Menu
Patronat honorowy Patronage

Polscy kierowcy elektryków naładują je w UE po polskich cenach

Największa sieć szybkich stacji ładowania w Polsce, GreenWay, zwiększyła roaming w Europie. Dzięki temu polscy kierowcy samochodów elektrycznych łatwiej znajdą ładowarki w Niemczech czy Czechach niż w Polsce. Podczas gdy paliwo w tych krajach zwykle jest droższe niż u nas, prąd może kosztować kierowców tyle co w Polsce. Samochód elektryczny może być najtańszą opcją rodzinnej podróży na wakacje.

Jeżeli przeraża Was cena 8 zł za litr paliwa, to musicie wiedzieć, że właściwie gdziekolwiek wyjedziemy w te wakacje za granicę, będzie jeszcze drożej. W Niemczech, Czechach, Włoszech, Hiszpanii czy na Litwie zapłacimy za olej napędowy ok. 9 zł/l, we Francji niemal 10 zł/l, a w Szwecji prawie 12 zł/l. Podobnie jest z cenami benzyny.

Także ceny prądu na stacjach ładowania samochodów elektrycznych w większości Europy są wyższe niż w Polsce. Jednak od zeszłego roku wzrosły one znacznie mniej (o 10-20%) niż ceny paliw (o ok. 50%). W niektórych miejscach (np. obok sklepów sieci Lidl ) wciąż naładujemy auto za darmo. W dodatku, w przeciwieństwie do paliwa, za ładowanie w wielu państwach Europy możemy zapłacić dokładnie tyle samo co w Polsce. Taką opcję oferuje jeden z dostawców usług ładowania w Polsce.

Roaming z polskimi cenami ładowania

− Utrzymamy w te wakacje ofertę „roam like at home”. Skorzystają z niej wszyscy nasi klienci z wykupionymi abonamentami Energia Plus i Energia Max – zapowiada w rozmowie z WysokieNapiecie.pl Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska, największego operatora stacji ładowania w Polsce i dostawcy usług ładowania z największą liczbą klientów w naszym kraju (ma już ok. 30 tys. zarejestrowanych kierowców z Polski i zagranicy).

Wspomniane abonamenty kosztują odpowiednio ok. 30 i 85 zł miesięcznie. Opłacają się na przykład kierowcom, którzy pokonują autostradami przynajmniej 250-475 km miesięcznie na energii pobranej na szybkich stacjach ładowania. Według szacunków WysokieNapiecie.pl korzysta z nich już kilka tysięcy kierowców. Ich liczba w wakacje może jednak zauważalnie wzrosnąć, bo abonament GreenWay’a można wykupić tylko np. na okres wakacji czy pojedyncze miesiące w których użytkujemy auto intensywnie, a dzięki nim otrzymujemy dostęp także do bardzo atrakcyjnych cen za granicą.

W wakacje, gdy będziemy pokonywać autem na prąd tysiące kilometrów, najbardziej opłacalną opcją będzie Energia Max za ok. 85 zł/m-c. Zarówno w Polsce jak i za granicą zapłacimy wówczas 1,58 zł na najszybszych ładowarkach (o mocach przekraczających 100 kW), 1,37 zł na stacjach szybkiego ładowania o mocach do 100 kW i 1,02 zł/kWh na wolniejszych słupkach AC 1,02 zł. Auta elektryczne zużywają na 100 km od 10-15 kWh w mieście do 25-30 kWh na autostradzie.

To, czy daną stację uruchomimy za pomocą karty lub aplikacji danego usługodawcy (np. GreenWay) najszybciej dowiemy się z jego aplikacji. Część stacji ładowania jest sygnowana logotypem np. sieci hotelowej lub restauracji, ale jest zarządzana przez operatora, który ma umowę roamingową z naszym dostawcą usług ładowania.

Do 10% rabatu dla członków EV Klubu Polska

To nie jedyna opcja aby oszczędzić, bo dodatkowe rabaty od tych cen możemy bez większego wysiłku uzyskać dołączając do EV Klubu Polska, zrzeszającego kierowców elektryków z naszego kraju. – Wszyscy nasi członkowie mogą liczyć na 5% rabatu na stacjach sieci GreenWay, a wchodząc na stronę EVklub.pl i wypełniając w panelu badawczym 6 ankiet, zyskają 10% zniżki. To popularna forma dodatkowych oszczędności, z której korzysta ponad 3 tysiące osób zrzeszonych w EV Klubie Polska – mówi w rozmowie z WysokieNapiecie.pl Łukasz Lewandowski, koordynator klubu.

Realnie za wolniejsze ładowanie zapłacimy więc 0,92 zł/kWh, a za najszybsze 1,42 zł/kWh. To zwykle o ok. 1 zł/kWh od przeciętnych podstawowych stawek stosowanych na europejskich stacjach ładowania. Warto więc po nie sięgnąć, bo przy 5000 km pokonanych po europejskich drogach (to na przykład trasa z Warszawy na południe Włoch i z powrotem) powinniśmy się liczyć z poborem ok. 1000 kWh – różnica w wysokości złotówki oznaczać będzie więc 1000 zł w portfelu.

Ładowarek w roamingu więcej niż w Polsce

Niestety, chociaż roaming GreenWay’a obejmuje ponad 15 tysięcy lokalizacji w całej Europie, to wygodną podróż zapewni nam tylko w niektórych rejonach kontynentu. W miastach Holandii ładowarki w roamingu GreenWay’a znajdziemy na co drugiej ulicy. Niewiele mniej jest ich w Belgii. W obu krajach to zasługa dołączenia do romamingu polskiej sieci dwóch dużych operatorów – Last Mile Solutions i Shell Recharge, którzy obsługują miejskie słupki budowane dla mieszkańców tamtejszych miast bez dostępu do garaży z możliwością instalacji domowej ładowarki.

Bez problemu za pomocą aplikacji GreenWay znajdziemy i uruchomimy także stacje ładowania w Europie Środkowej: Czechach (stacje CEZ), na Słowacji (własne ładowarki GreenWay plus stacje ZSE w ramach roamingu), na Węgrzech, w Austrii, Chorwacji i na Słowenii. To jednocześnie tradycyjne trasy wakacyjne Polaków.

Trochę lokalizacji (1,8 tys.) znajdziemy też w Niemczech, w tym także superszybkie ładowarki (175 kW) na stacjach benzynowych Shell, choć jak na wielkość tego rynku, to nie jest specjalnie imponująca liczba. Gorzej jeżeli będziemy chcieli wybrać do Włoch, Hiszpanii czy Francji, bo w tych krajach GreenWay oferuje już tylko po kilkaset stacji ładowania, więc z jego oferty skorzystamy tam raczej przy okazji.

W większości państw oferta i tak okaże się jednak bogatsza niż własna sieć stacji ładowania GreenWay na macierzystych rynkach – w Polsce i na Słowacji. W Polsce firma oferuje 216 punktów szybkiego i superszybkiego ładowania oraz 160 punktów wolnego ładowania, a na Słowacji jest to odpowiednio 70 i 68 punktów.  

Stacji ładowania oferowanych w roamingu GreenWay’a nie znajdziemy jednak w krajach nordyckich, bałtyckich i na Bałkanach (poza Chorwacją i Czarnogórą), ani w Irlandii i Portugalii.

Sieć ładowarek w Holandii jest tak gęsta, że aplikacja GreenWay, stworzona przez słoweńskie Etrel, nie radzi sobie z zaciąganiem danych. Czasami będziemy musieli poczekać nawet kilka minut zanim aplikacja wyświetli nam sieć ładowarek w tym kraju.

Ile zapłacimy za podróż?

Podczas całej wakacyjnej podróży większym elektrycznym SUVem musimy się liczyć ze średnim zużyciem na całej trasie w okolicach 20 kWh/100 km. Ładując auto w większości na najszybszych ładowarkach przy autostradach (za 1,23-1,42 zł/kWh), czasami na wolniejszych stacjach podczas zwiedzania (za 0,92 zł/kWh) i dodatkowo w hotelach czy na kempingach w nocy (ceny wahają się od zera do ok. 10-15 euro ryczałtem za ładowanie choćby całego akumulatora), możemy za taką podróż zapłacić średnio ok. 1,30 zł/kWh, a więc ok. 26 zł za 100 km. Przy podróży na dystansie 5000 km wyjdzie nas więc ona ok. 1300 zł za ładowanie plus wspominane 85 zł abonamentu. To blisko 2000 zł mniej niż gdybyśmy wybrali się autem spalinowym.

Warto zobaczyć też inne opcje

Oferta GreenWay’a jest dziś jedną z najlepszych cenowo w Europie. Jednak dużo szersze oferty roamingowe (zamiast 15 tys. lokalizacji, jak w GreenWay, możemy mieć dostęp np. do 200-300 tys. punktów) oferują karty ładowania oferowane przez producentów samochodowych. Więcej o ich stawkach w Polsce pisaliśmy tutaj: Kupiłeś samochód elektryczny z kartą do ładowania? Policz zanim użyjesz. Wkrótce pokażemy ile może wynieść podróż elektrykiem przy skorzystaniu z ich oferty abonamentowej.

O co chodzi z tym roamingiem?

Z ładowaniem samochodów elektrycznych jest podobnie jak z telefonią komórkową. Tam mamy operatorów, do których należy infrastruktura (stacje bazowe) i udostępniają ją swoim klientom jako dostawcy usług telekomunikacyjnych, ale też innym konkurencyjnym sieciom czy wirtualnym operatorom (którzy nie budują własnej infrastruktury, tylko oferują swoje usługi wykupując dostęp do przekaźników innych). Jeśli wyjedziemy za granicę, to połączymy się telefonicznie właśnie dzięki takiej współpracy – w końcu będąc np. w Chorwacji nasz telefon będzie wykonywać połączenie za pomocą stacji bazowej jakiegoś chorwackiego operatora.

W przypadku stacji ładowania także mamy do czynienia z infrastrukturą zarządzaną przez operatorów stacji ładowania (ang. CPO), na której część firm świadczy usługi jako dostawcy usług ładowania (ang. MSP), choć już bywają takie firmy, które rozwijają same stacje ładowania, nie zajmując się oferowaniem usług ładowania na nich (tak działa, rozwijająca się w Polsce, sieć Power Dot). GreenWay mógłby pozostać przede wszystkim operatorem stacji, oferując jak najszerszy roaming, aby mogli z nich korzystać kierowcy korzystający z usług innych dostawców usług ładowania (wyposażeni np. w karty dostarczane przez producentów aut, czy dużych dostawców takich jak Shell Recharge, Pliugsurfing itp.), a swoją rolę dostawcy usług ładowania ograniczyć tylko do własnej sieci.

– Zdajemy sobie oczywiście sprawę z tego, że w przyszłości jako dostawcy usług ładowania wygrywać mogą na tym rynku producenci samochodów czy duże sieci jak Shell Recharge, ale chcemy być zarówno operatorem stacji ładowania, jak i dostawcą usług ładowania. Między innymi dlatego inwestujemy w nową aplikację dla klientów i poszerzamy roaming, dzięki któremu nasi klienci mogą korzystać także ze stacji ładowania innych operatorów w Europie – tłumaczy nam Rafał Czyżewski, prezes GreenWay’a.

Jak dodaje Czyżewski, kierowana przez niego spółka nie zawsze jest jednak w stanie zaoferować swoim klientom stacje innych operatorów, bo część z nich, zwłaszcza w Polsce, nie oferuje swoich stacji na platformach roamingowych ułatwiających komunikację i rozliczenia, inni, jak np. Ionity, stawiają zaporowe warunki finansowe za dostęp do swojej sieci. To pierwsze może się zmienić wraz z upowszechnieniem otwartego standardu komunikacji (OCPI) między operatorami, dzięki czemu platformy roamingowe pośredniczące w rozliczeniach nie będą już niezbędne, co może obniżyć koszty wejścia w umowy roamingowe i skrócić czas dostosowania systemów informatycznych u operatorów stacji ładowania. Nad krajowym rozwiązaniem mającym przyśpieszyć nawiązywanie porozumień roamingowych, wspólnie ze swoimi członkami, pracuje także Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Nad Renem i Łabą ogłoszono drugi stopień zagrożenia. Trzeci stopień to już racjonowanie gazu i wyłączenia odbiorców przemysłowych. Mamy kryzys – obwieścił niemiecki minister gospodarki Robert Habeck.
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Technologie wspiera:
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Zielone technologie rozwijają:
Polski offshore wspiera:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu