Menu
Patronat honorowy Patronage

Co sprawdzi prokurator w Kompanii Węglowej

Od sierpnia KW sprzedaje węgiel Polskiej Grupie Energetycznej po 9,76 zł za gigadżul. I właśnie tę cenę odwołany wiceprezes spółki Wojciech Kotlarek uznał za przestępstwo

Od sierpnia KW sprzedaje węgiel Polskiej Grupie Energetycznej po 9,76 zł za gigadżul. I właśnie tę cenę odwołany wiceprezes spółki Wojciech Kotlarek uznał za przestępstwo

Zawiadomienie Kotlarka w tej sprawie jest w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach od 2 września 2013 r. Kilka dni temu prokuratura wszczęła postępowanie. Po ujawnieniu przez „Dziennik Gazetę Prawną”, że Kotlarek złożył wniosek, do dymisji podała się szefowa Kompanii Joanna Strzelec Łobodzińska. Krótko potem odwołany został także Kotlarek.

Złożenie przez niego wniosku do prokuratury było kompletnym zaskoczeniem. Chodzi przecież o umowę  Kompanii Węglowej z Polską Grupą Energetyczną podpisaną w obecności samego premiera Donalda Tuska.

Dzięki tej umowie wedle zapewnień PGE miała się poprawić opłacalność wartej 11 mld zł inwestycji w nowe bloki Elektrowni Opole. Umowie przyklasnęli zarówno premier jak i wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz. A mimo to Kotlarek zdecydował się zawiadomić o przestępstwie.

Górniczy gigant na krawędzi

Sytuacja Kompanii jest bardzo trudna. Ceny węgla z Kompanii były niekonkurencyjne, spółka nie była w stanie wygrywać przetargów i węgiel  trafiał na zwały. Było go już tak dużo, że ledwo mieścił się na zwałach. Węgla było już tak dużo, że ledwo mieścił się na zwałach. W tym roku kończą się umowy podpisane z elektrowniami, a spółki energetyczne domagają się obniżek cen, bo spadają również ceny prądu.

Oprócz umów długoterminowych energetycy mogą kupować węgiel bezpośrednio od Kompanii w kontraktach bieżących. A na początku 2013 r. ceny węgla ze zwałów były tak niskie, że energetykom opłacało się wypowiadać długoterminowe umowy i kupować węgiel w transakcjach bieżących. Wprawdzie płaciły za to kary, ale kwota tychże była i tak niższa od oszczędności.

Kompania musiała się zgadzać na renegocjację kontraktów. To tylko pogarszało jej sytuację. W rezultacie miała 319 mln zł strat na pierwsze półrocze. Jej sytuacja jest fatalna – ma problemy z płynnością, płaci kontrahentom po 4 miesiącach. Nie ma żadnego zatwierdzonego planu restrukturyzacji.

Węgiel za drogi czy za tani?

Kompania chce aby energetycy zgodzili się kupować więcej węgla jeszcze w tym roku. Poza tym dobrze by było gdyby zgodzili się kupować ilości węgla z 2013 r. (po tych samych cenach) także w kolejnych latach. Tymczasem energetycy chcą obniżenia cen węgla. Domagała się tego także PGE. Pod koniec lipca 2013 r. zaczęła się kołomyjka z budową nowych bloków elektrowni Opole. Prezes PGE Krzysztof Kilian wiosną przekonał premiera, że inwestycja się nie spłaci i trzeba z niej zrezygnować. Ale pod wpływem protestów w regionie oraz nalegań resortu gospodarki Tusk zmienił zdanie. W PGE zaczęto zatem kombinować jak poprawić rentowność inwestycji. Gdyby tak udało się obniżyć ceny węgla dla elektrowni, wówczas, przynajmniej na papierze, poprawiłaby się jej rentowność.

Na początku sierpnia Kompania i PGE doszły do porozumienia. Podpisano trzy umowy. Pierwsza dotyczy sprzedaży węgla do istniejących elektrowni PGE. Kompania chciała żeby PGE kupowała 5 mln ton rocznie przez 5 lat po 12 zł za gigadżul. W trakcie negocjacji ustalono jednak, że węgla będzie mniej – między 3 a 4 mln ton. Wiadomo też, że cena będzie niższa, a PGE będzie mogła wypowiedzieć umowę po 1,5 roku.

O drugiej umowie – na sprzedaż węgla do nowych bloków elektrowni Opole w zawiadomieniu nie ma mowy. Decydujące znaczenie ma trzecia umowa. Na żądanie PGE Kompania zgodziła się obniżyć od sierpnia cenę węgla sprzedawanego w tym roku z 12,55 zł za gigadżul do 9,76 zł. Taka cena będzie aż do końca roku. I to właśnie jest według naszych informacji clou zawiadomienia Kotlarka.  Miał stwierdzić, że  nie wolno podejmować decyzji , które mogą w przyszłości polepszyć sytuację spółki, ale na razie jedynie ją pogarszają. Z zawiadomienia wynika, że straty Kompanii wskutek podpisania umowy sięgną 124 mln zł.

Czy tak jest rzeczywiście? Kompania i PGE twierdzą zgodnie, że zarzuty są absurdalne. – Nie mogę komentować szczegółów, ale umowa jest korzystna dla obu stron – powiedział nam prezes PGE Krzysztof Kilian. – Pan Kotlarek nawet nie uczestniczył w podpisywaniu umowy, bo był na urlopie – dziwi się rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej.

Ze Zbigniewem Kotlarkiem nie udało nam się wczoraj skontaktować. Informacji nie udziela także prokuratura, nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Kotlarek został już przesłuchany.

Cena poniżej 10 zł za gigadżul nie jest już niczym niezwykłym. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że taką dostał też na początku roku największy klient Kompanii – Tauron, więc PGE nie chciało być gorsze.

Co będzie dalej z Kompanią?

Decyzja prokuratury o wszczęciu postępowania nie ułatwi ratowania Kompanii, która stoi nad przepaścią. „Największa firma węglowa w Europie” jak dumnie mówi o sobie Kompania Węglowa chciała żeby PGE poratowała ją miliardową zaliczką na poczet świeżo zawartych umów. PGE odmówiła, prawdopodobnie dlatego, że Kompania nie była w stanie dać wymaganych zabezpieczeń.

Kompania negocjuje też z kilkoma bankami program emisji obligacji sięgający miliarda zł. Z naszych informacji wynika, że jest kilka banków gotowych objąć pakiety po kilkaset milionów. Pytanie – czy i jakich zabezpieczeń może udzielić Kompania, bo bez tego banki nie wysupłają ani złotówki.

Od lat wiadomo, że przyczyną fatalnego stanu Kompanii są nierentowne kopalnie, które ciągną ją w dół. Gdyby je zamknąć, a zostawić wyłącznie te zyskowne, spółka szybko wyszłaby na prostą. Na taki wariant nie zgadzają się jednak związki zawodowe, które rządzą „na grubach”, jak nazywa się na Śląsku kopalnie. Kolejne zarządy boją się podejmować trudne, ale konieczne decyzje.

Boi się ich także premier Donald Tusk. Pytanie czy zdaje sobie sprawę, że sytuacja w Kompanii może wymknąć się spod kontroli. Wystarczy, że przed Świętami zabraknie w spółce pieniędzy na wypłaty. Kompania jest tykającą polityczną bombą, która lada moment może wybuchnąć rządowi w rękach. Jeszcze nie jest za późno, firmę można uratować, ale potrzebny jest plan. Na razie mamy tylko przepychanki między zarządem a górniczymi związkami.

Państwowe firmy wreszcie się dogadały w sprawie umowy o wspólnej budowie elektrowni atomowej.‭ ‬Teraz piłeczka leży po stronie rządu.

Technologie wspiera:

Zapraszamy na transmisję debaty Standardy obsługi odbiorców energii - gaz, energia elektryczna i cieplna. Debata, organizowana jest przez Procesy Inwestycyjne, rozpocznie się w piątek, 27 września, o godz. 11.