Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Sieci
  4. >
  5. Iskrzy w handlu prądem z Ukrainą

Iskrzy w handlu prądem z Ukrainą

Długo oczekiwany handel prądem z Ukrainą ruszył 15 maja przez świeżo uruchomioną linię Rzeszów-Chmielnicka. Wcześniej jednak możliwości importu ukraińskiej energii elektrycznej zablokowali operatorzy ze Słowacji i Rumunii. Powodem są kłótnie o pieniądze.
Iskrzy w handlu prądem z Ukrainą

Długo oczekiwany handel prądem z Ukrainą ruszył 15 maja przez świeżo uruchomioną linię Rzeszów-Chmielnicka. Wcześniej jednak możliwości importu ukraińskiej energii elektrycznej zablokowali operatorzy ze Słowacji i Rumunii, czyli krajów, gdzie handel trwał w najlepsze od roku. Powodem są kłótnie o pieniądze.

Praktykowany w Europie mechanizm transgranicznego handlu przewiduje, że operatorzy obszarów, połączonych interkonektorem szacują, ile mocy mogą na nim udostępnić dla wymiany handlowej i w porozumieniu wystawiają je na aukcję. Chętny kupuje na nich zdolności przesyłowe i korzysta z nich do przesyłu energii z miejsca zakupu do miejsca, gdzie ma ją sprzedać.

Zasadnicze znaczenie ma tu wspólne wystawienie tych samych zdolności przez obu graniczących ze sobą operatorów. Żeby ułatwić organizację aukcji, europejscy operatorzy powołali specjalną spółkę, nazwaną JAO. To ona organizuje aukcje, a operatorzy po obu stronach granic dzielą się po połowie zyskami.

Na połączeniach z Ukrainą jest jednak inaczej. Aukcje są rozdzielone. Biorąc przykład PSE, to co polski operator wystawi na aukcję, dotyczy jedynie przesyłu od granicy Polski. Z kolei w oddzielnej akcji Ukrenegro wystawia zdolności przesyłowe do granicy Ukrainy. Oczywiście, aby cokolwiek przesłać, trzeba wygrać obie aukcje, bo żadnej fizycznej granicy na linii energetycznej przecież nie ma. Podobny mechanizm działa na Słowacji czy w Rumunii. 

Kluczowe pół godziny

W kwietniu 2023 operatorzy ze Słowacji, Rumunii i Węgier przestali jednak oferować zdolności przesyłowe po ich stronach połączeń z Ukrainą. A to oznaczało zablokowanie ukraińskiego eksportu, czyli także i strumienia gotówki, jakże potrzebnej zmagającemu się z rosyjską agresją krajowi. 

Przyczyną są spory Ukrenergo z sąsiednimi operatorami nt. aukcji transgranicznych. Ukraiński operator chce organizować osobne aukcje po każdej stronie granicy. Gdy  sąsiedni OSP ogłosili swoje harmonogramy aukcji  Ukrenergo zorganizowało swoje pół godziny wcześniej. Potem już nikt kto nie wygrał aukcji po stronie ukraińskiej i nie był zainteresowany udziałem w aukcjach po drugiej stronie. W efekcie ceny w aukcjach poza Ukrainą spadły do zera. – Pierwsi wkurzyli się Słowacy i ogłosili, że redukują zdolności przesyłowe z Ukrainą do zera. Krótko potem rumuńska Transelektrica napisała do Ukrenergo oficjalne pismo w imieniu swoim i pozostałych operatorów sąsiadujących z Ukrainą, że wypowiadają dotychczas zawarte umowy do czasu uzgodnienia wspólnych aukcji organizowanych przez JAO – relacjonuje nam osoba dobrze znająca kwestie handlu prądem z Ukrainą.

Iskrzy w handlu prądem z Ukrainą

Sprawa trafiła do ukraińskiej prasy, zainteresował się nią także tamtejszy regulator.

Czort swoje, pop swoje

Według „Ukraińskiej Prawdy” Państwowa Komisja Regulacji Energetyki (NEURC) potwierdziła, że Ukrenergo przeprowadza aukcje na zdolności interkonektorów pół godziny przed analogicznymi aukcjami w krajach sąsiednich. A to w praktyce oznacza, że kto chce sprzedawać prąd za granicę, musi najpierw wygrać aukcje na Ukrainie, a dopiero potem startować w tych u zagranicznych operatorów. Co w praktyce część chętnych do handlu wyrzuca za burtę.

Według regulatora, zaczynając handel z UE przed rokiem Ukraina obiecała organizacji europejskich operatorów ENTSO-E, że w rok wprowadzi ogólnie obowiązujące rozwiązania w transgranicznym handlu, w tym podziału zysków, ale Ukrenergo tego nie zrobiło. I to właśnie stało się przyczyną zablokowania w kwietniu handlu, np. przez słowackiego operatora SEPS.  NEURC zapowiedziało kontrolę u operatora. 

Tymczasem Ukrenergo broni się, twierdząc że eksport energii elektrycznej do krajów europejskich jest utrudniony przez brak procedury przeprowadzania zgodnych z regulacjami europejskimi wspólnych aukcji na dostęp do interkonektorów. A jako winnego operator wskazał właśnie NEURC, zarzucając mu, że mimo wielokrotnych apeli Ukrenergo nie zatwierdził takiego mechanizmu.

Ukrenergo twierdzi też, że wielokrotnie zwracało się również do Ministerstwa Energii, apelując o zmiany w prawie energetycznym i przepisach podatkowych, a teraz robi wszystko, by eksport mógł się odbywać w ramach obecnej procedury z rozdzielonymi aukcjami. Ukraiński operator nie wskazał jednak, jakie to konkretnie przepisy zmuszają go do organizowania aukcji pół godziny przed aukcjami Słowaków czy Rumunów.

Słowacy czekają na ruch Ukraińców

Zgodnie z informacjami ukraińskiego regulatora, 4 maja NEURC zajęła się kwestią zatwierdzenia ewentualnej umowy o wspólnych aukcjach ze Słowacją, o podziale zysków, ale uzgodnionej ze stroną słowacką. Według regulatora, Ukrenergo jednak żadnego takiego projektu do zatwierdzenia nie przedstawiło. NEURC podkreśliło, że w ten sposób Ukrenergo nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku eksportu, który w przypadku Słowacji przynosił 20 mln hrywien dziennie czyli 2 mln zł. I przystąpiło do kontroli. 

Słowacki operator SEPS poinformował portal WysokieNapiecie.pl, że projekt odpowiedniej umowy z Ukrenergo został przygotowany wspólnie z ukraińskim operatorem. Mało tego, 10 maja SEPS zatwierdził projekt jako gotowy do podpisania ze stroną ukraińską. 

Słowacy potwierdzili też nam, że o ile cały czas oferują na aukcjach ok. 500 MW w stronę Ukrainy, to jednak w przeciwnym kierunku jest to 0 MW. A główną przyczyną jest brak odpowiedniej umowy handlowej, która opisywała by również procedurę przeprowadzania codziennych i wspólnych aukcji przez SEPS i Ukrenergo. 

O problem z transgranicznym handlem pytaliśmy również rumuńskiego operatora Transelectrica, ale na razie nie mamy odpowiedzi. Nieoficjalnie jednak dowiedzieliśmy się, że także rumuński operator skarżył się na procedury stosowane przez Ukrenergo. Chodzi oczywiście o pieniądze – sposób aukcji praktykowany przez Ukraińców sprawia, że wszystkie pieniądze z alokacji zdolności przesyłowych trafiają do nich. Słowacy i Rumuni muszą obejść się smakiem, tymczasem zgodnie z europejskimi zasadami prowadzenia aukcji należy im się połowa przychodów.

W Polsce problemu nie ma?

Nieoficjalnie w polskim operatorze usłyszeliśmy, że sprawa jest im znana i w pełni zgadzają się z postulatami aby aukcje organizować wg zasad JAO.  Ale jak nam wyjaśniła osoba znająca zasady handlu operatorskiego sprawa dotyczy PSE w mniejszym stopniu ponieważ nasz operator organizuje aukcje miesięczne, a nie dzienne, jak Rumuni czy Słowacy.

Aukcje miesięczne są dużo mniej opłacalne, ale za to całą pulę zgarnia PSE, ponieważ Ukrenergo swoich aukcji miesięcznych nie robi. – Żeby wygrać aukcję miesięczną, trzeba dobrze znać system energetyczny Ukrainy, tak aby zaplanować przepływy, wiedzieć kiedy prąd będzie a kiedy go nie będzie – tłumaczy nasz rozmówca.

Nic dziwnego, że obie majowe aukcje na świeżo ukończonym połączeniu Chmielnicki – Rzeszów (zarówno na import, jak i na eksport) wygrały spółki DTEK, największej ukraińskiej spółki energetycznej, kontrolowanej przez oligarchę Rinata Achmetowa. DTEK wygrywał też przez kilkanaście ostatnich lat aukcje na eksport prądu połączeniem Dobrotwór-Zamość.

Wojenna historia ukraińskiej synchronizacji

Ukraina od lat przygotowywała się do synchronizacji swojego systemu elektroenergetycznego z CESA (Continental Europe Synchronous Area). W momencie rosyjskiego napadu 24 lutego 2022 systemy Ukrainy i Mołdawii były w trakcie tzw. testu izolowanej wyspy i po wybuchu wojny nie wróciły już do poradzieckiego systemu IPS/UPS.

W ciągu kilku tygodni, najpierw w trybie awaryjnym, a potem już w normalnym oba kraje zostały zsynchronizowane z CESA, co otworzyło drogę do regularnego handlu prądem. Ukraińcy zaczęli go eksportować na Słowację, Węgry i do Rumunii – czyli krajów z którym mieli już wcześniej połączenia synchroniczne z tzw. wyspy bursztyńskiej. 11 października 2022 po fali rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną rząd zakazał eksportu prądu. Ukraińcy odbudowali jednak system, wzmocnili obronę przeciwlotniczą i rząd zniósł zakaz.

Ukraina ma jednak limity, europejska organizacja operatorów ENTSO-E podniosła je wiosną 850 MW w kierunku UE i 400 MW w kierunku Ukrainy i Mołdawii, ale uzgodniono już podniesienie zdolności handlowych do 1050 MW.

Czytaj także: Są chętni na handel prądem z Ukrainą 

Rynek energii rozwija:
Prąd na Towarowej Giełdzie Energii tanieje w oczach - ceny na spocie spadły poniżej 550 zł za MWh. Ale jeśli jakaś firma poprosi o ofertę ze stałą ceną na 2024 r. to dostaje stawkę w okolicach 1000 zł za MWh. Czy to sygnał, że w przyszłym roku będzie drożej?
prąd dla firm 2024
Rynek energii rozwija:
Zielone technologie rozwijają:
Rynek energii rozwija:

Śledź zmiany w energetyce.
Zapisz się do naszego newslettera!