Unijny sąd wykopał polski węgiel

Wyrok unijnego sądu I instancji, który zapadł w czwartek 7 marca zadał cios nie tylko polskiemu przemysłowi, lecz także planom polskiego rządu.

Sędziowie uznali, że przydział uprawnień do emisji CO2 dla polskich hut, fabryk chemicznych i dużych zakładów jest jak najbardziej zgodny z unijnym prawem.

W konsekwencji dostaniemy trzy razy mniej uprawnień niż Niemcy. Polska będzie miała mniej uprawnień niż Wielka Brytania, choć mamy więcej przemysłu ciężkiego. Brakujące uprawnienia fabryki będą musiały dokupić, za co zapłacimy wszyscy – w cenach stali czy nawozów.

Przemysł w przeciwieństwie do energetyki dostaje uprawnienia za darmo, trzeba było jednak przyjąć jakiś wskaźnik wg którego uprawnienia się rozdziela (tzw. benchmark). Komisja Europejska zdecydowała, że będzie nim gaz, którego spalanie wydziela dwa razy mniej CO2 niż węgla. Polska zabiegała aby wskaźniki były robione osobno dla każdego paliwa, bo polski przemysł zużywa głównie węgiel. Uprawnienia przydzielano by według najlepszej technologii dla danego paliwa.  Starania zakończyły się fiaskiem i stąd skarga do sądu.

Polsce przysługuje jeszcze apelacja, ale zdaniem urzędników z którymi rozmawialiśmy szanse na zwycięstwo w sądzie są niewielkie.

Na razie ceny uprawnień do emisji CO2 są na szczęście niewielkie- ok. 4 euro za tonę, więc kwoty, które polski przemysł będzie musiał wydać też nie są duże. Ale Komisja Europejska wciąż robi wszystko żeby je podnieść.

Wyrok nie dotyczy energetyki, która już od początku 2013 r. nie dostaje darmowych uprawnień lecz wszystkie musi kupować. Ale benchmarki są polską koncepcją reformy systemu handlu emisjami po 2020 r. Unijna dyrektywa wprowadzająca handel emisjami wtedy skończy swój żywot, a Komisja Europejska niedawno ogłosiła konsultacje jak powinna wyglądać nowa. Wczorajszy wyrok sądu to zły sygnał dla w sumie niezłego pomysłu ministra środowiska Marcina Korolca.

 

 

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE