Lektura obowiązkowa dla polityków

Lektura obowiązkowa dla polityków

Najlepsza polska książka ekonomiczna roku została napisana przez… fizyka jądrowego. Marcin Popkiewicz dotyka w niej największych „nierozwiązywalnych” bolączek polskiej energetyki i pokazuje jak krok po kroku sobie z nimi poradzić. A to dopiero początek zaskoczeń jakie czekają czytelników „Rewolucji energetycznej. Ale po co?”.

Gdy od dwóch różnych osób słyszy się, że ta książka zmieniła ich życie, nie sposób przejść wobec niej obojętnie. Tym bardziej gdy w maju 2016 roku na Warszawskich Targach Książki została uznana za najlepszą publikację promującą wiedzę ekonomiczną napisaną przez polskiego autora.

{norelated}„Rewolucja energetyczna. Ale po co?” autorstwa Marcina Popkiewicza, wydana przez Sonia Draga pod koniec 2015 roku pod patronatem portalu WysokieNapiecie.pl, rzeczywiście robi imponujące wrażenie. Dość powiedzieć, że lista przypisów do zawartych w niej informacji, danych i infografik liczy sobie ponad 500 pozycji, a wykaz niewymienionych źródeł musiałby być wielokrotnie szerszy. Zamiast nudnej publikacji naukowej czytelnicy otrzymali jednak książkę budującą napięcie niczym dobry thriller. W dodatku z zakończeniem, które napiszemy sobie sami już w najbliższych latach.

Polska energetyka jest w trudnej sytuacji. Niskie ceny węgla pogrążają górnictwo, ale ich wzrost podniesie ceny energii elektrycznej

To prawdopodobnie jedyna, napisana ze szczególnym uwzględnieniem polskiej perspektywy, książka tak dobrze pokazująca zależność rozwoju gospodarczego, jakości życia i środowiska, miejsc pracy oraz wielu innych czynników od wykorzystywanych źródeł energii.

„Rewolucja energetyczna…” to kompendium wiedzy pokazujące, skąd się biorą problemy polskiej gospodarki, zwłaszcza sektora energetycznego, i jak je rozwiązać. A jest się nad czym pochylać, gdy lista wspomnianych wyzwań obejmuje m.in.: kurczące się zasoby wody, coraz częstsze upały i susze, bardzo wysokie zanieczyszczenie powietrza zarówno zimą, jak i latem oraz ogromne koszty z tym związane, rosnące uzależnienie od importu paliw, negatywny bilans handlu zagranicznego, ryzyko szoków podażowych spowodowanych spekulacjami na rynku paliw kopalnych, niskie dochody gmin i gospodarstw wiejskich, redukcję zatrudnienia w górnictwie, wysoki poziom ubóstwa energetycznego, rosnące zapotrzebowanie na energię, kurczącą się rezerwę mocy w systemie elektroenergetycznym, problemy ze sfinansowaniem nowych inwestycji, brak sposobu na pokrycie inwestycji w moce pracujące jedynie w szczycie zapotrzebowania, problem z bilansowaniem niestabilnych źródeł energii czy ryzyko blackoutu w wyniku wojny, ataku terrorystycznego lub działania hackerów.

Wykładniczy wzrost gospdoarki w obecnym modelu musi mieć koniec, ale politycy żyją nadzieją, że nie za ich czasów (fot.

Wbrew tytułowi Marcin Popkiewicz nie proponuje rewolucji, która w cudowny sposób miałaby sobie poradzić z tymi kłopotami. Na podstawie ogromnej ilości danych pokazuje za to, jak w ewolucyjny sposób rozwiązać lub znacznie ograniczyć każdy z tych problemów.

Podobnie jak wielu polityków otwarcie mówi, że węgiel będzie Polsce niezbędny jeszcze przynajmniej przez 20 lat, ale w przeciwieństwie do rządzących pokazuje scenariusz tego, co będzie dalej. A – jak słusznie zauważa autor – to „dalej” w sektorze energetycznym musimy zacząć tworzyć już dzisiaj, bo potrzebne zmiany nie trwają roku, dwóch czy nawet dziesięciu lat. Wiele z nich wymaga 20, 30 czy nawet więcej lat.

Popkiewicz, z dokładnością, jakiej wymagalibyśmy od fizyka jądrowego, pokazuje, jak krok po kroku zbudować system energetyczny oparty w 100% na odnawialnych źródłach energii. Udowadnia, że jest to możliwe, chociaż nadal nie mieści się w głowach wielu wąsko myślących naukowców i polityków odpowiedzialnych za sektor paliwowo-energetyczny. Dlatego to oni powinni być pierwszymi czytelnikami „Rewolucji energetycznej…”.

To kolejna, po „Świecie na rozdrożu”, bardzo dobra publikacja tego autora. Ponownie imponująca tytaniczną pracą faktograficzną, a jednocześnie łatwością odbioru i przejrzystością.

Nie da się przestawić energetyki na 100% bez znacznej poprawy efektywności w sektorach ciepła, transportu i elektroenergetycznym

Wadą jest uproszczony model ekonomiczny całego systemu energetycznego opartego jedynie na „zielonych” technologiach. Mimo to Popkiewicz w swoich wyliczeniach daleko w tyle pozostawia toczącą się w Polsce latami miałką dyskusję na temat tego, czy warto podejmować trud transformacji energetycznej, czy jest ona w ogóle możliwa do przeprowadzenia i czy na pewno nas na nią stać.

Zaproponowane rozwiązania często zaskakują prostotą, są oparte na dostępnych technologiach, napędzałyby polski przemysł, rozwijałyby innowacyjność, tworzyły miejsca pracy, a przy tym mogłyby być opłacalne ekonomicznie, a niekiedy nawet dużo tańsze od stosowanych obecnie.

Jeżeli uważasz, że system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych nie jest możliwy lub że Polaków nie stać na jego budowę albo że jego stworzenie ograniczyłoby nasz rozwój gospodarczy lub zmniejszyło standard życia – ta książka została napisana właśnie dla Ciebie. Musisz ją przeczytać, zanim podejmiesz polemikę z jej tezami.

A jak optymalną i realną zmianę miksu energetycznego wyobrażają sobie czytelnicy WysokieNapiecie.pl? Zobacz wyniki naszego sondażu >>>

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Lektura obowiązkowa dla polityków”

  1. „system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.

    • [quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]
      Jedynym problemem Energiewende są wysokie dopłaty. A o tym autor nie pisze.
      Wyobrazmy sobie że OZE są tak tanie że nie wymagaja dopłat. Czy wtedy taki system nie ma szans ? To może być już za 5 lub 10 lat.

      • [quote name=”TTTT”][quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]
        Jedynym problemem Energiewende są wysokie dopłaty. A o tym autor nie pisze.
        Wyobrazmy sobie że OZE są tak tanie że nie wymagaja dopłat. Czy wtedy taki system nie ma szans ? To może być już za 5 lub 10 lat.[/quote]

        System oparty w 100% na OZE nie ma szans, przecież wszyscy bez wyjątku inwestują w paliwa kopalne! Chęć budowy nowych kopalnii węgla kamiennego i brunatnego spowodowała ekstazę instytucji finansowych, grupki chętnych inwestorów koczują pod ME licząc na łaskawe przyjęcie przez wybitnych ministerialnych strategów. Magazyny energii zarzucono jako nierealne pod wpływem rzeczowej argumentacji ministra Szyszki wspartej erudycją i błyskotliwością min. Waszczykowskiego. Wkrótce połowę zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce zapewni geotermalna energetyka toruńska. Pozdrawiam ekooszołomów 🙂

        • [quote name=”Duster”] Wkrótce połowę zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce zapewni geotermalna energetyka toruńska. Pozdrawiam ekooszołomów :-)[/quote]

          śmiej się śmiej ale to geotermia za niedługo będzie grała pierwsze skrzypce w OZE 🙂 I nie mam tutaj na myśli tego co jest w Toruniu. Zobacz jaki skok dokonał się w fotowoltaice. Też wiele rzeczy z nią związanych wydawało się nierealnych. Z geotermią będzie podobnie. Domyślam się jednak, że najpierw muszą się zwrócić pieniądze zainwestowane w wiatraczki, panele itp. itd. a potem… a potem przyjdzie pora na wiercenie w ziemi na szeroką skalę. Nie mówię, że dziś a ni za rok ale to kwestia najbliższych lat.

          • Może jakieś szczegóły? W przypadku wiatraków i paneli pv jest jasne w jaki sposób produkuje się energię elektryczną, ale mój ograniczony umysł nie pojmuje jak to zrobić z „zupy” o temperaturze 65 stopni. Skoro to przyszłościowa technologia to czemu kasa idzie na kult religijny a nie na badania? Ja tam w cuda nie wierzę.

      • Jeszcze warto zauważyć, że kiedy startowało Energiewende, OZE były znacznie droższe i m.in. dzięki temu, że Niemcy stworzyły duży rynek, ceny zaczęły spadać. Dzisiaj podobną transformację jak Niemcy można przeprowadzić znacznie taniej!.

        • [quote name=”gb”]Jeszcze warto zauważyć, że kiedy startowało Energiewende, OZE były znacznie droższe i m.in. dzięki temu, że Niemcy stworzyły duży rynek, ceny zaczęły spadać. Dzisiaj podobną transformację jak Niemcy można przeprowadzić znacznie taniej!.[/quote]

          czyli warto było jednak nie pchać się na siłę.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”gb”]Jeszcze warto zauważyć, że kiedy startowało Energiewende, OZE były znacznie droższe i m.in. dzięki temu, że Niemcy stworzyły duży rynek, ceny zaczęły spadać. Dzisiaj podobną transformację jak Niemcy można przeprowadzić znacznie taniej!.[/quote]

            czyli warto było jednak nie pchać się na siłę.[/quote]
            My się raczej odpychamy na siłę w przeciwnym kierunku.

          • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”gb”]Jeszcze warto zauważyć, że kiedy startowało Energiewende, OZE były znacznie droższe i m.in. dzięki temu, że Niemcy stworzyły duży rynek, ceny zaczęły spadać. Dzisiaj podobną transformację jak Niemcy można przeprowadzić znacznie taniej!.[/quote]

            czyli warto było jednak nie pchać się na siłę.[/quote]
            My się raczej odpychamy na siłę w przeciwnym kierunku.[/quote]

            whatever, kwestia interpretacji

      • [quote name=”TTTT”][quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]
        Jedynym problemem Energiewende są wysokie dopłaty. A o tym autor nie pisze.
        Wyobrazmy sobie że OZE są tak tanie że nie wymagaja dopłat. Czy wtedy taki system nie ma szans ? To może być już za 5 lub 10 lat.[/quote]
        My wolimy dopłacać do górniczych emerytur.

    • [quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]
      200 tys. Polaków, którzy wyemigrowali do Niemiec i drugie tyle, które tam sezonowo dorabia.

      • [quote name=”realista”][quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]
        200 tys. Polaków, którzy wyemigrowali do Niemiec i drugie tyle, które tam sezonowo dorabia.[/quote]

        Nooo! ale „królewski” argument – gdyby ktoś chciał pojechać taka sama logiką to napisałby, że co z tego że ileś tam wyemigrowało skoro ponad 30 mln zostało 😉

    • [quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]

      zaraz, zaraz bo chyba popadamy w jednej skrajności w drugą. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem kasowania energetyki konwencjonalnej na wczoraj jak niektórzy fanatyczni wyznawcy OZE ale osobiście uważam, że w perspektywie kilkudziesięciu a może nawet kilkunastu lat 100% udział OZE jest możliwy. Wiatraki, fotowoltaika to jedno a drugie to ogromny potencjał jaki Polska ma w kwestii energii wodnej (raptem 17% potencjału energetycznego naszych rzek jest wykorzystywanych) oraz biomasy – w przypadku tej drugiej to już w ogóle eldorado tylko trzeba ludziom dać ku temu warunki (czyt. sensowne, mądre i logiczne prawo!) I abym był dobrze zrozumiany – w kwestii biomasy nie mam na myśli jakiś spekulacyjnych zasadzeń szybko rosnących drzewek i innego importowanego badziewia, które w ogóle nie występują w naszym ekosystemie ale powrót do korzeni. Jeszcze w XX wieku Polska była potentatem w uprawie konopi siewnych, w których drzemie taki potencjał energetyczny, że szok. A jak ktoś nie wierzy to odsyłam na youtube. Tam mądrzejsi ode mnie mają wiele do powiedzenia ww. temacie. Otwartym pozostaje pytanie, czy ktoś ma biznes w tym aby polska energetyka wygląda tak a nie inaczej. Pozdrawiam.

      • [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”złośliwiec”]„system energetyczny oparty jedynie na źródłach odnawialnych” – można sobie darować, wystarczy spojrzeć na skutki Energiewende.[/quote]

        zaraz, zaraz bo chyba popadamy w jednej skrajności w drugą. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem kasowania energetyki konwencjonalnej na wczoraj jak niektórzy fanatyczni wyznawcy OZE ale osobiście uważam, że w perspektywie kilkudziesięciu a może nawet kilkunastu lat 100% udział OZE jest możliwy. Wiatraki, fotowoltaika to jedno a drugie to ogromny potencjał jaki Polska ma w kwestii energii wodnej (raptem 17% potencjału energetycznego naszych rzek jest wykorzystywanych) oraz biomasy – w przypadku tej drugiej to już w ogóle eldorado tylko trzeba ludziom dać ku temu warunki (czyt. sensowne, mądre i logiczne prawo!) I abym był dobrze zrozumiany – w kwestii biomasy nie mam na myśli jakiś spekulacyjnych zasadzeń szybko rosnących drzewek i innego importowanego badziewia, które w ogóle nie występują w naszym ekosystemie ale powrót do korzeni. Jeszcze w XX wieku Polska była potentatem w uprawie konopi siewnych, w których drzemie taki potencjał energetyczny, że szok. A jak ktoś nie wierzy to odsyłam na youtube. Tam mądrzejsi ode mnie mają wiele do powiedzenia ww. temacie. Otwartym pozostaje pytanie, czy ktoś ma biznes w tym aby polska energetyka wygląda tak a nie inaczej. Pozdrawiam.[/quote]

        Potencjał energetyki wodnej w Polsce to max 7%-9% obecnego zużycia energii elektrycznej (wg organizacji branżowych) i to przy maksymalnym wykorzystaniu! czytaj każdej dostępnej możliwości (czyli nie wiadomo czy wszystko nadaje się do wykorzystania w odniesieniu do efektywności kosztowej).
        Co do konopii to nie mam pojęcia ale lepsze to niż czekanie na prąd aż słońce wyjdzie zza chmury 😉

  2. Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
    Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).

    • [quote name=”Matttt”]Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
      Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).[/quote]
      Domaga się utrzymywania za publiczne pieniądze stu związkowców w każdej kopalni czy też chce, aby państwo do końca świata utrzymywało nierentowne kopalnie? A może chce zablokować krajowy rynek energii przed tanią konkurencją? Na czym polega lewicowość tego autora?

      • [quote name=”realista”][quote name=”Matttt”]Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
        Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).[/quote]
        Domaga się utrzymywania za publiczne pieniądze stu związkowców w każdej kopalni czy też chce, aby państwo do końca świata utrzymywało nierentowne kopalnie? A może chce zablokować krajowy rynek energii przed tanią konkurencją? Na czym polega lewicowość tego autora?[/quote]

        Proszę zapytać autora nie mnie.
        Ale najpierw proszę przeczytać jeszcze raz tekst który Pan skomentował i zastanowić się czy ten komentarz ma sens w odniesieniu do komentowanego tekstu.

    • [quote name=”Matttt”]Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
      Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).[/quote]

      a co jest złego w biomasie wg. ww. autora jeżeli można spytać?

      • [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”Matttt”]Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
        Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).[/quote]

        a co jest złego w biomasie wg. ww. autora jeżeli można spytać?[/quote]

        Że przy spalaniu emituje CO2 i inne związki, w dodatku wydajna energetycznie rośliny wyjaławiają ziemię i stanowią konkurencję dla upraw rolniczych. Ogólnie, że niemal jest gorsza od węgla… tak to mniej więcej szło.

      • [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”Matttt”]Nagroda w konkursie organizowanym przez redaktora Wosia o mocno lewicowym nachyleniu, gdzie wielbieni są autorzy w rodzaju Piketty’ego i jemu podobni.
        Nie czytałem jeszcze tej książki ale z chęcią przeczytam (jak tylko pojawi się u mnie w bibliotece ;). Czytałem poprzednią i miałem kiedyś okazję rozmawiać z autorem. Kłopot polega na tym że daleko mu do rynkowych poglądów a w kwestii energetyki jest baaardzo dogmatyczny – nawet biomasa nie znajduje uznania ;).[/quote]

        a co jest złego w biomasie wg. ww. autora jeżeli można spytać?[/quote]

        aha! no i oczywiscie, że zarabiają „koncerny” itp.
        Tak jakby nie mogły zarabiały na PV albo wietrze…

  3. „Nie da się” albo „za drogo” to typowe argumenty ludzi, którzy tej książki nie czytali. Jak koledzy Matttt, złośliwiec i TTTT by ją przeczytali to rozmowa byłaby rzeczowa a nie ogólnikowa. Jestem po lekturze i z częścią argumentów autora mogę się nie zgadzać, ale zdecydowana większość otwiera oczy na świat, który sobie tworzymy, chociaż tego nie dostrzegamy, bo zwykły człowiek nie patrzy kategorią megatrendów i dekad, tylko patrzy za okno i na tej podstawie mówi czy globalne ocieplenie istnieje, albo widzi, że jest kolejka chętnych po dopłaty na solary i już jest rzekonany, że OZE się nie opłacają. Rozumowanie „z mniejszego na większe” to najczęstszy błąd logiczny jaki spotykam nie tylko wśród laików, ale i młodych naukowców, a może bardziej młodych adeptów nauki.

    • [quote name=”Well”] […]zwykły człowiek nie patrzy kategorią megatrendów i dekad, tylko patrzy za okno i na tej podstawie mówi czy globalne ocieplenie istnieje[/quote]

      istniał od zawsze, tak jak ochłodzenie 🙂 takie rzeczy dzieją się cyklicznie o czym większość eko-oszołomów zapomina (chyba spali na lekcjach) 🙂 co nie zmienia kwestii w tym, że warto inwestować w OZE.

      • To nie [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”Well”] […]zwykły człowiek nie patrzy kategorią megatrendów i dekad, tylko patrzy za okno i na tej podstawie mówi czy globalne ocieplenie istnieje[/quote]

        istniał od zawsze, tak jak ochłodzenie 🙂 takie rzeczy dzieją się cyklicznie o czym większość eko-oszołomów zapomina (chyba spali na lekcjach) 🙂 co nie zmienia kwestii w tym, że warto inwestować w OZE.[/quote] chyba Ci się pomieszało. To prezydent RP mówił mówił że ocieplania klimatu nie ma. A ekolodzy mówią, że ocieplenie jest, że jest cykliczne, że zgodnie z tym cyklem powinno się teraz ochładzać, a temperatura rośnie jak nigdy w historii znanej z pomiarów znanymi nam metodami

        • [quote name=”Zdziwiony”]To nie [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”Well”] […]zwykły człowiek nie patrzy kategorią megatrendów i dekad, tylko patrzy za okno i na tej podstawie mówi czy globalne ocieplenie istnieje[/quote]

          istniał od zawsze, tak jak ochłodzenie 🙂 takie rzeczy dzieją się cyklicznie o czym większość eko-oszołomów zapomina (chyba spali na lekcjach) 🙂 co nie zmienia kwestii w tym, że warto inwestować w OZE.[/quote] chyba Ci się pomieszało. To prezydent RP mówił mówił że ocieplania klimatu nie ma. A ekolodzy mówią, że ocieplenie jest, że jest cykliczne, że zgodnie z tym cyklem powinno się teraz ochładzać, a temperatura rośnie jak nigdy w historii znanej z pomiarów znanymi nam metodami[/quote]

          Nie przejmowałbym się opiniami ekologów – jeśli już to klimatologów. Ale jeśli ktoś mówi, że „coś teraz powinno się dziać” obojętnie czy ocieplenie czy ochłodzenie to jest ignorantem.

  4. PRZECZYTAM,CHOC FIZYK JADROWY ZDAJE SOBIE SPRAWE,ZE JEST TO UKŁAD RÓWNAN NIELINIOWYCH,A ALGORYTMU ROZWIAZANIA TEGO UKŁADU NIE MA….
    PRZESADA JEST RÓWNIEZ WIARA ,ZE FIZYK JADROWY DOKLWDNIE POLICZY!!! W FIZYCE JADROWEJ LICZY SI EDO 9 MIEJSCA PO PRZECINKU…; MATERIA ROZWAZAN JEST JEDNAM CAŁKOWITOLICZBOWA I CYBRNETYCZNO TEORIO DECYZYJNA;O POLITYCZNYCH DECYZJACH NIE MÓWIE,GDYZ TE SA NIEPOLICZALNE;
    …przeczytam….

  5. System oparty w 100% na OZE na 100% nie wymagał by już żadnych dopłat. Pozbawiony konkurencji ze strony energetyki opartej na paliwach kopalnych ustaliłby nowy, w pełni rynkowy poziom cen. Mankament byłby tylko jeden – jako nabywcy tej energii zazdrościlibyśmy Niemcom ich Energiewende – że jest tam tak tanio.

    • [quote name=”tygrys_myszowaty”]System oparty w 100% na OZE na 100% nie wymagał by już żadnych dopłat. Pozbawiony konkurencji ze strony energetyki opartej na paliwach kopalnych ustaliłby nowy, w pełni rynkowy poziom cen. Mankament byłby tylko jeden – jako nabywcy tej energii zazdrościlibyśmy Niemcom ich Energiewende – że jest tam tak tanio.[/quote]

      Każdy system pozbawiony konkurencji „nie wymaga dopłat”.
      To fakt, że Niemcy pomimo ogromnych corocznych dopłat do oze nadal więcej energii produkują z paliw kopalnych niż z oze.

      • [quote name=”Mattt”]
        Każdy system pozbawiony konkurencji „nie wymaga dopłat”.
        To fakt, że Niemcy pomimo ogromnych corocznych dopłat do oze nadal więcej energii produkują z paliw kopalnych niż z oze.[/quote]

        posiadasz może informację co się dzieje z jądrówki w Niemczech? Będą je na nowo uruchamiać czy już całkowicie postawili na nich krzyżyk i stawiają na OZE + węgiel jako „wspomaganie” 🙂

        • [quote name=”zaciekawiony”][quote name=”Mattt”]
          Każdy system pozbawiony konkurencji „nie wymaga dopłat”.
          To fakt, że Niemcy pomimo ogromnych corocznych dopłat do oze nadal więcej energii produkują z paliw kopalnych niż z oze.[/quote]

          posiadasz może informację co się dzieje z jądrówki w Niemczech? Będą je na nowo uruchamiać czy już całkowicie postawili na nich krzyżyk i stawiają na OZE + węgiel jako „wspomaganie” :)[/quote]

          Póki co oze „wspomaga” paliwa kopalne mimo ponad 20 mld EUR rocznie.

    • [quote name=”tygrys_myszowaty”]System oparty w 100% na OZE na 100% nie wymagał by już żadnych dopłat. Pozbawiony konkurencji ze strony energetyki opartej na paliwach kopalnych ustaliłby nowy, w pełni rynkowy poziom cen. Mankament byłby tylko jeden – jako nabywcy tej energii zazdrościlibyśmy Niemcom ich Energiewende – że jest tam tak tanio.[/quote]
      spekulacje bez pokrycia. Węgiel mamy darmo a drogo jak cholera…

    • [quote name=”tygrys_myszowaty”]System oparty w 100% na OZE na 100% nie wymagał by już żadnych dopłat. Pozbawiony konkurencji ze strony energetyki opartej na paliwach kopalnych ustaliłby nowy, w pełni rynkowy poziom cen. Mankament byłby tylko jeden – jako nabywcy tej energii zazdrościlibyśmy Niemcom ich Energiewende – że jest tam tak tanio.[/quote]

      a można jaśniej? Przecież system niemiecki zmierza do 100% udziały OZE w mixie energetycznym, dlaczego zatem hipotetyczny, 100% udział OZE na wschód od Odry miałby sprawić, że energia będzie u nas droższa?

  6. Rzeczywiście jedna z lepszych książek, jakie się ukazały na rynku. Rzadki głos rozsądku, umiaru i rzeczowości.

  7. Swoją drogą ciekawe jak będzie wyglądał praktyce system aukcyjny OZE w Polsce… Ci co mają projekty pewnie w to pójdą bo już powiedziało się „A”. Ale czy ludzie podejmą ryzyko – przy wszystkich haczykach zawartych w ustawie i mając w pamięci to co stało się ze świadectwami, jak okazało się że „wiatrakom już dziękujemy”… Ja bym na pewno nie zaufał obietnicom rządu RP (bez względu na to kto będzie rządził).

    • [quote name=”Lechu”]Swoją drogą ciekawe jak będzie wyglądał praktyce system aukcyjny OZE w Polsce… Ci co mają projekty pewnie w to pójdą bo już powiedziało się „A”. Ale czy ludzie podejmą ryzyko – przy wszystkich haczykach zawartych w ustawie i mając w pamięci to co stało się ze świadectwami, jak okazało się że „wiatrakom już dziękujemy”… Ja bym na pewno nie zaufał obietnicom rządu RP (bez względu na to kto będzie rządził).[/quote]
      W życiu nikt tego systemu na poważnie nie weźmie. Przecież za rok tak czy tak zmienią reguły.

      • [quote name=”realista”][quote name=”Lechu”] Przecież za rok tak czy tak zmienią reguły.[/quote]
        ..nawet nic nie muszą zmieniać!
        Wystarczy że sprzedawca zobowiązany (nigdy nie roumiem dlaczego nie zazywa się „kupujący-zobowiązany”)nie mając obowiązku (po 1 stycznia 2018 wg najnowszej noweli OZE) nie kupi energii po cenie prezesa URE, to inwestor zostanie z samą zapomogą z tej instytucji co miała się nazywać OREO (pogubiłem się już co OREO zastąpi).
        Ale uwaga na HACZYK: OSD nie musi (a nawet nie może!) wpuścić energii do swojej sieci – skoro producent nie ma umowy na jej sprzedaż….

        • uzupełnienie:
          Skończy się tak, że instalacja producenta będzie stała, więc i tej zapomogi z neo-OREO nie dostanie, bo do 0 MWh należy się 0 PLN….

        • Oj Lechu, coś słyszałeś resztę sobie dopowiedziałeś i tak to później wygląda.

          Cena URE dotyczy źródeł, które zostaną w starym systemie, wszystkie, z wyjątkiem biogazowni, powyżej 500 kWe mocy zainstalowanej nie będą mogły sprzedawać energii po cenie URE. pozostaje im pójście na rynek czyli do innych firm, które kupują energię bądź też sprzedaż na giedę lub zostanie u sprzedawcy zobowiązanego, który w ich przypadku będzie się zachowywał jak każdy inny kupujący czyli zaproponuje cenę rynkową wyceny ich profilu minus marża (w przypadku wiatru będzie to dużo poniżej ceny URE). Tak czy siak umowa sprzedaży będzie i OSD wpuści energię do sieci. pozostaje pytanie czy wytwórcy będą chcieli wpuszczać energię po cenie rynkowej bo może im się to nie opłacać ale OSD na pewno ich nie przyblokuje.

          Teraz kwestia OREO czyli dziś Zarządca Rozliczeń – w tym przypadku mówimy o nowym systemie aukcyjnym – źródło wygrywa aukcję dostaje cenę np. 300 zł/MWh. Energie wprowadza do sieci odkupuje ją TYLKO Sprzedawca Zobowiązany po cenie aukcyjnej. Zarządca Rozliczeń rozlicza się tylko ze Sprzedawcą Zobowiazanym: jeżeli wycena rynkowa profilu wytwórcy była poniżej ceny 300 zł to Sprzedawca Zobowiązany ma stratę i Zarządca Rozliczeń ma za zadanie pokryć mu tę stratę tak aby docelowo Sprzedawca Zobowiązany pozbył się tej energii po cenie 300 zł.

    • Wydobycie węgla w 2016 r. wyniosło 70 mln ton . W sierpniu br. koszty
      wydobycia zrównały się z cenami surowca. Węgiel energetyczny kosztował
      średnio 219,33 zł/t. Średnie koszty produkcji surowca wyniosły 243 zł/t.
      Wynika z tego, że kopalnia traci na wydobytym surowcu 23zł/t. 54 proc.
      węgla trafia do energetyki zawodowej. Co druga TWh energii produkowana w
      Polsce wytwarzana jest z węgla kamiennego. Roczna produkcja en. elektr.
      to ok. 160 TWh. Dopłaty do górnictwa to średnio 7 mld zł rocznie, w
      przeliczeniu 100zł/t wydobytego węgla. Przeciętna średnioroczna cena
      detaliczna tony węgla kamiennego wyniosła 780zł, dane GUS z 13 styczeń
      2017. Wnioski:

      1. Realny koszt tony węgla energetycznego to 366zł/t . Podatnik
      dokłada 123zł do każdej wydobytej tony węgla energetycznego co samo w
      sobie jest absurdalne i powinno zostać ograniczone lub zakończone.

      2. Podatnik dokłada do każdej tony węgla ponad 100zł co po uwzględnieniu
      jego detalicznych cen średniorocznych daje kwotę zakupu około 900zł/t.
      Stanowi to bardzo duże obciążenie finansowe. Konieczne jest przestawienie
      rynku w kierunku innych źródeł energii niż węgiel.

      3. Dokładamy do polskiego węgla tak duże pieniądze , że niszczenie
      naszych zasobów i jego spalanie jest nieopłacalne w stosunku do źródeł
      OZE. Jeśli dalej mamy opierać się na węglu to potrzebne są nowe opłacalne
      technologie jego eksploatacji.

      4. Zakładając zużycie 1t węgla na produkcję 2.2MWh energii, po
      uwzględnieniu dopłaty do jego wydobycia wynoszącej 123pln, zrównoważony
      import energii wraz z intensywnym rozwojem OZE wydaje się
      najkorzystniejszy dla kraju.

      Cena hurtowa energii na Ukrainie to ok 183zł/MWh. Podatnik dokłada 123zł/t
      węgla co daje 57zł/MWh plus 215zł Zielony Certyfikat, średnia z lat
      2007-2016(2016r. 115zł), łącznie 272zł/MWh. Tańszy więc jest ukraiński
      prąd od dotychczasowych samych dopłat do energii ze współspalania. Nasz
      węgiel niech przynajmniej w części leży na lepsze czasy, lepszą
      technologię, środowisko niech się regeneruje. Ceny zielonych
      certyfikatów spadają, spada też cena energii na TGE i wynosi obecnie
      150-170zł/MWh. Kupujmy energię z OZE. Dajmy konsumentowi wybór jaką
      energię chce.

      5. Zakładając czas eksploatacji instalacji PV(OZE) oraz bloku gazowego
      elektrociepłowni na 15 lat to koszt tych inwestycji jest porównywalny.
      Współczynnik wykorzystania mocy w systemach PV wynosi 9%. O wiele lepszym
      wskaźnikiem mogą się pochwalić instalacje wiatrowe 30%. Jeśli mamy
      utrzymywać niską cenę energii to lepiej dokładać do instalacji OZE niż
      inwestować w węglowe bloki energetyczne. Lepiej tworzyć mądre regulacje i
      pozwalać społeczeństwu się bogacić.

      6. Ceny energii powinny być urealnione a dotacje i pomoc powinny być
      skierowane do odbiorcy a nie do koncernów energetycznych. Ustawodawca
      powinien zadbać o kowalskiego i jego źródło OZE. Zadbać o konkurencję
      w sektorze energetycznym a nie mydlić pseudo-konkurencją kowalskiemu oczy.

      7. W cenach węgla nie uwzględniamy kosztów środowiskowych. Niszczenie
      zasobów naturalnych, środowiska i zdrowia obywateli nie jest wycenione a
      stanowi znaczną cześć kosztów społecznych energetyki węglowej.

      Czy to są wszystkie koszty związane z energetyką opartą na węglu? Dzięki
      znacznym wpływom sektora energetycznego na legislację wystarczy do
      produktów węglowych dodać 100kg biomasy na tonę by uzyskać zielony
      certyfikat. Piec węglowy zaczyna być ekologiczny i zgodnie z nomenklaturą
      jest źródłem OZE. Okazuje się, że węglowi truciciele to czołowi
      producenci OZE. Ile nas to kosztuje? Wsparcie dla technologii
      współspalania węgla z biomasą kosztuje podatnika ponad półtora miliarda
      złotych rocznie. Dodatkowo inwestycje w współspalanie pochodzą pewnie w
      połowie ze środków NFOŚ i programów unijnych. Nie bierze się ich pod
      uwagę.

      8. Albo urealniamy cenę energii i wtedy mamy czyste zasady rynkowe w segmencie
      i krzyk co dalej z przemysłem, albo dotujemy instalacje OZE na poziomie do 100%
      i nie ma innych ułatwień, albo wprowadzamy FIT aby można było sensownie cokolwiek
      policzyć. Teraz mamy pomieszane nie wiadomo co z nie wiadomo jak i do kiedy.

      Kiedy tak przyglądam się co oni robią z tym węglem to dochodzę do wniosku,
      że mi US by pewnie za coś takiego łeb urwał i sprawę KS zrobił. Więcej,
      w wyniku działania na niekorzyść spółki trafiam za kraty i odbierany mi
      jest cały majątek. Gdybym zarządzał państwowymi zasobami, za takie straty
      powinni by mnie za łeb wyrzucić i posadzić. Tak to się dla obywatela
      kończy ale nie dla urzędników i pracowników spółek skarbu państwa. Takie
      mamy państwo prawa i sprawiedliwości w nim równi i równiejsi.

      Jeśli tak też ma wyglądać nasza energetyka atomowa, ciągłe wsparcie i
      dotacje, bo to składowania nie policzono, bo to bo tamto to lepiej tej
      elektrowni nie mieć. Koszty jej budowy i organizacji całego
      przedsięwzięcia będą na poziomie 100 miliardów zł lub wyższe. Wystarczy
      przyjrzeć się budowie stadionu w Warszawie oraz innym naszym inwestycjom
      realizowanym z publicznych pieniędzy, końca nie było widać.

      Dlaczego prawda o OZE, węglu i energetyce jest rozmywana i zacierana?
      Dlaczego wsparcie sektora rozproszonego rynku małych elektrowni OZE
      kowalskich jest tak słabe i ograniczane? Dlaczego nie jest wykorzystany
      potencjał elektrowni szczytowo pompowych do równoważenia zapotrzebowania
      energii OZE? Dlaczego wykorzystanie importu energii jest tak lekceważone.
      Rosja buduje gazociągi, my zbudujemy nadprzewodzące łącza energetyczne z
      naszymi sąsiadami na wchodzie południu i zachodzie. Wokół nas jest tanie
      morze energii atomowej i odnawialnej którą warto wykorzystać stopniowo
      budując własne OZE, rezygnując stopniowo z węgla, oszczędzając na każdej
      jego tonie 123zł. Może te prawie dziesięć miliardów zostawić w kieszeni,
      urealnić ceny energii, wtedy i koszty OZE by wydały się normalne prywatnym
      inwestorom. Czy można te dziesięć miliardów dotacji wydać w bardziej
      przyjazny obywatelowi i środowisku sposób? Co można mieć za dziesięć
      miliardów rocznie?

      Można zainwestować we wsparcie instalacji OZE. Kwota ta wystarczy na
      pokrycie kosztów budowy 2GW zielonych instalacji rocznie. Doinwestować
      spalarnie śmieci by osiągnąć dodatkowy 1GW. Przypomnieć warto, że łączna
      moc elektryczna zainstalowana w Polsce nie przekracza 40GW. Można poczekać
      i rozważyć budowę rozproszonych elektrowni atomowych czwartej generacji.
      Małych zamkniętych, tanich. Za pieniądze przeznaczone na nasz atom będzie
      można kupić trzysta takich instalacji. Im bardziej rozproszymy dostawy
      energii tym miej, szacowanych na poziomie 12%, strat przesyłowych . Straty
      te kosztują nas prawie dwa miliardy zł rocznie.

      Jak ja to widzę? Przełączenie rynku energii na OZE wymaga czasu i środków.
      Nie jest możliwe wyeliminowanie energii węgla z dnia na dzień. Niestety
      wprowadzenie OZE i nowych podmiotów na rynek energetyczny jest blokowane
      rozporządzeniami i warunkami technicznymi budowy i przyłącz, dziwnie
      rozumianą dbałością o środowisko. Obłożone jest koncesjami i progami
      wejścia w obszar sprzedaży energii. Regulacje unijne wprowadzane są tak
      aby bardziej mydlić oczy niż cokolwiek zmienić na lepsze. Państwu zależy
      na jak najwyższych cenach energii gwarantujących największe wpływy
      podatkowe. Co by było gdyby kowalski za pieniądze z dotacji do instalacji
      OZE sam mógł produkować energię a jej nadwyżkę udostępniać koledze,
      oszczędzać lub się bogacić? Chyba nic. Niestety wpływy z podatków
      pozwalają na utrzymanie się przy władzy. Najlepiej się jeździ na narodowym
      garbie finansowym. Utrzymanie posad w górnictwie gwarantuje względny
      spokój medialny i polityczny w tym zakresie. Zapewnia ponadprzeciętne ,
      często abstrakcyjne wynagrodzenia. Rynek energii jest zbilansowany. Nowi
      dostawcy energii są blokowani bo nikt z graczy na tym rynku nie chce
      obniżać swojego wolumenu sprzedaży i wpływów lub ryzykować politycznie.
      Kontynuujemy monopole, oligopole, nepotyzm. Kowalski nie ma szans, nikt z
      nim nie podzieli się tortem. Czasami sobie zadaję pytanie, czy istnieją
      realne siły chroniące tego typu układ. Wszystko znowu dla mojego dobra i
      bezpieczeństwa. Może źle to widzę, może inni widzą to inaczej? A Pani Mariola wciąż broni tego systemu.

      K.Ch.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]