1. Główna
  2. >
  3. Rynek
  4. >
  5. Co oznacza nowa umowa gazowa Chin i Rosji?

Co oznacza nowa umowa gazowa Chin i Rosji?

Zagraniczna prasówka energetyczna: Nowy gazociąg z Rosji do Chin wpłynie na globalny rynek; Trump napędza chińskie wiatraki; Amerykańska energetyka dodaje gazu; Ujemne ceny dokuczają europejskiej fotowoltaice.
Gaz rosja chiny Fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos

Nowy gazociąg z Rosji do Chin wpłynie na globalny rynek

Ogłoszone w ostatnich dniach przez Moskwę i Pekin plany budowy nowego gazociągu Siła Syberii 2 to geopolityczny zwrot o globalnych reperkusjach dla rynków energii. Niemniej trzeba poczekać na odpowiedzi na kilka kluczowych pytań odnośnie tej inicjatywy – pisze Tatiana Mitrova na łamach „Financial Times”.

Autorka, która na co dzień pracuje w Centrum Globalnej Polityki Energetycznej na Uniwersytecie Columbia, uważa, że planowany gazociąg, dostarczający do Chin 50 mld sześc. gazu rocznie, to sygnał wysłany zarówno do Waszyngtonu, jak i do sektora LNG.

Władimir Putin – zdaniem Mitrovej – najwyraźniej negatywnie rozważył domniemaną ofertę Donalda Trumpa, którą ten miał mu złożyć podczas niedawnego spotkania na Alasce. Chodzi o złagodzenie zachodnich sankcji, uznanie aneksji Krymu oraz zamrożenie linii frontu. Zamiast tego Putin wybrał długoterminową, strategiczną współpracę z Chinami.

Z kolei sam Pekin nową umową gazową z Moskwą zasygnalizował gotowość do eskalacji konfrontacji z USA w obliczu pogłębiającej się wojny handlowej. Wcześniej, po zaatakowaniu Ukrainy przez Rosję, Chiny dosyć ostrożnie podchodziły do zacieśniania więzów gospodarczych z Kremlem. Co prawda import rosyjskich surowców został utrzymany, ale bezpośrednie inwestycje zostały na wszelki wypadek zamrożone.

Tatiana Mitrova ocenia, że umowa dotycząca Siły Syberii 2 może zmienić prognozy popytu na gaz na globalnych rynkach, a przez to również strategie inwestycyjne branży. Dotychczas popyt ze strony Chin był jednym z fundamentów obecnego cyklu inwestycyjnego w sektorze LNG.

– Przejście na gaz rosyjski dostarczany rurociągami – nawet stopniowe i warunkowe – podważa założenia dotyczące napiętej sytuacji na rynku w przyszłej dekadzie. Wnioski płynące do eksporterów LNG – zwłaszcza tych z USA – są jasne: Chiny będą potrzebowały mniej gazu, a do tego na bardziej atrakcyjnych warunkach – uważa Mitrova.

Dodaje przy tym, że rosyjsko-chińskie memorandum formalizuje intencje budowy gazociągu, ale odkłada na później kwestie merytoryczne. Prawdziwe negocjacje – jak zaznacza Mitrova – będą opierać się na czterech kluczowych parametrach: cenie, klauzulach umownych typu „bierz lub płać”, finansowaniu budowy oraz jej harmonogramie. W każdym z tych czterech przypadków Pekin ma przewagę nad Moskwą, więc od tego, jakie będą szczegółowe ustalenia zależy to, czy uda się doprowadzić do budowy gazociągu.

Niezależnie od tego, jak konkluduje autorka, nowy gazociąg stwarza ryzyko długotrwałej nadpodaży LNG, mogącej obniżyć ceny w kolejnej dekadzie oraz opóźnić dalsze inwestycje w tym sektorze. Z kolei nowa rola Chin, które w ten sposób stają się obrotowym graczem na rynku gazu, daje Pekinowi „bezprecedensowy wpływ na rynek i sygnalizuje nowe otwarcie w trójkącie energetycznym Chiny-Rosja-USA”.

Zobacz także: Atom kontra OZE – co się dzieje w Europie i na świecie

Trump napędza chińskie wiatraki

Energetyka wiatrowa to jedyny obszar transformacji energetycznej, w której Chiny wciąż nie uzyskały dominacji nad Zachodem. Walcząc z tym sektorem Donald Trump robi co może, aby to zmienić – uważa David Fickling, publicysta Bloomberga.

Fickling w ten sposób nawiązuje m.in. do ostatniej decyzji administracji Trumpa, która w sierpniu doprowadziła do wstrzymania budowy morskiej farmy wiatrowej Revolution Wind u wybrzeży Rhode Island. Zaawansowany w 80-procentach projekt o łącznej mocy ponad 700 MW realizuje duński Ørsted we współpracy ze Skyborn Renewables.

Poza tą inwestycją na celowniku Trumpa znajduje się dwukrotnie większe przedsięwzięcie u wybrzeży Maryland, którego budowa ma ruszyć w przyszłym roku, a na początku 2025 roku wstrzymano też projekt norweskiego koncernu Equinor u wybrzeży Nowego Jorku. Ponadto swoją prezydenturę Trump rozpoczął od zakazu udzielania nowych dzierżaw dna morskiego pod farmy wiatrowe.

Fickling podkreśla, że choć ostatnie wydarzenia jeszcze bardziej pogłębiły problemy, z którymi zmaga się Ørsted, to najwięksi zachodni producenci turbin wiatrowych obecny rok mogą jak dotąd zaliczać do udanych.

Licząc od listopada 2025 roku, gdy Trump wygrał wybory, akcje takich grup jak Nordex i Vestas zyskały odpowiednio 64 proc. oraz 10 proc. Z kolei Siemens Energy oraz GE Vernova zyskały kolejno blisko 150 proc. oraz ponad 100 proc., przy czym w dużej mierze udział w tych wzrostach ma też popyt na turbiny gazowe oraz transformatory.

Zdaniem Ficklinga „krucjata Trumpa” przeciwko morskiej energetyce wiatrowej, która jak dotąd była marginalnym rynkiem w USA, nie jest wystarczająca, aby zadać duży cios branży wiatrowej. Niemniej bardziej niepokojące są pośrednie, długoterminowe szkody, które z tych działań wynikają.

Publicysta Bloomberga wskazuje, że dotychczas chińscy producenci turbin wiatrowych koncentrowali się na rodzimym, bardzo chłonnym rynku i dosyć trudno było im się przebić w innych krajach. Jednak obecnie, po latach intensywnego rozwoju, który pozwolił im dopracować technologię i obniżyć koszty produkcji, chińskie firmy wiatrowe są gotowe do ekspansji – również na zachodnie rynki.

Fickling tłumaczy, że podkopywanie stabilności w branży, która w ostatnich latach mierzyła się z dużymi zawirowaniami z powodu pandemii oraz inflacji, to otwieranie drzwi przed producentami z Państwa Środka, którzy dysponują mocnym zapleczem finansowym i stabilną polityką Pekinu. Według BloombergNEF turbiny wiatrowe produkowane w Chinach są obecnie o około jedną trzecią tańsze od tych pochodzących europejskich fabryk.

Zobacz też: Resort klimatu przyciął swoje plany w sprawie zielonych certyfikatów

Amerykańska energetyka dodaje gazu

W ciągu ostatniego roku moc budowanych i planowanych nowych mocy w energetyce gazowej w USA zwiększyła się dwukrotnie. Jednocześnie deweloperzy ograniczają plany dotyczące inwestycji w fotowoltaikę i wiatraki – analizuje Gavin Maguire, komentator Reutersa.

Maguire powołuje się na dane Global Energy Monitor (GEM), według których w połowie 2025 roku w trakcie realizacji lub w przygotowaniach do budowy znajdowało się ponad 114 GW mocy w energetyce gazowej. Oznaczało to przeszło dwukrotny wzrost względem połowy 2024 roku.

Wzrosty są widoczne także w przypadku hydroenergetyki i energetyki jądrowej, gdzie inwestorzy w planach i realizacji mają projekty o mocy wynoszącej kolejno 36 GW oraz 8 GW. Plany inwestycyjne zostały natomiast ograniczone w przypadku fotowoltaiki i wiatraków, czego przyczyn komentator Reutersa upatruje przede wszystkim w polityce energetycznej administracji Donalda Trumpa.

Ponadto Maguire podkreśla, że w planach grup energetycznych priorytetowo traktowane są źródła dyspozycyjne, które będą nadążały za dynamicznie rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną w USA. Łącznie w planach i realizacji znajduje się około 159 GW mocy dyspozycyjnych wobec 57 GW rok wcześniej.

Wśród źródeł dyspozycyjnych to właśnie energetyka gazowa zajmuje kluczową rolę, stanowiąc około 46 proc. obecnie eksploatowanych mocy wytwórczych, a także 36 proc. mocy w fazie przygotowawczej i wykonawczej. Licząc precyzyjnie, to w budowie znajduje się ponad 16 GW gazówek, a 98 GW jest na etapie uzyskiwania wymaganych pozwoleń.

Tendencję spadkową widać natomiast w przypadku źródeł odnawialnych, które nie są dyspozycyjne, czyli fotowoltaiki i wiatraków. W tym przypadku inwestorzy w realizacji i przygotowaniu mają łącznie około 155 GW mocy wobec 186 GW rok wcześniej. Jeśli chodzi o energetykę słoneczną, to wynik spadł do 92 GW z 112 GW rok wcześniej, a energetyki wiatrowej – do 65 GW z 74 GW przed rokiem.

Aktualnie w USA pracuje około 121 GW fotowoltaiki oraz 151 GW wiatraków. Rosną też też moce zainstalowane w wielkoskalowych magazynach energii, które według prognoz do końca 2025 roku mają osiągnąć około 46 GW.

Zobacz także: Nowe bloki gazowe zakontraktowane, a kolejna aukcja tuż-tuż

Ujemne ceny dokuczają europejskiej fotowoltaice

Rośnie skala redysponowania fotowoltaiki w takich krajach jak Niemcy, Francja, Hiszpania i Wielka Brytania, a branży we znaki dają się również ujemne ceny energii – informuje Montel.

Portal podkreśla, że moc zainstalowana w energetyce słonecznej rośnie szybciej niż zdolności magazynowania energii, a także inwestycje w sieci oraz elastyczność po stronie odbiorców.

W pierwszym półroczu 2025 roku w Niemczech, według firmy konsultingowej Enervis, blisko jedna trzecia potencjalnej produkcji z fotowoltaiki mogła być narażona na ceny ujemne, gdyby nie redysponowano produkcji.

Jeśli chodzi o minione półrocze, to Enervis wskazuje również, że we Francji 29 proc. potencjalnej energii słonecznej zostałoby wygenerowane w godzinach z ujemnymi cenami, wobec 17 proc. w 2024 roku. Natomiast w Hiszpanii odsetek ten wzrósł do 29 proc. z 13 proc. rok wcześniej.

Według wstępnych szacunków firmy Montel Analytics, redysponowanie źródeł OZE w Niemczech w minionym półroczu wzrosło o 10 proc. – do blisko 1,6 TWh. Z kolei we Francji wzrost wyniósł 11 proc. – do przeszło 1,4 TWh.

Rosnąca skala redysponowania jest wskazywana jako jedna z przyczyn małego zainteresowania lipcową aukcją OZE w Niemczech, gdzie zakontraktowano 2,3 GW mocy wobec 15 GW, które przewidywała aukcja. Według przewidywań dopiero w połowie przyszłej dekady magazynowanie energii w Niemczech osiągnie wielkość odpowiadającą potrzebom rynku.

W Hiszpanii, według firmy konsultingowej Afry, od stycznia do lipca tego roku redysponowano 1,9 TWh energii z OZE wobec 0,9 TWh w analogicznym okresie minionego roku. Według Afry w nadchodzących latach redysponowanie osiągnie poziom 10 proc. potencjalnej produkcji energii z OZE. Znaczący przyrost mocy magazynów energii jest spodziewany pod koniec obecnej dekady dzięki obecnie wdrażanym programom wsparcia.

Z kolei w Wielkiej Brytanii, według Montel Analytics, redysponowano w pierwszej połowie tego roku 4,6 TWh energii wiatrowej, której z powodu braku odpowiedniej przepustowości sieci nie dało się przesłać z wietrznej północy na energochłonne południe kraju. Koszty redysponowania w 2024 roku wyniosły 1,7 mld funtów i spodziewany jest dalszy wzrost tych kosztów co najmniej do końca obecnej dekady.

Zobacz również: Prezydent idzie na wojnę z przemysłem ws. kosztów energii

Bon ciepłowniczy i ostatnie mrożenie cen prądu już tym tygodniu; Wracają przepisy wiatrakowe; Górnictwo czeka na projekt; Enea ogłasza przetarg na gazówki w Połańcu; Niemiecki przemysł chce zmian w transformacji.
energia rynek ceny wkurzona
Zielone technologie rozwijają:
W Polsce zjawisko ujemnych cen jest stosunkowo nowe, ale sytuacja zmienia się dynamicznie wraz z powstawaniem kolejnych instalacji OZE. Spółki energetyczne wprowadzają więc systemy ochrony przed stratami ponoszonymi przez wytwórców. Coraz częściej rozważa się także projekty łączące instalację OZE z magazynem energii.
Wytwórcy OZE płacą za własną energię
Materiał Partnera
W USA rozgorzał spór o to w jaki sposób i w jakiej kolejności przyłączać do sieci serwery dla sztucznej inteligencji. Centra danych chcą energii dla siebie, ale konsumenci ponoszą coraz wyższe koszty. Sprawa ma ma swoje konsekwencje polityczne i gospodarcze.
Depositphotos 51595977 S
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Ministerstwo Klimatu i Środowiska od paru lat wydaje rozporządzenia, które regulują poziom umarzania praw majątkowych. Poziom stosowany w ostatnich latach w istotny sposób obniżył cenę tzw. zielonych certyfikatów, co negatywnie wpłynęło na budżet podmiotów w starym systemie wsparcia.
Depositphotos 12080800 S
Technologie wspiera: