Menu
Patronat honorowy Patronage

PSE mówi odważnie o zielonej energii. Nareszcie

Za 10 lat połowa energii elektrycznej zużywanej w Polsce może pochodzić z odnawialnych źródeł. Taki wyczekiwany, ale spóźniony scenariusz znalazł się najpierw w planie inwestycyjnym Polskich Sieci Energetycznych (PSE), odpowiedzialnych za krwioobieg polskiej energetyki, a następnie w wypowiedzi minister klimatu.

Oznacza to znaczne przyspieszenie odejścia od naszej rzeczywistości, w której ponad dwie trzecie energii pochodzi z węgla, a udział odnawialnych źródeł według do niedawna obowiązujących rządowych dokumentów miał zwiększyć się w ciągu dekady zaledwie do 23% z 15% obecnie.

Odważny dokument, jakim jest plan rozwoju sieci elektroenergetycznych do 2032 roku, powinien wymusić rewolucyjne jak na nasze warunki decyzje dotyczące odblokowania inwestycji w odnawialne źródła. Czekają na to przedsiębiorcy, którzy coraz częściej muszą wykazywać minimalny ślad węglowy swoich produktów, by utrzymać się w globalnych łańcuchach dostaw i pozyskać finansowanie. Czekają na to też obywatele, którzy domagają się własnej, czystej i taniej energii, zwłaszcza w świetle wojny w Ukrainie, finansowanej ze sprzedaży paliw kopalnych.

Uwolnić lądowy wiatr

Aby urealnić plan PSE, w pierwszej kolejności należy znieść tzw. zasadę 10H dla inwestycji w farmy wiatrowe na lądzie. Obowiązujące od 2016 roku reguły zabraniające budowy nowych farm wiatrowych w odległości mniejszej niż dziesięciokrotność całkowitej wysokości wiatraka zatrzymały znaczną część gotowych do przyłączenia projektów „na papierze”. W wielu przypadkach w tzw. międzyczasie wygasły umowy dzierżawy terenów pod inwestycje, skończyły się umowy finansowania, zmieniły się warunki technologiczne, czy wręcz inwestorzy przekierowali swoje zainteresowanie na inne projekty.

Bez liberalizacji ustawy odległościowej nie zmaterializuje się założenie PSE dotyczące budowy 8 GW w farmach wiatrowych na lądzie do 2030 r. Dodatkowo, podobnie jak w przypadku morskiej energetyki wiatrowej, warto też zmobilizować szerokie poparcie dla wiatraków na lądzie, którego podstawą jest zrozumienie korzyści dla krajowego rynku pracy, udziału polskich firm w łańcuchach dostaw i obniżania naszych rachunków za prąd.

Kolejne 8 GW, które według operatora ma powstać w ciągu dekady na morzu, również nie jest przesądzone, na co wskazują sygnały z branży. Ustawa offshore zakłada budowę mocy o wielkości 5.9 GW do 2030 roku. Przy czym należy założyć, że przetarcie szlaków do budowy pierwszych farm wiatrowych na Bałtyku oraz udrożnienie dużej skali takich inwestycji będzie napotykało na opóźnienia. Wyzwaniem jest przygotowanie portów instalacyjnych i obsługowych, floty statków, a także przygotowanie rynku pracy i kompetencji, oraz zapewnienie łańcuchów dostaw w czasie globalnego boomu na wiatrowy offshore. 

Zastanawia także dystans PSE wobec projektów offshore o charakterze hybrydowym. To morskie farmy wiatrowe, które podłączone są do więcej niż jednego krajowego systemu elektroenergetycznego. Jest to jeden z głównych kierunków rozwoju sektora, mający coraz większe wsparcie regulacyjne w Unii Europejskiej. Dlatego krótkowzroczne byłoby nieprzygotowanie naszego systemu elektroenergetycznego do takich projektów, nawet jeśli operator postrzega je dziś jako zbyt kapitałochłonne.

Wreszcie połowę z 30 GW w odnawialnych źródłach w 2030 roku ma według PSE stanowić fotowoltaika. Dziś już około 900 tys. gospodarstw domowych mających wspólnie 6 GW mocy zainstalowanej wytwarza swoją własną energię elektryczną. Tymczasem dynamiczny wzrost tej branży obserwowany w ostatnich latach zostanie gwałtownie zahamowany przez nowe regulacje, ponieważ od 1 kwietnia zmieniły się zasady rozliczeń za sprzedaż niewykorzystanej energii przez prosumentów wchodzących na rynek.

U nas rewolucja, gdzie indziej norma

Jednak nawet jeśli plan PSE odstaje od wciąż obowiązujących przepisów, może okazać się katalizatorem szybszych zmian w OZE. Na pewno wartością samą w sobie jest właściwe rozpoznanie trendu, szczególnie gdy pokusa rehabilitacji węgla wciąż wydaje się mieć znaczące poparcie.

Państwowy operator zakłada szybszy rozwój OZE niż niedawna aktualizacja mapy drogowej polskiej energetyki PEP2040. Wśród wszystkich strategicznych dokumentów energetycznych, podejście PSE jest oparte na najdokładniejszych wyliczeniach i jako jedyne jest spójne z unijną strategią integracji systemu energetycznego wdrażaną obecnie przez pakiet „Fit for 55”. Wskazuje ona, że już w 2030 roku udział energii ze źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej w Unii wzrośnie dwukrotnie do 55–60 %, a do 2050 roku nawet do około 84 %. To oznacza realizację w Polsce najważniejszego trendu modernizacyjnego jakim jest elektryfikacja, czyli przestawianie transportu, ciepłownictwa, ogrzewnictwa i dużej części przemysłu na zasilanie energią elektryczną.

Ambitne plany rozwoju OZE, które u nas wymusza wojna i pilna potrzeba zadbania o bezpieczeństwo dostaw energii, w innych krajach Europy są od wielu lat standardem podyktowanym ekonomią i zdrowym rozsądkiem. W Danii już teraz tylko z wiatru pochodzi prawie połowa energii, z kolei Wielka Brytania i wiele innych państw chce, aby do 2035 cała ich energia pochodziła z odnawialnych źródeł. Bezemisyjne, lecz do niedawna drogie źródła OZE stały się konkurencyjne kosztowo wobec paliw kopalnych. Od lat główni gracze na rynku chcą inwestować przede wszystkim w zielone źródła. Dobrze, że widzi to polski operator systemu elektroenergetycznego. Jednak by móc przyspieszyć transformację energetyczną w Polsce potrzebny jest nie tylko ambitny cel jakim jest ponad 50% OZE w ciągu dziesięciu lat lecz także konkretne działania, które należy szybko wdrażać by uwolnić potencjał wiatru i słońca.

Paweł Wróbel – dyrektor Re-Source Poland, polskiej platformy współpracy odbiorców i producentów energii z OZE. Wcześniej m.in szef przedstawicielstwa Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej w Brukseli.

Za kierownicą BMW iX przemierzyliśmy pustkowia Arktyki, aby pokazać Wam jak z siarczystymi mrozami radzą sobie w praktyce auta elektryczne. Czy bateria zamarza, czy trzeba ograniczać ogrzewanie, czy zastosowanie podczerwieni coś zmienia, czy auto da się w tych temperaturach naładować, o ile więcej prądu zużywa? Podsumujmy zimową edycję eRajdu.
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza:
O lokalizacje farm wiatrowych w polskiej części Morza Bałtyckiego rywalizują największe spółki paliwowe i energetyczne - m.in Shell i Total. Dołączają także Brytyjczycy z SSE Renewables z hiszpańską Accioną
Polski offshore wspiera:
Zielone technologie rozwijają: