Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Odnawialne źródła energii
  4. >
  5. Wodór
  6. >
  7. Zielony wodór da zarobić, ale jeszcze nie teraz

Zielony wodór da zarobić, ale jeszcze nie teraz

Zagraniczna prasówka energetyczna: Pełzająca unijno-chińska wojna handlowa; Zielony wodór przyniesie zyski, ale nieprędko; Norweskie górnictwo chce wypłynąć na głębokie wody; Ile będą ważyć surowce potrzebne do dekarbonizacji?
wodor h2
Wodór to paliwo, które będzie kluczowe dla dekarbonizacji wielu przemysłów.

Przedstawiamy cztery tematy, które zainteresowały naszą redakcję w minionym tygodniu w zagranicznych mediach opiniotwórczych.

Sześć pytań o unijne dochodzenie ws. chińskich elektryków

Zapowiedź Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, wszczęcia dochodzenia dotyczącego podejrzeń o nielegalne subsydiowanie chińskich pojazdów elektrycznych grozi wywołaniem wojny handlowej z Pekinem – komentuje portal Politico, odpowiadając jednocześnie na sześć pytań związanych z tym sporem.

Po pierwsze – jak to działa ten mechanizm? Dochodzenie będzie dotyczyć wszystkich pojazdów importowanych z Chin – w tym europejskich. Takie śledztwa są wszczynane, gdy zachodzi podejrzenie o subsydiowanie produkcji szkodzącej przemysłowi w UE. Jeśli podejrzenia znajdą potwierdzenie, to KE może nałożyć cła wyrównawcze.

Po drugie – jak do tego doszło? Zaniepokojenie Komisji wzbudził gwałtowny wzrost importu chińskich samochodów elektrycznych, które w ubiegłym roku zdobyły 8-procentowy udział w rynku i według prognoz w ciągu kilku lat ten udział może się podwoić. W czasie, gdy na linii USA-UE-Chiny rośnie rywalizacja związana z rozwojem „zielonych” przemysłów, szefowa KE – zachęcana przez Francję – wzięła chińskie elektryki na celownik.

Po trzecie – ile to potrwa? Po formalnym rozpoczęciu śledztwa wszelkie tymczasowe cła musiałyby zostać nałożone w ciągu dziewięciu miesięcy. Natomiast ostateczne stawki powinny być ustalone w ciągu 13 miesięcy. Oznacza to, że finalne rozstrzygnięcia mogą zapaść już w kolejnej kadencji KE, która zostanie powołana po wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2023 r.

Po czwarte – co mogą zrobić Chiny? Dochodzenie, jakie zamierza przeprowadzić KE, jest zgodne z zasadami WTO, ale Pekin może je uznać za prowokację. Jako odwet może posłużyć utrudnianie europejskim firmom inwestycji w Chinach oraz sprzedaży ich produktów na tamtejszym rynku.

Po piąte – co na to kraje UE? KE jest odpowiedzialna za samo dochodzenie. Jeśli Komisja będzie chciała nałożyć jakiekolwiek cła, kraje UE teoretycznie mogą sprzeciwić się tej decyzji. Do zablokowania takiego kroku byłoby potrzebne uzyskanie większości kwalifikowanej, reprezentującej 55 proc. krajów członkowskich UE i 65 proc. jej ludności. Jednak jastrzębia postawa w tej sprawie Francji wyklucza raczej taki scenariusz. Pewną niewiadomą są Niemcy – „zielony” wicekanclerz Robert Habeck dochodzenie przyjął z radością, ale rządząca w Berlinie koalicja SPD-FDP-Zieloni często różni się w poglądach.

Po szóste – czy my tego już nie znamy? Politico podkreśla, że to nie pierwsza próba powstrzymania chińskiej ekspansji na unijnym rynku. Przed dekadą Bruksela chciała przyhamować import paneli fotowoltaicznych i sprzętu telekomunikacyjnego „Made in China”. Jednak wśród państw UE, rozgrywanych przeciwko sobie przez Chiny, nie było wówczas w tej sprawie jedności. Ponadto konsumenci zyskiwali dostęp do tańszych produktów, a tracili głównie unijni producenci.

Zobacz też: Jak często płoną auta elektryczne? Czy częściej niż spalinowe?

Zielony wodór to nie przepis na szybki zarobek

Inwestowanie w biznesy związane z zielonym wodorem to nie jest kierunek dla tych inwestorów, którzy oczekują szybkiego zarobku w nadchodzącej przyszłości. Jednak w perspektywie 10-15 lat, gdy branża nabierze odpowiedniej skali, a modele biznesowe zostaną dopracowane, to zielony wodór – kluczowy dla dekarbonizacji wielu sektorów gospodarki – będzie o wiele bardziej atrakcyjny – pisze Bloomberg, powołując się na opinie finansistów i analityków rynku.

Według tegorocznych danych BloombergNEF, średnie ceny kilograma wodoru, produkowanego w procesach wykorzystujących paliwa kopalne, mieścił się w blisko 30 analizowanych państwach w okolicach 2-3 dolarów.

Średnie ceny jego zielonego odpowiednika, czyli wytwarzanego w procesie elektrolizy wody, zasilanym energią z OZE, wynosił ok. 5-6 dolarów za kilogram w państwach o dobrych warunkach dla energii odnawialnej jak m.in. Brazylia, Hiszpania, USA czy Meksyk.

Natomiast w krajach takich jak Korea Południowa, Wietnam, Indonezja czy Japonia był to już przedział od 8 do 12 dolarów. Tylko w Chinach zielony wodór zbliżał się kosztami do swoich brudnych odpowiedników.

Barry Norris, założyciel brytyjskiego funduszu hedgingowego Argonaut Capital Partners podkreślił, że budowa instalacji do elektrolizy wiąże się z ogromnymi kosztami. Jeśli taka inwestycja ma się w miarę szybko zwrócić, to stopień wykorzystania elektrolizera musiałby być bardzo wysoki. Do tego potrzebne są jednak stabilne źródła zielonej energii, a obecny stopień rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej tego nie gwarantuje.

Z kolei Ian Simm, dyrektor naczelny Impax Asset Management, stwierdził, że jest bardzo optymistycznie nastawiony do zielonego wodoru, ale w horyzoncie 10–15 lat. Jak dodał, tego typu paliwo będzie kluczowe dla dekarbonizacji wielu przemysłów. Jak na razie ten rynek wciąż nie oferuje przejrzystych modeli biznesowych i skali działalności, która byłaby atrakcyjna dla zarządzających funduszami.

Zobacz również: Polska energetyka gaz zastąpi wodorem? To nie takie proste

Norwegowie budzą kontrowersje planami głębokowodnego górnictwa

Norwegia może stać się pierwszym krajem, który na dużą skalę uruchomi wydobycie metali i minerałów z podwodnych głębin. Te plany wzbudzają jednak duże kontrowersje z uwagi na potencjalny wpływ tej na działalności na środowisko naturalne – donosi Reuters.

Jak informuje agencja, jeśli nadchodzącej jesieni parlament zatwierdzi rządową propozycję, to pod głębokowodne górnictwo może zostać przeznaczone terytorium o powierzchni większej od Wielkiej Brytanii. Dokładnie chodzi o obszar pomiędzy wyspą Jan Mayen a archipelagiem Svalbard. Firmy zainteresowane eksploatacją będą mogły ubiegać się koncesje na zasadach podobnych do obecnie obowiązujących w przypadku węglowodorów.

Władze przekonują, że rozpoczęcie eksploatacji mogących się tam znajdować tam złóż metali i pierwiastków ziem rzadkich pozwoliłoby zmniejszyć zależność Europy od Chin w dostawach surowców potrzebnych do produkcji baterii, turbin wiatrowych i fotowoltaiki. Ponadto Norwegia szuka kierunków rozwoju, które w przyszłości zastąpią przychody z eksportu ropy i gazu, które będą spadać wraz z odchodzeniem od paliw kopalnych.

Reuters zwraca uwagę, że międzynarodowe zasady wydobycia minerałów z dna morskiego nie zostały jeszcze ustalone, ale Norwegia nie musi na nie czekać, gdyż planuje poszukiwania minerałów na swoim rozszerzonym szelfie kontynentalnym.

Wśród innych państw skandynawskich dużego optymizmu wobec planów Oslo nie ma. Dania stwierdziła, że Norwegowie nie przeprowadzili wystarczających badań pod względem wpływu wydobycia na środowisko. Natomiast Islandia kwestionuje wyłączne prawo Norwegii do poszukiwania minerałów z dna morskiego w pobliżu arktycznego archipelagu Svalbard.

Kluczowym norweskim partnerem jest UE i zdaniem analityków Oslo musi się liczyć z jej zdaniem. Jak dotąd Parlament Europejski wzywał państwa członkowskie do poparcia światowego moratorium na wydobycie z dna morskiego. Również KE opowiada się za nim do czasu lepszego zidentyfikowania potencjalnych zagrożeń.

Zobacz także: Rozwój przemysłu zamiast eksportu złóż

Jak ograniczyć niedobór surowców potrzebnych do dekarbonizacji

W kontekście dylematów jakie pojawiają się w związku z planami Norwegii uzupełnieniem może być analiza przygotowana przez „The Economist”. Oszacowano w niej – bazując m.in. na danych BP, Energy Transitions Commission oraz Międzynarodowej Agencji Energetycznej – zapotrzebowanie na kluczowe surowce potrzebne do dekarbonizacji w perspektywie 2050 r.

Według Energy Transitions Commission, neutralność klimatyczna do połowy tego wieku będzie wymagała w stosunku do obecnych wartości 15 razy większej ilości energii wiatrowej, 25 razy więcej energii słonecznej, potrojenia długości sieci elektroenergetycznych i 60-krotnego zwiększenia floty pojazdów elektrycznych. Do 2030 r. popyt na miedź i nikiel może wzrosnąć o 50-70 proc., na kobalt i neodym o 150 proc., a grafit i lit 6-7-razy.

Przy takich założeniach zapotrzebowanie na kluczowe surowce wynosi (ton) : stal – 5 mld; aluminium – 962 mln; miedź – 631 mln; grafit – 168 mln; nikiel – 99 mln; krzem – 65 mln; lit – 19 mln; kobalt – 6 mln; neodym – 2,7 mln; uran – 2,3 mln; srebro, pallad, platyna – 0,4 mln.

Eksperci obawiają się jednak potężnych niedoborów. Do 2030 r. mogą one wynosić ok. 10-15 proc. w przypadku miedzi i niklu oraz 30-45 proc. dla metali stosowanych w bateriach. Wówczas dzięki wyższym cenom dostawcy zwiększą wydobycie i produkcję, a nabywcy będą efektywniej wykorzystywać drogie i trudno dostępne surowce.

Jednak wtedy niedobory i wysokie koszty dużą część konsumentów pozbawią dostępu do zielonych technologii, co powoduje zagrożenie dla planów transformacji energetycznej. Na ograniczenie skali tego problemu – jak wskazuje „The Economist” – są trzy sposoby.

Pierwszy to duży nacisk na recykling surowców, a drugim jest otwieranie nowych kopalń. Jednak w przypadku recyklingu np. baterii potrzeba rozwinięcia odpowiedniej bazy przetwórczej i wysoko efektywnych technologii. Z kolei budowa nowych kopalń również jest czasochłonna i często budzi sprzeciw społeczny.

Dlatego w perspektywie najbliższej dekady kluczowe może być trzecie rozwiązanie, a mianowicie znalezienie sposobu na zmianę oczekiwań klientów. Przykładem są chociażby samochody elektryczne i rosnące oczekiwania nabywców co do odległości, które pojazd pokona po pełnym naładowaniu baterii.

– Ludzie chcą mieć możliwość przejechania 600 km na jednym ładowaniu, ale niewielu pokonuje takie dystanse często – wskazuje „The Economist” dodając, że bardziej dopasowane do realnych potrzeb preferencje konsumentów w tym przypadku ograniczałoby nakręcanie popytu na aktualnie dostępne na rynku zasoby litu.

Zobacz też: Chiny kontratakują. Co oznacza ograniczenie dostaw germanu i galu

Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza:
Partner działu Klimat:
Rynek energii rozwija:
Elektromobilność napędza:
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza:
Technologie wspiera:
Materiał Partnera
Wypowiadając się o magazynowaniu energii wpadamy często w pułapkę. Energię trudno magazynować, zwłaszcza na dłuższy czas. Inaczej jest z paliwami będącymi źródłami energii lub przechowaniem energii na stosunkowo krótki czas.
wodór
Fot. Depositphotos
Technologie wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Z jednej strony rynek potencjalnie wart setki miliardów złotych, a z drugiej dużo niewiadomych oraz wysiłek, który trzeba ponieść bez gwarancji sukcesu. Mimo tego energetyka jądrowa zaczyna budzić coraz więcej nadziei u polskich firm.
cooling towers at night
Zakomunikowane dotychczas plany inwestycji w polską energetykę jądrową mogą wymagać zaangażowania nawet 250 tys. osób. Fot. Depositphotos