20-lecie TGE: twórcy giełdowego rynku energii w Polsce o jego historii, teraźniejszości i przyszłości 

20-lecie TGE: twórcy giełdowego rynku energii w Polsce o jego historii, teraźniejszości i przyszłości 

Budowa giełdowego rynku energii w Polsce napotykała na trudności, ale Towarowa Giełda Energii na końcu odniosła sukces. M. in. dlatego, że dziś wyznacza w sposób transparentny rynkowe ceny. Receptą na przyszłość jest ekspansja, na nowe obszary, nowe rynki i nowe usługi - zgodnie oceniali obecny i byli prezesi polskiej giełdy energii w czasie debaty z okazji 20-lecia działalności TGE.

Początki

Na początku nikt nie wierzył, że to się uda, i że cokolwiek da się uruchomić. Więc jak giełda na prawdę ruszyła, to był powód do świętowania - wspominał w czasie debaty Javier Alonso Perez, pierwszy prezes Giełdy Energii, poprzedniczki TGE, a dziś dyrektor w Enelu. Jego zdaniem, na samym początku najtrudniejszym zadaniem było przeniesienie środka ciężkości rynku energii z operatora systemu na uczestników obrotu giełdowego.

Zdaniem jednego z twórców giełdy, a później wieloletniego prezesa TGE Grzegorza Onichimowskiego, po niemal 10 latach przemian energetyka była nieco zapóźniona, dużo było w niej myślenia z czasów, gdy istniał monopolista dyktujący ceny, uzgadniane na szczeblu politycznym.

Budowa rynku energii to było przeciąganie liny między różnymi interesariuszami, zainteresowanymi takim a nie innym kształtem tego rynku. Koncepcja giełdy niezależnej od uczestników rynku, prywatnej była koncepcją słuszną, ale trudną - mówił Onichimowski.

Dla energetyki uruchomienie giełdy było takim pierwszym momentem przygotowania jej do konkurencji i myślenia o rynku. I pierwszym miejscem, gdzie pojawiło się myślenie konkurencyjne - oceniał z kolei obecny prezes TGE Piotr Zawistowski. Jak zaznaczył, na początku giełda była firmą całkowicie komercyjną, która musiała dopiero przekonać najważniejszych uczestników rynku, żeby handlowali właśnie na niej.

W kontekście świadczenia usług oderwanych od operatora systemu, TGE była trzecią giełdą w Europie, po Nordpool i giełdzie niemieckiej. A jako pierwsza zaproponowała rynek zielonej energii - przypomniał były prezes TGE Ireneusz Łazor.

Rozwój

Potem, w miarę rozwoju giełdowego rynku energii - jak mówił Zawistowski, i Regulator i państwo zaczęli dostrzegać pewne wartości w wykorzystaniu giełdy na różny sposób. Na przykład cały system wsparcia dla OZE, oparty o prawa majątkowe - zielone certyfikaty, zaprojektowano z założeniem, że będzie się nimi obracać na TGE.

Z jednej strony giełda prowadziła więc działalność komercyjną, ale z drugiej była elementem polityki energetycznej, a także miejscem realizowania niektórych celów tej polityki - ocenił Zawistowski.

Za kolejny kamień milowy rozwoju uczestnicy zgodnie wskazali powołanie własnej izby rozliczeniowej - IRGiT (Izba Rozliczeniowa Giełd Towarowych).

Uczestnicy rynku mogą być pewni, że każda transakcja będzie rozliczona. Bez sprawnie funkcjonujących rozliczeń byłoby to niemożliwe - podkreślał Łazor. Dziś duet - TGE i izba rozliczeniowa daje gwarancję bezpiecznego obrotu. Własna izba w grupie kapitałowej daje przewagę konkurencyjną - dodał.

Utworzenie Izby pozwala na rozwój, polegający na integrowaniu z giełdą kolejnych rynków, instrumentów pochodnych i towarów, można jedynie gratulować takiego kroku - ocenił Alonso Perez.

Onichimowski dodał, że polska energetyka do dziś zmaga się z wysokim stopniem koncentracji i ograniczoną konkurencją. I aby uzyskać w tych warunkach największą wartość dla rynku - transparentną cenę - wprowadzono obligo giełdowe. Ale wprowadzono je wtedy, kiedy giełda była już dochodowa, Regulator nie ratował nas w ten sposób. Znaleźliśmy swoje miejsce - podkreślał.

Dzień dzisiejszy

Jak mówił Onichimowski, dziś w dalszym ciągu w Polsce widać swego rodzaju starcie: czy idziemy w kierunku modelu tradycyjnego, tylko na miejsce dużych jednostek węglowych będziemy mieli offshore albo bloki jądrowe, czy też zaczynamy zdawać sobie sprawę, że to tak nie będzie działało, że będzie alternatywa w postaci zaopatrywania się w energię samodzielnie i uruchamiania lokalnych rynków. Giełda powinna być miejscem, gdzie o takich rozwiązaniach śmiało się dyskutuje - podkreślił.

Jak zaznaczył Łazor, 20 lat temu protestowano przeciwko powstaniu transparentnego, liberalnego rynku energii, a teraz jego uczestnicy stanęli w obronie tego rynku. Myślę, ze to najlepsza rekomendacja, że warto było, że rynek ten jest potrzebny nie tylko tym, którzy go budowali, ale też wszystkim uczestnikom - ocenił.

Jego zdaniem, warto mieć dalej rynek, który określa transparentną cenę energii elektrycznej, która później jest odnośnikiem do wielu transakcji i procesów gospodarczych. Tak samo zresztą stało się później z rynkiem gazu i wyznaczaną przez niego ceną - zauważył Łazor.

W opinii Zawistowskiego, dzisiaj mamy do czynienia z tak dużą zmianą energetyki systemowej, jakiej chyba jeszcze nie obserwowaliśmy. To jest zmiana technologiczna, która prawdopodobnie doprowadzi do kompletnej zmiany funkcjonowania energetyki, m. in. rozproszeniem produkcji - oceniał.

Dlatego, zdaniem prezesa TGE, to co do tej porty znaliśmy - prosty rynek hurtowy, socjalizujący koszty dostawy, będzie się zmieniał. Model opłaty tylko za energię stał się niewystarczający dla funkcjonowania systemu. Giełdy będą musiały się zmienić - oceniał Zawistowski.

Przyszłość

Alonso Perez przyszłość TGE widzi w prowadzonej na zasadach biznesowych ekspansji geograficznej, wprowadzeniu nowych usług i produktów.

Kto wie, czy w nowym kształcie rynku, który dopiero powstaje, najważniejsza, centralna rola nie przypadnie IRGiT - zastanawiał się Onichimowski.

A Ireneusz Łazor wskazywał, że chodzi o to, by wyprzedzać myślenie uczestników rynku i proponować rozwiązania, które na dziś mogą wydawać się trudne. Na przykład produkty, dające możliwość operatorom lokalnym zarządzania pewną niestabilnością, która może pojawić się w ich systemach.

Jednak, jego zdaniem, bez wychodzenia poza Polskę i proponowania innym uczestnikom rynku uczestnictwa jest niezbędne, żeby  za 10 lat móc powiedzieć, że TGE ma w Europie jeszcze silniejszą pozycję niż dzisiaj.

Z kolei prezes Piotr Zawistowski wskazywał na perspektywy dla regionalnego, atrakcyjnego rynku gazu. Dobrym początkiem byłoby wykorzystanie GIPL, czyli budowanego gazowego interkonektora z Litwą przez stworzeniu takiego rynku, który pozwoli wszystkim zainteresowanym zawierać transakcje w połączeniu ze zdolnościami przesyłowymi, udostępnianymi przez operatorów.

 

Rynek energii wspiera

PGE

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE