100 lat temu powstało Stowarzyszenie Elektryków Polskich

100 lat temu powstało Stowarzyszenie Elektryków Polskich

Dokładnie 9 czerwca 1919 roku pionierzy polskiej elektrotechniki założyli stowarzyszenie, które urosło w czasie XX-lecia, przetrwało okupację i PRL, a dziś świętuje swoje stulecie. Z tej okazji przypominamy sylwetkę jednego z założycieli SEP i jego prezesa – Kazimierza Szpotańskiego. To jego aparaty odliczały zużycie energii niemal wszystkim odbiorcom elektryczności przedwojennej Polski – co przypominamy na kartach „Wieku energetyków”.

Urodzony w 1887 roku we Włocławku Szpotański kształcił się i rozpoczynał karierę zawodową podobnie jak większość wybitnych Polaków zajmujących się elektroenergetyką w tamtych czasach, takich jak Drewnowski, Dzieślewski, Fryze, Gayczak, Hoffmann, Kühn, Mościcki, Narutowicz, Regulski czy Sokolnicki.

Niemal wszyscy oni jeszcze podczas zaborów studiowali na politechnikach w Niemczech lub Szwajcarii. Wielu z nich rozpoczęło kariery zawodowe w największych firmach zajmujących się elektrotechniką w tamtym czasie – Siemensie, Schuckercie lub AEG. Biegle władali kilkoma językami. Tłumaczyli zagraniczne artykuły dotyczące technologii, zarządzania, marketingu i ekonomii energetyki. Dobrze znali i rozumieli trendy technologiczne i znaczenie modernizacji przemysłu dla utrzymania niepodległości swojej ojczyzny. Marzyli, że pewnego dnia Polska dorobi się swojego przemysłu elektrotechnicznego i poziomu elektryfikacji Zachodu.

Delegacja elektryków polskich u Prezydenta RP na Zamku Królewskim w Warszawie. Od lewej: Prezydent RP Ignacy Mościcki, inż. Kazimierz Szpotański, inż. Alfons Hoffman, inż. Józef Podoski [ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego]

Taka możliwość pojawiła się w 1918 roku, gdy Rzeczpospolita odzyskała niepodległość. Dla młodego państwa niezwykle ważne były nie tylko postępy w elektryfikacji i gonienie w tym względzie Zachodu, czy choćby Czechosłowacji, ale także, aby jak najwięcej z tych kosztownych inwestycji budowało krajową gospodarkę. Jak tłumaczył to Szpotański, „osiągnięcie prawdziwej niepodległości poprzedzić musi podniesienie całego Narodu, a więc każdego Polaka, podniesienie cywilizacyjne i kulturalne, co możliwe jest jedynie przy równoczesnym zdobyciu mocnej pozycji gospodarczej w świecie”.

Taki cel przyświecał Kazimierzowi Szpotańskiemu, gdy cztery dni po odzyskaniu niepodległości otwierał w Warszawie Fabrykę Aparatów Elektrycznych (FAE). W ciągu kilku lat z warsztatu zatrudniającego dwie osoby, FAE K. Szpotański i S–ka urosła do prawdziwej fabryki. Kolejne, coraz bardziej zaawansowane technologicznie produkty zdobywały polski rynek. Biznesowi nie zagroził nawet wielki kryzys. FAE zaczęła bowiem produkować wówczas liczniki energii elektrycznej, a odbiorców energii, pomimo kryzysu i spadającego zużycia, stale przybywało. W 1932 roku FAE miała już 70 proc. udziału w tym rynku.

W dalszym jej rozwoju pomógł inwestor finansowy z Francji, który objął większość udziałów w FAE. Dzięki dokapitalizowaniu spółka zbudowała nowe laboratoria najwyższych napięć, przygotowując się do budowy pierwszej w Polsce linii o napięciu 150 kV. Jej produkty przed wojną były wielokrotnie nagradzane na świecie. Ostatni raz w 1939 roku w Nowym Jorku. Fabryka zatrudniała wówczas 1,5 tys. pracowników.

Na wniosek premiera Eugeniusza Kwiatkowskiego w 1937 roku Kazimierz Szpotański został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Reklama FAE z lipca 1939 roku zamieszczona w Przeglądzie Technicznym

Szpotański cały czas utrzymywał silne związki z polską nauką, przyjaźnił się ze znakomitymi profesorami tamtych czasów: Drewnowskim, Pożaryskim i Obrąpalskim, działał w Stowarzyszeniu Elektryków Polskich. W 1938 roku został wybrany prezesem SEP, a następnie jego I wiceprezesem, ale ze względu na wybuch wojny de facto kierował pracami stowarzyszenia do 1946 roku.

Podczas okupacji w fabryce Szpotańskiego (pod niemieckim zarządem) i prywatnym domu wciąż odbywały się konspiracyjne spotkania, na których powstawały m.in. plany elektryfikacji powojennej Polski w perspektywie do 1960 roku. Ich współautorem był Włodzimierz Szumilin, odpowiedzialny za budowę linii Rożnów–Warszawa.

Ze względu na ograniczenia w dostawach paliwa podczas okupacji fabryka Szpotańskiego w Międzylesiu zamieniła napęd dwóch ciężarówek na elektryczny. Za szoferką widoczna jest bateria akumulatorów

Podczas okupacji dzięki dokumentom wydawanym przez jego fabrykę zesłania do obozów uniknęło wielu członków podziemia. Pod fikcyjnym nazwiskiem ukrywał się u niego także Alfons Hoffmann. On sam trafił na Pawiak w 1942 roku. W jego zwolnieniu na początku 1943 roku pomógł niemiecki zarządca fabryki, pisząc do Gestapo, że Szpotański jest w fabryce niezbędny.

W 1945 roku wrócił do znacjonalizowanej już fabryki. Dwa lata później został z niej zwolniony. W 1949 roku otrzymał zakaz zajmowania stanowisk państwowych, a w 1950 roku został wyrzucony ze swojego domu, który został zburzony. W 1951 roku, dzięki staraniom kolegów elektryków, otrzymał stanowisko naczelnego specjalisty–elektryka w Centralnym Zarządzie Biur Projektów Budownictwa Przemysłowego. Po odwilży, otrzymał w 1959 roku Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Rok później przeszedł na emeryturę.

Zmarł w 1966 roku. Trzy lata później SEP nadał mu pośmiertnie tytuł członka honorowego. W 1998 roku upadający już ZWAR, którego częścią była dawna FAE, kupił szwajcarski koncern ABB. Na terenie dawnej fabryki Szpotańskiego w Międzylesiu mieści się dziś jego krajowa centrala.

Jego syn, Jacek Szpotański (1927-2019) był prezesem Stowarzyszenia Elektryków Polskich w latach 1981–1987 i 1990–1994.

Artykuł jest fragmentem książki "Wiek energetyków. Opowieść o ludziach, którzy zmieniali Polskę" wydanej w 2018 roku przez WysokieNapiecie.pl i dostępnej w sprzedaży tutaj.

Zobacz więcej artykułów poświęconych "Wiekowi energetyków"

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE