Spis treści
Rząd opublikował projekt budżetu na 2026 r. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii są oczywiście tzw. dopłaty do redukcji wydobycia, czyli dotacje do gónictwa, umożliwiające sztuczne utrzymywanie przy życiu niepotrzebnych już kopalń węgla. Zamiast zamknąć kilka najgorszych jednostek i zwiększyć wydobycie w pozostałych, kolejne rządy utrzymują te kopalnie, obciążając kosztami podatników. W zeszłym roku budżet dopłacił 8 mld zł.
Ile będzie w tym roku? Tego nie sposób się z projektu dowiedzieć, bo kwota subwencji nie została wprost podana.
Sama pozycja „górnictwo” to ok. 5 mld zł, ale w tej kwocie mieszczą się działania związane z zamkniętymi już w przeszłości kopalniami, poza tym w poprzednich latach nie obejmowała ona dopłat. W poprzednich latach były one finansowane z funduszu COVID-19, co jest logiczne, bo śląskie górnictwo cierpi na przewlekłą chorobę zakaźną, którą zarazili się również politycy.
Jednak opublikowany jako załącznik projekt budżetu funduszu „wirusowego” w tym roku nie daje odpowiedzi czy i ile fundusz pożyczy aby dopłacić kopalniom.
Pewne wskazówki w sprawie możliwych dopłat daje budżet w układzie zadaniowym, opublikowany jako załącznik. Otóż na wszystkie działania w pozycji „bezpieczeństwo gospodarcze państwa i gospodarka złożami kopalin, w tym surowcami energetycznymi” przeznaczono 14,11 mld zł. „Ważnym zamierzeniem realizowanym w zakresie zadania jest stabilne funkcjonowanie górnictwa węgla kamiennego, zapewniające bezpieczeństwo energetyczne państwa”- czytamy w dokumencie.
Co ciekawe, budżet pokusił się też o prognozy wydobycia węgla, które w ogóle nie uwzględniają spadku wydobycia, związanego z malejącym zapotrzebowaniem na węgiel. Do połowy 2025 polskie kopalnie wyfedrowały 20 mln ton węgla, o ok. 7 proc. mniej niż do połowy 2024. Tymczasem projekt budżetu zakłada, że wydobycie w 2026 i 2027 w ogóle nie będzie spadać i wyniesie w obu latach 44,6 mln ton…

Minister funduszy unijnych Katarzyna Pełczyńska Nałęcz napisała na platformie X, że zwiększenie wydatków w budżecie m.in. na politykę mieszkaniową udało się osiągnąć dzięki zmniejszeniu dotacji do górnictwa, nie wyjaśniła jednak w jaki sposób i ile te dopłaty mają w końcu wynieść.

Wydaje się, że rząd celowo nie chce pokazać ile dołoży i będzie reagował elastycznie. Wirusowy fundusz dołoży kopalniom wedle znanej z ideałów komunizmu zasady „każdemu wedle potrzeb”.
Worek z wetami się rozwiązał
W ciągu tygodnia prezydent zawetował dwie ważne ustawy z obszaru energetyki. O ile weta do zmiany ustawy o zapasach ropy i gazu należało się spodziewać, to weto do ustawy deregulacyjnej spadło niczym grom z jasnego nieba. A była to ustawa napisana pod potrzeby energochłonnego przemysłu, który chciał ułatwień w budowie własnych źródeł energii na własny użytek.
Głównie chodziło o to, żeby zakłady przemysłowe mogły sobie bez koncesji stawiać źródła OZE i CHP do 5 MW u siebie oraz budować instalacje PV do 500 kW na własny użytek, off-grid.
Lektura uzasadnienia weta prowadzi do wniosku, że jego autor nie miał zielonego pojęcia o materii ustawy. Rozpisuje się tam o braku kontroli państwa z powodu braku koncesji, podczas gdy przedsiębiorstwa energetyczne mogą stawiać bez koncesji źródła do 50 MW. Są też twierdzenia, że źródło bez koncesji narobi problemów operatorowi sieci. Tymczasem operator ma nad nimi kontrolę, bo wydaje im warunki przyłączenia.
Z różnych pogłosek wyłania się taki oto obraz: ktoś z dużego pałacu zobaczył w treści ustawy coś o OZE i natychmiast, bez zgłębiania się przystawił stempel: wetować. A głos rozsądku na czas nie dotarł do odpowiedniego ucha.
Rząd zamierza spróbować jeszcze raz
Po zaliczeniu trzech ciosów, czyli wet do ustaw odległościowej, deregulacyjnej i o zapasach rząd się nie poddał i zapowiedział, co dalej. W kwestii wiatraków ma zmienić rozporządzenie do ustawy o ocenach oddziaływania na środowisko i zmiana ma pozwolić na repowering, w tym podniesienie mocy o 30%, ale pod warunkiem uzyskania nowej decyzji środowiskowej, co nie wygląda zbyt zachęcająco.
Równolegle jednak szefowa ministerstwa klimatu zapowiedziała poinstruowanie urzędników w RDOŚ-iach, aby przyspieszyli postępowania, także te dotyczące nowych farm. Co ma się przełożyć na przyspieszenie całej procedury. W ten sposób, według minister Hennig-Kloski spełnione zostaną dwa z trzech głównych założeń zawetowanej ustawy odległościowej.
W kwestii zapasów minister energii zapowiedział ponowne złożenie projektu, wykreślającego kolizję z europejskimi przepisami w regulacjach o zapasach gazu, czyli znów spróbować zlikwidować konieczność wykupu przepustowości na interkonektorze w razie trzymania zapasów za granicą, w zamian wprowadzając zgodę ministra, ale mocniejszą, niż ta z zawetowanej ustawie. Reszta reformy systemu zapasów obowiązkowych ma poczekać.
Pojawił się natomiast już projekt ustawy o bonie ciepłowniczym, który, zgodnie z Oceną Skutków Regulacji, miałby objąć ok. 400 tys. gospodarstw domowych. W tym samym projekcie jest zamrożenie cen energii na IV kwartał.
Dymisje w Orlenie
Rada nadzorcza odwołała Magdalenę Bartos i Artura Osuchowskiego z zarządu spółki. O ile dymisja Osuchowskiego, któremu niedawno prezes Ireneusz Fąfara zabrał nadzór nad energetyką niespodzianką nie była, o tyle dymisja Magdaleny Bartos, dobrze ocenianej wiceprezes ds. finansów jest sporym zaskoczeniem. Najbardziej prawdopodobne jest to, że nowy minister aktywów Wojciech Balczun chce zaznaczyć swoją obecność i mianować nowych ludzi, bardziej już związanych z nim. Rada nadzorcza ogłosiła konkurs na wakujące stanowiska.
Orlen ma porozumienie z Synthosem
Orlen dogadał się z Synthosem Michała Sołowowa co do dalszych loków programu budowy reaktorów BWRX-300 w Polsce. Po miesiącach negocjacji deal przewiduje zrównanie uprawnień udziałowców spółki OSGE, rotację jej władz oraz licencję, dającą pełny dostęp spółki do technologii BWRX-300.
To o tyle ważne, że Sołowow wynegocjował GE Hitachi wyłączność na zastosowanie tej technologii nie tylko w Polsce, ale i w kilku innych krajach Europy. Na razie nie wiadomo, że technologiczny deal dotyczy tylko Polski, czy i innych krajów.
Umowa przewiduje też, że pierwsza budowa ruszy we Włocławku, na terenie Orlenu, który będzie też kontrolował SPV powołaną na potrzeby tej inwestycji. Druga z kolei budowa ruszy w Stawach Monowskich koło Oświęcimia, obok zakładów Synthosu. Tutaj SPV będzie kontrolowała firma Sołowowa.
Co ciekawe, projekt we Włocławku jest około roku „do tyłu” w stosunku do Stawów Monowskich. Stawy od listopada 2024 roku mają warunki przyłączenia, stosowny wniosek dla Włocławka do PSE trafił w lipcu tego roku. Zakres raportu środowiskowego dla Stawów GDOŚ wyznaczył na początku 2024 roku, a dla Włocławka – w styczniu 2025 roku.
PGE planuje następną gazówkę w Gryfinie
PGE rozpisała przetarg na 600 MW elektrownię gazową w technologii OCGT w Gryfinie. Miałaby stanąć obok dwóch działających już tam od zeszłego roku bloków gazowych po 700 MW. Podobnie jak tamte, nowa jednostka miałaby charakter szczytowy, czyli uzupełniający produkcję energii w okresach niższej generacji OZE.
Przetarg jest nieograniczony, oferty mają spłynąć do 24 listopada. Warunkiem pomyślnego rozstrzygnięcia jest wygrana projektu w wyznaczonej na 12 grudnia aukcji rynku mocy na 2030 rok.
Na początku sierpnia PGE ogłosiła inny przetarg – na budowę „peakera” OCGT o mocy 600 MW w Elektrowni Rybnik. Stanąłby obok już budowanej gazowo-parowej jednostki 882 MW. W tym przypadku warunkiem realizacji projektu także jest wygrana w aukcji na 2030 rok.