Polski budowniczy morskich wiatraków pójdzie na żyletki? Oto scenariusze dla upadłej fabryki

Polski budowniczy morskich wiatraków pójdzie na żyletki? Oto scenariusze dla upadłej fabryki

Fiaskiem zakończył się czwarty przetarg na sprzedaż szczecińskiego ST3 Offshore - upadłej fabryki fundamentów morskich farm wiatrowych. Jeśli firma zostanie zostanie sprzedana w mniejszych częściach, to konstrukcje wsporcze dla morskich wiatraków w polskiej strefie na Bałtyku będą produkowane wyłącznie za granicą.

Przypomnijmy, że sąd ogłosił upadłość ST3 Offshore pod koniec marca 2020 r., zamykając klamrą kilkuletni okres pogarszającej się kondycji firmy. Smutnym paradoksem było to, że do upadłości doszło, gdy przygotowania do budowy morskich farm wiatrowych w polskiej strefie na Bałtyku wreszcie zaczęły nabierać realnego kształtu.

Szacunkowy koszt uruchomienia fabryki opiewał na ok. 500 mln zł. Historię szczecińskiego zakładu opisywaliśmy obszernie w ubiegłym tygodniu w tekście pt. Polskie fundamenty morskich farm wiatrowych pójdą na dno?

W ustalonym przez syndyka terminie, czyli 2 lipca, nie wpłynęły żadne oferty w czwartym przetargu na sprzedaż całości przedsiębiorstwa. Cena wywoławcza wynosiła ponad 164 mln zł.

Syndyk daje inwestorom rok

Co teraz? Syndyk Natalia Leszczyńska przekazała nam, że co najmniej w ciągu najbliższego roku nie zamierza obniżać ceny wywoławczej, która została ustalona w ostatnim przetargu.

- Przygotowania do inwestycji w polskie farmy wiatrowe na Bałtyku wydają się nabierać tempa, a to powinno przekładać się na zainteresowanie firmami z sektora offshore. Jeśli potencjalni inwestorzy dla ST3 mają jednak wątpliwości związane z perspektywami polskiego rynku offshore, to mam nadzieję, że najbliższy rok pozwoli je rozwiać - stwierdziła Leszczyńska.

- Obecna cena jest o ponad 70 mln zł niższa od tej ustalonej w pierwszym przetargu, czyli jest o 30 proc. niższa niż wartość oszacowana przez rzeczoznawców. Ta obniżka została osiągnięta zaledwie w ciągu czterech miesięcy i była pewnym ukłonem w stronę inwestorów. Nie spotkało się to jednak z podjęciem formalnych kroków w postaci złożenia ofert w przetargu - mimo, że docierały do mnie sygnały świadczące o zainteresowaniu ST3 ze strony potencjalnych kupców - dodała.

Zaznaczyła przy tym, że obowiązkiem syndyka jest zrobienie wszystkiego, aby w jak najwyższym stopniu zaspokoić wierzycieli. Kwota ponad 164 mln zł daje natomiast dużą szansę na zaspokojenie wszystkich wierzycieli w całości, albo w bardzo wysokim stopniu.

- Jeśli w ciągu najbliższego roku nie pojawią się możliwości sprzedaży ST3, to wtedy będzie można rozważyć dalsze obniżenie ceny. Tu jednak finalna zgoda należy do sędziego komisarza, który nadzoruje postępowanie upadłościowe, lub rady wierzycieli, jeśli tak zostanie powołana - wyjaśniła syndyk.

Kratownicowe podpory pod turbiny (tzw. jackety) o wadze blisko 700 ton powstawały w ST3 Offshore. Fot. mat. pras.

 

- Jeśli w ciągu najbliższego roku zgłosi się poważny inwestor, to w każdym momencie mogę ogłosić kolejny przetarg, ale z taką samą ceną wywoławczą jak w jak ostatnim postępowaniu - dodała.

Jej zdaniem, stopniowa wyprzedaż mniejszych części majątku byłaby fatalnym scenariuszem dla wierzycieli, bo oznaczałby mniejsze szanse na ich zaspokojenie. Jednocześnie byłaby to zła wiadomość dla lokalnej gospodarki, która ostatecznie utraciłaby zakład mogący napędzać sektor offshore w regionie.

- Dlatego wszystkie moje dotychczasowe i przyszłe działania są skupione na tym, aby ST3 sprzedać w całości. Jeśli to się nie uda, to wówczas będę próbowała znaleźć kupców na zorganizowane części przedsiębiorstwa, które mogłyby kontynuować w danym zakresie działalność produkcyjną - wskazała Leszczyńska.

Fabryka stoi i generuje koszty

Syndyk podkreśliła, że pierwsze miesiące po rozpoczęciu postępowania upadłościowego wydawały się być bardzo optymistyczne dla dalszej przyszłości ST3 - za sprawą dużej liczby zapytań ze strony potencjalnych inwestorów.

- Było ich nawet 6-7. Dlatego najpierw zdecydowałam się na ogłoszenie przetargu na dzierżawę ST3 z prawem pierwokupu. Taka opcja mogła być korzystna dla dzierżawcy, gdyż sprawdziłby on działanie fabryki w praktyce, a po ogłoszeniu przetargu na sprzedaż mógłby poczekać na obniżenie ceny wywoławczej, gdyby pierwsze postępowania nie przyniosły zainteresowania wśród innych podmiotów - powiedziała Leszczyńska.

- Ponadto czynsz z dzierżawy pokrywałby koszty postępowania upadłościowego do momentu sprzedaży całego przedsiębiorstwa. Jednak mimo trzech przeprowadzonych postępowań na dzierżawę nie wpłynęły żadne oferty - dodała.

Negatywnym skutkiem obecnej sytuacji - jak przyznała syndyk - jest to, że będzie konieczna sprzedaż niektórych składników majątku ST3, aby zapewnić środki na prowadzenia postępowania upadłościowego.

Wśród głównych klientów ST3 znajdował się Dong Energy, czyli obecny Ørsted, z którym PGE ma budować farmy na Bałtyku. Fot. mat. pras.

 

- ST3 to ogromny zakład, który nie prowadzi aktualnie żadnej działalności produkcyjnej, a jednocześnie generuje bieżące koszty związane m.in. z zabezpieczeniem mienia, dostępem do dostaw energii elektrycznej i wody oraz ubezpieczeniem fabryki. Jednak na pewno w celu pokrycia tych kosztów nie będzie sprzedawany majątek, który przerwałby łańcuch technologiczny całego ST3 lub zorganizowanych części przedsiębiorstwa - zapewniła Leszczyńska.

- Przez ostatnie kilkanaście miesięcy prowadzenia postępowania upadłościowego w celu pozyskiwania funduszy był sprzedawany tylko złom. Ponadto środki finansowe pochodziły też z wynajmu krótkoterminowego nieruchomości i hal produkcyjnych - podsumowała.

Ostatnia nadzieja na polskie fundamenty

Nadzieje na uratowanie firmy ze Szczecina wciąż ma Mariusz Witoński, prezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.

- ST3 wciąż ma potencjał, by stanowić bardzo ważne ogniwo w łańcuchu dostaw dla projektów farm wiatrowych planowanych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej Bałtyku. Jest to jedyny w Polsce zakład mogący produkować konstrukcje wsporcze lub ich elementy dla morskich elektrowni wiatrowych. Dlatego należy bezwzględnie dążyć do przywrócenia jego działalności oraz dostosowania profilu produkcji do obecnych wymagań rynkowych - powiedział Witoński w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

Jak dodał, według szacunków udział monopali w projektach na polskich wodach Bałtyku będzie wynosił między 80 a 90 proc. Pozostałe 10 do 20 proc. stanowić będą fundamenty typu jacket, które produkowało już ST3. Dokładniejsze prognozy będą możliwe dopiero po zakończeniu badań geotechnicznych dna morskiego.

- Zabezpieczenie dostaw jacketów, jak również sekcji łącznikowych dla monopali z rynku polskiego byłoby niezwykle ważnym elementem lokalnego łańcucha dostaw. W przeciwnym wypadku będziemy skazani na zakup kilkuset olbrzymich konstrukcji wsporczych wyłącznie za granicą, np. z niemieckiej fabryki w Rostocku - wskazał Witoński.

- Pierwszych umów na dostawy konstrukcji wsporczych w ramach tych inwestycji można spodziewać się już w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy, z terminem realizacji na 2023 i 2024 r. Do tego dobrych perspektyw dla morskiej energetyki wiatrowej można oczekiwać w całej Europie co najmniej do końca obecnej dekady - wyjaśnił.

W 2018 r. ST3 Offshore udało się nawet znaleźć na piątym miejscu w rankingu największych europejskich dostawców.

 

Jego zdaniem, ST3 potrzebowałby jednak nie tylko reorganizacji technologicznej, ale i logistycznej oraz zawiązania ścisłej kooperacji z innymi podmiotami - ulokowanymi w Świnoujściu, Trójmieście lub nawet w innych krajach.

Przy odpowiedniej konfiguracji możliwe byłoby uruchomienie w kraju także produkcji monopali. Pierwotnie ST3 było przygotowywane pod produkcję tego typu fundamentów, ale finalnie tego planu nie zrealizowano. Współcześnie takie konstrukcję mają już znacznie większe gabaryty niż jeszcze kilka lat temu, dlatego obecna konfiguracja fabryki w Szczecinie i ograniczenia logistyczne nie pozwalają na przystosowanie zakładu do samodzielnej produkcji tego rodzaju.

Zdaniem Witońskiego, ST3 mogłoby jednak produkować sekcje łącznikowe, tzw. TP (ang. transition piece), czyli elementy konstrukcyjne łączące monopale z wieżami turbin wiatrowych. To, jak również przywrócenie produkcji fundamentów typu jacket, pozwoliłoby istotnie zwiększyć udział dostaw z polskiego rynku dla planowanych na polskich wodach elektrowni wiatrowych.

Prezes Witoński zwrócił też uwagę, że dyskutowane są koncepcje, aby na wystawionych na sprzedaż terenach Stoczni Remontowej Gryfia w Świnoujściu ulokować produkcję związaną z rynkiem offshore.

- Może tam, dzięki znacznie korzystniejszemu położeniu i łatwiejszemu wyjściu na pełne morze, znalazłby się inwestor dla fabryki monopali. Taki zakład, wraz z reaktywowanym ST3 w Szczecinie, pozwoliłaby istotnie zwiększyć udział polskich dostaw na prężnie rozwijającym się krajowym i europejskim rynku morskiej energetyki wiatrowej - ocenił.

To tylko kwestia ceny?

W opinii Krzysztofa Jaworskiego, prezesa spółki JES, która doradza w projektach morskich farm wiatrowych, ST3 Offshore nadal plasuje się w czołówce fabryk fundamentów dla farm wiatrowych z dostępem do Morza Bałtyckiego.

Przekonuje także, że ma wiedzę o firmach z branży, które są zainteresowane szczecińskim zakładem.

- Objęcie infrastruktury ST3 Offshore przez inwestora zdolnego zapewnić odpowiednie portfolio projektów, nawet jeśli byłby to podmiot zagraniczny, zdecydowanie pozwoli zaangażować w proces produkcji firmy wpisujące się w definicje polskiego łańcucha dostaw - powiedział nam Jaworski.

Rocznie ST3 miała docelowo przerabiać przeszło 100 tys. ton stali, produkując w ten sposób ok. 80 fundamentów palowych i kratownicowych. Fot. mat. pras.

 

- Moim zdaniem, problem na ten moment stanowi suma ceny dyktowanej przez panią syndyk oraz szacowanego wkładu finansowego potrzebnego do przywrócenia obiektu do stanu operacyjnego, umożliwiającego realizacje zamówień. Nie bez znaczenia jest również lokalizacja, która z biegiem czasu i rozwojem technologii posadowienia wież wiatrowych traci na atrakcyjności - dodał.

Jak wskazał, upływ czasu zdecydowanie obniża potencjalną atrakcyjność w oczach potencjalnych kupców. Pojawiają się również głosy o potencjalnym demontażu infrastruktury i przeniesieniu jej bardziej na północ.

-Musimy pamiętać o dynamice rozwoju projektów morskiej energetyki wiatrowej - szczególnie w rejonie bałtyckim. W moim odczuciu, biorąc pod uwagę nakład finansowy potrzebny do szybkiego i sprawnego uruchomienia fabryki ST3, konkretne oferty - poparte biznesplanem - pojawią się na stole przy progu cenowym ok. 120-125 mln zł - podsumował Jaworski.

Zielone technologie rozwijają

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE