11 miliardów na gazową dywersyfikację

11 miliardów na gazową dywersyfikację

Końcówka roku 2022 ciągle pozostaje w mocy jako data osiągnięcia przez Polskę teoretycznej niezależności od dostaw gazu z Rosji. Według ostatnich szacunków operatora gazociągów przesyłowych i terminala LNG Gaz-Systemu, nakłady inwestycyjne w horyzoncie tego momentu sięgną 11 mld zł, a w następnych 5 latach kolejnych 5 mld, przy czym szereg przesłanek wskazuje, że te rachunki mogą się jeszcze zmienić, i to w górę, nie w dół.

Od strony politycznej celem dywersyfikacji jest uniezależnienie się od Gazpromu, dostarczającego gaz z Rosji gazociągiem jamalskim i przez punkty odbioru na granicach z Białorusią i Ukrainą. Kupowania gazu pochodzącego z Rosji pewnie uniknąć się nie da, ale będzie on pochodził ze zintegrowanego unijnego rynku, a nie z dwustronnego kontraktu na niekorzystnych warunkach.

Inwestycyjny wyścig z czasem

Najnowsze szacunki Gaz-Systemu z planu inwestycyjnego na lata 2018-2022 mówią o 11 mld i przez samą spółkę są określane jako niezwykle ambitne. I nie chodzi tu o same pieniądze, choćby dlatego, że  operator liczy na ok. 30 proc. dofinansowanie z funduszy strukturalnych UE oraz mechanizmu CEF. Gaz-System jako podmiot prowadzący działalność regulowaną ma zagwarantowane stałe przychody i o wiarygodność kredytową nie musi się martwić. Takim przedsiębiorstwom banki mogą pożyczać w zasadzie w ciemno.

Powoli jednak zaczyna się kończyć unijna perspektywa finansowa 2014-2020. A to dla całej branży związanej z budową infrastruktury oznacza przyspieszenie, albo wręcz spiętrzenie projektów, które trzeba do końca dekady doprowadzić do stanu, umożliwiającego pomyślne rozliczenie się z Unią. Firmy projektowe i budowlane będą miały mnóstwo pracy, i trzeba będzie rzeczywiście sprawnego zarządzania, żeby zdążyć na czas. O ile jednak samochody czy pociągi mogą na nową drogę czy tory trochę poczekać, to w przypadku gazu sytuacja jest napięta ze względu na kończący się w 2022 r. kontrakt z Gazpromem i jakąś niepewność co do przyszłości stosunków z rosyjskim koncernem. Dla świętego spokoju wypadałoby za 4,5 roku najważniejsze elementy nowego systemu gazowego mieć gotowe do pracy.

Kto wygra zlecenie o megaprojekt?

Największe znaczenie mają dwa z nich: Baltic Pipe i rozbudowa terminala LNG, bo bez nich ułożenie od nowa tras dostaw będzie po prostu niemożliwe. Przetarg na wybór wykonawcy podmorskiego odcinka Baltic Pipe zaplanowano na II kwartał 2019 r. Do tego czasu wypadałoby ustalić trasę rury, czyli m. in. porozumieć się z Danią co do rozgraniczenia stref ekonomicznych na Bałtyku. Albo odłożyć to na później, ale podpisać z Duńczykami stosowne porozumienie. W przeciwnym razie rura musiałaby przechodzić przez strefę niemiecką, co potencjalnie może być źródłem problemów.

Druga sprawa to gruntowna rozbudowa terminala LNG, która podwoi jego zdolności regazyfikacyjne. W 2018 r. Gaz-System zamierza rozstrzygnąć przetargi na cztery główne elementy rozbudowy: nowe regazyfikatory, drugie nabrzeże, przeładunek LNG na kolej oraz trzeci zbiornik. Przy czym ma on być zdolny pomieścić niemal 200 tys. m sześc. skroplonego gazu, czyli będzie większy niż istniejące dwa zbiorniki.

Do tego dochodzi cały szereg gazociągów przesyłowych, oraz co najmniej dwa interkonektory – z Litwą i Słowacją. Dla innych dwóch planowanych – z Czechami oraz z Ukrainą na razie nie ma harmonogramu działań. O ile ten pierwszy projekt od dłuższego czasu jest praktycznie zamrożony, to uruchomienie nowej rury na Ukrainę jeszcze niedawno lokowano w okolicy roku 2020.

Gospodarka ma apetyt na gaz

Pozostaje jeszcze pytanie, czy wobec obserwowanego w ostatnich tygodniach zwrotu polskiej energetyki w kierunku gazu cały ten plan wystarczy. W ostatnim 10-letnim planie rozwoju Gaz-System oceniał, że to energetyka będzie głównym motorem, nakręcającym krajowy popyt. Jednak wielkość krajowego zużycia szacowano dość ostrożnie, w przyszłej dekadzie miała nie przekraczać 17 mld m sześc. rocznie. Tymczasem są już dane, sugerujące, że w zeszłym roku to zużycie przekroczyło, i to być może znacząco 18 mld!

Tymczasem spółki energetyczne ujawniły ostatnio dość ambitne projekty gazowe – PGE zamiast jednej rozważa trzy duże bloki, Tauron wspomina o odmrożeniu budowy elektrowni gazowej Łagisza, a Energa wraca do planów budowy co najmniej jednego, a może i dwóch bloków. W sumie podnosi to potencjalny popyt o parę miliardów m sześć. rocznie więcej. Z takiej perspektywy plany Gaz-Systemu, który będzie musiał dostarczyć gaz do tych źródeł, mogą wydawać się co najwyżej ostrożne.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej