Mocy zabraknie za cztery lata, czy później?

Mocy zabraknie za cztery lata, czy później?

Polskie Sieci Elektroenergetyczne prognozują, że tylko do 2020 r. trzeba będzie wycofać bloki wytwórcze o mocy od 3 do 6,6 GW. Do 2035 r. zagrożone jest nie tylko utrzymanie bezpiecznego poziomu rezerw w systemie, ale nawet to, czy polskie elektrownie będą w stanie pokryć całe krajowe zapotrzebowanie na prąd. 

PSE przeprowadziły ankietę wśród polskich producentów energii i inwestorów planujących budowę nowych bloków w elektrowniach. Kluczowe było pytanie o ich plany w związku z przygotowywanymi przez Komisję Europejską nowymi konkluzjami BAT.

Polska energetyka ma poważny problem z dostosowaniem się do BAT-ów (ang. Best Available Technologies, czyli najlepsze dostępne technologie) i towarzyszących im dokumentów referencyjnych (tzw. BREF) dla dyrektywy o emisjach przemysłowych (IED). Więcej o tym pisaliśmy tutaj: Siarka, rtęć, chlorki i azoty czyli nowe energetyki kłopoty

Nowe standardy są ostrzejsze od tych obowiązujących od 1 stycznia 2016 r. i dotyczą większej niż dotychczas liczby zanieczyszczeń. Zaczną obowiązywać po czterech latach od decyzji Komisji Europejskiej o ich stosowaniu. Od tego momentu wytwórcy energii będą musieli się dostosować do nowych norm emisji, albo wycofać swoje instalacje z użytku. Wyniki ankiety wskazują, że firmy energetyczne podchodzą do tej sprawy na zasadzie „albo – albo”. Dlatego PSE stworzyło dwa scenariusze. Pierwszy – modernizacyjny, drugi – ekstremalny, w którym jednostki wytwórcze byłyby wycofane z użytku, aby uniknąć nakładów inwestycyjnych na dostosowanie ich do zaostrzonych norm.

Scenariusz modernizacyjny

Opiera się na założeniu, że na rynku będą istnieć warunki zachęcające do inwestowania i dostosowywania się do nowych norm. Wówczas planowane wycofania bloków w polskiej energetyce wyniosą:

  • Do 2020 r. – 3 GW
  • Do 2025 r. – 3,2 GW, 
  • Do 2030 r. - 5,7 GW,
  • Do 2035 r. – 13,9 GW.

Jak widać na wykresie, już w latach 2021-22 pojawiają się pierwsze niedobory rezerw mocy. Wykorzystując import i narzędzia takie jak redukcja poboru mocy na zamówienie, przynajmniej w pierwszych latach PSE byłyby w stanie zbilansować system. Ale w perspektywie 20 lat i tak co trzeci megawat mocy w Polsce będzie do wyłączenia.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda przy drugim założeniu.

Scenariusz wycofań

W tym układzie ze względu na przyspieszone wycofania mocy z systemu ubytki mocy wyniosłyby:

  • Do 2020 r. – 6,6 GW
  • Do 2025 r. – 9,9 GW, 
  • Do 2030 r. – 17,3 GW,
  • Do 2035 r. – 20,3 GW.

W tym scenariuszu system przestaje się bilansować już za cztery lata, a w sumie w ciągu dwóch dekad trzeba wycofać połowę istniejących dziś na rynku mocy wytwórczych.

W obu scenariuszach uwzględniono fakt, że na etapie przetargów i w budowie mamy w Polsce około 5,8 GW mocy. PSE przyjęło dodatkowo założenie, że w 2031 r. ruszy produkcja energii z elektrowni jądrowej o mocy 1,65 GW.

Co dalej? Czy faktycznie połowa elektrowni będzie w Polsce do wyłączenia? Warto wziąć poprawkę na to, że cała analiza powstała w toku przygotowań do wprowadzenia w naszym kraju rynku mocy, czyli mechanizmu, który poprawi rentowność eksploatacji jednostek wytwórczych i inwestycji w nowe bloki. Można więc przyjmować, że najczarniejsze scenariusze niekoniecznie muszą się zrealizować.

Z pewnością PSE mają możliwości szerszego wykorzystania importu, którego potencjał w tej analizie oszacowano na 500 MW. Możliwości redukcji popytu na zamówienie również są większe niż założone przez PSE 185-210 MW.

Analiza PSE potwierdza diagnozę, o której w Polsce mówi się od lat - potrzebujemy inwestycji w nowe moce. Druga część tej diagnozy to stwierdzenie, że praktycznie żadna z tych inwestycji nie ma szans na siebie zarobić.

Pytanie, czy rynek mocy, o którego wstępnych założeniach pisaliśmy tutaj - Polski rynek mocy - podejście drugie - pozwoli zasypać lukę w przychodach wytwórców energii i w inwestycjach. Czasu zdecydowanie jest coraz mniej, dlatego że od decyzji inwestycyjnej do uruchomienia bloku konwencjonalnego mija 5-7 lat, a inwestorzy mogą podejmować decyzje o budowie dopiero na podstawie istniejących narzędzi wsparcia, a nie samych deklaracji.

Pełny raport PSE o tym w jakim tempie stopnieją rezerwy mocy wytwórczych po 2020 r. znajduje się tutaj:

Prognoza pokrycia zapotrzebowania szczytowego na moc w latach 2016 – 2035


Polska nie powinna kopiować niemieckiej Energiewende, ale znaleźć swój własny model transformacji energetycznej, wybierając najlepsze elementy m.in. z systemu niemieckiego i fińskiego - mówił w rozmowie z MarketNews24.pl red. Rafał Zasuń.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Mocy zabraknie za cztery lata, czy później?”

  1. nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

    – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

    – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

    – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

    – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

    czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

    alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy

    • Ale przecież postulaty z ostatniego akapitu są jawnie sprzecznie z koniecznością zużywania więcej prądu, po to żeby zużywać więcej węgla. Dodatkowo, działalność po ciemku i tak nie ograniczy popytu na energię w szczycie zapotrzebowania. To jak ma w końcu być?

      [quote name=”kos-mi-ci”]nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

      – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

      – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

      – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

      – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

      czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

      alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy[/quote]

      • [quote name=”xx”]Ale przecież postulaty z ostatniego akapitu są jawnie sprzecznie z koniecznością zużywania więcej prądu, po to żeby zużywać więcej węgla. Dodatkowo, działalność po ciemku i tak nie ograniczy popytu na energię w szczycie zapotrzebowania. To jak ma w końcu być?

        [quote name=”kos-mi-ci”]nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

        – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

        – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

        – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

        – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

        czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

        alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy[/quote][/quote]
        no fakt że celem istnienia elektrowni jest spalanie jak naj większej ilości węgla a nie produkowanie prądu – musimy zmienić parametry tym naszym cholernym komputerom albowiem nie wyłapały tego istotnego niuansu

    • [quote name=”kos-mi-ci”]nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

      – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

      – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

      – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

      – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

      czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

      alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy[/quote]
      Od dłuższego czasu piszę, że w obecnej cenie energii elektrycznej z węgla nie ma środków na odtworzenie istniejącej bazy produkcyjnej. Cena ta obejmuje jedynie drogi węgiel, nieefektywną robociznę i malutką górkę zabieraną zresztą energetyce w postaci dywidendy. Ale jakby cena za prąd obejmowała odtworzenie infrastruktury, to by się szybko okazało, że „tani” prąd z węgla nie jest tani i że OZE jednak nie jest aż tak drogie. Tak więc nadal będziemy udawali, że wierzymy, że mamy tani prąd z węgla i śmiecia dorzucanego do kotła przy współspalaniu aż dorżniemy odziedziczoną po komunie infrastrukturę i zaczniemy importować prąd. I tak się skończy polska polityka energetyczna. Niestety.

      • [quote name=”realista”][quote name=”kos-mi-ci”]nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

        – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

        – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

        – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

        – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

        czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

        alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy[/quote]
        Od dłuższego czasu piszę, że w obecnej cenie energii elektrycznej z węgla nie ma środków na odtworzenie istniejącej bazy produkcyjnej. Cena ta obejmuje jedynie drogi węgiel, nieefektywną robociznę i malutką górkę zabieraną zresztą energetyce w postaci dywidendy. Ale jakby cena za prąd obejmowała odtworzenie infrastruktury, to by się szybko okazało, że „tani” prąd z węgla nie jest tani i że OZE jednak nie jest aż tak drogie. Tak więc nadal będziemy udawali, że wierzymy, że mamy tani prąd z węgla i śmiecia dorzucanego do kotła przy współspalaniu aż dorżniemy odziedziczoną po komunie infrastrukturę i zaczniemy importować prąd. I tak się skończy polska polityka energetyczna. Niestety.[/quote]

        Zaraz! Chwila! Pan twierdził, że nie ma amortyzacji 🙂 !

        Proszę się chwilę zastanowić nad tym co Pan pisze (przyjmując nawet na chwilę, że ma to jakieś podstawy logiczne 😉 bo skoro „w dzisiejszej cenie nie ma środków na odtworzenie infrastruktury” to przecież ta sama cena (plus dodatkowo zielony certyfikat – dziś niecałe 90 PLN!!!) dotyczy też oze – tam starcza na „odtworzenie infrastruktury” ? 🙂 proszę porozmawiać z wytwórcami oze ;). A jeśli nie starcza to mamy problem strukturalny spowodowany właśnie pierwszeństwem oze w merit order.

        Pan porównuje jabłka z gruszkami i to jest błąd.

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”kos-mi-ci”]nasze komputery wydrukowały takie napisy w temacie:

          – w 2031 te 1,65 GW atom można spoko odjąć od razu – nikt na świecie oprócz Chińczyków w Chinach nie wybuduje atomu od zera w 15 lat a tym bardziej w kraju Polska gdzie nie ma infrastruktury technicznej np składowanie odpadów czy regulacyjnej np agencja atomowa etc

          – tak naprawdę to mało ważne bo i tak atom nie powstanie nigdy z tysiąca względów i wszyscy o tym dobrze wiedzą tylko ładniej jest zakładać że będzie

          – żeby projekty modernizacji energetyki starej i budowania nowej były opłacalne to cena energii w hurcie powinna być jakoś powyżej 300zet za MWh albo jakiś rynek mocy dołożyć drugie 150 do dzisiejszego 150 znaczy kasa na tym rynku musiałaby być równa całkowitej kasie za prąd wyprodukowany i sprzedawany teraz po 150 po pomnożeniu przez sumę produkcji wychodzi ponad 20 miliardów nie? nie uzbiera się tyle co wiadomo, ani połowy z tego tez nie – trzeba będzie ciąć 500+ chyba

          – a skoro tak to projekty energetyczne nie sfinansują się z zysków a już teraz niektóre championy prześlizgują się po szczytach covenantów a inne dokonują przelewów na górnictwo co się skończy tym samym czyli brakiem kasy której potrzeba od 100 do 300 miliardów zależy kogo spytać i co tam jest w środku co zresztą jest taka różnica jak skakanie z 30 albo z 10 piętra – skutek jest ten sam – duże pierdut

          czekamy zatem na pomysł co zrobić oprócz tego że to wina 8 lat PO, w czym dość nawet prawdy jest ale od tego stwierdzenia prądu nie przybędzie

          alternatywnie proponujemy różne rodzaje na kampanie społeczne typu „obywatelu nadużywanie prądu szkodzi polityce gospodarczej partii”, „po ciemaku kochamy się częściej i skuteczniej demograficznie albowiem mniej widać”, „klima wymysłem lewactwa”, „przodownik pracy Franciszek P zrobił sobie sam (prąd)” i inne tego typu znane kiedyś i lubiane frazy[/quote]
          Od dłuższego czasu piszę, że w obecnej cenie energii elektrycznej z węgla nie ma środków na odtworzenie istniejącej bazy produkcyjnej. Cena ta obejmuje jedynie drogi węgiel, nieefektywną robociznę i malutką górkę zabieraną zresztą energetyce w postaci dywidendy. Ale jakby cena za prąd obejmowała odtworzenie infrastruktury, to by się szybko okazało, że „tani” prąd z węgla nie jest tani i że OZE jednak nie jest aż tak drogie. Tak więc nadal będziemy udawali, że wierzymy, że mamy tani prąd z węgla i śmiecia dorzucanego do kotła przy współspalaniu aż dorżniemy odziedziczoną po komunie infrastrukturę i zaczniemy importować prąd. I tak się skończy polska polityka energetyczna. Niestety.[/quote]

          Zaraz! Chwila! Pan twierdził, że nie ma amortyzacji 🙂 !

          Proszę się chwilę zastanowić nad tym co Pan pisze (przyjmując nawet na chwilę, że ma to jakieś podstawy logiczne 😉 bo skoro „w dzisiejszej cenie nie ma środków na odtworzenie infrastruktury” to przecież ta sama cena (plus dodatkowo zielony certyfikat – dziś niecałe 90 PLN!!!) dotyczy też oze – tam starcza na „odtworzenie infrastruktury” ? 🙂 proszę porozmawiać z wytwórcami oze ;). A jeśli nie starcza to mamy problem strukturalny spowodowany właśnie pierwszeństwem oze w merit order.

          Pan porównuje jabłka z gruszkami i to jest błąd.[/quote]
          Dokładnie o tym pisze. Obecna cena energii elektrycznej nie zapewnia środków na odtworzenie bazy produkcyjnej. W przypadku energetyki opartej na węglu oznacza to, że się dojeżdża na maksa infrastrukturę odziedziczoną po komunie, a w przypadku OZE oznacza to kłopoty z finansowaniem nowych projektów. W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji). Skończy się to tym, że OZE się będzie rozwijało wbrew polityce rządowej w gospodarce prywatnej (pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji), a energetyka węglowa się będzie zwijała mimo rządowego wsparcia. Stan taki nie zmieni jednak faktu, że dziura po węglu powstanie, bo OZE bez wsparcia rządowego (a przynajmniej stałości przepisów) nie zapewni stałości dostaw i odpowiedniej wielkości dostaw. I wtedy pojawi się import. Proste, ale niestety obejmuje parę kadencji parlamentarnych i w związku z powyższym jest kwestią politycznie nierozwiązywalną. Niczym Titanic powoli ale systematycznie suniemy na górę lodową. Wszyscy niby o tym wiedzą, ale nie robi się nic.

          • [quote name=”realista”]

            Dokładnie o tym pisze. Obecna cena energii elektrycznej nie zapewnia środków na odtworzenie bazy produkcyjnej. W przypadku energetyki opartej na węglu oznacza to, że się dojeżdża na maksa infrastrukturę odziedziczoną po komunie, a w przypadku OZE oznacza to kłopoty z finansowaniem nowych projektów. W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji). Skończy się to tym, że OZE się będzie rozwijało wbrew polityce rządowej w gospodarce prywatnej (pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji), a energetyka węglowa się będzie zwijała mimo rządowego wsparcia. Stan taki nie zmieni jednak faktu, że dziura po węglu powstanie, bo OZE bez wsparcia rządowego (a przynajmniej stałości przepisów) nie zapewni stałości dostaw i odpowiedniej wielkości dostaw. I wtedy pojawi się import. Proste, ale niestety obejmuje parę kadencji parlamentarnych i w związku z powyższym jest kwestią politycznie nierozwiązywalną. Niczym Titanic powoli ale systematycznie suniemy na górę lodową. Wszyscy niby o tym wiedzą, ale nie robi się nic.[/quote]

            Nie wiem jaka jest Pana wiedza nt. okresu zwrotu z inwestycji w kontekście tego co Pan pisze i nie chcę w to brnać bo znowu mi Pan napisze, coś o „braku amortyzacji” czy cos w tym stylu 😉
            ale skupmy się na innych rzeczach:
            „W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji).” – na podstawie czego takie założenie ? w ogóle co Pan zalicza do „opex oze” ? i czemu „to” ma spadać ?
            koszty emisji – w mojej opinii czynnik niemożliwy do oszacowania, proszę zobaczyć co się stało w tym roku na rynku EUA 🙂 spadki o ponad 40% to te prowzrostowe przesłanki ? Swoją drogą – dlaczego w danym projekcie nie zabezpieczać ceny emisji ? – wtedy z kretesem przepada Pana „teoria” o wzroście cen do emisji.

            „pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji ” – tak? a to ciekawe 🙂 chyba tylko w przypadku jeśli się Pan kompletnie odcina od sieci. Jestem prawie pewien, że za kilka lat czeka nas kompletna zmiana zasad pokrywania kosztu dostępu do sieci. Prawdopodobnie pójdzie to w kierunku jakiejś opłaty stałej(niezależnie od ilości pobranej energii) i składnika zmiennego. To, ze Pan pobiera mniej energii z sieci wcale nie zmniejsza kosztu stałego związanego utrzymaniem systemu.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]

            Dokładnie o tym pisze. Obecna cena energii elektrycznej nie zapewnia środków na odtworzenie bazy produkcyjnej. W przypadku energetyki opartej na węglu oznacza to, że się dojeżdża na maksa infrastrukturę odziedziczoną po komunie, a w przypadku OZE oznacza to kłopoty z finansowaniem nowych projektów. W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji). Skończy się to tym, że OZE się będzie rozwijało wbrew polityce rządowej w gospodarce prywatnej (pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji), a energetyka węglowa się będzie zwijała mimo rządowego wsparcia. Stan taki nie zmieni jednak faktu, że dziura po węglu powstanie, bo OZE bez wsparcia rządowego (a przynajmniej stałości przepisów) nie zapewni stałości dostaw i odpowiedniej wielkości dostaw. I wtedy pojawi się import. Proste, ale niestety obejmuje parę kadencji parlamentarnych i w związku z powyższym jest kwestią politycznie nierozwiązywalną. Niczym Titanic powoli ale systematycznie suniemy na górę lodową. Wszyscy niby o tym wiedzą, ale nie robi się nic.[/quote]

            Nie wiem jaka jest Pana wiedza nt. okresu zwrotu z inwestycji w kontekście tego co Pan pisze i nie chcę w to brnać bo znowu mi Pan napisze, coś o „braku amortyzacji” czy cos w tym stylu 😉
            ale skupmy się na innych rzeczach:
            „W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji).” – na podstawie czego takie założenie ? w ogóle co Pan zalicza do „opex oze” ? i czemu „to” ma spadać ?
            koszty emisji – w mojej opinii czynnik niemożliwy do oszacowania, proszę zobaczyć co się stało w tym roku na rynku EUA 🙂 spadki o ponad 40% to te prowzrostowe przesłanki ? Swoją drogą – dlaczego w danym projekcie nie zabezpieczać ceny emisji ? – wtedy z kretesem przepada Pana „teoria” o wzroście cen do emisji.

            „pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji ” – tak? a to ciekawe 🙂 chyba tylko w przypadku jeśli się Pan kompletnie odcina od sieci. Jestem prawie pewien, że za kilka lat czeka nas kompletna zmiana zasad pokrywania kosztu dostępu do sieci. Prawdopodobnie pójdzie to w kierunku jakiejś opłaty stałej(niezależnie od ilości pobranej energii) i składnika zmiennego. To, ze Pan pobiera mniej energii z sieci wcale nie zmniejsza kosztu stałego związanego utrzymaniem systemu.[/quote]
            No to ile wynosi opex solara? Ile wynoszą koszty dystrybucji prądu z solaru na dachu do pralki w łazience pod dachem? Naprawdę chce Pan karać uzytkowników solarów za posiadanie solara odcięciem od sieci? A w sprawie kosztów emisji – skoro nic Panu nie wiadomo, że mają wzrosnąć, to po co ten hałas o politykę klimatyczną?

          • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]

            Dokładnie o tym pisze. Obecna cena energii elektrycznej nie zapewnia środków na odtworzenie bazy produkcyjnej. W przypadku energetyki opartej na węglu oznacza to, że się dojeżdża na maksa infrastrukturę odziedziczoną po komunie, a w przypadku OZE oznacza to kłopoty z finansowaniem nowych projektów. W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji). Skończy się to tym, że OZE się będzie rozwijało wbrew polityce rządowej w gospodarce prywatnej (pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji), a energetyka węglowa się będzie zwijała mimo rządowego wsparcia. Stan taki nie zmieni jednak faktu, że dziura po węglu powstanie, bo OZE bez wsparcia rządowego (a przynajmniej stałości przepisów) nie zapewni stałości dostaw i odpowiedniej wielkości dostaw. I wtedy pojawi się import. Proste, ale niestety obejmuje parę kadencji parlamentarnych i w związku z powyższym jest kwestią politycznie nierozwiązywalną. Niczym Titanic powoli ale systematycznie suniemy na górę lodową. Wszyscy niby o tym wiedzą, ale nie robi się nic.[/quote]

            Nie wiem jaka jest Pana wiedza nt. okresu zwrotu z inwestycji w kontekście tego co Pan pisze i nie chcę w to brnać bo znowu mi Pan napisze, coś o „braku amortyzacji” czy cos w tym stylu 😉
            ale skupmy się na innych rzeczach:
            „W przyszłości opex OZE będzie nadal spadał, a opex węgla nadal rósł (chociażby przez cenę emisji).” – na podstawie czego takie założenie ? w ogóle co Pan zalicza do „opex oze” ? i czemu „to” ma spadać ?
            koszty emisji – w mojej opinii czynnik niemożliwy do oszacowania, proszę zobaczyć co się stało w tym roku na rynku EUA 🙂 spadki o ponad 40% to te prowzrostowe przesłanki ? Swoją drogą – dlaczego w danym projekcie nie zabezpieczać ceny emisji ? – wtedy z kretesem przepada Pana „teoria” o wzroście cen do emisji.

            „pamiętajmy, że cena energii w rozproszonym OZE nie obejmuje dystrybucji ” – tak? a to ciekawe 🙂 chyba tylko w przypadku jeśli się Pan kompletnie odcina od sieci. Jestem prawie pewien, że za kilka lat czeka nas kompletna zmiana zasad pokrywania kosztu dostępu do sieci. Prawdopodobnie pójdzie to w kierunku jakiejś opłaty stałej(niezależnie od ilości pobranej energii) i składnika zmiennego. To, ze Pan pobiera mniej energii z sieci wcale nie zmniejsza kosztu stałego związanego utrzymaniem systemu.[/quote]
            No to ile wynosi opex solara? Ile wynoszą koszty dystrybucji prądu z solaru na dachu do pralki w łazience pod dachem? Naprawdę chce Pan karać uzytkowników solarów za posiadanie solara odcięciem od sieci? A w sprawie kosztów emisji – skoro nic Panu nie wiadomo, że mają wzrosnąć, to po co ten hałas o politykę klimatyczną?[/quote]

            No właśnie ile wynosi opex solara i czemu ma spadać ?:) to Pan uważa, że to takie istotne bo wg mnie to jakaś marginalna sprawa.

            Koszt stały Pana przyłączenia do sieci jest taki sam – niezależnie czy zasila Pan pralkę z solara czy z sieci – czy trzeba to bardziej tłumaczyć ?

            Karać odcięciem od sieci ? skąd! to jest wybór – chcesz być podłączony do sieci? to ponoś tego właściwy koszt – nie chcesz kosztu? to się odłącz – to chyba sprawiedliwe, zgodzi się Pan?

            Nie skumał Pan kwestii zabezpieczenia kosztu emisji 🙂 …niestety.
            A w wyrażeniu „polityka klimatyczna” proszę skupić się na słowie „polityka”. EUA były kilka lat temu po 15 EUR dziś po 5-6 EUR – jak komu będzie pasować to po tyle będą 😉 to nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem.

  2. W scenariuszu modernizacyjnym to tak jakby przesunąć wycofania na okres po 2030 roku. Skąd środki na modernizację, a tym bardziej na wycofania już teraz ?

  3. @Matt i @ Realsita
    Panowie – OPEX dla rpozproszonej generacji z PV ponosi w Europie właściciel(nie nazywałbym tego solarem to odnosimy tradycyjnie do ST czyli paneli termicznych). Mówię bo mam. DLa mojej 10 elektrowni kWp- przez ostatenie 3 lata OPEX wyniósł dokladnie 0. Jeżeli wtłoczyłbym połowe z tego latem do OSD to jego OPEX też wyniósłbny 0 ponieważ energię tą zużywają moi sąsiedzi w podsieci nn. Wiem, że to z punktu widzenia BigEnergy śmieszne, ale z takim zerowym OPEXEM wyprodukowałem rocznie 10 MWh (i całość nawet grzejąc basen – zużyłem – bo oddawać po 180 zł za MWh nie będę). Co wiecej cały CAPEX tego jest po stronie mojej czyli Prosumenta – więc należałoby dać tylko zielone światło w postaci możliwości przyjęcia przez OSD mojej energii 1:1 (net-mtereing) i mielibyśmy za dwa lata wg. pesymistycznych ocen ok 2 GW zainstalowanej mocy(czyli ok 2 TWh energii rocznie) bez żadnych problemów i DODATKOWYCH KOSZTÓW !. Tylko ten Rząd tego nie rozumie. OCzywiście pozostaje kwestia gorącej i zimnej rezerwy – ale o ile się mi wydaje to największe problemy mamy właśnie „latem” czyli w te 6 mc-y w które to 2 TWh byłyby dostarczone do sieci – i to w 70-90 % bez zmiany infrastruktury ponieważ moją energię zużywłaby sąsiedzi. Skorygujcie mnie jeżeli się mylę…

    • [quote name=”EkspertOZE”]@Matt i @ Realsita
      Panowie – OPEX dla rpozproszonej generacji z PV ponosi w Europie właściciel(nie nazywałbym tego solarem to odnosimy tradycyjnie do ST czyli paneli termicznych). Mówię bo mam. DLa mojej 10 elektrowni kWp- przez ostatenie 3 lata OPEX wyniósł dokladnie 0. Jeżeli wtłoczyłbym połowe z tego latem do OSD to jego OPEX też wyniósłbny 0 ponieważ energię tą zużywają moi sąsiedzi w podsieci nn. Wiem, że to z punktu widzenia BigEnergy śmieszne, ale z takim zerowym OPEXEM wyprodukowałem rocznie 10 MWh (i całość nawet grzejąc basen – zużyłem – bo oddawać po 180 zł za MWh nie będę). Co wiecej cały CAPEX tego jest po stronie mojej czyli Prosumenta – więc należałoby dać tylko zielone światło w postaci możliwości przyjęcia przez OSD mojej energii 1:1 (net-mtereing) i mielibyśmy za dwa lata wg. pesymistycznych ocen ok 2 GW zainstalowanej mocy(czyli ok 2 TWh energii rocznie) bez żadnych problemów i DODATKOWYCH KOSZTÓW !. Tylko ten Rząd tego nie rozumie. OCzywiście pozostaje kwestia gorącej i zimnej rezerwy – ale o ile się mi wydaje to największe problemy mamy właśnie „latem” czyli w te 6 mc-y w które to 2 TWh byłyby dostarczone do sieci – i to w 70-90 % bez zmiany infrastruktury ponieważ moją energię zużywłaby sąsiedzi. Skorygujcie mnie jeżeli się mylę…[/quote]

      Właśnie próbowałem Pana realistę sprowokować do przyznania się, że używa pojęć pojęć których kompletnie nie rozumie 🙂 takich jak np. amortyzacja czy OPEX. Ten znikomy koszt przy PV, mający marginalne znaczenie jest wg niego kluczowy dla porównywania ogólnego kosztu wytworzenia bo ma rzekomo „spadać”.

      Skoryguję (sam Pan prosił 🙂 kilka kwestii z którymi się nie zgadzam:).
      Cena 180 zł to chyba nie jest coś poniżającego – zważywszy na fakt, że hurtowa wynosi około 160 zł.
      To nie jest tak, że Pana energia wtłoczona do sieci nie generuje kosztu – sam fakt, że jest Pan do sieci przyłączony (nawet jej nie używając!) generuje koszt. Mało tego, prosument używa jej i do poboru i do oddawania nadwyżek. Pobiera i oddaje kiedy chce i w jakich chce ilościach (zupełnie inaczej niż jednostki centralnie sterowane) – to powoduje problemy operatora z bilansowaniem całego systemu (im większy udział niestebilnych źródeł – tym większe problemy). Netmet tak naprawdę powoduje, że koszt dystrybucji jaki musiałby Pan ponieść w stosunku do pobranej energii jest przerzucony na innych użytkowników (w uproszczeniu pisząc). W wielu systemach gdzie udział PV jest stosunkowo duży to jest ogromny problem (niektóre słoneczne stany US) ale nawet Niemcy to zauważyli i rozważają wprowadzenie specjalnego podatku dla prosumentów.

      • Właśnie próbowałem Pana realistę sprowokować do przyznania się, że używa pojęć pojęć których kompletnie nie rozumie 🙂 takich jak np. amortyzacja czy OPEX. Ten znikomy koszt przy PV, mający marginalne znaczenie jest wg niego kluczowy dla porównywania ogólnego kosztu wytworzenia bo ma rzekomo „spadać”.

        [/quote]

        Nawet przy OZE jest coś takiego jak opex, ponieważ występują czasami drobne naprawy, przeglądy i inne koszty. Natomiast im więcej OZE tym te koszty maleją, ponieważ koszty te rozkładają się na większą ilość instalacji. Ale miło, że nawet najwięksi miłośnicy węgla zauważają w końcu, że w przypadku OZE opex jest znikowmo niski w porównaniu z opexem instalacji węglowych. Jak widać warto rozmawiać.

        • [quote name=”realista”]Właśnie próbowałem Pana realistę sprowokować do przyznania się, że używa pojęć pojęć których kompletnie nie rozumie 🙂 takich jak np. amortyzacja czy OPEX. Ten znikomy koszt przy PV, mający marginalne znaczenie jest wg niego kluczowy dla porównywania ogólnego kosztu wytworzenia bo ma rzekomo „spadać”.

          [/quote]

          Nawet przy OZE jest coś takiego jak opex, ponieważ występują czasami drobne naprawy, przeglądy i inne koszty. Natomiast im więcej OZE tym te koszty maleją, ponieważ koszty te rozkładają się na większą ilość instalacji. Ale miło, że nawet najwięksi miłośnicy węgla zauważają w końcu, że w przypadku OZE opex jest znikowmo niski w porównaniu z opexem instalacji węglowych. Jak widać warto rozmawiać.[/quote]

          aha 🙂 dobra, dobra – to nie ma żadnego znaczenia :), marginalna sparwa, ewentualnie ubezpieczenie. Jeśli to miał być argument to słabizna 😉

      • „Netmet tak naprawdę powoduje, że koszt dystrybucji jaki musiałby Pan ponieść w stosunku do pobranej energii jest przerzucony na innych użytkowników (w uproszczeniu pisząc). W wielu systemach gdzie udział PV jest stosunkowo duży to jest ogromny problem (niektóre słoneczne stany US) ale nawet Niemcy to zauważyli i rozważają wprowadzenie specjalnego podatku dla prosumentów.”
        Otóż prezentujesz typowe złodziejskie myślenie. Zauważ, że zachodzi w tym przypadku podwójne płacenie za dystrybucję, a nie przerzucanie kosztów.

  4. czemu wszyscy mundrzy pomijają fakt, że PV daje energie dokładnie wtedy, kiedy działa klima w sklepach, biurach i domach, w przemyśle spożywczym, chłodnie i mroźnie, a podkreślają, że do ogrzewania zimą to PV się nie nadaje ?
    czemu pomija się źródła o wysokiej stabilności jak kogeneracja z gazu ziemnego, biogazownie czy MEW’y ?
    bo mundrale koniecznie chcą pokazać, że wungiel jest dobry i na wungiel wszyscy musimy płacić ?
    te głupki z niemiec danii i innych norwegii nie mają pojęcia o energetyce, nasi eksperci lepiej wiedzą jak zawinąć parę baniek przy budowie atomówki, której nikt nie wybuduje, mam nadzieję, bo cena MWh była by 500+, a kontrakty różnicowe na wiele dziesięcioleci, ale na robieniu gównoburzy ba się trochę zachachmęcić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]