Menu
Patronat honorowy Patronage

Czy powstanie prywatny łącznik energetyczny między Polską a Niemcami?

Prywatni inwestorzy za miliard zł chcą zbudować elektroenergetyczne połączenie międzynarodowe. Państwowy monopolista jest przeciw.

Prywatni inwestorzy za miliard zł chcą zbudować elektroenergetyczne połączenie międzynarodowe. Państwowy monopolista jest przeciw.

Planowany łącznik energetycznyTo jeden z pierwszych takich projektów w Europie. Polskę łączą dziś z Niemcami tylko dwa połączenia energetyczne. Pozwalają na przesłanie w obu kierunkach tyle energii, ile produkuje jedna elektrownia węglowa. To za mało, aby zintegrować oba rynki. Nowe połączenie poprawiłoby ponadto bezpieczeństwa energetycznego kraju. 

Polskie Sieci Elektroenergetyczne, państwowy monopolista, będący właścicielem i zarządcą (operatorem) sieci najwyższych napięć, ma plany budowy trzeciego połączenia. Dwutorowa linia o napięciu 400 kV i długości ok. 200 km ma połączyć podpoznańską wieś Plewiska ze, znajdującym się tuż za Odrą, niemieckim Eisenhuttenstadt. PSE planuje postawienie, wartego ponad 1 mld zł, łącznika w latach 2021-2025 roku.

Znalazł się jednak polski inwestor, który chce wybudować łącznik w polsko-amerykańsko-niemieckim konsorcjum. Do tego chce to zrobić taniej i szybciej, niż PSE. To spółka Enerconet w całości należy do grupy kapitałowej Enerco, stworzonej przez dwóch przedsiębiorców: Piotra Wiśniewskiego i Krystiana Stachowiaka. Obaj inwestują wspólnie w branży energetyki wiatrowej, biogazowej i deweloperskiej oraz usług IT dla biznesu. Razem zasiadają także w zarządzie Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej. Enerco zbudowało niedawno pod Darłowem  największą w Polsce farmę wiatrową o mocy 250 MW. 

– Chcemy zrealizować połączenie do 2017 roku. Zakładamy, że do konsorcjum firm wejdzie amerykański koncern 3M, który dysponuje nową technologią kabli energetycznych. Pozwala ona na znacznie większe obciążenie linii i zdecydowanie szerszy rozstaw słupów energetycznych. Dzięki temu inwestycja kosztowałaby mniej i umożliwiała przesyłanie większej ilości energii – mówi Marek Kossowski, prezes spółki Enerconet, która chce zbudować połączenie. – Natomiast PSE mogłoby zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na niezbędne inwestycje w innych obszarach kraju – dodaje.

Kossowski to postać dobrze znana wśród energetyków. Ten związany z SLD menedżer był m.in. wiceministrem gospodarki w rządzie Leszka Millera, a potem został prezesem PGNiG. Odszedł stamtąd gdy SLD przegrał wybory w 2005 r. i przeszedł do sektora prywatnego.

Jesienią 2012 roku inwestor wystąpił do PSE z wnioskiem o wydanie tzw. warunków przyłączenia. Linia musi bowiem zostać podpięta pod sieci należące do państwowej spółki. Jednak do dzisiaj Enerconet nie otrzymał formalnej odpowiedzi. Wyraźnie zaskoczone PSE przesłały jedynie pismo z informacją, że to oni odpowiadają w Polsce za rozwój infrastruktury przesyłowej i budowę połączeń międzynarodowych, a do tego sami maja plany budowy podobnej linii na tej trasie. 

Polskie Sieci Elektroenergetyczne, nie mając możliwości odmowy na gruncie polskiego prawa, zasłaniają się unijnymi przepisami. Jak mówią jej pracownicy, inwestor zapewne będzie chciał sam zarabiać na połączeniu, a do tego potrzebna jest zgoda Unii Europejskiej. Interkonektory w Europie mają bowiem być dostępne dla każdego, a na jakiekolwiek odstępstwo od tej zasady musi zgodzić się Komisja Europejska.

– Uwzględnialiśmy taki wariant. Jednak wszystko zależy od podejścia Urzędu Regulacji Energetyki i Komisji Europejskiej. Jeżeli np. warunkiem unijnej dotacji do budowy linii będzie udostępnianie połączenia każdemu, wówczas będziemy zarabiać na taryfie płaconej przez użytkowników. Czyli dokładnie tak, jak zarabia na wszystkich innych połączeniach PSE – odpowiada Kossowski.

Dlaczego więc PSE sprzeciwia się inwestycji? Po pierwsze taki rodzaj inwestycji oznacza zmianę, a tej część energetyków boi się jak diabeł święconej wody. Po drugie, co ważniejsze, kosztom inwestycji przyglądać będzie się Urząd Regulacji Energetyki. Prezes URE Marek Woszczyk powiedział nam, że na budowę prywatnego łącznika patrzy przychylnie. Jeżeli okaże się, że prywatne konsorcjum wybudowało linię szybciej i taniej, niż robi to państwowa firma, regulator będzie miał argumenty, aby ustalać taryfy PSE na niższym poziomie. Tańsza linia będzie argumentem, że inwestycje można realizować mniejszymi nakładami i nie będzie chciał uznawać w całości wysokich kosztów inwestycji PSE.  

Ponadto prywatny właściciel sieci może oznaczać, że PSE nie będzie zarządzać nowym połączeniem. Dzisiejsze przepisy dają państwowej firmie monopol na bycie operatorem sieci najwyższych napięć. Jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych naciska na ich zmianę, tłumacząc, że są niezgodne z unijnym prawem. Jeżeli nowe prawo wejdzie w życie, właściciel sieci będzie mógł sam zostać operatorem, albo wybrać jakąkolwiek inną firmę, która zaoferuje najkorzystniejsze warunki.

Enerconet, Urząd Regulacji Energetyki i PSE ustalili, że będą kontynuować rozmowę na temat takiej formy budowy sieci energetycznych w ramach trójstronnej grupy roboczej. 

Dotychczas w Polsce istniał tylko jeden prywatny łącznik- między Polską a Białorusią. Był jednak malutki, należał do niewielkiej spółki, a w 2012 r. kupiła go państwowa Enea. Łącznik jednak od wielu lat nie pracuje. 

Pod koniec lat 90-tych znany biznesmen Aleksander Gudzowaty chciał wybudować prywatny łącznik gazowy między Polską a Niemcami, gazociąg Bernau-Szczecin. Pomysł nie doszedł do skutku bo sprzeciwiały mu się kolejne rządy. W tym roku powinno być już wiadomo, czy łącznik elektroenergetyczny będzie miał więcej szczęścia.

Średnia ważona cena energii elektrycznej zakontraktowanej na przyszły rok wynosi niespełna 193 zł/MWh (przy wolumenie sprzedaży ponad 60 TWh). To o 4 zł/MWh taniej, niż za energię płacono jeszcze rok temu. Spadek pogłębia się jednak z miesiąca, na miesiąc. Podczas gdy tzw. pasmo (energię z równomierną dostawą przez całą dobę) na najbliższy kwartał kontraktowano rok temu po 217 zł/MWh, w tym tygodniu już zaledwie po 168 zł/MWh, czyli ponad 20 proc. taniej. O blisko 45 zł i 30 zł za megawatogodzinę w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy potaniała też energia z dostawą odpowiednio w całym 2014 i 2015 roku.