Jak Polska wydaje unijne euro na cele klimatyczne

Jak Polska wydaje unijne euro na cele klimatyczne

Polska w kolejnej unijnej perspektywie finansowej dostanie ponad dwa razy więcej pieniędzy na działania związane z klimatem. Do tej pory energetyka musiała się zadowolić małym kawałkiem unijnego tortu, czy tym razem wywalczy więcej?

W nowym budżecie unijnym ochrona klimatu zyskała na znaczeniu a  Polska dostanie ponad dwa razy więcej funduszy niż w obecnej perspektywie na cele klimatyczne. Umowa partnerstwa z UE na okres 2021-27 dopiero powstaje, nie ma więc szczegółów podziału 50 mld euro, które powinny trafić na cele klimatyczne. Można się spodziewać, że sporą część tej kwoty wydadzą rolnicy, duża pula trafi na transport, a w energetyce Polska postawi na kogenerację oraz termomodernizację budynków.

Fundusze unijne w latach 2014-20

Zgodnie z założeniami zawartymi w Umowie Partnerstwa na lata 2014-2020, Polska przeznacza 20 proc. środków na cele klimatyczne. To uśredniona wartość w ramach realizacji programów operacyjnych Polityki Spójności, Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, Programu Operacyjnego Rybactwo i Morze, instrumentu Connecting Europe Facility oraz I filara Wspólnej Polityki Rolnej. Ogólna kwota przeznaczona na cele klimatyczne w obecnej perspektywie wynosi ok. 23 mld euro. Do unijnych pieniędzy dochodzi jeszcze krajowe współfinansowanie.

Czytaj także: Zupełnie nowy klimat budżetowy w UE

Nasz kraj przeznacza z tej sumy ponad 40 proc. na działania w rolnictwie. Polscy rolnicy dostają z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na inwestycje wpisujące się w ochroną klimatu prawie 3,4 mld euro. Jeszcze więcej pieniędzy znalazło się w tak zwanym pierwszym filarze, z którego finansowane są płatności bezpośrednie do gruntów. Tu na "praktyki rolnicze korzystne dla klimatu i środowiska – zazielenienie" Polska zarezerwowała ok. 30 proc. koperty narodowej czyli ok. 6 mld euro.

Wydatki idą jak burza...

Zgłaszanie projektów na cele klimatyczne idzie nam dobrze, a nawet bardzo dobrze. "Na koniec 2018 roku wartość wniosków o dofinansowanie w ramach celu klimat i zrównoważone wykorzystanie energii wyniosła ok. 133 mld zł, z czego wkład UE – 80,2 mld zł" - czytamy w sprawozdaniu z umowy partnerstwa za 2018 r. Więcej szczegółów nie podano. Nie ma jeszcze takiego sprawozdania na 2019 rok.

Czytaj także: Europejscy rolnicy też mają ratować klimat

Można za to poczytać na bieżąco, jak są wydawane pieniądze na inwestycje z funduszy europejskich. Sprawdziliśmy więc wartość umów dotyczących przejścia na niskoemisyjną gospodarkę w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko (POiŚ) oraz programach regionalnych. Do początku lipca tego roku podpisano umowy dotyczące projektów o wartości 66 mld zł, do których wkład unijny wyniesie 38 mld zł. Najwięcej pieniędzy pochłaniają tu działania dotyczące niskoemisyjnego transportu (32 mld zł), w tym wymiana taboru, inteligentne zarządzanie ruchem, budowa ścieżek rowerowych i pieszych.

Wartość projektów w energetyce to ok. 16 mld zł, drugie tyle dają projekty związane z poprawą efektywności energetycznej. Wśród inwestycji POIiŚ najwięcej środków idzie na termomodernizację budynków publicznych, w drugiej kolejności – na kogenerację gazową i biomasową.

Polska zarezerwowała na adaptację do zmian klimatu 1,2 mld euro, głównie na działania w sektorze wodnym. Według obliczeń portalu Wysokienapiecie.pl zawarte umowy przekraczają 7,5 mld zł, z czego UE zapewni 4,4 mld zł.

Ale efekty nie idą w parze...

Unijne pieniądze powinny przyczynić się do redukcji emisji CO2, wzrostu udziału odnawialnych źródeł energii i poprawy efektywności energetycznej - czyli celów pakietu energetyczno-klimatycznego, jakie Polska ma spełnić do 2020 r.  Skala interwencji jest jednak ograniczona. Wszystkie trzy cele energetyczno-klimatyczne są zagrożone.

Czytaj także: UE jest gotowa współfinansować naszą transformację energetyczną

W 2018 roku udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto wyniósł w Polsce zaledwie 11,28 proc., co jest  wynikiem gorszym niż w 2014 r. Jest to też znacznie poniżej obowiązkowego dla Polski celu na 2020 r., który wynosi 15 proc. Realizacja celu oszczędności energii nie wygląda lepiej. Cel zużycia energii pierwotnej 96,4 mtoe został przekroczony trzy lata temu. W 2018 roku poziom ten wyniósł ponad 101 mtoe. Polska przekroczyła także dopuszczalne emisje gazów cieplarnianych, co pokazały dane z sektorów nieobjętych europejskim systemem handlu prawami do emisji CO2.

Rząd dopiero w 2023 roku, zgodnie z zasadą n+3, będzie tłumaczył się z nieosiągnięcia celów, więc jest szansa, by do tego czasu nadrobić zaległości chociażby w OZE. W przypadku dwóch pozostałych celów spadek nastąpiłby prawdopobnie tylko przy załamaniu wzrostu gospodarczego.

Wydanie pieniędzy na cele klimatyczne w przyszłej perspektywie finansowej nie powinno być trudne, ale warunek podstawowy jest taki, by były to dotacje, bo jak dotąd instrumenty zwrotne nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. W przypadku energetyki ogromne zapotrzebowanie na dotacje do inwestycji jest w ciepłownictwie. To właśnie wysokosprawna kogeneracja ma obecnie najkorzystniejszą relację poniesionych nakładów do osiągniętych redukcji emisji CO2. W rolnictwie też można bardziej zmobilizować gospodarstwa do działań. Bruksela chce położyć większy nacisk na inwestycje w OZE.

Wyzwaniem - jak zwykle - pozostaje transport, gdzie Polska będzie musiała mocno ograniczyć emisje gazów cieplarnianych. Tu unijne fundusze płyną szerokim strumieniem, ale w nowej perspektywie powinny zostać znacznie lepiej zaplanowane.

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE