Autobusy w Paryżu na prąd lub biogaz. Wszystkie

Autobusy w Paryżu na prąd lub biogaz. Wszystkie

Stolica Francji zaczęła już wymianę całej, pięciotysięcznej, floty autobusów miejskich na pojazdy napędzane wyłącznie energią elektryczną lub biogazem. Ten ambitny plan realizują m.in. dzięki firmom z Polski. Elektryczny transport publiczny ponownie uzupełnia także elektryczny carsharing, który przetestowaliśmy podczas eRajdu.

Jedziemy pod wskazany adres w centrum Paryża, ale im bardziej zbliżamy się do celu, tym większych nabieramy podejrzeń, że wpisaliśmy zły adres w nawigacji. Wąziutkie uliczki otoczone kamienicami w samym środku metropolii nie zapowiadają, że zbliżamy się do zajezdni w której obsługiwanych jest niemal dwieście autobusów.

Dopiero szeroki wjazd na parking pod jedną z kamienic rozwiewa nasze wątpliwości. W środku blisko setka autobusów, które czekają na wyjazd i kolejnych kilkadziesiąt miejsc czekających na powrót pojazdów, które wożą w tym momencie paryżan. Przy wielu stanowiskach stoją stacje ładowania. Dostarczyły je dwie firmy: francuski Comec i polska Ekoenergetyka.

Wita nas Vincent Grasset z RATP, czyli paryskiego przewoźnika – jednej z największych firm transportu miejskiego w Europie. Szef utrzymania taboru na zajezdni Montrouge chwilę zachwyca się elektrycznym porsche, którym przyjechaliśmy i oferuje, że możemy go podładować na jednym z wolnych stanowisk. Autobusy korzystają bowiem z tych samych standardów ładowania, co nasze auto – CCS2 – i ładują się niewiele wolniej (z mocą 100-150 kW). Po chwili taycana otacza już wianuszek pracowników zajezdni, więc pokazujemy im auto i robimy kilka rundek z kolejnymi osobami.

To jedna z dwóch pierwszych zajezdni w Paryżu, w której stacjonują autobusy elektryczne. Powód jest prostu – obsługuje kursy po ścisłym centrum miasta, a od tego obszaru Paryż zaczyna wymianę autobusów na elektryczne. − Elektromobilność to kluczowy element strategii rozwoju RATP. To jest jedna z dwóch zajezdni, które już dziś wykorzystują autobusy elektryczne. Do 2025 roku połowa naszej floty autobusowej będzie elektryczna. Mówimy więc o 2500 autobusach napędzanych elektrycznością, a druga połowa będzie z silnikami wykorzystującymi biogaz – tłumaczy nam Vincent Grasset. – Tak więc w ciągu kilku lat cała flota niemal 5 tys. autobusów w Paryżu i regionie będzie już ekologiczna – dodaje.

Ekoenergetyka z Zielonej Góry, dostarczająca RATP ładowarki do autobusów, to dziś już jeden z czterech największych dostawców tego sprzętu na świecie. Skutecznie konkuruje już z takimi gigantami jak ABB i Siemens.

Ekoenergetyka: od garażu po światowego potentata

− Zaczynaliśmy dziesięć lat temu od zbudowania terminala do ładowania samochodów elektrycznych o mocy 3,5 kW. W 2009 roku otrzymaliśmy pierwszą ofertę na sprzedaż ładowarki, a już rok później zainstalowaliśmy pierwszą naszą stację w Niemczech. Potem były pierwsze targi w Hanowerze, po których posypały się zamówienia – opowiadał nam historię rozwoju Ekoenergetyki Bartosz Kubik, jej współtwórca i prezes. – W tym czasie prototypownię mieliśmy na podwórku, a montaż odbywał się w piwnicy Uniwersytetu Zielonogórskiego, gdzie dostaliśmy pokój w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości – wspominał.

− Pierwszą stację szybkiego ładowania DC zbudowaliśmy dla Solarisa, której elektryczny autobus woził gości w Poznaniu w czasie Euro 2012. To była pierwsza szybka stacja ładowania autobusów w Europie. Nie mieliśmy jednak zupełnie środków, więc produkowaliśmy ładowarki do jachtów, aby się utrzymać, a miejsce pod biura dostaliśmy dzięki pomocy prezydenta Zielonej Góry w budynku należącym do miasta. Przetrwaliśmy jednak ten okres i w 2014 roku wygraliśmy przetarg na dostawy ładowarek do autobusów elektrycznych w Berlinie, a rok później w Dreźnie i Barcelonie – wylicza Kubik. Dziś jego firma jest już obecna w wielu państwach Europy i startuje w przetargach na dostawy takich ładowarek m.in. w Zatoce Perskiej.

Umowę z paryskim RATP podpisała także inna polska firma – Solaris. Producent autobusów z Bolechowa, sprzedał tam pierwszy swój autobusów elektryczny i liczy na dużo więcej.

Wodorowe czy elektryczne? Nierówna walka w krótkim czasie

Paryż się elektryzuje

Na ulicach Paryża przybywa jednak nie tylko elektrycznych autobusów. W mieście do niedawna funkcjonował największy na świecie system carsharingu oparty wyłącznie na autach elektrycznych. W usłudze Autolib można było wynajmować na minuty z baz ładowania, rozmieszczonych w wielu punktach miasta, małe, tanie pojazdy BlueCar, produkowane głównie z myślą o tej usłudze. Koncernowi Ballore nie udało się jednak nigdy osiągnąć rentowności projektu, a Paryż i okoliczne miasta nie chciały już do niego dokładać.

Jego miejsce zajęły jednak inne usługi carsharingowe stworzone przez koncerny motoryzacyjne i oferujące wyłącznie auta elektryczne: Daimlera i BMW (ShareNow/Car2Go ze smartami), Renault (Zity z renault ZOE) i PSA (Free2Move z peugeotami iOn i ctroenami C-Zero). Chcieliśmy przetestować wszystkie trzy usługi, aby porównać je do Autolib, które testowaliśmy przed dwoma laty. Niestety, w Car2Go nie mogliśmy założyć konta jako Polacy, czyli mieszkańcy państwa w którym nie ma tej usługi, z kolei aplikacja Zity nie uruchamiała się na telefonie. Pozostała nam więc oferta koncernu PSA.

Usługa Free2Move funkcjonuje w modelu free floatingu. Auta można więc wynajmować i zwracać w ramach strefy obejmującej dużą część miasta, a nie w konkretnych lokalizacjach z ładowarkami, co było znacznym ograniczeniem w przypadku bazowego modelu funkcjonowania Autolib. PSA zaoferowało też dużo korzystniejsze stawki – 39 centrów za minutę, 9 euro za godzinę i 60 euro za dzień. System działa też w końcu w całości przez aplikację, bez konieczności drukowania sobie w jednym z paryskich kiosków karty RFID, co jest znacznym ułatwieniem dla nowych użytkowników.

Stworzona przez PSA oferuje jednak, podobnie jak Autolib, auta skonstruowane niemal dekadę temu, z niewielkimi bateriami i słabo wykończone. Auta odpala się ponadto fizycznymi kluczykami, czekającymi w stacyjce, co może być sporym kosztem dla operatora usługi (często będą ginąć). Nie zmieniło się też niestety podejście paryżan do aut – wciąż często są dewastowane (jedno z aut, które chcieliśmy wynająć miało np. wybitą szybę).

Tysiące aut elektrycznych znikną z Paryża. To lekcja dla Polski

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – ogromna sieć ładowarek AC po poprzednim systemie carsharingu pozostała na ulicach Paryża i służy dziś do ładowania aut elektrycznych używanych przez mieszkańców i lokalne firmy, ułatwiając elektryfikację transportu w mieście.

My nie skorzystaliśmy jednak z żadnej z tych ładowarek, bo tuż pod Paryżem czekała na nas ultraszybka stacja Ionity, gdzie doładowaliśmy taycana po wyjeździe z zajezdni Montrouge w ciągu 15 minut i ruszyliśmy dalej na południowy zachód Europy.

E-mobilność napędza

Zobacz także...

New Energy Forum

Redakcja WysokieNapiecie.pl

Europejski Zielony Ład (EZŁ) to olbrzymia szansa dla rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ale również spore wyzwanie. 16 września podczas New Energy Forum – wydarzenia...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE