Spis treści
KE pozywa Polskę za brak Krajowego Planu dla Energii i Klimatu
Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za nieprzysłanie w terminie (który minął 30 czerwca zeszłego roku) zaktualizowanego Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu. Jak ogłosiła KE, uznała ona nieprzedłożenie przez Polskę ostatecznej wersji zaktualizowanego KPEiK za niewywiązanie się państwa z jego zobowiązania prawnego.
Komisja i tak była cierpliwa, już wiosną planowano wysłanie sprawy do TSUE, ale wówczas udało się sprawę jeszcze odwlec.
Do decyzji Komisji w imieniu rządu odniósł się minister energii Miłosz Motyka, stwierdzając, że generalnie w dokumentach strategicznych i ich projektach w obszarze energii trwa jeszcze porządkowanie bałaganu po poprzednikach i KPEiK trafi do Brukseli w przyszłym roku, i będzie spójny z przygotowywanymi aktualizacjami innych dokumentów, jak Polityka Energetyczna Polski (w nowej wersji do 2050) i programem energetyki jądrowej PPEJ. A dodatkowo będzie skonsultowany ze wszystkimi partnerami społecznymi.
Minister Motyka przekonywał, że z powodu pozwu żadne kary finansowe Polsce nie grożą, a rząd jest w „pełnym dialogu” z Komisją, która „rozumie” wyzwania, jakie stoją przed Polską z powodu specyfiki jej systemu elektroenergetycznego.
Prace nad KPEiK powinny być wzięte pod lupę przez Najwyższą Izbę Kontroli. Odpowiedzialna za KPEiK wiceminister klimatu Urszula Zielińska dążyła do jak największej dekarbonizacji i jak najwyższego udziału OZE, co wymagało też prognozowania maksymalnego wzrostu popytu na energię elektryczną. Przyjęto więc nierealne scenariusze demograficzne, zakładające nie tylko wzrost dzietności w Polsce do 2040 r., ale także maksymalną imigrację.
Czytaj też: Popyt na energię w kraju wzrośnie, bo…do Polski ruszą imigranci
M.in. dzięki temu udało się wyśrubować prognozy zużycia do 307 TWh rocznie w 2040 r., tymczasem w 2024 r. wynosi niecałe 170 TWh i nie rośnie. Prognozy się „zgadzały”, gdyż w 2040 aż ponad 100 TWh miało iść na produkcję wodoru, chociaż prognozy na temat zużycia tego wodoru były już nader mgliste – około połowy wodoru miał zużywać przemysł. Jednak kompletnie nie było wiadomo dlaczego aż tak dużo, bo resort nie prognozował jakie konkretnie sektory będą zużywać ten wodór.
Minister Zielińska chciała też praktycznie wyeliminować zużycie biomasy w ciepłownictwie.
Część analityczną wykonały państwowe Agencja Rynku Energii i Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami, które mają znakomitych analityków. Jednak resort klimatu arbitralnie przyjął założenia, do których analitycy ci musieli się odnieść. Prace nad KPEiK beznadziejnie się opóźniały, wpłynęło mnóstwo uwag, ale resort klimatu nie był uprzejmy nawet ich opublikować.
Wojciech Krawczyk, bezpartyjny fachowiec, sceptyczny wobec prognoz wiceminister Zielińskiej dyrektor departamentu analiz w resorcie klimatu, stracił pracę w 2024 r. . Na jego miejsce przyszedł inny bezpartyjny fachowiec, Wojciech Racięcki, który był bardziej optymistyczny.
Po przejściu departamentu analiz do Ministerstwa Energii także on pożegnał się z posadą, a jego miejsce zajęła Aleksandra Redzisz, prawniczka z MSZ.
Jak widać, przyszłość dyrektorów w resorcie jest zdecydowanie łatwiej przewidzieć niż rozwój polskiej energetyki.
