Trwa protest mediów w Polsce

Trwa protest mediów w Polsce

Od rana wielu nadawców medialnych i wydawnictw protestuje przeciwko zaproponowanemu przez rząd projektowi ustawy mającej nałożyć nowe opłaty na wydawców.

Protest mediów dotyczy opublikowanego przez Ministerstwo Finansów projektu ustawy o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.

Jak wyjaśniają projektodawcy:

"W związku z długofalowymi konsekwencjami pojawienia się i rozprzestrzeniania się wirusa SARS CoV-2 oraz jego wpływem na zdrowie, ustawodawca   zaproponował, żeby Narodowy Fundusz Zdrowia, z którego finansowane są świadczenia opieki zdrowotnej, zasilić dodatkowymi wpływami, których źródło stanowić będą składki  z tytułu reklamy internetowej i  konwencjonalnej.

Istotnym skutkiem zmagań polskiego społeczeństwa z konsekwencjami pandemii jest coraz szybszy transfer wielu aktywności społecznych do przestrzeni online. Przyniósł on ogromną zmianę w życiu zdrowotnym, gospodarczym i społecznym  i wygenerował nowe wyzwania, tj.  rozwarstwienie poziomu kompetencji cyfrowych,  coraz większe trudności z oceną rzetelności pojawiających się  w mediach informacji, a także utratę poczucia wspólnoty i więzi z tradycją oraz ograniczony dostęp do dóbr kultury i pomników wspólnego dziedzictwa. To także bezpośrednie skutki pandemii wirusa SARS CoV-2 wymagające szczególnej uwagi, w istotny sposób wpływające na jakość życia oraz rozwój gospodarczy i społeczny w Polsce.

Zważywszy na powyższe, wpływy ze składek z tytułu reklamy zasilą w określonej przepisami ustawy proporcji, Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz nowo utworzony Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów."

Jak tłumaczą z kolei najwięksi wydawcy w Polsce:

"Jest to po prostu haracz, uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media.

Wprowadzenie go będzie oznaczać:

1. osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, co znacznie ograniczy społeczeństwu możliwość wyboru interesujących je treści;

2. ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści. Ich produkcja daje obecnie utrzymanie setkom tysięcy pracowników i ich rodzinom oraz zapewnia większości Polaków dostęp do informacji, rozrywki oraz wydarzeń sportowych w znaczącej mierze bezpłatnie;

3. pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym. W sytuacji, gdy media państwowe otrzymują co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld zł, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł;

4. faktyczne faworyzowanie firm, które nie inwestują w tworzenie polskich, lokalnych treści kosztem podmiotów, które w Polsce inwestują najwięcej. Według szacunków, firmy określane przez rząd jako „globalni cyfrowi giganci” zapłacą z tytułu wspomnianego haraczu zaledwie ok. 50-100 mln zł w porównaniu do 800 mln zł, które zapłacą pozostałe aktywne lokalnie media."

Całą treść apelu do rządu i lista sygnatariuszy dostępna jest m.in. na stronie Pulsu Biznesu

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE