Zupełnie nowy klimat budżetowy w Unii Europejskiej

Zupełnie nowy klimat budżetowy w Unii Europejskiej

Po raz pierwszy w historii jedna trzecia środków z unijnego budżetu na lata 2021-27 będzie przeznaczona na ochronę klimatu. Ok. 50 mld euro wydanych przez Polskę na ten cel do 2027 r. będzie miało olbrzymi wpływ także na polską energetykę

To były najdłuższe negocjacje finansowe w historii – po 90 godzinach bardzo twardych rozmów, podczas których liderzy nie szczędzili sobie uszczypliwości, osiągnięto kompromis.

Powtórzmy najważniejsze liczby – unijny budżet wyniesie 1,824,3 biliona euro, z czego 1,084 biliona przypadnie na „zwykłe” planowanie, w ramach tzw. Wieloletnich Ram Finansowych (MFF). Dodatkowe 750 mln euro to specjalny fundusz na odbudowę gospodarki po koronawirusowym kryzysie. Pieniądze te –po raz pierwszy w historii – pożyczy na rynkach finansowych Komisja Europejska.

Mateusz Morawiecki i Viktor Orban w trakcie lektury kolejnej wersji konkluzji szczytu.

Dla Polski oznacza to zastrzyk w wysokości 139.4 mld euro dotacji oraz 34,2 mld euro niskooprocentowanych pożyczek. W sumie ok. 775 mld zł.

Ale w tym olbrzymim worku z pieniędzmi zaszyta jest także polityka klimatyczna. 30 proc. środków z obu źródeł – zarówno z budżetu jak i funduszu odbudowy- ma być przeznaczone na cele związane z klimatem. Ten wskaźnik  znajdzie się także w „odpowiednich celach” unijnej legislacji sektorowej a wszystko ma się zgadzać z unijnymi planami klimatycznymi na 2030 r, które jednak wciąż czekają na rewizję.

To nie koniec klimatycznych zobowiązań. Wszystkie wydatki UE mają kierować się zasadą „nie szkodzić klimatowi”, opracowana zostanie także „skuteczna metoda monitoringu” oraz procedura na wypadek gdyby osiągano w kwestii klimatycznych wydatków „niewystarczający postęp”.

Przeczytaj także:  Co oznacza unijne prawo klimatyczne dla polskiej energetyki?

Fundusz sprawiedliwy, ale mniej

Ofiarą cięć padł m.in. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji (JTF). Fundusz miał posłużyć wsparciu regionów uzależnionych od węgla. Zamiast 40 mld euro zostało 10 mld. Polska jako kraj najbardziej „węglowy” może liczyć maksymalnie na 3,5 mld, zamiast 8 mld. Wprowadzono też bardzo dwuznaczny zapis głoszący, że kraje, które nie zaakceptowały unijnego celu neutralności klimatycznej do 2050 r. będą miały prawo tylko do połowy pieniędzy z funduszu, a resztę dostaną jak zaakceptują.

Przeczytaj także: UE jest gotowa współfinansować naszą transformację energetyczną – co na to polski rząd?

Polski rząd może zasadnie twierdzić, że przecież się zgodził na unijny cel, tylko nie zadeklarował, że Polska będzie neutralna klimatycznie w 2050 r. (innymi słowy pozostałe kraje muszą się bardziej postarać), ale wydaje się, że Bruksela będzie naciskać na inną interpretację. Prawdopodobnie przepisy zostaną doprecyzowane przy uchwalaniu kolejnych unijnych dyrektyw dotyczących JTF.

Funduszu trochę szkoda, ale trzeba pamiętać, że „oszczędna piątka”  (kraje skandynawskie plus Holandia i Austria) naciskała na cięcia budżetowe oraz rabaty w swoich składkach do unijnej kasy. Gdzieś trzeba było więc ciąć. Jeśli Fundusz ostałby się w pierwotnej wersji, to oszczędności trzeba by poszukać w innych pozycjach budżetu, np. w polityce spójności. Czy dla Polski byłoby to lepsze? Można powątpiewać.  JTF będzie nowym funduszem, nie ma jeszcze uchwalonych przepisów dotyczących procedur, dopiero trzeba będzie nauczyć się wydawać pieniądze. Gotowych projektów jest niewiele, a czasu na ich przygotowanie brakuje. Jeśli polskie regiony górnicze zdołałyby wydać te 4 mld euro, to i tak byłby spory sukces.

Jak wydać 50 mld euro?

Ale  dużo ważniejsza jest inna kwestia – czy Polska w ogóle zdoła wydać do 2027 r. 50 mld euro na cele związane z klimatem. Nie sposób dziś na to pytanie odpowiedzieć. Na pewno najtrudniej będzie pozyskać pieniądze na duże projekty energetyczne, bo ich przygotowanie zajmuje najwięcej czasu. Wydaje się, że najbardziej skorzystają mniejsze projekty, związane z efektywnością energetyczną, m.in. modernizacja budynków. Na pewno beneficjentem będzie niskoemisyjny transport, zwłaszcza kolej. Potężny impuls rozwoju mogą dostać sieci energetyczne, a także programy ograniczenia smogu i rozwoju energetyki prosumenckiej. Olbrzymi zastrzyk na inwestycje w efektywność energetyczną i własne źródła energii, przede wszystkim odnawialne,  dostaną też polskie przedsiębiorstwa.

Przeczytaj także: Polski przemysł może mocno ograniczyć zużycie prądu

Pieniądze z unijnego budżetu i inwestycje z nimi związane będą bardzo szybko transformować polską energetykę, zupełnie niezależnie od tego, jak bardzo polski rząd chciałby zachować jej obecną strukturę.

Premier Mateusz Morawiecki ma rację, że ten budżet otwiera nowy rozdział w historii Polski. Ale dla górnictwa i energetyki węglowej będzie to rozdział ostatni. W kolejnym budżecie po 2027 r. zostanie do napisania już tylko epilog.

Przeczytaj także: Jeden z najbogatszych Polaków wchodzi w panele fotowoltaiczne

Rynek energii wspiera

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE