1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Atom
  6. >
  7. Włoski rząd wprowadza „rzymskie wakacje” od systemu ETS

Włoski rząd wprowadza „rzymskie wakacje” od systemu ETS

Tydzień energetyka: Włoskie elektrownie gazowe będą kupować mniej uprawnień do emisji; Zabraknie magazynów gazu w Polsce?; Kozienice i local content; Atom w Hinkley Point znowu droższy i opóźniony.
Makler ceny giełda szok. Fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos

Włoskie elektrownie gazowe będą kupować mniej uprawnień do emisji

Włoski rząd najwyraźniej wpadł na pomysł w jakie sposób mógłby pozbyć się obciążeń z tytułu ETS, by obniżyć ceny energii elektrycznej na rynku.

W uproszczeniu rząd, sięgając do wpływów  z ETS, zrekompensuje z nich płacącym za uprawnienia do emisji elektrowniom (we Włoszech to w praktyce tylko gazówki) ponoszone na ten cel wydatki. Ale pod warunkiem, że adekwatnie obniżą swoje oferty rynkowe. Ponieważ we Włoszech to gaz wyznacza cenę krańcową, efektem ma być spadek cen na rynku.

Wytwórcy najpierw muszą sprzedać odpowiednio taniej, dzięki temu będą mogły kupić mniej uprawnień do emisji CO2. Przyjęty 18 lutego przez rząd  akt prawny (Decreto Energia) wprowadza odpowiednie, oczywiście bardzo skomplikowane wzory matematyczne.

Aby zrekompensować nieco ubytek wpływów budżetowych, dekret podwyższa lokalny podatek dochodowy dla elektrowni gazowych.

Zobaczymy co na to Komisja, bo to nie pierwszy raz jak Włosi wykazują się daleko posuniętą kreatywnością. Poprzednio, nie pytając Brukseli o zgodę obiecali energochłonnym prąd po 65 euro za MWh w zamian za zbudowanie w ciągu 40 miesięcy odpowiedniej mocy w OZE, zdolnych produkować rocznie dwa razy więcej energii niż dana firma kupuje po 65 euro.

Przy okazji w tym samym dekrecie rząd Włoch zaproponował mechanizmy redukujące na rynku gazu dodatni spread między TTF a miejscowym hubem PSV. W pierwszej kolejności chodzi o interwencję na taryfach przesyłowych, czyli wręcz wprowadzenie ujemnych kosztów wejścia do włoskiego systemu gazowego.

Od razu odezwała się organizacja Energy Traders Europe, alarmując, ze takie działania zniekształcą sygnały cenowe, a ich efektywność stoi pod znakiem zapytania. Także w tej sprawie będzie musiała wypowiedzieć się KE, ciekawe tylko, czy nie zostanie postawiona przed faktem dokonanym, jak w przypadku energochłonnych.

Prezes PSE zwrócił uwagę na jeszcze jeden efekt, który ETE opisało jako „zniekształcenie sygnału cenowego”. Jak napisał na X Grzegorz Onichimowski, efektem spadku cen giełdowych energii elektrycznej we Włoszech będzie wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną z Włoch, co zwiększy tamtejszy eksport mocy, a jednocześnie generację z elektrowni gazowych i w konsekwencji zapotrzebowanie na prawa do emisji CO2 na tamtejszym rynku, czego skutkiem będzie konieczność jeszcze wyższego subsydiowania elektrowni gazowych z budżetu państwa. W konsekwencji Włochy będą eksportować subsydia z kieszeni włoskich podatników. Zyska na tym reszta Europy.

W gaz idziemy tak mocno, że braknie magazynów

Po 2030 roku zacznie nam brakować magazynów gazu w stosunku do potrzeb i oczekiwań rynku, a deficyt ten będzie się utrzymywał, a nawet pogłębiał pod koniec przyszłej dekady. Takie prognozy zawarł w swojej strategii Gas Storage Poland – operator systemu magazynowania gazu. Według GSP, po 2030 roku zgłoszone przez rynek potrzeby przekraczają dostępne zdolności, nawet po rozbudowie magazynu Wierzchowice. Po 2035 roku deficyt ma być na poziomie 700 mln m sześć. rocznie. 

Jeszcze gorzej to wygląda, jeśli chodzi o magazyny kawernowe, reagujące na bieżące potrzeby i oferujące elastyczne usługi. Już w tym roku popyt na ich zdolności przekroczy 0,5 mld m sześć w stosunku do podaży. A po 2030 roku będzie to już grubo ponad 1,5 mld m sześć. rocznie. 

obraz

Mało tego, deficyt będzie dodatkowo rosnąć z powodu wzrostu wolumenu zapasów obowiązkowych z 1,3 mld m sześc. obecnie do 1,8-2,0 mld m sześć. po 2030 r. Kiedy zatem ruszą budowane obecnie elektrownie gazowe rynek może mieć kłopoty ze zbilansowaniem systemu gazowego.

Wyjścia są dwa. Albo budować dodatkowe kawerny, ale to kosztuje dużo i trwa długo. Poza tym Orlen, jako właściciel magazynów (GSP tylko nimi zarządza) wcale się do tego nie pali.

Drugie wyjście to choćby częściowe wypchnięcie za granice zapasów obowiązkowych, aby zwolnić krajowe pojemności. To z kolei politycznie jest nie do przejścia, pierwszą próbę zawetował już prezydent.

Trzecie, najbardziej prawdopodobne i najbardziej „polskie” to po prostu zaklajstrowanie problemu- zapasy będą trzymane za granicą, przepisy krajowe nie będą przestrzegane, ale nikt nie zostanie ukarany, bo „odpowiednie organy” będą latami prowadzić postępowanie.

Wygląda na to, że tzw. pułapka gazowa pojawiła się zupełnie gdzie indziej niż przewidywali zwolennicy tej teorii.

Długoterminowym rozwiązaniem jest elektryfikacja procesów przemysłowych tam, gdzie jest to możliwe i zastępowania ogrzewania gazowego budynków pompami ciepła. Te ostatnie, nawet chodząc przez część sezonu na elektrowniach gazowych, i tak będą wymagać znacznie mniejszych ilości błękitnego paliwa, niż najnowocześniejsze kondensacyjne kotły gazowe w budynkach.  

Gazówki w Kozienicach a local content 

Enea zaczęła budowę dwóch bloków gazowych CCGT w Kozienicach. W sumie mają mieć moc 1336 MW brutto i ruszyć do połowy 2029 roku. Przy okazji wróciły pytania o modne dziś pojęcie: local content. Generalnym wykonawcą jest bowiem turecka firma Calik Enerji. Jak jednak zapewnia Enea, local content będzie na poziomie 75%, chociażby dlatego, że dostawca turbozespołów – GE Vernova – zbuduje turbiny parowe Elblągu, a generatory we Wrocławiu. Projektantem jest Energoprojekt-Katowice, dostawcy innych elementów i firmy montażowe też mają być polskie.

Tymczasem ministerstwo aktywów ogłosiło koniec prac nad definicją local content, który – zgodnie z deklaracjami rządu – ma być priorytetem wszelkich inwestycji. Definicja ma mieć nawet dwa wymiary: ogólny – obejmujący całość przedsięwzięcia oraz operacyjny, służący realizacji celów wyznaczonych MAP. Na razie jednak przyjęta definicja local content nie została ujawniona, ministerstwo zapowiada, że oficjalnie zaprezentuje wynik swoich prac nad lokalnym wkładem 2 marca w Szczecinie, na Forum Dostawców Energetyki Wiatrowej.

Hinkley Point C znów później i drożej 

Koncern EDF znów przesunął w czasie uruchomienie powstającej w Wielkiej Brytanii elektrowni jądrowej Hinkley Point C z dwoma reaktorami EPR. Nowy termin to 2030, o rok później niż poprzednio. Przy okazji Francuzi stwierdzili, że impreza będzie kosztować bagatela 1,8 miliarda funtów drożej. A to oznacza, że cała elektrownia ma kosztować prawie 49 miliardów funtów po dzisiejszych cenach. EDF ostrzegł też, że każdy kolejny rok opóźnienia to następny miliard funtów. 

Poprzednie szacunki mówiły o koszcie 31-34 miliardach. A w 2016 roku, kiedy projekt startował, koszt w ówczesnym pieniądzu wynosił 18 miliardów (było to ok. 24 mld euro w cenach z 2026 roku). Projekt, w trakcie realizacji, podrożał już zatem ponaddwukrotnie w ujęciu realnym.

Technologie wspiera:
Partner działu Klimat:
Biały Dom zaczął skupować strategiczne metale, trwają też poszukiwania odpowiednich złóż za granicą. Rząd USA uważa, że bez niezbędnych kopalin nie będzie reindustrializacji.
greenland
Technologie wspiera: