Miesiące czekania na dotacje do fotowoltaiki

Miesiące czekania na dotacje do fotowoltaiki

Po roku działania w programie Mój Prąd złożono ponad 130 tys. wniosków. To oznacza, że dwie trzecie budżetu programu zostało już zagospodarowane. Wniosków przybywa tak szybko, że na wypłatę dotacji trzeba czekać około trzech miesięcy. Lepiej nie popełniać błędu, bo wtedy czas może się znacznie wydłużyć.

Program Mój Prąd przyznaje dofinansowanie do mikroinstalacji o mocy 2-10 kW. Zasady są proste: program skierowany jest do osób indywidualnych, które zrealizowały inwestycję po 23 lipca 2019 roku i podpisały umowy kompleksowe z dystrybutorem energii. Dotacje do fotowoltaiki wynoszą maksymalnie 5 tys. zł, przy czym nie mogą przekroczyć 50 proc. kosztów kwalifikowanych - zakupu i montażu nowej instalacji. W praktyce niemal każdy, kto składa wniosek, ubiega się o maksymalną kwotę.

Wnioski złożone do 30 sierpnia tego roku opiewają na 651 mln zł, a wypłacona kwota to 339 mln zł. Po dotacje sięgnęło 131 420 osób, z czego  wypłaty dostało prawie 68 tys. To oznacza, że ponad 63 tys. wnioskodawców czeka teraz na swoje dotacje do fotowoltaiki. Budżet programu pozwoli jeszcze na przyjęcie około 69 tys. wniosków. Nabór trwa do 18 grudnia tego roku, lub do wyczerpania budżetu (1 mld zł), co powinno - według obliczeń portalu WysokieNapiecie.pl - nastąpić najpóźniej na początku przyszłego roku.

Czytaj także: Dotacje do fotowoltaiki z programu Mój Prąd skończą się. Co dalej?

Popełniłeś błąd? Poczekasz pół roku

Na samym początku funkcjonowania program szedł jak burza. Po niecałych dwóch tygodniach kwota zatwierdzonego dofinansowania przekroczyła we wrześniu ubiegłego roku milion złotych, wypłacono 390 tys. zł.  "Wysokie tempo weryfikacji wniosków i realizacji wypłat jest bezprecedensowe w historii funkcjonowania Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej." - informowano w komunikacie.

Teraz sytuacja wygląda zgoła inaczej. Dziennie wniosków spływa dwa razy więcej, a na wypłatę dotacji trzeba czekać około trzech miesięcy. Jeśli ktoś popełni we wniosku błąd, który pociąga za sobą konieczność dokonania uzupełnień lub korekt, proces ten wydłuża się do około 6 miesięcy.

Czytaj także: Ile trwa przyłączenia modułów fotowoltaicznych do sieci

Nie ma opóźnień, bo nie ma terminów

Zdecydowanie różni się regulamin pierwszego naboru i obecnie obowiązujący. O ile w ubiegłym roku jasno określono czas na rozpatrzenie wniosku (1 dzień roboczy) i skierowanie go do dofinansowania i podpisania umowy, o tyle teraz takich wymogów urzędnicy już nie nie mają. Regulamin drugiego naboru w ramach programu „Mój Prąd” nie zawiera maksymalnego terminu na rozpatrzenie wniosku o dofinansowanie. Nie można więc mówić o opóźnieniach w przyznawaniu dotacji, a jedynie o wydłużonym czasie oczekiwania.

Czytaj także: Ceny paneli fotowoltaicznych rosną po eksplozji w chińskiej fabryce

Wnioski o dotacje z programu Mój Prąd można teraz składać tylko elektronicznie. Kto nie ma takiej możliwości może zawrzeć umowę z firmą instalacyjną, której udzieli pełnomocnictwo. Na liście partnerów NFOŚiGW znajdują się 72 firmy. Każdy wniosek o dofinansowanie inwestycji składany w programie Mój Prąd jest rozpatrywany indywidualnie. Minister Klimatu zatwierdza listy beneficjentów, które potem są publikowane na stronie rządowej.

Zielone technologie rozwija

Fotowoltaikę instalują

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE