono nawet stare przepisy z 1975 r. dotyczące racjonowania energii.

Były już minister klimatu Michał Kurtyka nie ma złudzeń, że unikniemy racjonowania energii zimą. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach wezwał rządy, aby przygotowały społeczeństwa do scenariusza, w którym gazu i w ogóle energii zabraknie i trzeba będzie wprowadzać ograniczenia.

Partnerzy portalu

Operator przesyłowy gazu Gaz-System będzie kontynuował projekt (FSRU) pływającego terminala LNG w porcie Gdańsk. Rynek jest zainteresowany usługami regazyfikacji w stopniu, który pozwala przejść do następnej fazy inwestycji. Aktualny plan przewiduje, że terminal ruszy z początkiem 2028 roku.

Partnerzy portalu

Wykup dostęp online i przeczytaj do końca

Kup dostęp
large industrial natural gas or propane holding tank

Partnerzy portalu

Chociaż program Mój Elektryk funkcjonuje od wielu miesięcy, to łączna liczba wypłaconych dotacji do samochodów elektrycznych wciąż jest niewielka. Początkowo nawet co drugi wniosek był cofany do poprawy. WysokieNapiecie.pl poprosiło więc NFOŚiGW, BOŚ Bank i PKO Leasing o wskazanie przyczyn i podpowiedzi jak uniknąć błędów, aby wnioski o dotacje do aut elektrycznych były szybko zatwierdzane.

Partnerzy portalu

Tydzień Energetyka: Prawie jedną czwartą paliwa do diesli importujemy z Rosji; Koreańczycy złożyli atomową ofertę; Więcej morskiego wiatru w PEP 40; Holandia i Finlandia ograniczają import energii z Rosji

Partnerzy portalu