Sejm murem za morskimi wiatrakami
Sejm niemal gremialnie poparł zmianę ustawy o offshore, mimo, że odrzucił wcześniej poprawki zgłoszone przez PiS. Jedna miała skreślić możliwość rekompensaty dla morskiej farmy wiatrowej za niewytworzoną energię w określonym przypadku jej redysponowania przez PSE, w drugiej chodziło o wykreślenie możliwości przeprowadzenia dodatkowej aukcji, gdyby ta planowana na grudzień 2025 się nie udała.
Ostatecznie przeciwko ustawie była tylko Konfederacja i dwójka posłów PiS, a 418 posłów ją poparło. Prawdopodobnie Senat wiele już nie zmieni, zobaczymy więc, czy niemal jednomyślne poparcie ze strony PiS wystarczy, by prezydent Nawrocki jej nie zawetował.
Nowelizacja ma między innymi zminimalizować ryzyko fiaska grudniowej aukcji, na przykład poprzez możliwość podziału projektów II fazy offshore i wystawienia tych kawałków w aukcjach, byle nie w jednej, tylko w różnych z kolejnych planowanych.
JSW nadal bez planu
Jastrzębska Spółka Węglowa podała rezultaty za wrzesień, z których wynika, że w tym miesiącu wykonała 83,9% planu produkcji węgla i 87,1% planu sprzedaży. Główne podane przez JSW przyczyny to pożarów endogenicznych w kopalniach Budryk i Zofiówka, połączone z ogłoszeniem force majeure, a także wcześniejsze zakończenie eksploatacji części ścian. Produkcja koksu wyniosła 98,7% miesięcznego planu, a sprzedaż 105,9%.
Przedstawiciele rządu deklarują, że nie pozwolą upaść JSW, która za I półrocze zanotowała ponad 2 mld zł straty, choć nie wiadomo w jaki sposób ją uratują. Wiceszef MAP Robert Kropiwnicki oświadczył w Sejmie, że konieczna jest redukcja zatrudnienia. Tymczasem związkowcy ani myślą o tym słyszeć. Jednym z ich pomysłów jest włączenie spółki do zbrojeniówki, ale pojawiły się też już zapowiedzi gorącej jesieni i „płonących opon”.
BP wygrało gazowy abritraż, Orlen czeka na swoją kolej
Amerykański dostawca LNG Venture Global dość niespodziewanie przegrał arbitraż z BP, który to koncern żądał miliarda dolarów za niedostarczone LNG z długoterminowego kontraktu. Niespodziewanie, ponieważ kilka tygodni wcześniej arbitraż z VG w takiej samej sprawie przegrał Shell. Na wieść o wyroku akcje Venture Global spadły o 15%, pomimo tego, że wysokość rekompensaty nie została jeszcze ustalona.
Amerykańska firma ma jeszcze na głowie procesy arbitrażowe z portugalskim Galp, hiszpańskim Repsolem, włoskim Edisonem, chińskim Sinopec, oraz z Orlenem.
Wszyscy powodzi zarzucają amerykańskiej firmie, że ich oszukała, celowo odwlekając planowane na 2022 rok formalne uruchomienie terminala Calcassieu Pass i rozpoczęcie dostaw z długoterminowych kontraktów, jednocześnie sprzedając skraplany w działającej już instalacji gaz na spocie z wielokrotnym przebiciem. Czas na rynku był gorący, Gazprom właśnie przerwał dostawy gazu rurociągami do Europy i ceny na spotowym rynku LNG biły rekordy.
Według raportu firmy konsultingowej Compass Lexecon, Orlen, kupując gaz na spocie między październikiem 2022 a majem 2024 roku zapłacił o półtora miliarda dolarów więcej, niż w kontrakcie z VG. Pierwsza dostawa LNG z Calcassieu Pass dotarła do Polski dopiero w kwietniu tego roku. Według ostatnich informacji, Orlen liczy na to, że arbitraż z VG ruszy pod koniec roku.