Menu
Patronat honorowy Patronage

Więcej gazu przez Cieszyn: wspólny polsko-czeski plan.

Zgodnie z ostatnimi ustaleniami operatorów przesyłowych gazu: Gaz-Systemu i czeskiego Net4Gas, nie będzie nowego interkonektora. Zamiast pozostającego od lat w sferze planów gazociągu STORK II, rozbudowany ma zostać istniejący - przez Cieszyn. 

Taki wnioski płyną z oceny zapotrzebowania rynku na zdolności przesyłowego gazu na granicy polsko-czeskiej. Obaj operatorzy- zgodnie z regulacjami europejskimi – przeprowadzili ją latem 2019 r. Efektem oceny jest dokument, który operatorzy przekazali do konsultacji z potencjalnie zainteresowanymi.

Jak podkreśliły Gaz-System i Net4Gas, w ramach badania rynku zgłoszone zostało niewiążące zapotrzebowanie na zdolności przesyłowe odpowiadające nieco ponad 1 mld m sześc. gazu rocznie w kierunku z Polski do Czech.

Tymczasem istniejące od 2011 r. połączenie przez Cieszyn umożliwia ciągły przesył z Czech do Polski wolumenu rzędu 0,5 mld m sześc. rocznie. Przy czym techniczna przepustowość zależy od pory roku – w sezonie zimowym (październik-kwiecień) jest ponad 6,5 raza większa niż w letnim. W praktyce wykorzystanie interkonektora  jest nieregularne.

W odpowiedzi na badanie rynku Gaz-System i Net4Gas przeprowadziły odpowiednie analizy techniczne uruchomienia dwukierunkowej i dwa razy większej zdolności przesyłu gazu. 

Przedsięwzięcie po stronie czeskiej będzie wymagało budowy ok. 60 km nowego gazociągu Libhošť-Třanovice, który zdubluje istniejącą rurę. Dodatkowo niezbędna będzie budowa nowej tłoczni – dwóch kompresorów wraz z rezerwą, obsługującej oba gazociągi.

Czytaj także: Świat inwestuje w wodór. To on zastąpi gaz ziemny

Koszt budowy gazociągu czeski operator oszacował na 93 mln euro, a tłoczni na prawie 43 mln euro. Net4Gas ocenił też, że uruchomienie tych elementów mogłoby nastąpić pod koniec 2027 r.

Po polskiej stronie Gaz-System ustalił, że konieczna będzie budowa 53 km odcinka gazociągu Skoczów-Komorowice-Oświęcim. Dla zapewnienia efektywnego przepływu w obu kierunkach niezbędna też będzie budowa dodatkowego kompresora w tłoczni w Kędzierzynie. Polski operator zastrzegł jednak, że rozbudowa tłoczni w Kędzierzynie nie jest integralną częścią całego projektu, a jej harmonogram nie jest sztywno związany z harmonogramem rozbudowy zdolności przesyłowych. Ten – według Gaz-Systemu – zamyka się w 60 miesiącach, a pod koniec 2026 r. polski system powinien być już gotowy na możliwość przesyłu dodatkowych ilości gazu.

Gaz-System oszacował, że budowa nowego gazociągu będzie kosztować 62,5 mln euro, a rozbudowa tłoczni w Kędzierzynie – 12,5 mln euro. W sumie więc cały projekt powinien kosztować nieco ponad 210 mln euro. A pierwsze aukcje produktów rocznych na nowym gazociągu mogłyby się odbyć w połowie 2021 r.

Czytaj także: Od Nowego Roku Gaz-System dalej operatorem na Jamale

Wygląda na to, że po wielu latach zawieszenia ostatecznie zarzucono projekt nowego, dużego interkonektora z Czechami, nazywanego STORK II. Miał mieć zdolność przesyłową rzędu kilku mld m sześc. rocznie i stanowić fragment gazowego korytarza Północ-Południe. Jednak od kilku lat strona polska skarżyła się, że projekt nie napotyka na zainteresowanie ze strony prywatnego Net4Gas. Rozbudowa Cieszyna wygląda więc na jakiś kompromis między STORK II, a niczym.

W Polsce zużywamy już ponad milion ton biopaliw. To one pomagają obniżyć emisje w transporcie. W najbliższych tygodniach wejdzie w życie nowe rozporządzenie, które pomoże w "zazielenieniu" oleju napędowego na polskich stacjach.
samochody
Wyłącznie szybkie i ultraszybkie ładowarki, kawiarnia z ekranami pokazującymi poziom naładowania baterii, nowoczesny wystrój i sala VIP wyłącznie dla kierowców aut elektrycznych, a w przyszłości też wodorowych – tak będą wyglądać stacje ładowania e-samochodów budowane przez polską Ekoenergetykę. Pierwsza z nich ruszyła w Zielonej Górze.
Rodziny korzystające z rekompensat za podwyżki cen energii elektrycznej mają dostać średnio ok. 100 zł zapomogi za 2020 rok. Koszty stworzenia systemu informatycznego i obsługi tych klientów będą jednak kosztować blisko 300 mln zł. W Polsce od lat istnieje już mechanizm dopłat do rachunków za prąd, który można wykorzystać za darmo, ale rząd nawet o nim nie wspomniał.