Spis treści
Dające się od początku stycznia we znaki w Europie chłody albo i wręcz mrozy nie zatrzęsły europejską strukturą wytwarzania energii elektrycznej. Najważniejsze źródła odnawialne czyli wiatr i Słońce dały całej UE więcej energii niż przed rokiem, choć pracowały słabiej.
Zima 2024-2025 w zasadzie nie zasługiwała na to miano. Mrozu prawie wcale nie było, a niewielki śnieg topił się tak szybko, że trudno było go zauważyć.
Między końcem grudnia 2024, a połową lutego 2025 trafiły się dwa wyraźne okresy małej wietrzności, na czym oczywiście skorzystały elektrownie gazowe. Z wiatru i słońca dały dokładnie 23,8% wyprodukowanej w tym czasie energii elektrycznej – ponad 80 TWh. 210 GW mocy lądowych wiatraków dało prawie 4,5 raza więcej energii niż ok. 340 GW fotowoltaiki, co jest typowe dla okresu zimowego. Dobowa produkcja z wiatru na lądzie wahała się od 0,5 do prawie 2,5 TWh.
Nasza zima zła
W tym roku mieliśmy jednak do czynienia z prawdziwą zimą, która przyniosła śnieg nawet na dalekim zachodzie Europy. Solidne mrozy utrzymywały się przez praktycznie cały styczeń i pierwszą połowę lutego.
Udział słońca i wiatru w produkcji energii elektrycznej w tym okresie wyniósł 24,3% czyli był większy niż przed rokiem. Dały one 92,5 TWh.
Tyle, że przyrost mocy przez 2025 rok był proporcjonalnie sporo większy. Mocy fotowoltaicznych przybyło jakieś 20%, bo na koniec grudnia było ich w UE 408 GW. Wiatraków przybyło nieco mniej, pod koniec zeszłego roku ich moc była na poziomie 225 GW, czyli ledwo 7% więcej. Ale produkcja z nich była o 13% wyższa w ujęciu rocznym, a to oznacza, że wiało nieźle, a wiatrakom mróz nie przeszkadzał się kręcić.
I to wiatraki, także te na morzu, odpowiadały za lepszy udział OZE, bo z fotowoltaiką był problem. Mimo przyrostu mocy prądu z niej było o 7% mniej. Ciekawe, jaki wpływ miały na to opady śniegu, którzy pewnie przysypał część paneli.
Niska temperatura przełożyła się na wyższe zapotrzebowanie na energię, które zostało pokryte gazem i trochę węglem, bo z atom dał dokładnie tyle samo. Podobna była produkcja hydroenergetyki.

Za to elektrownie gazowe wyprodukowały o prawie 30% więcej niż przed rokiem, a węglówki różnego rodzaju – 5% więcej.
W Polsce OZE sprawiły się gorzej
Z odwrotną sytuacją, jeśli chodzi o słońce i wiatr mieliśmy w Polsce. Między końcem początkiem zeszłego roku, a połową lutego 2025 udział produkcji wiatraków i paneli wyniósł 21%, a wolumen energii – 4,84 TWh.
W tym samym okresie tego roku udział ten wynosił nieco ponad 17,5% z wolumenem 4,28 TWh. Przez zeszły rok moc polskich wiatraków wzrosła nieznacznie, do ok. 11 GW, natomiast dały one 3,5 TWh, podczas gdy przed rokiem były to 4 TWh. Ewidentnie wiało więc słabiej.
Jeśli chodzi o fotowoltaikę, to jej moc zainstalowana wzrosła w ciągu roku do prawie 26 GW, o jakieś 20%, a produkcja w 2026 r. była wyższa o jakieś 12%.
Czyli, podobnie jak w całej Unii, wzrost generacji był poniżej przyrostu mocy. Zima, co oczywiste, nie sprzyja panelom, ale mówienie, że na mrozie i śniegu zawodzi zupełnie, to jednak przesada.

Urósł nam za to gaz, gazówki dały o 40% więcej prądu, osiągając 16% udział w miksie. Nadal ich udział jest niższy niż w całej Unii, gdzie przekroczył 20%. Gazówkom urosło znacznie więcej niż węglowi, z którego produkcja była raptem o 2% wyższa.
Celowo w rozważaniach o Polsce pominęliśmy hydroenergetykę, której wkład był i jest śladowy, w dodatku raczej bez perspektyw na rozwój.
Widać wyraźnie, że węgiel daje w Polsce to, co w skali całej Unii produkują elektrownie jądrowe i wodne.
A gdybyśmy już mieli wiatraki na morzu?
Między początkiem roku a połową lutego morskie farmy wiatrowe wyprodukowały w Europie odpowiednio 2,5 i 2,9% energii elektrycznej dla zeszłego i tego roku. Gdybyśmy mieli już offshore, polskie wyniki jeśli chodzi o udział słońca i wiatru byłyby na pewno lepsze, ale raczej nie tak wysokie jak w reszcie Europy. Zobaczymy za rok, gdy działać będą już pierwsze polskie wiatraki na Bałtyku.
Ostatnie dane wskazują, że udział generacji z OZE w zeszłym roku przekroczył w Polsce 30% Tegoroczna zima wyraźnie nie była dla nich najlepsza, ale nie można powiedzieć, że kompletnie zawiodły.
W okresach rekordów zapotrzebowania na moc podczas tęgich mrozów z początków stycznia, słońce i wiatr dawały po ponad 15% całej produkcji. No i nie mamy jeszcze offshore, które zimą powinno dawać całkiem sporo.