Menu
Patronat honorowy Patronage

Gazowe manewry Rosji na razie niestraszne dla rynku

Tydzień Energetyka: Jak płacić rublem za gaz; Czy Polska przestanie importować rosyjskie surowce; Zmiany w PEP 2040; Kto na prezesa Taurona i Enei

Władimir Putin podpisał dekret, z którego ma wynikać, że odbiorcy z tzw. krajów nieprzyjaznych mają płacić w rublach za rosyjski gaz, dostarczany im rurociągami. Zagroził, że w przeciwnym wypadku strona rosyjska uzna, iż doszło do złamania kontraktów i wstrzyma ich realizację. 

Z dekretu jednak wcale nie wynika, że zachodni odbiorcy mają słać do Rosji ruble. Ukaz Putina dość precyzyjnie opisuje nową procedurę.

W Gazprombanku należy mieć dwa konta, rublowe i walutowe. Jak ktoś któregoś nie ma, to może je założyć zdalnie, przysłowiowym faksem. 

Klient ma wpłacić należność w walucie, którą przewiduje kontrakt, czyli w dolarach albo euro na konto walutowe. Gazprombank wymieni walutę na rosyjskiej giełdzie MICEX, przeleje ją na konto rublowe i z niego – już rublami – ureguluje rachunek, wystawiony przez Gazprom. Czyli zmienia się tyle, że Gazprom dostaje zapłatę w rublach, a nie w walucie. Zachodni klient płaci w tym, w czym płacił i to tyle, ile przewiduje formuła kontraktowa.

Wszystko wygląda na ściemę, zrobioną po to, żeby mieć pretekst do postraszenia zakręceniem kurka na rurze z gazem. Przy okazji to ochrona przed odłączeniem Gazprombanku od systemu SWIFT, a i pewnie okazja do zachowania łączności miedzy europejskim i rosyjskim systemem finansowym

Zachodnie rządy w odpowiedzi ogłosiły, że nie zamierzają płacić w rublach, ale to nie oznacza, że nie będą się stosować do mechanizmu narzuconego przez Rosję. PGNiG uważa rosyjskie działania za czysto polityczne, nie przekładające się na realizację kontraktu z Gazpromem i nie zamierza ich komentować.

Rynek w rosyjskie groźby najwyraźniej nie wierzy. Gaz w hubie TTF co prawda trochę podrożał, ale w granicach ostatnich wahań. Paniki nie widać.

Za to ministrowie gospodarki Francji i Niemiec ogłosili, że ich kraje przygotowują się na scenariusze braku dostaw rosyjskiego gazu. W obu krajach pojawiły się apele o oszczędzanie energii Niemcy już kilka dni temu aktywowali procedurę kryzysową, na razie na najniższym poziomie. Specjalny zespół analizuje sytuację i przegląda plany odłączania odbiorców. Na razie na wszelki wypadek. Na podobny krok zdecydowała się też Austria. Według nieoficjalnych informacji, Niemcy rozważają w razie czego nacjonalizację rosyjskich aktywów gazowych i rafinerii.

Szefowie dwóch największych niemieckich firm przemysłowych  – Siemensa i BASF – ostrzegli, że ewentualne odcięcie dostaw będzie miało katastrofalne skutki dla niemieckich przedsiębiorstw. Niemiecka prasa donosi, że w wielu firmach trwają już analizy prawne kto kogo może pozwać w przypadku odcięcia dostaw gazu.

Tymczasem unijni urzędnicy Dyrekcji ds. Konkurencji weszli do spółek Gazpromu w Niemczech i Austrii, badając czy spółka nie naruszyła prawa w zeszłym roku, kiedy wstrzymała dostawy gazu na rynku spotowym. W Niemczech pojawiły się plotki o możliwej konfiskacie należących do Gazpromu magazynów gazu. Przed konsekwencjami konfiskaty ostrzegł z kolei rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.

Polska pokazuje, że coś robi z rosyjskimi paliwami

Polski rząd ogłosił plan odejścia od importu gazu, ropy i węgla z Rosji. Według premiera Morawieckiego, „najbardziej radykalny w Europie”. Radykalizm ów w sferze gazu przejawia się w tym, że po upłynięciu kontraktu z Gazpromem z końcem tego roku Polska nie będzie więcej kupować rosyjskiego gazu. Tyle, że to scenariusz konsekwentnie przygotowywany od lat. 

Jednocześnie rząd skierował do Sejmu projekt ustawy, zakazującej importu rosyjskiego węgla i jego tranzytu przez polskie terytorium, uzasadniając to bezpieczeństwem narodowym. Za złamanie zakazu grozić ma do 20 mln zł kary. Zakaz jest potencjalnie sprzeczny z unijnym prawem, ale rząd najwyraźniej liczy na pobłażliwość Brukseli. W oddzielnej ustawie, której jeszcze nikt nie widział uregulowana ma zostać kwestia odszkodowań dla podmiotów, poszkodowanych zakazem. 

Czytaj także: Polska szarża na rosyjski węgiel

Jeśli chodzi o ropę, to sytuacja nie jest już taka oczywista.  Długoterminowy kontrakt Orlenu z Rosnieftią na import rurociągiem do 300 tys. ton ropy miesięcznie wygasa w grudniu. Ale drugi kontrakt, z Tatnieftią, przewidujący do 200 tys. ton ropy miesięcznie obowiązuje do końca 2024 roku. 

Co prawda premier Morawiecki ogłosił, że „będziemy robić wszystko”, żeby odejść od rosyjskie ropy do końca roku. Ale już prezes PKN Orlen Daniel Obajtek taki jednoznaczny nie był. Jak stwierdził, gdyby Polska sama zaprzestała zakupów w Rosji, to zostałaby zalana tańszymi produktami z rosyjskiej ropy, kupowanej i przerabianej przez inne kraje, w związku tym potrzebny jest unijne cło na rosyjskie surowce i Polska będzie zabiegać o jego wprowadzenie.

 To z kolei nie bardzo pasuje do deklaracji minister klimatu Anny Moskwy, że niskie ceny rosyjskich surowców to „mit”. Wygląda więc na to, że w przypadku ropy polityczne deklaracje są łatwe, ale realne działania to całkiem inna historia

Rząd szykuje zmianę PEP2040

Więcej węgla choć tylko przejściowo, za 18 lat połowa prądu wytwarzana w OZE, przegląd projektów elektrowni gazowych pod kątem opłacalności, konwersja ciepłownictwa na gaz uzależniona od dostępności tego paliwa – to niektóre założenia planowanej rewizji Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., które przyjął rząd. 

Zgodnie z tym co opublikowano, rząd zakłada, że elektrownie węglowe popracują dłużej i więcej ze względu na przewidywane na wiele lat zawirowania z importem surowców, przede wszystkim gazu. Więcej mają też fedrować polskie kopalnie. Wszystko to oczywiście przejściowo – jak zarzeka się rząd.

Ponieważ elektrownie węglowe mają pracować dłużej, to projekty elektrowni gazowych mają zostać zweryfikowane pod kątem opłacalności. Wygląda to na kro w ominięciu gazowej pułapki, o której pisaliśmy już dawno. Wreszcie przechodzenie ciepłownictwa na gaz ma być uzależnione od dostępności tego paliwa, a tam gdzie to możliwe, stosowane mają być alternatywy – biomasa, biometan, albo pompy ciepła.

Rząd zakłada, że będzie dążyć do tego, by w 2040 r. połowa wytwarzanej w Polsce energii elektrycznej ma pochodzić z OZE. Szczegółów jak to osiągnąć w założeniach brak. 

Jest za to energetyka jądrowa, i to nie tylko w wersji rządowej, czyli dwóch elektrowni z dużymi reaktorami. PEP ma przewidywać także wdrożenie SMR i innych typów źródeł jądrowych o charakterze przemysłowym. 

Rotacje  w Enei i Tauronie 

Jak nieoficjalnie usłyszeliśmy, po miesiącach wakatu na stanowisku prezesa Taurona, wkrótce zostanie ono obsadzone. W naszych źródłach usłyszeliśmy dwa nazwiska, ale w jednej z wersji obsadzeniu fotela szefa Taurona towarzyszyć będzie zmiana prezesa Enei. 

Według jednej wersji, Tauronem pokieruje Paweł Majewski, który 10 dni temu niespodziewanie zrezygnował z kierowania PGNiG. W drugiej wersji, którą usłyszeliśmy, Majewski zostanie prezesem Enei, a dotychczasowy szef tej spółki Paweł Szczeszek przesiądzie się na fotel prezesa Taurona.

Zielone technologie rozwijają:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Zielone technologie rozwijają:
Fotowoltaikę wspiera:

Partnerzy portalu

Ogromny wzrost cen akumulatorów i trudności z ich zakontraktowaniem sprawiły, że zamiast auta w 100% elektrycznego Izera może być klasyczną hybrydą napędzaną… metanolem. W przyszłości ma być produkowany z OZE, ale w najbliższych latach z węgla – wynika z informacji WysokieNapiecie.pl. Do projektu może wejść chiński gigant Geely, który pokazał właśnie prototypowe rozwiązania.

Partnerzy portalu

1 maja ruszy przesył gazu interkonektorem GIPL między Polską a Litwą. Operatorzy gazowi z obydwu krajów - Gaz-System i Amber Grid zdecydowali się przyspieszyć uruchomienie gazociągu. PGNiG deklaruje rezerwację przepustowości i sprowadzanie gazu z terminala LNG w Kłajpedzie.

Partnerzy portalu